taziuta
22.06.26, 07:39
Polecam artykuł Jacka Minge - "Wolność Równość Demokracja".
Bogucki i Nawrocki właśnie pokazali Ukrainie, że Polska nie umie grać w politykę dużych państw
Zbigniew Bogucki napisał, że przedstawiciele ukraińskiej władzy „oddają polskie odznaczenia lekką ręką”, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc.
To zdanie miało brzmieć twardo a wybrzmialo jak lament palacu prezydenta RP. Miało pokazać, że Kancelaria Prezydenta nie da się Ukrainie lekceważyć. Miało ustawić Warszawę w pozycji siły.( jakiej sily 150kg na klate wyciskac ) Nawrocki i Bogucki i cala reszta tej zgraji powinni udac sie na badania psychiatryczne.
Wyszło dokładnie odwrotnie.
Bogucki i Nawrocki pokazali, że nie rozumieją podstaw dyplomacji. Pomoc wojskowa, humanitarna i polityczna nie jest rachunkiem kelnerskim w Grand Hotelu wystawianym sojusznikowi przy pierwszej awanturze. Jeżeli państwo publicznie mówi: „pomogliśmy wam, więc teraz macie siedzieć cicho”, to nie buduje wpływu. Ono niszczy zaufanie.
A bez zaufania nie ma polityki. Bez polityki nie mamy sukcesow i dostajemy baty.
Nawrocki chciał odegrać twardego przywódcę regionu ktorym nie jest. Chciał pokazać Ukrainie, kto tutaj wiecej wycisnie na sztandze. Problem w tym, że po tej awanturze Polska nie wygląda jak lider Europy Środkowo-Wschodniej. Wygląda jak kraj zagubiony bezradny w kuluarach dyplomacji, który sam wyrzucił się z pierwszego rzędu i jeszcze klaszcze, że zrobił to „honorowo”.
To nie jest honor. To jest polityczna amatorszczyzna Nawrockiego i jego bandy.
Ukraina jest dziś państwem, które będzie siedziało przy stole rozmów o przyszłym bezpieczeństwie Europy, odbudowie, przemyśle zbrojeniowym, energetyce, logistyce i surowcach strategicznych. To tam są zasoby, o które będą bić się gospodarki Zachodu: lit, tytan, grafit, mangan, metale ziem rzadkich, surowce dla baterii, elektroniki, rakiet, dronów, samolotów, radarów i całej nowoczesnej technologii.
I właśnie w tym momencie Nawrocki z Boguckim postanowili zrobić pokaz krajowej bufonady i Polske pozbawili dostepu do Nowoczesnej Technologi.
Efekt juz widac Niemcy nie chca za bardzo dzis rozmawiac z polska. Ukraina dostaje jasny sygnał: Polską trzeba trzymac na dystans od zasobow i uważać, bo Warszawa potrafi zmienić strategiczne partnerstwo w publiczne upokarzanie. A skoro tak, to po wojnie Kijów będzie rozmawiał przede wszystkim z tymi, którzy dają pieniądze, technologię, gwarancje bezpieczeństwa i nie robią z pomocy Cyrku.
Z Niemcami. Francją. USA. Skandynawią. Państwami bałtyckimi. Rumunią.
A Polska? Polska może zostać z transparentem, przemówieniem i pretensją, że nikt nie zaprosił jej do stołu.
Najbardziej tragiczne jest to, że Nawrocki miał realne narzędzia. Mógł domagać się ekshumacji. Mógł żądać harmonogramu. Mógł zbudować wspólną komisję historyczną. Mógł powiązać pamięć Wołynia z konkretnymi ustaleniami państwowymi. Mógł prowadzić twardą, chłodną, skuteczną politykę.
Ale nie. Wybrano Cyrk a siebie ustawil w roli Klauna.
Odebranie Orderu Orła Białego Zełenskiemu nie rozwiązało żadnego problemu. Nie przyspieszyło ekshumacji. Nie poprawiło pozycji Polski. Nie wzmocniło naszego bezpieczeństwa. Nie zwiększyło wpływu Warszawy w Kijowie. Nie otworzyło żadnych drzwi.
Za to zamknęło kilka.
Bogucki pisze o „polskich rękach”, które pomagały Ukrainie. Tylko że te ręce należały głównie do zwykłych Polaków: rodzin, wolontariuszy, samorządowców, lekarzy, kierowców, strażaków, organizacji pomocowych i ludzi, którzy w lutym 2022 roku nie pytali o procenty polityczne, tylko ratowali kobiety, dzieci i uchodźców przed rosyjską agresją.
I teraz Kancelaria Prezydenta próbuje tę pomoc zamienić w polityczną sile , ale nie o to Polacy walczyli i pomagali Ukrainie.
To jest obrzydliwe i głupie jednocześnie. Rzadki duet, ale jak widać - możliwy.
Polska pomagała Ukrainie nie dlatego, że miała dostać pokłon. Pomagała, bo rosyjski imperializm jest śmiertelnym zagrożeniem również dla Polski. To była polska racja stanu, a nie prywatna inwestycja Nawrockiego, Boguckiego czy ich kancelaryjnego zaplecza.
Dzisiaj ta racja stanu została naruszona upokorzona przez ludzi, którzy pomylili państwo z wiecem wyborczym i Cyrkiem .Nawrocki i Bogucki nie pokazali siły. Pokazali słabość. Pokazali, że Polska może zmarnować ogromny kapitał polityczny zbudowany przez społeczeństwo, wojsko, dyplomację, samorządy i przedsiębiorców tylko po to, żeby kilku polityków mogło przez chwilę wyglądać na „twardych” przed własnym elektoratem. a realnie sa ZEREM
Tyle że twardość w polityce nie polega na tym, że obraża się sojusznika w czasie wojny.
Twardość polega na tym, że osiąga się cele.
A jakie cele osiągnął Nawrocki?
Czy Ukraina zgodziła się na więcej? Nie.
Czy Polska ma większy wpływ w Kijowie? Nie.
Czy polskie firmy są bliżej odbudowy Ukrainy? Nie.
Czy Polska będzie mocniejsza przy rozmowach pokojowych? Nie.
Czy mamy lepszy dostęp do ukraińskich surowców strategicznych? Nie.
Czy Zachód zobaczył w Polsce lidera regionu? Też nie.
Za to Moskwa dostała prezent. Polska i Ukraina skłócone. Symboliczny konflikt rozlany po mediach. Sojusz osłabiony. Emocje podbite. Zaufanie naruszone. Dokładnie to, czego Kreml chciał od pierwszego dnia wojny i osiagnał przez bande nieukow
I dlatego trzeba powiedzieć jasno: ta akcja nie była dowodem odwagi. To był polityczny Cyrk
Nawrocki chciał uderzyć w Zełenskiego, a uderzył niszczac caly interes Polski.
Bogucki chciał bronić honoru, a obnażył sie jako osoba kompletnie z dna spolecznego
Kancelaria Prezydenta Nawrockiego chciała pokazać, kto rządzi w Europie Wschodniej, a pokazała tylko czy az że nie potrafi nawet rozróżnić gestu symbolicznego od skutecznej polityki państwowej kancelaari prezydenta RP
państwo poważne nie upokarza sojusznika po to, żeby dostać brawa od własnego zaplecza to co pokazali to polityka Trumpa skazana z gory na przegranie. Trump juz sie o tym przekonal.
Państwo poważne wyciska ustępstwa, podpisuje umowy, zabezpiecza firmy, surowce, kontrakty i wpływy.
A tutaj mamy wielką stratę za zero zysku.
To jest rachunek tej awantury: mniej zaufania, mniej wpływu, mniej miejsca przy stole i większa radość w Moskwie.
Brawo, panowie. Geopolityka rozegrana jak panienka dostarczona do pokoju