witek.bis
10.08.19, 08:42
Do nowo wybranej marszałek Witek pochodzi dawno wybrany prezes Jarek z bukietem kwiatów i gratulacjami. Niby wszystko idzie jak zwykle - dochodzi do krótkiego i stanowczego wyrwania rączki ze stawu barkowego i trzykrotnego zderzenia policzkowego - jednak przez cały czas mina marszałkini jest smutna, a nawet ponura i bardziej pasuje do kondolencji niż gratulacji. Przy trzecim zderzeniu policzkowym można nawet odnieść wrażenie, że pani Witek usiłuje ucałować ten fragment powietrza, który znajduje się najdalej od policzka prezesa. A kiedy prezes odwraca się i odchodzi, twarz pani marszałek natychmiast rozpromienia się na widok zbliżających się rywalek z wrogich partii.
Panie prezesie kochany! Jeśli nie za bardzo chciała, to nie trzeba było zmuszać, bo jeszcze wspólnie i w porozumieniu z innymi babami jakieś "me too" panu urządzi.