witek.bis
03.12.19, 13:23
Gdy cesarz Tyberiusz w leciech się posunął
I do swej samotni na Capri usunął,
Jego główny ubek - no, cóż ja poradzę -
Po cichu podpieprzał mu cesarską władzę.
Sejan rósł w potęgę, rządził, imprezował
I różnych Banasiów mianował, mordował,
W końcu na cesarza (tu trzeba się żachnąć)
Miał się lada dzionek zdradziecko zamachnąć.
A tymczasem staruch, co już ledwo zipał,
Zębiska pogubił, kolanami skrzypiał,
Został przez Antonię M. powiadomiony,
Że jak durne dziecię w wała jest robiony.
Koniec tej afery był do przewidzenia,
A wspomnienie o nim trwa przez pokolenia:
Kiepsko się skończyła tamta "dobra zmiana"
Dla pretorianina Lucjusza Sejana.
Morał z tej historii taki to wynika:
Nie zawsze tak łatwo pozbyć się piernika,
Przeto bacz podstępny, zdradziecki Mariuszu,
By ci twój dziadyga nie oberwał uszu.