witek.bis
27.07.19, 17:46
Młodszą córkę pani Beaty Juraszek-Kopacz spotkała na ulicy niemiła przygoda.
Wczoraj po południu moja młodsza córka została zaatakowana werbalnie za noszenie kolorowej torby w paski. Starszy pan z laską zaczął tą laską wymachiwać i krzyknął do Oli: obiję ci mordę za tę torbę! "Mamo, ja się go nawet nie bałam, może przez chwilę, ale jest mi smutno, że to się w ogóle wydarzyło". Mnie też jest cholernie smutno.
No, rzeczywiście - wesoło nie jest. Powodów do radości jest tym mniej, że 9 miesięcy temu w roli dziadka z lagą wystąpiła małżonka posła PiS-u, która innej dziewczynie z taką samą torbą doradziła życzliwie: "Won z Mojego Miasta".
www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/zona-posla-pis-lukasza-schreibera-do-mlodej-dziewczyny-won-z-mojego-miasta/sv329f2
Wielu ludzi zastanawia się dzisiaj nad tym, jak to się mogło stać, że w kraju tolerancyjnych i miłujących wolność Polaków za noszenie kolorowej torby można dostać po mordzie.
Pani Beata Juraszek-Kopacz jest w tej szczęśliwej sytuacji, że jako prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ma swoim zespole ekspertkę, niejaką Katarzynę S. ps. "Kataryna", która z pewnością po ekspercku wyjaśni jej, jakim cudem taki element jest dzisiaj w Polsce siłą przewodnią.