kawa_poranna11
19.12.25, 23:20
Nawrocki sprzedaje ostatnie veta jako „obronę obywateli przed podwyżkami”.
W praktyce wygląda to jak "obrona świętego prawa do taniej szkody" – szkody dla zdrowia, szkody dla zwierząt i szkody dla szkoły.
I najlepsze jest to, że on nawet nie musi tego ukrywać: wprost powtarza, że „nie podpisze ustaw podnoszących podatki” i dlatego mówi „nie”.
- Weto #1: akcyza na alkohol (od 1 stycznia 2026 miało być +15%) – czyli sygnał: "nie ruszamy używek, niech zostanie jak jest". Rząd mówił o niemal 2 mld zł dodatkowych wpływów, a część środków miała iść na profilaktykę uzależnień; po wecie te pieniądze po prostu "nie przyjdą".
A jeśli ktoś wierzy w bajkę, że to „proludzkie”, to niech przeczyta, co pada obok: koszty społeczne alkoholu liczone są w dziesiątkach miliardów, a resort funduszy przytacza liczbę zgonów dziennie.
Weto #2: opłata cukrowa – dokładnie ta, która ma zniechęcać do słodzonych napojów i finansować zdrowie. Podwyżki miały wejść od 1 stycznia 2026 (np. część stała z 0,50 zł do 0,70 zł za litr, mocniej też za nadmiar cukru i za kofeinę/taurynę).
Skutek jest prosty: mniej pieniędzy na NFZ, bo 96,5% wpływów z opłaty cukrowej to przychód NFZ – i to nie opinia z Twittera, tylko zapis i dane opisywane przez NIK oraz TVN.
Czyli: słodkie ma być tańsze, a leczenie droższe – tylko że rachunek przychodzi później i nie na paragonie, tylko w kolejce do lekarza.
Weto #3: Prawo oświatowe – zatrzymanie zmian, które miały umożliwić wdrożenie reformy programowej. Uzasadnienie? „Chaos, ideologizacja, eksperyment na rocznikach”.
Skutek?
Nieważne, czy reformę popierasz – weto działa jak młotek: "stop".
I zostaje klasyka staropolskiej chołoty: „jakoś to będzie”, byle nie ruszać.
Weto #4 (wcześniej): tzw. ustawa łańcuchowa – blokada zmian ograniczających trzymanie psów na uwięzi. Sejm nie zdołał odrzucić weta, więc status quo zostaje i psy nadal na łańcuchu.
I z tego układa się obraz, którego nie da się zagadać PR-em Nawrockiego:
tam, gdzie państwo próbuje podnieść cenę szkody (alkohol, cukier) albo cywilizować standard (zwierzęta, szkoła), Nawrocki wciska hamulec i mówi, że to „w interesie obywateli”.
Nie, to nie jest „wódka ma być tania, żarcie niezdrowe, psy na łańcuchu, młodzież głupia” jako dosłowny program PiSu i Nawrockiego.
To jest coś gorszego: seria decyzji, których wspólnym mianownikiem jest ochrona krótkoterminowego komfortu przed długoterminowym kosztem.
I ten koszt – jak zwykle – płacą wszyscy, tylko nie od razu.
Są teraz tacy co popierają te veta - czy oni działają w interesie Polski?
W czyim interesie działają?
Im gorzej w Polsce tym lepiej dla Nawrockiego, PiSu i Putina?