Gość: to jest to
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.01.05, 14:43
Z JE księdzem biskupem Adamem Lepą, członkiem Rady ds. Środków Społecznego
Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Beata Andrzejewska
W swoich książkach pisze Ksiądz Biskup o mitologizacji rzeczywistości przez
media. Na czym polega to zjawisko?
- Mówimy o mitach współczesnych, a nie np. o archaicznych. Są one dlatego
niebezpieczne, że zakłamują obraz rzeczywistości. Wystarczy sobie uświadomić
definicję mitu, aby stwierdzić zakres jego szkodliwości w życiu jednostki i
społeczeństwa: jest to pogląd, który nieistniejącym faktom i zjawiskom nadaje
pozory niewzruszonej prawdy. Istotne jest to, iż ten "pogląd? nie jest
wynikiem przemyśleń człowieka, jego dociekliwości intelektualnej i lektur
osobistych, lecz jest obrazem odpowiednio spreparowanym i chytrze
podrzuconym. Jest to "pogląd? dokładnie skrojony do mentalności człowieka,
jego aktualnych potrzeb i oczekiwań; uwzględnia też jego ignorancję i
zniekształconą wiedzę, żeruje na funkcjonujących w jego pamięci "białych
plamach? i na niechęci człowieka do sprawdzania otrzymywanych informacji.
W czym tkwi siła oddziaływania mitu?
- Czynnikiem uniemożliwiającym wykrycie mitu jest jego naturalna
wiarygodność, którą się tak pozoruje, aby mit nie budził najmniejszych
podejrzeń. Niewielka nawet wątpliwość w stosunku do konkretnego mitu prowadzi
do jego samoobalenia.
Ponadto mit ma to do siebie, że jest atrakcyjny i stanowi gotową diagnozę
doświadczanej rzeczywistości, niewymagającą głębszych przemyśleń i analiz.
Utrudnia więc obiektywną ocenę wydarzeń i zjawisk. Dlatego niektóre mity
bardzo głęboko zapadają w świadomość jednostki. Przykładem może być mit
głoszący, iż religia jest wyłącznie prywatną sprawą człowieka. Sfabrykowano
go dość wcześnie w ideologii marksistowskiej i zrobił zawrotną "karierę? w
krajach demokracji ludowej. Jeszcze dziś można spotkać ludzi, którzy poprzez
swoje wypowiedzi, a nawet decyzje współdziałają z tym mitem.
Czy mógłby Ksiądz Biskup przedstawić przykład takiego fabrykowania mitów?
Bardzo często dotykają one Kościoła i ludzi żyjących zgodnie z jego nauką...
Pisał Ekscelencja m.in. o micie Kościoła klerykalizującego Polskę, micie
Kościoła "mieszającego się? do polityki...
- Tak wiele funkcjonuje mitów, że trzeba dziś mówić o całej mitologii. Liczne
z nich dotyczą Kościoła katolickiego. Miały prowadzić do zniekształcenia
wizerunku Kościoła w świadomości społeczeństwa. Niektóre powstały po 1989 r.
W obiegu społecznym można również spotkać mity, które uruchomiono w Polsce
zaraz po II wojnie światowej. Jednym z nich jest mit mieszania się Kościoła
do polityki. Jego konstruktorom chodziło o odsunięcie Kościoła od
jakichkolwiek wpływów na życie publiczne Polaków. Totalitaryzm komunistyczny
nie tolerował na tym polu żadnych odstępstw i wyjątków. Użyto w micie
czasownika "mieszać się?, aby podkreślić rzekome przekraczanie przez Kościół
ważnych i podstawowych kompetencji. W powszechnym odczuciu ludzi wtrącanie
się do nie swoich spraw jest przecież pewną niegodziwością. Ci, którzy to
robią, są oceniani negatywnie, a nawet potępiani. Zakładano przy tym
perfidnie, że polityką jest wszystko, nawet mówienie o problemach społecznej
nauki Kościoła. Anatomię mitu mieszania się Kościoła do polityki można poznać
bliżej, rozpatrując stosunek prasy peerelowskiej do działalności
duszpasterskiej ks. Jerzego Popiełuszki. Mechanizmy tego mitu łatwo też
uchwycić w atakach mediów na Episkopat Polski po wystosowaniu w 1965 r. listu
do biskupów niemieckich.
Jak dochodzi do powstania mitu?
- Do sfabrykowania mitu nie jest potrzebny ani "kierownik produkcji?, ani
też "główny reżyser? czy "specjalny dyrygent?. Mit nie musi być następstwem
jakiegoś spisku - partyjnego czy medialnego. Powstaje on niejako na
skrzyżowaniu takich zjawisk, jak walka o władzę, obowiązująca w danym
środowisku poprawność polityczna, próba zdezawuowania partnera lub
konkurenta, kamuflaż polityczny, plotka medialna, żonglowanie stereotypami
itp.
Tworzenie się mitów wyjaśnia teoria logomachii, w świetle której najpierw
wynajduje się łatwe i czytelne formułki, aby je podrzucić ludziom mediów i
przywódcom opinii do dalszego rozpowszechniania. Przyjmuje się je jako
prawdziwe, choć w rzeczywistości są tylko efektowne i dość atrakcyjne.
Wyjątkowe nasilenie w funkcjonowaniu mitu mieszania się Kościoła do polityki
można zaobserwować przed wyborami. Należy podkreślić, że w społeczeństwie
posttotalitarnym stosunkowo łatwo akceptuje się różnego rodzaju mity. Nie
dziwi więc fakt, że w 2002 r. aż 67 proc. Polaków twierdziło, iż Kościół
miesza się do polityki.
Czy to kreowanie pozorów prawdy przez media ma na celu sterowanie społeczną
świadomością?
- Słynny amerykański medioznawca H.I. Schiller głosił, że "mitów używa się po
to, aby panować nad ludźmi?. Nie jest to ich jedyna funkcja. Stosuje się je
również, aby odwrócić uwagę społeczeństwa od zjawisk niekorzystnych dla
pewnych elit, obozu władzy czy konkretnej partii. Znana jest teza głosząca,
że tuż po 1989 r. uruchomiono w Polsce mity, które miały uchronić pewne
środowiska przed dekomunizacją. Pojawiły się więc mity "polskiego piekła?
i "powszechnego umoczenia Polaków?.
Wszystko po to, aby uniemożliwić rozliczenie przeszłości...
- Pomocą w funkcjonowaniu tych mitów były hasła - "grubej kreski? oraz "nie
będzie polowań na czarownice!?. Jak widać, różne mogą być motywy zakłamywania
obrazu rzeczywistości za pośrednictwem mitów.
Jednocześnie należy podkreślić, że mity nie powstają samorzutnie,
przypadkowo, na zasadzie zbiegu okoliczności. Zarówno bowiem w polityce, jak
i w mediach nie ma przypadków. W fabrykowaniu mitów aktywnie uczestniczą
ludzie mediów oraz ich dysponenci. Wspierają ich bezkrytyczni i naiwni
odbiorcy, którzy biorą wszystko za dobrą monetę.
Fałszywa historia rodzi fałszywą politykę...
- Na świecie skrajne postaci tych zależności są dziś coraz wyraźniejsze. Na
przykład pod wpływem mitu "przeludnienia? liberalizuje się prawo chroniące
dzieci poczęte czy wpływa drastycznie na liczbę potomstwa w rodzinie. Ojciec
Święty Jan Paweł II w ubiegłorocznym orędziu na Światowy Dzień Środków
Społecznego Przekazu podkreślił, że media obok wywierania wpływu
pozytywnego "potrafią też wyrządzić poważną szkodę rodzinom, prezentując
niewłaściwą, a nawet wypaczoną wizję życia, rodziny, religii i moralności?.
Proces wypaczania w świadomości jednostki właściwego obrazu najważniejszych
instytucji w społeczeństwie odbywa się najczęściej za pośrednictwem
odpowiednio spreparowanych mitów.
Ostatnio media forsują także obłędną
tezę, jakoby związek osób tej samej płci był analogiczny do rodziny...
- Jesteśmy świadkami budowania nowego mitu, który uderza w rodzinę. Coraz
natarczywiej narzuca się pogląd, że związek osób tej samej płci jest
zjawiskiem normalnym, zasługuje na miano małżeństwa i należy go zrównać we
wszystkim z małżeństwem zawieranym między mężczyzną i kobietą. Partnerzy
takiego związku mieliby również prawo do adopcji. Rzecznicy "poglądu?
posługują się argumentacją, która ma złamać jego oponentów: równością praw,
tolerancją, wolnością, ideą postępu, przeciwstawianiem się fundamentalizmowi
i ksenofobii. Stosowana jest m.in. technika "oswajania?, która polega na tym,
że w mediosferze jednostki, tzn. w jej medialnym środowisku, a więc w różnych
mediach powtarzana jest sugestia, iż związek osób tej samej płci to wręcz
małżeństwo przyszłości. Daje się jednocześnie do zrozumienia, że pogląd
przeciwny jest anachroniczny i człowiek postępowy powinien się go wstydzić.
W analizie funkcjonującego mitu to jest zawsze najważniejsze, o czym jego
konstruktorzy wcale nie mówią. Odpowiedź na to pytanie może być kluczem
wyjaśniającym rzeczywisty cel danego mitu.
W jaki sposób dochodzi do rozprzestrzeniania się mitu?
- Treść mitu dociera do ludzi wskutek uruchomienia