iza.bella.iza
07.01.15, 19:31
100 dni rządu - takie podsumowania to durny polski zwyczaj, który ma korzenie w ekspoze Jaruzelskiego w marcu 1981 roku, który po prowokacji bydgoskiej objął rząd i prosił o 100 dni spokoju.
Arłukowicz natomiast to prostak i cham, którego wykorzystała "prowincjonalna baba" (cyt.) i którego pewnie wkrótce pogoni. W cieniu walki celebryty z lekarzami ta Baba przygotowała plan program naprawy Kompanii Węglowej i dziś go ogłosiła. Oczywiście przeprowadzić go będzie musiał facet - wiecznie uchachany Piechociński.