stefan4
01.02.26, 15:46
Gazeta.pl:
,,O Nobla dla Trumpa był pytany Radosław Sikorski podczas konferencji z szefem MSZ
Luksemburga. - Jeśli prezydent Trump doprowadzi do sprawiedliwego pokoju dla
Ukrainy, to ja też taką nominację podpiszę, bo mam do tego prawo - oświadczył
wicepremier.''
Poważny polityk nie powinien takich rzeczy mówić. Sądzę, że Sikorski rozsądnie uważa, że Trump nie doprowadzi do sprawiedliwego pokoju dla Ukrainy, że jeśli tam zapanuje pokój, to raczej pomimo działań Trumpa, więc Sikorski nigdy nie będzie musiał niczego podpisywać.
Jednak takie sformułowania żyją własnym życiem. Ktoś zamieni implikację na koniunkcję i puści w świat wieść, że polski Minister Spraw Zagranicznych uważa, że Trump doprowadzi do pokoju w Ukrainie i dlatego podpisuje się pod apelem o Nobla dla Trumpa. Ktoś inny w ogóle nie wspomni o Ukrainie i tylko ogłosi, że Polska popiera starania o Nobla dla Trumpa. Ktoś to zestawi z Orbanem i wyciągnie wniosek, że Polska dołącza do Węgier w swojej opozycji do polityki Unii Europejskiej.
Nie potrzebujemy tych wszystkich późniejszych sprostowań, wyjaśnień i dementowania. Prościej i skuteczniej jest oświadczyć zgodnie z rzeczywistością, że Trump niczego nie zrobił, żeby zasłużyć na Nobla, więc pokojowy Nobel należy mu się dokładnie tak samo jak Putinowi, Netanjahowi, czy (pośmiertnie) Stalinowi.
- Stefan