Dodaj do ulubionych

Michalkiewicz byl w IPN

05.01.05, 11:18
Co teraz zrobia autorytety i intelektualisci tumanisci ?

W takiej sytuacji kogo może obchodzić, że 27 grudnia, po miesięcznym
oczekiwaniu, zostałem dopuszczony do lektury akt w lubelskim Oddziale IPN?
Oczywiście nie wszystkich, o które prosiłem, bo akta oznaczone sygnaturami IPN
Lu-0276/158 i IPN Lu-0317/2 "zawierają dane identyfikujące osoby, które
udzieliły pomocy w zakresie czynności operacyjno-rozpoznawczych organom,
służbom i instytucjom państwowym uprawnionym do ich wykonywania na podstawie
ustawy". Inaczej mówiąc, akta te zawierają dane identyfikujące konfidentów
Służby Bezpieczeństwa, bo to oni właśnie "udzielali pomocy". W związku z tym
ich dane personalne "podlegają ochronie bez względu na upływ czasu" i na
podstawie ustawy z 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych
"dokumenty zawierające powyższe dane zostały oznaczone klauzulą ściśle tajne".
Dlatego też na dostęp do akt oznaczonych tymi dwiema sygnaturami otrzymałem
decyzję odmowną, tak właśnie uzasadnioną, ale za to uzyskałem zezwolenie na
dostęp do akt oznaczonych sygnaturami IPN Lu-08/267 i IPN Lu-0317/1. Ano -
"jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma".
Z lektury owych akt przekonałem się, iż osoba, która korzystała z nich przede
mną, musiała interesować się tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie
"Historyk", bo miejsca, gdzie o nim mowa, pozaznaczała sobie paskami białego
papieru, który wyraźnie kontrastował i jakością i kolorem ze spłowiałym
papierem PRL-owskim, więc musiał być umieszczony tam bardzo niedawno. Niby
miałem ułatwione zadanie, ale w porę przypomniałem sobie, co w takich
sytuacjach radził Lenin. Radził on, by "ufać i kontrolować", więc na wszelki
wypadek przejrzałem wszystko; no - prawie wszystko, bo to było wiele tomów,
więc przez jeden dzień nie zdążyłem wszystkiego przejrzeć do końca. Ale i tak
znalazłem te karty, o których już pisałem, a więc korespondencję między
Lublinem i Warszawą z roku 1979 w sprawie aktualizacji kartotek, bo Jerzemu
Kłoczowskiemu nr ewid. 8529 zmienił się oficer prowadzący. Poza tym, na karcie
115 w aktach IPN Lu-0317/1 znalazłem jeszcze jedną korespondencję z datą 27
czerwca 1980 r., gdzie pod poz. 41 znowu figuruje Kłoczowski Jerzy s.
Eugeniusza, jako posiadacz karty E-16, co oznaczałoby, że współpraca z SB trwa
w dalszym ciągu. Gdyby bowiem została zerwana, jak np. w przypadku pewnego
ojca jezuity, noszącego, jako "osobowe źródło informacji", numer ewidencyjny
27125, to karta E-16 zostałaby skierowana do archiwum, co zresztą zostało
akuratnie zaznaczone. W dokumentach tych jest zresztą znacznie więcej
osobistości, które "udzielały pomocy" odpowiednim "organom" i patrząc na to
chłodnym okiem naturalisty, można prima vista sformułować pewną prawidłowość.
Otóż jeśli ktoś jest nieubłaganie i niepoprawnie postępowy, to
prawdopodobieństwo, iż w swoim życiorysie miał epizod agenturalny, jest
stosunkowo wysokie. Jest tak nawet w tych przypadkach, kiedy inni tajni
współpracownicy SB uważali taka osobę za zakamieniałego konserwatystę. Np. TW
"Docent", który na KUL był chyba jakimś księdzem profesorem (jest znakomicie
zorientowany w stosunkach osobistych między profesorami, a na spotkanie "w
samochodzie nad zalewem Zemborzyckim" przybywa "po cywilnemu", co oficer
skrupulatnie odnotowuje, podobnie jak nalegania o wydanie paszportu
zagranicznego), uważa prof. Kłoczowskiego za "konserwatystę", ale oczywiście
nie zna treści jego rozmowy z ubekami, jaka znajduje się w aktach IPN
Lu-08/267 w tomie IV, na kartach 41,42 i 43, z której wyłania się portret
osoby o poglądach tak postępowych, iż ubecy, którzy przecież z niejednego
pieca wyjadali, są zdumieni, że takie poglądy w ogóle są. Nawiasem mówiąc,
osoba, która przeglądała te akta przede mną, nie zauważyła jednak, ze w tomie
VIII-IX, na karcie 114. jest sprawozdanie sporządzone dla zwierzchności, gdzie
czytamy m.in., że "tow. Wach, pracując od września 1961 r. pozyskał 4 t.w. -
"Doktor", "Historyk", "Etnograf", "Elektryk", zaś na karcie 115. zapisana jest
m.in. niezbyt wysoka ocena naszego "Historyka": "Oceniając dokonane pozyskania
trzeba stwierdzić, iż poza t.w. »Historyk« i »Henryk«, są one w pełni udane".
Rzeczywiście; pierwsze rozmowy i zadania wykonuje "Historyk" jeszcze
nieumiejętnie, o czym można przekonać się z karty 135. z tomu VI-VII oraz z
karty 292. w tomie VIII, ale widać później się wyrobił, skoro wytrwał co
najmniej do roku 1980, a i z niego nie zrezygnowano.
Oczywiście, jak już Państwo się domyślacie, wszystko to są fałszywki. Tak samo
mówi Małgorzata Niezabitowska i generał Czempiński Gromosław i pewnie tak samo
będzie mówił teraz każdy. Doprawdy szkoda, że red. Lesław Maleszka nie wpadł
na ten pomysł, zamiast bezmyślnie przyznawać się do współpracy z SB. Mógłby
wraz z innymi autorytetami moralnymi podpisać się np. pod protestem przeciwko
mnie, a w przyszłości - kto wie? - może nawet dostać Order Orła Białego?

Stanisław Michalkiewicz
mazowsze.kraj.com.pl/110486883212712.shtml

---
"Wyrażamy oburzenie i protest z powodu nieuczciwego tekstu Stanisława
Michalkiewicza, który opublikowano 7 listopada 2004 r. na łamach wydawanego w
Paryżu »Głosu Katolickiego«.
Operując wyłącznie pomówieniami, autor tekstu insynuuje długoletnią współpracę
z SB prof. Jerzego Kłoczowskiego, członka PAU i doktora h.c. wielu
prestiżowych uczelni.
Prof. Kłoczowski, żołnierz AK ranny w Powstaniu Warszawskim, pozostaje dla nas
symbolem uczciwości i niezależności intelektualnej. Przyznany mu Order Orła
Białego właściwie wyraża jego zasługi dla Ojczyzny i Akademii.
Fałszywki niszczące jego dobre imię usiłowali w przeszłości rozpowszechniać
funkcjonariusze SB. Nawiązanie przez Stanisława Michalkiewicza do tej tradycji
stanowi akt barbarzyństwa, który odbiega daleko od zachowań przyjętych w
cywilizowanym społeczeństwie.

Prof. Jerzy Buzek, Tadeusz Mazowiecki, Jan Nowak-Jeziorański, prof. Władysław
Bartoszewski, prof. Andrzej Zoll, abp Józef Życiński, Andrzej Wajda, prof.
Franciszek Ziejka, prof. Barbara Skarga, prof. Jan Miodek, prof. Jacek
Woźniakowski, prof. Jerzy Zdrada, prof. Roman Duda, prof. Andrzej Pelczar,
prof. Stanisław Dembiński, prof. Maciej Latalski, prof. Teresa Liszcz, Bogdan
Borusewicz, Jacek Taylor, Aleksander Hall, Władysław Frasyniuk, prof. Józef
Łukaszewicz, prof. Janusz Degler, prof. Adam Galos, prof. Tadeusz Krupiński,
prof. Lucjan Sobczyk, dr Adolf Juzwenko, Krystyna Zachwatowicz, Urszula
Kozioł, prof. Elżbieta Wolicka, dr Piotr Gutowski, prof. Andrzej Szostek MIC,
prof. Karol Tarnowski, prof. Stanisław Wilk SDB, ks. Adam Boniecki.

- W pełni solidaryzuję się z sygnatariuszami listu. Profesor Jerzy Kłoczowski
był pierwszym laureatem Nagrody »Rzeczpospolitej« imienia Jerzego Giedroycia.
Grzegorz Gauden, redaktor naczelny »Rzeczpospolitej«.
Obserwuj wątek
    • yossarian18 Re: Michalkiewicz byl w IPN 05.01.05, 19:51
      Brawo, red. Michalkiewicz! Od samego początku miałem przeczucie, że jeden z
      moich ulubionych felietonistów ma w tej sprawie rację, "autorytety" na czele z
      pewnym euroarcybiskupem zostały ośmieszone i skompromitowane.
      • Gość: czyzunia Re: Michalkiewicz byl w IPN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 20:06
        ten arcybiskup to chiba ten sam co go mianował mason wojtyła?
      • Gość: Jan Re: Michalkiewicz byl w IPN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 20:14
        Głąbie zamilcz
        • Gość: czyzunia Re: Michalkiewicz byl w IPN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 20:19
          a dlaczego. cały czas pytam oszołów kto mianował w biskupy tych mansonów i
          wsxzyscy końce w wode. nie lubieją mie nieuświadomionemu odpowiedzieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka