wolves-land
07.06.19, 00:18
Prof. Marcin Król uważa, że demokracja liberalna umarła, 30. rocznica wyborów czerwcowych to jedynie symboliczne jej nasze pożegnanie, a podobne przekonania ostatnio dominują i zaczyna panować co do nich konsensus.
Prawicowi intelektualiści, starający się swoimi czarującymi przesłaniami wypełnić sensem dobrozmianowe szambo, w różnych ekstatycznych wizjach już rysują wielki biało-czerwony korowód, z wybitnymi postaciami w rodzaju Morawieckiego czy apb. Gądeckiego na czele, w Warszawie jako przewodniej stolicy Europy Środkowo-Wschodniej. A może i całej Europy od Giblartaru poprzez Watykan aż po Laponię.
Czy Pisi (i ich odpowiednicy w innych krajach) naprawdę są tak naiwni i wierzą w to, że oto osiągnęli ostateczne zwycięstwo, że opcja liberalna definitywnie przegrała i teraz wszyscy zaczną czytać "Gazetę Polską" a potem polecą się pomodlić ? Jest wręcz przeciwnie, jeśli obecny porządek rzeczywiście upada, to oznacza to tylko chaos, czyli jeszcze więcej niezależności, ryzyka, rywalizacji i adrenaliny. Korporacje to wytrzymają, pytanie czy społeczeństwo to wytrzyma ?