adria231
06.09.21, 07:52
Pamiętam lata temu, kiedy jeszcze Ukraina była uważana za wrogie dla nas państwo, kiedy w Bieszczadach
funkcjonowała "zielona granica" .
Wybraliśmy się wtedy na Kremenaros, gdzie w jednym punkcie stykają się
3 granice międzypaństwowe: polska,ukraińska i słowacka.
My, którzy nie mieliśmy paszportów ( o te dokumenty trzeba było poczynić wiele starań w urzędach)
nagle ,wchodząc przez bieszczadzkie Rawki dotarliśmy do tego, cudownego dla nas miejsca.Patrząc na południe widzieliśmy zabudowania słowackich wsi, w lewo był las,a za nim Ukraina , w prawo był dalszy ciąg naszej wędrówki szlakiem granicznym w stronę Rabiej Skały....Nie spotkaliśmy żadnych służb, nawet leśniczego.
Nawet trochę rozczarowaliśmy się, że tak zwyczjnie spędziliśmy kilkanaście godzin wędrówki. Ciekawa jestem, czy i teraz na tej granicy jest równie spokojnie, czy "zielona granica" nadal przepuszcza egzotycznych
uchodźców. W Wetlinie stacjonowała placówka SG. Ci ludzie byli wręcz zaprzyjaźnieni z miejscową ludnością i znali wszystkich mieszkanców..Jak sprowadzał się ktoś nowy, odwiedzano go, rozmowa była sympatyczna ,z oibietnicą wszelakiej pomocy.Często widziałam , jak do odjeżdżajcego w stonę Sanoka autobusu wchodził
człowiek, rozglądał się, jak zobaczył kogoś obcego- legitymował go.