titerlitury
29.03.17, 12:55
Słowa jakich używamy, to jak je dobieramy, w jakim kontekście, wiele mówią o nas samych. Znamy wszyscy pojęcie freudowskiego lapsusa, wiemy, że każdy człowiek, środowisko tworzą swój odrębny język. Często np użycie jakiegoś wyrazu budzi w nas miłe, bądź niemiłe wspomnienia.
Zachęcam do refleksji nad ulubionym słowem obecnej władzy.
Co mają na myśli Sasinowie, Błaszczakowie, Dudowie, Kaczyńscy i inni mówiąc, że są wyrazicielami woli suwerena? Pierwsze co nam przychodzi do głowy, to fakt, że zwyciężając w wyborach, spełniają wolę większości wyborców, co w systemach demokracji pośredniej można czytać jako wolę narodu, społeczeństwa. Zatem w tym znaczemu suweren to będzie po prostu naród, słynni Polki i Polacy którzy przez 8 lat... itd.
Ale jeśli zajrzymy do słownika (ja posłużyła się internetową wersją sjp PWN), to że zdziwieniem stwierdzimy, że słowo to ma właściwie tylko dwa znaczenia :
1) samodzielny władca (zwłaszcza w średniowieczu )
2) oraz nazwa starej monety francuskiej.
Popatrzmy na to pierwsze znaczenue: suweren [fr. < łac.], niezależny władca, monarcha nie podlegający niczyjej zwierzchności. A więc jedna osoba, która podlega tylko prawom boskim.
Bardzo interesująco wypowiada się w tej kwestii prof. Rzepliński w wywiadzie dla Forbes (m.forbes.pl/prof-andrzej-rzeplinski-laureatem-nagrody-fundacji-im-stefana-kisielewskiego,artykuly,211988,1,1.html):
Za to gdy mowa o wolności człowieka, tej chronionej prawem przed większością, to w PiS-owskiej retoryce coraz częściej pojawia
się wola tajemniczego suwerena. A to już brzmi groźnie. Zwłaszcza że dla PiS suweren to nie naród, ale po prostu parlament, którym kieruje Pierwszy Poseł, który dostał w Warszawie drugi pod względem liczby głosów mandat wyborczy i może dzięki niemu wcielać w życie swoje wizje urządzenia obywateli lepszego i gorszego sortu.
I nie sposób nie przyznać profesorowi racji (prawnicy są na ogu sprawni w posługiwaniu się semantyką języka, mają i intuicję i doświadczenie). PiS mówi Suweren, a my zastanawiamy się kiedy ten Suweren ich pogoni, kiedy się obudzi, kiedy kopniakim wyrzuci ich poza scenę. Tymczasem ten prawdziwy suweren, ukryty w rzeczywistym znaczeniu słowa i w umysłach funkcjonariuszy dobrej zmiany, nie zbuntuje się nigdy, gdyż jest jej demiurgiem.