kawa_poranna11
14.07.26, 11:27
Rosyjska gospodarka w praktyce już się załamała.
Obecnie system jest jeszcze podtrzymywany kosztem zwykłych obywateli, których stopniowo pozbawia się oszczędności i poziomu życia.
Dlatego wszystko jeszcze jakoś się toczy, ale coraz bardziej siłą rozpędu.
Do tego dochodzą ukraińskie uderzenia w rosyjską infrastrukturę i eksport, które coraz mocniej ograniczają możliwości sprzedaży paliw i innych surowców, a także mogą pogłębiać problemy z eksportem żywności, zwłaszcza pszenicy. Jeśli Rosja traci możliwość swobodnego eksportowania ropy i paliw, węgla, nawozów, zboża oraz broni, to niewiele pozostaje jej z realnych przewag gospodarczych.
Kraj błyskawicznie cofa się w stronę początku lat dziewięćdziesiątych, tyle że tym razem bez podobnych perspektyw odbudowy i wzrostu.
Świat stopniowo ogranicza zależność od paliw kopalnych, rosyjska broń nie okazała się tak doskonała, jak przez lata ją reklamowano, a poważni inwestorzy przez długi czas będą omijać Rosję szerokim łukiem.
Transfer nowoczesnych technologii będzie ograniczony, zaufanie do prowadzenia interesów z tym państwem zostało zniszczone, a nawet kredytowanie Rosji będzie obarczone ogromnym ryzykiem.
Być może za kilka dekad Rosja będzie miała szansę się podnieść - pod warunkiem, że zmieni sposób myślenia, politykę i relacje ze światem.
Ale nawet wtedy może już nigdy nie wrócić do pozycji, którą miała wcześniej.
Może pozostać krajem o ogromnych zasobach, lecz o gospodarce i poziomie rozwoju odpowiadającym co najwyżej średnio rozwiniętemu państwu.
I jeszcze jedno: to nie ja „poświęcam Ukraińców”.
To jest ich państwo, ich władze i ich decyzje.
Widać wyraźnie, że wolą walczyć, ponosić ofiary i bronić własnej niepodległości, niż dać się ponownie wciągnąć pod rosyjską dominację.
I ja to rozumiem.