sverir
15.04.20, 08:45
Oczywiście nie tyle dane, co jeden z najbardziej upolitycznionych szefów rządowych instytucji - Jan Nowak.
Umorzył on postępowanie w sprawie obowiązku publikacji listy sędziów i prokuratorów należących do zrzeszeń i stowarzyszeń.
Żeby było jasne - prawdopodobnie TYM RAZEM Prezes UODO ma rację, że skoro jest przepis zobowiązujący administratora do określonych danych, to powinien on (administrator) ten przepis wykonać, a Prezes nie ma kompetencji do orzekania o konstytucyjności lub nie tego przepisu.
Ten sam Prezes (warto pamiętać: Jan Nowak) nie widział jednak przeszkód w:
- stosowaniu środka zabezpieczającego pomimo wyraźnego przepisu o dostepie do informacji publicznej
- ocenie zasadności i prawidłowości wyroku sądu
- badaniu konstytucyjności przepisów RODO.
Prawie mnie za serce chwyta na wspomnienie, jak pisowscy urzędnicy potrafią jednak mimo wszystko stosować się do przepisów Konstytucji, ustaw, itd. Szkoda, że dzieje się to niemal wyłącznie w sytuacji, gdy trzeba bronić partyjnych interesów. Pod tym względem nawet PRL miał więcej standardów z państw uznawanych za demokratyczne.