buldog2
02.08.20, 19:34
Nie było prawdziwych, równych i uczciwych wyborów prezydenckich, była podła parodia kampanii, nawet same wybory nie dawały równych szans wyborcom spoza kraju. Duda zwyciężył na kłamstwie, oszustwie własnym, TVPISu i akcjach marionetkowego (premier niewiele ma do powiedzenia, nawet swoim ministrom) rządu PIS.
To nie wybory prezydenta RP, to była akcja „wybory Dudy na prezydenta”.
W podróbce wyborów prezydenckich opozycja nie sprawdziła się, potwierdziła to po wielokroć.
Na początek w samym niepodjęciu próby przekonania do udziału w wyborach kandydata, który wygraną miał praktycznie w kieszeni, o czym mówiliśmy. Choć, trzeba przyznać, pewien element zawahania był, jednak znikomy. Ważniejsza od zwycięstwa okazała się wewnętrzna rozgrywka i wystawienie przez partyjny układ łatwo sterowalnej i pozbawionej silnego poparcia marionetki.
W kolejnym podejściu wybrano kandydata, którego ulepiono z cukru i lansowano, jak gwiazdę Vivy czy Gali.
Jeszcze gorzej, gdyby nie był to sam lans, ale taka właśnie miałaby być osobowość kandydata „candy”. Aż się wierzyć nie chce, że dorosły inteligentny (to widać) facet to tylko opakowanie. Wojciech Mann i spółka nie popisali się inwencją w tworzeniu wizerunku, ani przesłania kandydata. Albo nie było im więcej wolno, nie wiem.
Do wyborów nie poszła ok. 1/3 uprawnionych, wśród nich na pewno bardzo wielu dlatego, że tak zapakowany produkt im nie pasował.
Trzaskowski powinien występować, przedstawiać się jako lider opozycji, nie gwiazda prasy kolorowej. Ten aspekt wyborów nie powinien zostać pominięty, ale nie może być tak, żeby na nim kończyć, a większość takich wyborców zagospodarował już PIS. Widać nie chciała więcej jego partia.
Dlatego też, odważę się na powtórzenie:
Nie idźcie tą drogą.
Nie macie lemingi głupowate żadnych przecież szans
==============
Co powinien lider
Przedstawić zwolennikom oraz nieprzekonanym kierunki działania urzędu prezydenta oraz założenia przewidywanych inicjatyw ustawodawczych.
Konkretnie, choćby taki zbiór projektów ustaw:
1. Ustawa o finansowaniu oświaty. Tak, żeby dzieci z ubogich rodzin ubogich części Polski mogły się uczyć. Bezpłatne laptopy, podręczniki (mogą być e-booki) dla dzieci z ubogich rodzin. Obiady dla wszystkich, dla zaniedbanych i niezamożnych do tego wałówka (żeby nie chodziły spać głodne), najlepiej też stołówka w weekendy. Nie żadne +500 piw dla marginesu.
2. Ustawa o R&D i dochodzeniu do standardów skandynawskich nie dłużej, niż w ciągu dekady.
3. Ustawa o eliminacji przywilejów grup zawodowych i wyznaniowych. Dla wszystkich równe prawa.
4. Ustawa, być może niejedna, o przywracaniu państwa prawa. Doszliśmy do tak wielkiego bezprawia i takiego rozwalenia struktur prawnych, że konieczne są działania niestandardowe. Winni przestępstw związanych z wypadkami Wałęsy, Macierewicza czy Szydło oraz innych form łamania prawa („siadaj kurwo!”) i przestępstw politycznych, łamania praw obywatelskich muszą być ukarani, nie ma mowy o popieraniu partii, która będzie miała własną „sprawiedliwość” dla swoich.
5. Ustawa wymuszająca na partiach politycznych przestrzeganie wydawania wszelkich funduszy na cele statutowe. Nie na wizażystkę Szydło, prezesa PIS, albo ich prywatną ochronę. Nie na fikcyjne etaty i analizy.
6. Ustawa o finansowaniu budownictwa mieszkań dostępnych dla praktycznie każdego.
7. Ustawa o tworzeniu i finansowaniu przez państwo nowoczesnego przemysłu (nie samo R&D) na wzór koreańskich czeboli, chyba jedynej dającej możliwości ekspansji w zglobalizowanej gospodarce.
Zobowiązanie do publikacji postępu prac w zakresie zadeklarowanych kierunków działań, w wersji skróconej w orędziach o stanie państwa, a także w wersji kompletnej w Internecie. Takie sprawozdania muszą zawierać pełne informacje na temat stanowiska partii politycznych we wszystkich omawianych kwestiach.
Odrębną i dyskusyjną kwestią jest stawianie przed społeczeństwem przez prezydenta postulatów o charakterze wizji (na wzór faszystów), superzadania (na wzór rosyjski) czy ideału do którego mamy dążyć (np. niesławny postulat budowy drugiej Japonii, w zupełnie innych warunkach, z innymi tradycjami, społeczeństwem itd.). To, jak też jego zaprzeczenie, mieści się w obecnej formule prezydentury (jest od niej niezależne). Ale czy chcemy (mamy) mieć przywódcę, ojca narodu, który będzie za nas myślał i wskazywał cele do realizacji, wydaje mi się to bardzo dyskusyjne.
Natomiast bezdyskusyjne jest zobowiązanie do dążenia do ukarania wszelkimi środkami aktów złodziejstwa, oszustwa i aktów zdrady. Można byłoby jeszcze coś dopisać, ale żeby nie rozwlekać, pominę.
Opozycja w PO_Trzasku nie robi nic, nie za bardzo tęskni za jakąś zmianą (o innych "liderach" partyjnych litościwie nie wspomnę).