erte2
02.10.14, 17:14
Wczoraj u Olejnikowej przyciśnięty do muru Jacek Kurski na pytanie dlaczego Macierewicz uciekł ze Smoleńska nie próbując nawet jakichkolwiek działań powiedział mnie więcej coś takiego że Macierewicz natychmiast pojechał do Warszawy aby zapobiec spenetrowaniu archiwum BBN. Co prawda zareagował na to "Misio" Kamiński ale moim zdaniem sprawa nie powinna się na tym skończyć.
I od razu nasuwa się kilka pytań:
1. Jako kto Macierewicz "zapobiegał spenetrowaniu archiwum BBN" ? Nie pełnił on bowiem w tym czasie żadnych funkcji dających mu jakiekolwiek uprawnienia w tej kwestii - nie był ani ministrem, ani pracownikiem Kancelarii Prezydenta, ani nawet szefem speckomisji. I - o ile pamiętam - w owym czasie miał nawet cofnięte uprawnienia dostępu do informacji niejawnych.
2. Na ile owa operacja się powiodła - czy ówcześni wysocy urzędnicy Kancelarii (Łopiński, Duda, Sasin) pozwolili Macierewiczowi na zabranie tajnych dokumentów uniemożliwiając jednocześnie zapoznanie się z nimi Marszałowi Sejmu konstytucyjnie pełniącemu obowiązki Prezydenta ?
3. Jeśli jakieś dokumenty zostały zabrane - to gdzie się dzisiaj znajdują ? Kto nimi dysponuje ? Komu zostały udostępnione ?
4. Czy na podstawie tego wczorajszego publicznego "wygadania się" Kurskiego zostanie wszczęte śledztwo ? Czy Kurski. Macierewicz, Duda czy Łopiński zostana przesłuchani ? I - gdyby sie okazało że rzeczywiście tak było - zostaną im przedstawione zarzuty ?
To jest kilka pytań "na gorąco", postawionych przez niefachowca. Mam nadzieję zę w tej materii zabiorą głos prawnicy i że sprawa "nie rozejdzie się po kościach" bo chyba jest zbyt ważna.