Gość: Romek
IP: *.zax.pl
11.07.01, 18:01
Zmasowane, uzbrojone siły policyjne i wojskowe wczoraj pilnowały, by żaden
niepoprawny politycznie incydent nie zakłócił uroczystości odbywających się w
Jedwabnem. Nikt i nic nie może przeszkodzić prezydentowi nie wszystkich Polaków
w hucpie gorszącego przepraszania za zbrodnie, których Naród Polski nie jest
winien.
Niezaprzeczalnym prawem każdego człowieka żyjącego w cywilizowanym kraju jest
wolność wyznania, sumienia i, co szczególnie ważne, wolność wypowiedzi. W
Polsce oczywiście, w pełni europejskim, socjaldemokratycznym kraju, wolno
samodzielnie myśleć, pod warunkiem, że jest to zbieżne z tym, co myślą
oficjalne "autorytety moralne"; samodzielnie mówić nie trzeba - jest bowiem
prezydent Kwaśniewski, który przemawia za cały Naród. Tak wygląda demokracja po
polsku, szkoda tylko, że to bardzo jedwabna demokracja.
Bo właśnie w Jedwabnem polskie władze pokazały dobitnie, jak wygląda w naszym
kraju kwestia wolności poglądów. Już od kilku dni po tym niewielkim miasteczku
krążyli mundurowi i cywilni funkcjonariusze wszelakich służb starannie usuwając
wszelkie przejawy samodzielnego myślenia. Ze ścian domów zniknąć
musiały "niepoprawne politycznie" niewielkie plakaty Komitetu Obrony Dobrego
Imienia Jedwabnego protestujące przeciwko znieważaniu Polaków i oskarżaniu nas
o współudział w tzw. zbrodni holokaustu, z szyb wystawowych księgarń i kiosków
oczywiście musiały zniknąć publikacje prof. J.R. Nowaka i T. Strzembosza. Na
drodze dojazdowej do Jedwabnego krążyły wzmocnione, liczne patrole policji i
wojska, by ci, którzy mogą wyglądać na niepoprawnych politycznie, chociażby
niebieskoocy blondyni, do miasteczka nie zostali wpuszczeni.
Kontrola na drodze, na dworcu, w lesie, w polu... Ministerstwo Prawdy czuwa!