erte2
01.09.15, 08:53
Każdy kto czytał "1984." Orwella wie o czy mówię. Tym którzy nie czytali polecam poniższy link:
chrome-extension://mhjfbmdgcfjbbpaeojofohoefgiehjai/index.html
Natomiast tym którym się czytać nie chce powiem w skrócie o co chodzi.
Otóż George Orwell opisał w skrócie państwo totalitarne w którym m.in. funkcjonuje owo wspomniane Ministerstwo Prawdy którego głównym zadaniem jest "naprawianie" historii. Niewygodne fakty, zdjęcia i osoby usuwano z książek, dawnych filmów a nawet archiwalnych gazet; w to miejsce "przeszczepiano" jedynie słuszne" i "prawomyślne" odpowiednio
preparowane "fakty" które odtąd były wersją obowiązującą. Tyle orwellowska fikcja.
W realu tę ideę wcielał w życie niejaki Józef Wisarionowicz Dżugaszwili (lepiej znany jako Stalin, a dla przyjaciół Soso). Ogólnie znane są zdjęcia z których "wycinano" a to Trockiego, a to Jagodę, a to innego niegdyś niegdyś zaufanego a później zamordowanego współpracownika.
Taka, najogólniej rzecz ujmując, "polityka historyczna".
Podobnie, choć nie na taką skalę, działo się w PRL-u, w którym Józef Piłsudski funkcjonował jedynie jako agresor i awanturnik który wywołał wojnę z Sowietami, a o Jego roli w odzyskaniu niepodległości praktycznie nie było w podręcznikach słowa
Dziś przeżywamy swoiste deja vu. Już pięć lat temu, w 30. rocznicę podpisania Porozumień, niejaki Jarosław Kaczyński w oficjalnym przemówieniu całą zasługę przypisał.... Lechowi Kaczyńskiemu, "zapominając" o Wałęsie, Borusewiczu i innych bohaterach tamtych dni.
Dziś to samo robi jego wierny przydupas, Andrzej Duda (przypadkowo wybrany prezydentem), w swoim przemówieniu słowem nie wspominając o bohaterach tamtych dni. Co prawda jeszcze nie przypisał zasług kurduplom, ale wszystko przed nim.
Czy, gdyby (co nie daj Boże) PiS wygrałoby wybory i zaczęło rządzić - powstałoby takie "ministerstwo Prawdy? Czy z kart podręczników, kronik filmowych, archiwalnych gazet itd. zniknęliby Lech Wałęsa, Bogdan Borusewicz, Bogdan Lis, Tadeusz Mazowiecki czy Bronisław Geremek, a w to miejsce "wklejono by" braci Kaczyńskich i innych Siwków czy Glapińskich, a może nawet Andrzeja Kryże? A dzisiejsza technika obróbki obrazu daje nieskończenie więcej możliwości; jakież by to było piękne zdjęcie na którym robotnicy stoczniowi niosą na ramionach obydwu braci!
Tak czy owak na wszelki wypadek przechowujmy schowane głeboko zdjęcia, gazety i nagrania z tamtych czasów aby można było kiedyś odtworzyć prawdziwą historię.