Gość: Ewa Szumańska
IP: 203.214.63.*
19.09.04, 14:27
Obserwowałam ponad dwa miesiące dość ponure widowisko kształtowania się
Zarządu Miasta Wrocławia. Te wszystkie koalicyjne udry, partyjne przedzierki,
kolejne obietnice ugody i kolejne paty. Czytałam o podobnych perypetiach w
nowych samorządowych organach innych miast. Dowiadywałam się raz po raz o
przypominających je zawirowaniach na wysokim szczeblu, w stolicy.Wydaje mi
się, że jesteśmy świadkami utrwalania się pewnego stylu uprawiania polityki,
stylu, który jeszcze niedawno byliśmy skłonni uważać za charakterystyczny dla
jednego tylko ugrupowania. Tego, które wyćwiczyło go przez parę dziesiątków
bezkarnych lat. Te "brania całej puli", ten run na posady, to "urządzanie
się", nawet łączenie stanowisk - coraz to jakiś poseł czy minister jest
równocześnie radnym, członkiem wpływowego "ciała", zachowuje etat na uczelni -
i bierze wszystkie wynagrodzenia równocześnie.Okazuje się jednak, że jest to
styl naszych polityków w ogóle, niezależnie od ich orientacji.
Najdziwniejsze, że rozgrywa się to bez żadnego skrępowania i żenady, tak
jakby było czymś zupełnie naturalnym i nie budzącym zastrzeżeń.
Panowie! Zastanówcie się chwilę. My to widzimy, my się temu przyglądamy z
coraz większym obrzydzeniem.