ORLENGATE - rogi się gorąco!

07.09.04, 20:04
Oglądajcie "Prosto w oczy" z Olejnik o 20.10, bo będzie o tym mowa.
Chodzi o to, że w dzień po wizycie Kaczmarka u prezydenta podczas
której Ungier miał pokazać mu listę przyszłych członków rady nadzorczej
Orlenu (a może i zarządu) członkiem tej rady został Kratiuk - jegomość,
który jest szefem fundacji "Porozumienie bez barier".

Mam papierową weekendową GW i popadłam w zdumienie kiedy zobaczyłam
w części gospodarczej dwie notatki pod wspólnym tytułem: "Przeczytane
o PKN ORLEN". Zestawiono fragment wywiadu Kwaśniewskiego - ten, gdzie
Kwaśniewski opowiada jak to się nagle Kulczyk pojawił i nie wyraził
zainteresowania szefowaniem radą nadzorczą Orlenu a przy tym mówi,
że: "(...)O żadnych innych nazwiskach w kontekście tej rady nie
rozmawialiśmy. Ja zresztą żadnych nazwisk nie znałem i w ogóle się nie
zajmowałem i nie zajmuję radami nadzorczymi firm, bo to nie są moje
kompetencje." z oświadczeniem Biura Informacji i Komunikacji Społecznej
Kancelarii Prezydenta z 18 kwietnia 2003 (po artykule Dominiki
Wielowiejskiej "Noc z premierem i prezydentem" a mówi ono, że Kwaśniewski
przyjął Kaczmarka na jego prośbę i wysłuchał informacji o sytuacji w Orlenie,
programie rozwojowym i kształcie rady nadzorczej. Kwśniewski miał się zgodzić
z Kaczmarkiem. Oświdczenie mówi też, że: "Prezydent RP nie brał udziału w
żadnych innych naradach czy spotkaniach dotyczących tych kwestii".

Popadłam w zdumienie, bo udowodniono Kwaśniewskiemu kolejne kłamstwo
a informacja o tym znalazła się w części gospodarczej i to raczej
nie w eksponowanym miejscu. No ale w ogóle się znalazła!

I jeszcze sensacje opublikowane w nowym numerze Wprost, gdzie piszą
o szefie BGM (firma handlująca paliwem), który jest oskarżony o pranie
brudnych pieniędzy i przestępstwa podatkowe. Wprost twierdzi, że zdecydował
się mówić za obietnicę zmniejszenia kary a on już zeznał w krakowskiej
prokuraturze, że dostawcy ropy musieli płacić praciwnikom Orlenu prowizje
a swoją działkę otrzymywali również politycy. Ten człowiek, Jan Bobrek
utrzymuje, że widział na własne oczy dokument z numerem konta bankowego
mającego jakoby należeć do Kwaśniewskiego!

Jest jeszcze drugi delikwent, którego język świerzbi - Arkadiusz Grochulski,
który uciekł za granicę ale deklaruje gotowość zeznawania i wsparcia Bobreka,
jeśli dostanie lizt żelazny ale o to ciężko:(
    • douglasmclloyd Tow. Magister znowu przyłapany na kłamstwie 07.09.04, 20:11
      Łgarz zawodowy. Impeachment zbliża się.
    • leszek.sopot Basiu czy czytalas Plus Minus w Rzepie? 07.09.04, 22:43
      Przepraszam, ze tu to podczepiam, ale nie wiedzialem gdzie, anie chcialem
      zakladac jakiego osobnego watku.
      Znalazlem tam recenzje "Polactwa", ktora moze ciebie zainteresowac. Jak wiesz
      ja nie kupilem sobie tej ksiazki z wlasnego wyboru, a ta recenzja jakby ten moj
      wybor post factum potwierdza:
      "Kretynizm flat ubi vult
      Tytuł książki "Polactwo" pióra mego młodszego przyjaciela, publicysty
      rozsądnego, zdolnego pisarza i nie mniej utalentowanego humorysty sugeruje, że
      kretynizm krąży głównie u nas. Ale we mnie ten tytuł inne wrażenia prowokuje;
      Polacy wyzywali, czasem wyzywają na różne sposoby - sąsiadów bliższych i
      dalszych, owszem - ale nigdy równie pogardliwymi trawestacjami nazwy ich kraju
      czy narodu. A tu swoisty akt samobójczy wobec własnego plemienia - by wykazać,
      że co? Że gorsze, głupsze, znów "nie dorasta", z powodu genetycznej choroby
      polactwa? No bo skąd podobny termin, tak degradujący?
      Jest co chłostać w Polsce, oczywiście. Ale utożsamić z cechami narodowymi
      Polaków to, co dość powszechne w byłych demoludach, a dość częste i w
      poniektórych krajach Zachodu... [...]"
      linka do Rzepy [za tydzien zapewne bedzie niedostepny]
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040904/plus_minus_a_14.html
      • Gość: wartburg felieton Bratkowskiego IP: *.tnt8.ber2.deu.da.uu.net 07.09.04, 23:06
        Cenię i lubię Bratkowskiego, ale ten felieton chyba mu się nie udał. Bez sensu
        bagatelizuje problemy, które słusznie wkurzają Ziemkiewicza. Takie powoływanie
        się na rzekome nieporządki u innych do nizego nie prowadzi. Swoimi porównaniami
        z zachodnimi sąsiadami Bratkowski trafił jak kulą w płot. Degrengolada państwa
        i korupcja tak rozpasana jak w Polsce w Niemczech byłyby nie do pomyślenia.
        • leszek.sopot Re: felieton Bratkowskiego 07.09.04, 23:16
          Trudno mi polemizowac i z Bratkowskim i z Ziemkiewiczem bo "Polactwa" nie
          czytalem. Po pierwsze nie lubie jak ktos przezywa Polakow. Po drugie, nie cenie
          efekciarskich tytulow, ktorych zadaniem jest poprzez skandal przyciagnac
          klientele. Po trzecie, przegladalem ksiazke w ksiegarni, przelecialem ja tak
          jak to sie w takich miejscach robi i zauwazylem, ze wszystko jest na to samo
          kpiarsko-aferalne kopyto pisane - czyli nic nowego z tego nie wynika. Moze
          sobie niesprawiedliwie pomyslalem, ale jednak pomyslalem, ze nie ma co sie
          meczyc i katowac czytajac te ksiazke, skoro i tak wszystko to jest juz po
          wielokroc znane i oplotkowane. Odlozylem ja wiec na polke. Po prostu ocenilem
          ja, ze jest to jedynie efekciartwo.
          • goniacy.pielegniarz Re: felieton Bratkowskiego 07.09.04, 23:24
            Książki nie czytałem jeszcze i trochę się ociągam, bo wydaje mi się, że mi się
            nie spodoba. Głównie z tego względu, że bardzo cenię Ziemkiewicza jako
            felietonistę, a ta książka może być po prostu takim długim felietonem, co już
            samo w sobie mnie odstrasza. Ale...

            leszek.sopot napisał:

            > Po drugie, nie cenie
            > efekciarskich tytulow, ktorych zadaniem jest poprzez skandal przyciagnac
            > klientele.

            Termin "Polatwo" nie został pierwszy raz użyty przez Ziemkiewicza w tej książce.
            Pisał już o tym dużo wcześniej, więc raczej nie odbierałbym tego jako
            efekciarstwa na potrzeby klienteli.
            • Gość: wartburg poczucie bezsiły IP: *.tnt8.ber2.deu.da.uu.net 07.09.04, 23:36
              Ja też nie czytałem książki Ziemkiewicza. Myślę, że jej obraźliwy tytuł ma
              wiele wspólnego z poczuciem bezsiły wobec tego, co się w tej chwili u nas
              dzieje i dlatego nie biorę mu go za złe. Obrażać kogoś wyzwiskami, kogo się
              nie zna, to coś innego niż prowokować kogoś, o kim wiemy bardzo dużo, a to
              właśnie robi Ziemkiewicz.

              Tak to sobie przynajmniej wyobrażam. Poza tym, jak już wcześniej napisałem,
              nie podobało mi się u Bratkowskiego powoływanie się na domniemane grzechy
              innych.
            • leszek.sopot Re: felieton Bratkowskiego 07.09.04, 23:48
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > Książki nie czytałem jeszcze i trochę się ociągam, bo wydaje mi się, że mi się
              > nie spodoba. Głównie z tego względu, że bardzo cenię Ziemkiewicza jako
              > felietonistę, a ta książka może być po prostu takim długim felietonem, co już
              > samo w sobie mnie odstrasza. Ale...
              >
              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > Po drugie, nie cenie
              > > efekciarskich tytulow, ktorych zadaniem jest poprzez skandal przyciagnac
              > > klientele.
              >
              > Termin "Polatwo" nie został pierwszy raz użyty przez Ziemkiewicza w tej
              książce.
              > Pisał już o tym dużo wcześniej, więc raczej nie odbierałbym tego jako
              > efekciarstwa na potrzeby klienteli.

              Moze masz racje, ale chyba co innego uzyc tego terminu w jakims felietonie
              ukrytym wewnatrz gazety, a co innego zatytulowac tak ksiazke.
              Nie bierz pielegniarzu mojej opinii za obiektywna, gdyz jak wiesz ja niezbyt
              cenie felietonistyke Ziemkiewicza, ktory moim zdaniem m.in. sciga sie z
              Michalkiewiczem nad wymyslaniem zjadliwosci i kpin. Twoje spostrzezenie, ze
              ksiazka moze byc po prostu dlugim felietonem jest takie jakie ja mialem po jej
              przejrzeniu w ksiegarni. Z kolei rolotomasi tak jak i basia.basia sa nia
              zachwyceni - co z pewnoscia jest pewnym fenomenem forumowym znajac to z jaka
              sympatia sie do siebie nieodnosza.
              • basia.basia Re: felieton Bratkowskiego 07.09.04, 23:56
                leszek.sopot napisał:

                > goniacy.pielegniarz napisał:
                >
                > > Książki nie czytałem jeszcze i trochę się ociągam, bo wydaje mi się, że m
                > i się
                > > nie spodoba. Głównie z tego względu, że bardzo cenię Ziemkiewicza jako
                > > felietonistę, a ta książka może być po prostu takim długim felietonem, co
                > już
                > > samo w sobie mnie odstrasza. Ale...
                > >
                > > leszek.sopot napisał:
                > >
                > > > Po drugie, nie cenie
                > > > efekciarskich tytulow, ktorych zadaniem jest poprzez skandal przyci
                > agnac
                > > > klientele.
                > >
                > > Termin "Polatwo" nie został pierwszy raz użyty przez Ziemkiewicza w tej
                > książce.
                > > Pisał już o tym dużo wcześniej, więc raczej nie odbierałbym tego jako
                > > efekciarstwa na potrzeby klienteli.
                >
                > Moze masz racje, ale chyba co innego uzyc tego terminu w jakims felietonie
                > ukrytym wewnatrz gazety, a co innego zatytulowac tak ksiazke.
                > Nie bierz pielegniarzu mojej opinii za obiektywna, gdyz jak wiesz ja niezbyt
                > cenie felietonistyke Ziemkiewicza, ktory moim zdaniem m.in. sciga sie z
                > Michalkiewiczem nad wymyslaniem zjadliwosci i kpin. Twoje spostrzezenie, ze
                > ksiazka moze byc po prostu dlugim felietonem jest takie jakie ja mialem po
                jej
                > przejrzeniu w ksiegarni. Z kolei rolotomasi tak jak i basia.basia sa nia
                > zachwyceni

                Gdzie Ty się zachwytu dopatrzyłeś? Zachwycona byłabym wtedy
                gdyby Ziemkiewicz się trochę hamował i bardziej zadbał o formę.
                A tak - jest tam pełno wulgaryzmów, kolokwializmów itd. Zdaje
                mi się, że napisał to naprędce i nie dbał o styl celowo. Ale
                ja się mogę mylić, ponieważ ten język może być doskonale przyjęty
                przez młodzież a to bardzo ważne, moim zdaniem. Jeśli do nich
                trafi to wyprostuje im różne durnowate umysłowe meandry, stereotypy
                a i wtłoczy trochę wiedzy do mózgownicy:)

                - co z pewnoscia jest pewnym fenomenem forumowym znajac to z jaka
                > sympatia sie do siebie nieodnosza.
                • leszek.sopot Re: felieton Bratkowskiego 08.09.04, 00:03
                  basia.basia napisała:
                  > Gdzie Ty się zachwytu dopatrzyłeś?

                  W jakims twoim poscie przeczytalem, ze jak bedziesz miala czas to wklepiesz
                  kawalki z "Polactwa" i wkleisz na forum. Domyslam sie, ze korzystalabys np. z
                  programu recognita, ale to i tak wymaga poswiecenia, a jesli poswiecenie to
                  jest i podziw, bo po coz wklejac cos czego sie nie ceni? No chyba, ze ja cos
                  zle przeczytalem...
                  • basia.basia Re: felieton Bratkowskiego 08.09.04, 00:14
                    leszek.sopot napisał:

                    > basia.basia napisała:
                    > > Gdzie Ty się zachwytu dopatrzyłeś?
                    >
                    > W jakims twoim poscie przeczytalem, ze jak bedziesz miala czas to wklepiesz
                    > kawalki z "Polactwa" i wkleisz na forum. Domyslam sie, ze korzystalabys np. z
                    > programu recognita,

                    Pojęcia nie mam zielonego co to jest za program:)

                    ale to i tak wymaga poswiecenia, a jesli poswiecenie to
                    > jest i podziw, bo po coz wklejac cos czego sie nie ceni?

                    Wkleję to prędzej czy później, bo dobrze wykoncypował parę rzeczy
                    ale Tobie to sprawi przykrość:( Napisałam Ci dlaczego nie uważam
                    tej jego pisaniny za dobre pisarstwo ale ... Miłosz np. pochwalił
                    Masłowską i w jakimś sensie ją wypromował (razem z Pilchem).
                    Podobał im się sposób w jaki operowała językiem pewnej specyficznej
                    subkultury. To mogę się mylić również co do jakości ziemkiewiczowego
                    pisarstwa - mam tu na myśli tylko tę jedną kisążkę. Być może właśnie
                    taki efekt chciał osiągnąć a ze mnie żadna znawczyni stylów literackich.

                    No chyba, ze ja cos
                    > zle przeczytalem...
                    • Gość: wartburg Re: felieton Bratkowskiego IP: *.b.dial.de.ignite.net 08.09.04, 10:20
                      basia.basia napisała:

                      > ale ... Miłosz np. pochwalił
                      > Masłowską i w jakimś sensie ją wypromował (razem z Pilchem).
                      > Podobał im się sposób w jaki operowała językiem pewnej specyficznej
                      > subkultury. To mogę się mylić również co do jakości ziemkiewiczowego
                      > pisarstwa

                      Czy chcesz przez to powiedzieć, że Masłowska to kundel bez metryki, który
                      przypałętał się na salony w wyniku jakiegoś niedopatrzenia? To jest w tej
                      chwili największy talent literacki w Polsce. Te wszystkie Pilchy, Stasiuki i
                      Chwiny dobrze wiedzą, że do pięt jej nie dorastają.
                      • basia.basia Re: felieton Bratkowskiego 08.09.04, 22:49
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > ale ... Miłosz np. pochwalił
                        > > Masłowską i w jakimś sensie ją wypromował (razem z Pilchem).
                        > > Podobał im się sposób w jaki operowała językiem pewnej specyficznej
                        > > subkultury. To mogę się mylić również co do jakości ziemkiewiczowego
                        > > pisarstwa
                        >
                        > Czy chcesz przez to powiedzieć, że Masłowska to kundel bez metryki, który
                        > przypałętał się na salony w wyniku jakiegoś niedopatrzenia?

                        Nic podobnego!

                        Powtarzam tylko to, co wyczytałam a i akurat rozmawiałam o niej (na marginesie
                        tego całego rejwachu związanego z pochówkiem Miłosza) z pewną polonistką.
                        Uważa się, że Miłosz przecenił i ją, i Tryznę. Nie mniej jednak ona twierdzi,
                        że jego zachwyt nad jej sprawnością językową jest uzasadniony. Jej "Wojny
                        polsko-ruskiej" nie czytałam i nie mogę nic od siebie powiedzieć poza tym,
                        że może za wcześnie (po jednej zaledwie książce) zrobiono jej tak wielką
                        reklamę. To może ją zmanierować ale ... kto wie.

                        To jest w tej
                        > chwili największy talent literacki w Polsce. Te wszystkie Pilchy, Stasiuki i
                        > Chwiny dobrze wiedzą, że do pięt jej nie dorastają.

                        Ty to poważnie? Nie przesadzasz? A może ja jestem całkiem niezorientowana i ona
                        popełniła jeszcze inne rzeczy, które potwierdzają jej talent?
                        • Gość: wartburg masłowska IP: *.tnt6.ber2.deu.da.uu.net 08.09.04, 23:10
                          basia.basia napisała:

                          >
                          > Powtarzam tylko to, co wyczytałam a i akurat rozmawiałam o niej (na marginesie
                          > tego całego rejwachu związanego z pochówkiem Miłosza) z pewną polonistką.
                          > Uważa się, że Miłosz przecenił i ją, i Tryznę. Nie mniej jednak ona twierdzi,
                          > że jego zachwyt nad jej sprawnością językową jest uzasadniony. Jej "Wojny
                          > polsko-ruskiej" nie czytałam i nie mogę nic od siebie powiedzieć poza tym,
                          > że może za wcześnie (po jednej zaledwie książce) zrobiono jej tak wielką
                          > reklamę. To może ją zmanierować ale ... kto wie.
                          >
                          > To jest w tej
                          > > chwili największy talent literacki w Polsce. Te wszystkie Pilchy, Stasiuk
                          > i i
                          > > Chwiny dobrze wiedzą, że do pięt jej nie dorastają.
                          >
                          > Ty to poważnie? Nie przesadzasz? A może ja jestem całkiem niezorientowana i
                          ona
                          > popełniła jeszcze inne rzeczy, które potwierdzają jej talent?

                          Całkowicie poważnie. M. napisała znakomitą powieść, której jakość sprowadza się
                          nie tylko do sprawności językowej. "Wojna polsko-ruska" jest genialną metaforą
                          na temat Polski współczesnej. Można by na jej podstawie zrobić doktorat z
                          socjologii. Maturzystce z Trójmiasta udało się napisać kawałek literatury, o
                          jakim z pozoru lepsi i bardziej doświadczeni pisarze mogą tylko pomarzyć.
                          Miłosz był na tyle uczciwy, żeby powiedzieć to głośno, ale nie brakuje też
                          zawistnych, jak zawsze w takich sytuacjach, którzy jak mogą, starają się
                          pomniejszyć wagę tej powieści.

                          Przeczytaj ją i sama wyrób sobie zdanie.
                          • homosovieticus masłowska- fragment genialnej metafory 08.09.04, 23:25
                            Fragment:

                            "Przechylając się przez bar niczym sprzedawczyni przez ladę. Jak gdyby zaraz
                            miała sprzedać mi jakieś podróby, jakiś wyrób czekoladopodobny. Arleta.
                            Żelazistą wodę w szklance od piwa. Barwnik do pisanek. Cukierki, co by
                            sprzedała, by były puste w środku. Samo pazłotko. Czego by nie dotknęła swoimi
                            palcami z paznokciami, podrobione i fałszywe. Gdyż ona sama jest fałszywa,
                            pusta wewnętrznie. Pali fajkę. Kupioną od ruskich. Fałszywą, nieważną. Zamiast
                            nikotyny są w niej jakieś śmieci, jakieś nieznane nikomu dragi. Jakieś papiery,
                            trociny, co nie śniło się nauczycielkom. Co nie śniło się żadnej policji.
                            Chociaż powinni Arletę posadzić. Których nie zna nikt, a na które ona
                            wszystkich bajeruje, na swoje oczy. Na swój telefon, na swoje dzwonki w
                            telefonie.

                            Najpierw ona mi powiedziała, że ma dwie wiadomości dobrą i złą. Przechylając
                            się przez bar. To którą chcę najpierw. Ja mówię, że dobrą. To ona mi
                            powiedziała, że w mieście jest podobno wojna polsko- ruska pod flagą biało-
                            czerwoną. Ja mówię, że skąd wie, a ona, że słyszała. To mówię, że wtedy złą. To
                            ona wyjęła szminkę i mi powiedziała, że magda mówi, że koniec między mną a nią.
                            To ona mrugnęła na Barmana, że jakby co, ma przyjść. I tak dowiedziałem się, że
                            ona mnie rzuciła. To znaczy magda. Chociaż było nam dobrze, przeżyliśmy razem
                            niemało miłych chwil, dużo miłych słów padło, z mojej strony jak również z
                            niej. Z pewnością. Barman mówi, żebym kładł na niej laskę. Chociaż to nie jest
                            tak proste. Jak dowiedziałem się, że tak już jest, chociaż raczej, że już nie
                            ma, to nie było tak, żeby ona mi to powiedziała w szczere oczy, tylko stało się
                            akurat na tyle inaczej, że ona mi to powiedziała poprzez właśnie Arletę.
                            Uważam, że to było jej czyste chamstwo, prostactwo. I nie będę tego ukrywał,
                            chociaż to była moja dziewczyna, którą mogę powiedzieć, że dużo zaszło między
                            nami różnych rzeczy zarówno dobrych i złych. To przecież nie musiała mówić tego
                            przez koleżankę w ten sposób, że ja się dowiaduję ostatni. Wszyscy wiedzą od
                            samego początku, gdyż ona powiedziała to również innym. Mówiła, że ja to jestem
                            raczej bardziej wybuchowy i że musieli mnie przygotować do tego faktu. Boją
                            się, że coś mi odpierdoli, bo raczej tak zawsze było. Mówiła, żebym wyszedł
                            pooddychać. Dała mi te swoje fajki z gówna. Tymczasem ja czuję tylko smutek
                            bardziej niż cokolwiek. Jeszcze żal, że nie zostało mi to powiedziane w cztery
                            oczy przez nią. Chociaż jedno słowo.

                            Teraz siedzę i patrzę na jej włosy.. Arleta w skórze, a obok włosy magdy,
                            długie, jasne włosy jak ściana, jak gałęzie. Patrzę na jej włosy również jak w
                            ścianę, gdyż nie są dla mnie. Są dla innych, dla Barmana, dla Kiśla, dla
                            różnych chłopaków, co wchodzą i wychodzą. Dla wszystkich, chociaż tym samym nie
                            dla mnie. Inni będą wsadzać w nie ręce.
                            Przychodzi Kacper, siada, pyta, o co chodzi. Jego za krótkie spodnie, a jego
                            buty są niczym czarne zwierciadło, w którym przeglądam się, neony w barze,
                            automaty do gier, różne rzeczy, które są wokół. Tuż koło klamry widać magdy
                            włosy, które są jak nieprzepuszczalna ściana. Odgradzają ją ode mnie niczym
                            mur, niczym beton. Za nim są nowe miłości, jej wilgotne pocałunki. Kacper jest
                            naspidowany wyraźnie, szyje butem. Toteż obraz rozmywa się. Jest samochodem,
                            żuje gumę miętową. Pyta czy mam chusteczki. Gubię magdę w tłumie.
                            Mówię mu, że nie mam. Chociaż mieć być może powinnem. Kacper ma spida, cały
                            samochód spida, cały bagażnik od golfa. Rozgląda się wszędzie, jak gdyby ze
                            wszystkich stron czaiła się armia ruskich. Jak gdyby chcieli tu wejść i wsadzić
                            mu między te trzęsące się szczęki wszystkie swoje ruskie fajki. Wyciąga LM-y
                            czerwone. Pyta dlaczego siedzę z twarzą do ściany. Mówię, czy gdybym siedział
                            przodem, to może by coś zmieniło, tak? Może by tu magda ze mną była, tylko
                            siadam przodem, a ona przylatuje i sru mi na kolana, włosami w twarz, wkłada
                            sobie moją rękę wewnątrz ud, jej pocałunki, jej miłość. Mówię, że nie. Chociaż
                            wolałbym powiedzieć tak. Ale mówię nie. Nie i nie. Nie zgadzam się. Gdyby nawet
                            chciała tu przyjść, bym powiedział: nie zbliżaj się, nie dotykaj mnie,
                            śmierdzisz. Śmierdzisz tymi facetami, co cię dotykają, jak nie patrzysz i
                            myślisz, że nie wiesz, że cię dotykają. Śmierdzisz tymi fajkami, co od nich
                            bierzesz, co cię częstują. Pierdolonymi LM-ami mentolowymi. Kupionymi u rusków
                            po tańszej cenie. Tymi drinkami, tym bagnem co ci kupują w szklance, w którym
                            pływają bakterie z ich ust niczym ryby, niczym morskie kurwy. I gdyby chciała,
                            żebym ją taką miał teraz, nie doczekałaby się. Nie powiedziałbym ani słowa.
                            Podałaby mi szklankę z drinkiem, powiedziałbym: nie. Najpierw zdejmij tą gumę,
                            co przykleiłaś pod spodem, gdyż ona jest z ust jednego z tych brudnych facetów,
                            z ich ust jest ta guma, chociaż myślisz, że o tym nie wiem. Potem się umyj, a
                            wtedy możesz mi usiąść dopiero, kiedy będziesz czysta od tych lewych fajek, od
                            tych lewych spidów, co pijesz w drinkach. Dopiero jak się rozbierzesz z tych
                            szmat, z tych piór, które nie są dla mnie.

                            Oczywiście wtedy ja jestem nieco jeszcze obrażony. Odwracam się, nie chcę z nią
                            gadać. Mówię, że jak będzie taką, rozpierdolę cały bar, wszystkie szklanki
                            pójdą na podłogę, będzie chodzić w szkle, będzie łamać sobie wszystkie swoje
                            obcasy, potłucze sobie łokcie, podrze sobie kieckę i wszystkie w niej zawarte w
                            sznurki. Ona prosi, żebym do niej wrócił. Że będzie dobra jak nigdy, bardziej
                            dobra, bardziej oddana. Ja mówię na to, że nie. Mówię: raz mam tłumaczyć czy
                            dwa razy mam ci to wytłumaczyć, że już nie chcę nigdy z tobą być i albo ze mnie
                            zejdziesz, albo sam to zrobię. Ona mówi, że mnie kochała. Ja mówię, że też ją
                            kochałem, że zawsze mi się podobała, chociaż najpierw była dziewczyną Lola i
                            chociaż zanim była moja, to jego samochód był lepszy, to wszystko Lolo miał
                            lepsze, lepsze buty, lepsze spodnie, lepsze pieniądze. Że chciałem go zabić, bo
                            nie był dla magdy dobry, tylko raczej szorstki. Że potem chociaż była moja,
                            zawsze byłem dla niej, zawsze byłem za nią. Chociaż nie zawsze było dobrze, co
                            już mówiłem, gdy owszem, kradła ciuchy ze sklepów, wycinała kody w
                            przymierzalni. Kolczyki torebki cienie do oczu. Wszystko w torbę i w siatkę.
                            Nie było dobrze, gdyż musiałem potem raz błyszczeć oczami, chociaż przeważnie
                            jej się udawało, co wpływało dodatnio na jej humor. Poza tym miała tę wadę, że
                            była młodsza, o co z resztą mieli mi za złe moi rodzice. Poza tym było wszystko
                            odpowiednio, mówiła często, że nie innego chłopca, ale właśnie mnie i to
                            uczucie jest dla mnie, a nie dla nich."
                            ps
                            przepraszam,że nie opisałem fragmentu własnymi słowami.
              • goniacy.pielegniarz Re: felieton Bratkowskiego 08.09.04, 13:09
                leszek.sopot napisał:

                > goniacy.pielegniarz napisał:
                >
                > > Książki nie czytałem jeszcze i trochę się ociągam, bo wydaje mi się, że m
                > i się
                > > nie spodoba. Głównie z tego względu, że bardzo cenię Ziemkiewicza jako
                > > felietonistę, a ta książka może być po prostu takim długim felietonem, co
                > już
                > > samo w sobie mnie odstrasza. Ale...
                > >
                > > leszek.sopot napisał:
                > >
                > > > Po drugie, nie cenie
                > > > efekciarskich tytulow, ktorych zadaniem jest poprzez skandal przyci
                > agnac
                > > > klientele.
                > >
                > > Termin "Polatwo" nie został pierwszy raz użyty przez Ziemkiewicza w tej
                > książce.
                > > Pisał już o tym dużo wcześniej, więc raczej nie odbierałbym tego jako
                > > efekciarstwa na potrzeby klienteli.
                >
                > Moze masz racje, ale chyba co innego uzyc tego terminu w jakims felietonie
                > ukrytym wewnatrz gazety, a co innego zatytulowac tak ksiazke.

                Ale z tego co się orientuję, to właśnie nie jest to jakieś pierwsze lepsze słowo
                z jednego felietonu, które zostało wybrane tylko dlatego, że szokuje, a po
                prostu termin, którego Ziemkiewicz od jakiegoś już czasu używa, który ma swoje
                określone znaczenie i za którym kryją się konkretne cechy ludzkie. Mogę się
                mylić, ale wydaje mi się, że ta książka jest pewnego rodzaju rozrachunkiem z
                ostatnim piętnastoleciem i z nami jako społeczeństwem, czyli tym, o czym
                Ziemkiewicz pisze od wielu lat. Dlatego właśnie mnie wcale ani nie dziwi ani nie
                szokuje to, że książka jest zatutułowana "Polactwo". Jest dla mnie raczej próbą
                pewnego podsumowania.
                • leszek.sopot Re: felieton Bratkowskiego 08.09.04, 13:21
                  Na onecie jest wstep do ksiazki Ziemkiewicza oraz maly fragment.
                  czytelnia.onet.pl/0,1180006,do_czytania.html
                  W pierwszych zdaniach wstepu Ziemkiewicz kreuje sie na jedynego sprawiedliwego,
                  a wszelkich innych z tzw. elit wladzy okresla mianem dworactwa. W
                  przedstawionych fragmentach moze sie komus podobac a innym nie prostota krytyki
                  i porownan, omijanie trudniejszych problemow, zastanawianie sie nad przczynami -
                  nie musi tego oczywiscie Ziemkiewicz robic. Nie jest on politykiem lecz
                  smiewca. Ale tez dlatego i ja mam do niego taki smiewczy, niepowazny stosunek.
                  Cytat ze wstepu:
                  "Zdarzało się w historii, że król otaczał się tchórzliwymi dworakami, mówiącymi
                  władcy tylko to, co ich zdaniem chciał usłyszeć. W stolicy już tli się
                  rewolucja, na granicy wróg zajmuje kolejne wartownie, właśni poddani
                  przeklinają nieudolnego władcę i witają kwiatami jego wrogów, ale król o tym
                  wszystkim nie wie, bo gnący się w ukłonach dworacy nie mają śmiałości narazić
                  się na podejrzenie, że król nie jest ich zdaniem najmądrzejszym i najsłuszniej
                  postępującym władcą w dziejach".
                  • goniacy.pielegniarz Re: felieton Bratkowskiego 08.09.04, 13:51
                    Na temat książki nic nie mogę więcej powiedzieć, bo jej nie czytałem. Nie będę
                    się więc spierał na temat tego, czy omija trudniejsze problemy i czy zastanawia
                    się nad przyczynami.
      • basia.basia Re: Basiu czy czytalas Plus Minus w Rzepie? 07.09.04, 23:43
        leszek.sopot napisał:

        > Przepraszam, ze tu to podczepiam, ale nie wiedzialem gdzie, anie chcialem
        > zakladac jakiego osobnego watku.

        Nie masz co przeoraszać. Stale się nam wszytkim zdarza wprowadzać różne
        dygresje i to nie na temat w różnych wątkach. To nawet czasem pomaga, gdy
        się zbyt zacietrzewiamy:)

        > Znalazlem tam recenzje "Polactwa", ktora moze ciebie zainteresowac. Jak wiesz
        > ja nie kupilem sobie tej ksiazki z wlasnego wyboru, a ta recenzja jakby ten
        moj
        >
        > wybor post factum potwierdza:

        Niespecjalnie Leszku. Bratkowskiemu nie podoba się tytuł i ma nieco racji, bo
        nie wiedząc o co chodzi można być niechętnie z góry nastawionym do zawartości.
        Ja sama nie użyłabym takiego określenia w tytule ale ... może on sądził, że
        to kogoś wkurzy i zajrzy co tam jest (w książce), przeczyta fragment i go
        wciągnie? A sam o tym terminie pisze we wstępie tak: "Stalismy się polactwem,
        bo z nas polactwo zrobiono, ale pozostaliśmy nim po odzyskaniu niepodległości
        już z własnego wyboru.(...)".
        Mam parę zastrzeżeń do jego diagnoz ale nie są zasadnicze. Ziemkiewicz ma
        okreslone doświadczenia życiowe stąd mogą się brać fałszywe po części opinie
        w pewnych sprawach ale generalnie ma rację, niestety, w tym co pisze. A książka
        napisana jest żółcią, złością, bardzo osobiście. Rozumiem to, bo sama ostatnio
        miewam podłe nastroje z powodu tego wszystkiego co się dzieje i czego się
        dowiaduję. Wychodzi na to, że to jest zdrowy objaw - chyba to dobrze, że nas
        to wszytko obchodzi a nie jak tych o których pisze - "zwisa im", stoją z boku
        i albo się śmieją czy drwią albo mają to gdzieś, albo już tak zobojętnieli,
        że nawet przestali się interesować sprawami kraju a częściej jest tak, że płyną
        z prądem nawet najsłabszym aby płynąć - po najmniejszej linii oporu.

        > "Kretynizm flat ubi vult
        > Tytuł książki "Polactwo" pióra mego młodszego przyjaciela, publicysty
        > rozsądnego, zdolnego pisarza i nie mniej utalentowanego humorysty sugeruje,
        że
        > kretynizm krąży głównie u nas. Ale we mnie ten tytuł inne wrażenia prowokuje;
        > Polacy wyzywali, czasem wyzywają na różne sposoby - sąsiadów bliższych i
        > dalszych, owszem - ale nigdy równie pogardliwymi trawestacjami nazwy ich
        kraju
        > czy narodu. A tu swoisty akt samobójczy wobec własnego plemienia - by
        wykazać,
        > że co? Że gorsze, głupsze, znów "nie dorasta", z powodu genetycznej choroby
        > polactwa? No bo skąd podobny termin, tak degradujący?
        > Jest co chłostać w Polsce, oczywiście. Ale utożsamić z cechami narodowymi
        > Polaków to, co dość powszechne w byłych demoludach, a dość częste i w
        > poniektórych krajach Zachodu... [...]"
        > linka do Rzepy [za tydzien zapewne bedzie niedostepny]
        > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040904/plus_minus_a_14.html

        A Wartburg (którego witam:)) również ma rację. Stopień zepsucia i państwa
        i społeczeństwa do jakiegośmy doszli jest naprawdę straszny. Bez sensu jest
        również zabieg polegający na dowodzeniu, że u sąsiadów jest tak samo albo
        gorzej. Bo "Polactwo" jest o polactwie a nie o stanie umysłów bliższej i
        dalszej okolicy - to nie ta bajka! Czuję, że Bratkowski poczuł się w jakiejś
        mierze współwinny tego stanu rzeczy i może stąd ta reakcja. Bo obrywa się
        inteligencji i tzw. inteligencji jak nie wiem co:( Słusznie!
        • leszek.sopot Re: Basiu czy czytalas Plus Minus w Rzepie? 07.09.04, 23:55
          Ja odebralem felieton Bratkowskiego, ktory byc moze odebral ksiazke
          Ziemkiewicza jako zbyt jednostronna i zby ostra. Dlatego pokazuje, ze nie
          jestesmy jakims najgorszym narodem w otoczeniu krajow bez zadnych wad (moglby
          tez wskazac na Litwe, bo tak skandal z prezydentem wybranym za pieniadze mafii
          to dopiero cos niespotykanego - nas moze czekaja niebawem podobne sensacje).
          Moze to slusznie wytyka autorowi "Polactwa"?
    • homosovieticus Gorące rogi? coś podobnego przydarzyło się na 07.09.04, 23:35
      forum chyba po raz pierwszy?
      :))
      • iza.bella.iza Re: Gorące rogi? coś podobnego przydarzyło się na 07.09.04, 23:44
        homosovieticus napisał:

        > forum chyba po raz pierwszy?
        > :))


        Basiowa literówka "rogi się gorąco" to być może tzw. freudowska pomyłka. Dobry
        psychoanalityk wyjaśniłby to nam zapewne. Natomiast nie wiem czy umiałby
        poradzić sobie z Twoim słynnym "dwa w jednym" czyli - "KONISJA ŚLEDZCZA"
        :)))

        Pozdrawiam:)
        • homosovieticus Tylko Leszek wie co ja piszę. No może jeszcze 07.09.04, 23:55
          Marynat.Ale On wie nawet co myślę, jeśli nie myślę, tylko wklejam.Takie czasy,
          takie ludzie.
          Pozdrawiam.
          ps
          Lanie dostałem 4:6,3:6 i ....z miliona $ tylko ...KAPER został mi podarowany.
          :(
          Tonę we łzach.
          Ach.
          • iza.bella.iza Re: Tylko Leszek wie co ja piszę. No może jeszcze 08.09.04, 00:03
            homosovieticus napisał:


            > Tonę we łzach.
            > Ach.


            Twój szloch przypomniał mi rymowankę mojej przyjaciółki:

            rzuciłam peta na śnieg
            żeby tam zdechł
            no i zdechł
            a to pech
            ech....


            Mam nadzieję, że Cię trochę rozbawiła.
            • homosovieticus Re: Tylko Leszek wie co ja piszę. No może jeszcze 08.09.04, 00:07
              :)))))
        • basia.basia Re: Gorące rogi? coś podobnego przydarzyło się na 08.09.04, 00:07
          iza.bella.iza napisała:

          > homosovieticus napisał:
          >
          > > forum chyba po raz pierwszy?
          > > :))
          >
          >
          > Basiowa literówka "rogi się gorąco" to być może tzw. freudowska pomyłka.

          Pośpiech, ot co!:) Ale dzięki za wsparcie:)

          Dobry
          > psychoanalityk wyjaśniłby to nam zapewne.

          Czyżbym antycypowała? Jolka na boku coś namieszała?

          Natomiast nie wiem czy umiałby
          > poradzić sobie z Twoim słynnym "dwa w jednym" czyli - "KONISJA ŚLEDZCZA"
          > :)))
          >
          > Pozdrawiam:)
      • iza.bella.iza Re: Gorące rogi? coś podobnego przydarzyło się na 08.09.04, 00:07
        Coś ten Orlen miesza! Nastęne cacako znalazłam: "Komisja "Orlengate" bierze na
        cal fundację Kwaś... " - to tytuł innego wątku:)))
        • basia.basia Re: Gorące rogi? coś podobnego przydarzyło się na 08.09.04, 00:17
          iza.bella.iza napisała:

          > Coś ten Orlen miesza! Nastęne cacako znalazłam: "Komisja "Orlengate" bierze
          na
          > cal fundację Kwaś... " - to tytuł innego wątku:)))

          Na samą myśl o furach pieniędzy, które doją niektórzy z tego interesu
          innym plączą się palce:)
          • iza.bella.iza Re: Gorące rogi? coś podobnego przydarzyło się na 08.09.04, 00:21
            Masz rację. Lwie żądanie "17 i pół bańki zielonych" to był pryscz.
    • Gość: t1s Re: ORLENGATE - rogi się gorąco! IP: *.acn.waw.pl 07.09.04, 23:41
      Ta aureolka Joli naftowa okazuje się być. A Kwach oczywiście, coś takiego jak
      prawda przez usta by mu nie przeszło. Chyba, że wódka o takiej nazwie.
      • basia.basia Re: ORLENGATE - rogi się gorąco! 07.09.04, 23:49
        Gość portalu: t1

        s napisał(a):

        > Ta aureolka Joli naftowa okazuje się być. A Kwach oczywiście, coś takiego jak
        > prawda przez usta by mu nie przeszło. Chyba, że wódka o takiej nazwie.

        A może raczej prawdę gada tylko w pijanym widzie?
        Zobaczymy jak to będzie przed kś. Coś czuję, że to będzie absolutny rekord
        w oglądalności:)

        Pozdrawiam śliwowicowo:)
        • Gość: t1s Re: ORLENGATE - rogi się gorąco! IP: *.acn.waw.pl 07.09.04, 23:55
          basia.basia napisała:

          > A może raczej prawdę gada tylko w pijanym widzie?

          To by cały czas gadał prawdę:)


          > Zobaczymy jak to będzie przed kś. Coś czuję, że to będzie absolutny rekord
          > w oglądalności:)

          Ostatnio tango Magistra.


          > Pozdrawiam śliwowicowo:)

          Tak zimno:)?
          Pozdrawiam:)
          • homosovieticus epiczmentować Kwacha póki czas! 07.09.04, 23:58
            "Bo jutro... jutro znowu pójdziemy na całość..."
          • basia.basia Re: ORLENGATE - rogi się gorąco! 08.09.04, 00:03
            Gość portalu: t1s napisał(a):


            > > Pozdrawiam śliwowicowo:)
            >
            > Tak zimno:)?
            To tylko zadatek:)

            > Pozdrawiam:)
            Tak zimno:)?

            • Gość: t1s Re: ORLENGATE - rogi się gorąco! IP: *.acn.waw.pl 08.09.04, 00:21
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: t1s napisał(a):
              >
              >
              > > > Pozdrawiam śliwowicowo:)
              > >
              > > Tak zimno:)?
              > To tylko zadatek:)

              Chyba, że śliwowica jest gorąca:)

              > > Pozdrawiam:)
              > Tak zimno:)?

              Wpadłem jak śliwka:)
    • homosovieticus Re: ORLENGATE - rogi się gorąco! 08.09.04, 00:12
      powołajcie Panie konisję sledczą, forumową. I Cała ropa będzie nasza.
      • iza.bella.iza Nowa Konisja? 08.09.04, 00:19
        homosovieticus napisał:

        > powołajcie Panie konisję sledczą, forumową. I Cała ropa będzie nasza.

        Ani ta sejmowa, ani forumowa nie wzbudzi już takich emocji.
        Zapał w narodzie wygasł:(
        We mnie też:(

        • katarsis Dobry wieczór 08.09.04, 00:23
          Widzieliście jaką odpowiedź wysmażył Radziwinowicz na zarzuty Izwiestii o
          stronniczość polskich mediów w relacjonowaniu konfliktu na Kaukazie?
          Z tego będzie dym. Nie tylko dyplomatyczny. Rosjanie uciszają Polaków.
          • iza.bella.iza Re: Dobry wieczór 08.09.04, 00:34
            katarsis napisała:

            > Widzieliście jaką odpowiedź wysmażył Radziwinowicz na zarzuty Izwiestii o
            > stronniczość polskich mediów w relacjonowaniu konfliktu na Kaukazie?
            > Z tego będzie dym. Nie tylko dyplomatyczny. Rosjanie uciszają Polaków.

            Nie panikuj.

            "Szestakowowi pomyliły się epoki, a przynajmniej kraje. To z jego gazety w
            poniedziałek wyleciał redaktor naczelny za to, że starał się obiektywnie
            przedstawić tragedię w Biesłanie. Zwolnili go właściciele gazety, ale - jak
            przyznali dziennikarze "Izwiestii" w rozmowie ze mną - na polecenie "z samej
            góry". "Sama góra" rozprawiła się już z telewizją NTW za "Kursk", z
            dziennikarzami uczciwie opisującymi Dubrowkę i - jak widać - gotowa jest dalej
            się rozprawiać."

            Ich ręce są drapieżne, ale zbyt krótkie obecnie.

            p.s. No i mamy wątek śmietnik: Orlen, Ziemkiewicz, Izwiestia:))) Czy to aby nie
            forumowy kicz?

            • katarsis Re: Dobry wieczór 08.09.04, 00:39
              iza.bella.iza napisała:

              No i mamy wątek śmietnik: Orlen, Ziemkiewicz, Izwiestia:))) Czy to aby nie
              >
              > forumowy kicz?

              Możemy nad to napisać teorię spiskową, znajdzie się jakieś drugie dno, otworzy
              się przestrzeń interpretacyjną, pobudzi wyobraźnie i już będzie dzieło!
              • iza.bella.iza Re: Dobry wieczór 08.09.04, 00:44
                katarsis napisała:

                > iza.bella.iza napisała:
                >
                > No i mamy wątek śmietnik: Orlen, Ziemkiewicz, Izwiestia:))) Czy to aby nie
                > >
                > > forumowy kicz?
                >
                > Możemy nad to napisać teorię spiskową, znajdzie się jakieś drugie dno,
                otworzy
                > się przestrzeń interpretacyjną, pobudzi wyobraźnie i już będzie dzieło!

                Jeśli dodamy do tego znaczące literówki w tytułach wątków (o których jest mowa
                wyżej) to zrodzi się dzieło wieloznaczniejsze i trudniejsze w odczycie
                niż "Ulisses". Dzieło w pełni postmodernistyczne, oddające dekandenckiego
                ducha końca wieku poprzedniego i pełnego niepokojów początków III milenium.
                • katarsis Re: Dobry wieczór 08.09.04, 00:48
                  iza.bella.iza napisała:

                  > katarsis napisała:
                  >
                  > > iza.bella.iza napisała:
                  > >
                  > > No i mamy wątek śmietnik: Orlen, Ziemkiewicz, Izwiestia:))) Czy to aby ni
                  > e
                  > > >
                  > > > forumowy kicz?
                  > >
                  > > Możemy nad to napisać teorię spiskową, znajdzie się jakieś drugie dno,
                  > otworzy
                  > > się przestrzeń interpretacyjną, pobudzi wyobraźnie i już będzie dzieło!
                  >
                  > Jeśli dodamy do tego znaczące literówki w tytułach wątków (o których jest
                  mowa
                  > wyżej) to zrodzi się dzieło wieloznaczniejsze i trudniejsze w odczycie
                  > niż "Ulisses". Dzieło w pełni postmodernistyczne, oddające dekandenckiego
                  > ducha końca wieku poprzedniego i pełnego niepokojów początków III milenium.
                  :)

                  Jako autorzy powinniśmy na koniec zjeść ten wątek lub co najmniej go osikać.
                  Niestety - przestrzeń manewru jak i brak stosownej materii, na której można by
                  przeprowadzić skuteczne działanie - czyni ten akt twórczej desperacji nie
                  bardzo możliwym do wykonania.
                  • iza.bella.iza Re: Dobry wieczór 08.09.04, 01:01
                    katarsis napisała:

                    > iza.bella.iza napisała:
                    >
                    > > katarsis napisała:
                    > >
                    > > > iza.bella.iza napisała:
                    > > >
                    > > > No i mamy wątek śmietnik: Orlen, Ziemkiewicz, Izwiestia:))) Czy to
                    > aby ni
                    > > e
                    > > > >
                    > > > > forumowy kicz?
                    > > >
                    > > > Możemy nad to napisać teorię spiskową, znajdzie się jakieś drugie d
                    > no,
                    > > otworzy
                    > > > się przestrzeń interpretacyjną, pobudzi wyobraźnie i już będzie dzi
                    > eło!
                    > >
                    > > Jeśli dodamy do tego znaczące literówki w tytułach wątków (o których jest
                    >
                    > mowa
                    > > wyżej) to zrodzi się dzieło wieloznaczniejsze i trudniejsze w odczycie
                    > > niż "Ulisses". Dzieło w pełni postmodernistyczne, oddające dekandenckieg
                    > o
                    > > ducha końca wieku poprzedniego i pełnego niepokojów początków III mileniu
                    > m.
                    > :)
                    >
                    > Jako autorzy powinniśmy na koniec zjeść ten wątek lub co najmniej go osikać.
                    > Niestety - przestrzeń manewru jak i brak stosownej materii, na której można
                    by
                    > przeprowadzić skuteczne działanie - czyni ten akt twórczej desperacji nie
                    > bardzo możliwym do wykonania.

                    Z tej naszej niemożliwości wynikną męki dla całych pokoleń krytyków
                    literackich, studentów nauk humanistycnych i nielicznych ambitnych czytelników:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja