oburzony1
17.02.05, 00:15
Co miał na myśli papież, kiedy zwrócił ostatnio uwagę na zbyt pochopne
unieważnianie małżeństw katolickich? Że rozwiązać sakrament można bez
przeszkód, tyle że za odpowiednią opłatą? Że w sumie przychodzi to łatwiej
niż cywilny rozwód? Takie zaczęły już obowiązywać stereotypy. A naprawdę?
Piotr mówi, że było jak w FBI: przesłuchiwali jego, byłą żonę, rodzinę,
bliższych i dalszych znajomych tak długo, aż coś tam wątpliwego wykryli w jej
przeszłości. Napisał im wcześniej w podaniu, jak czuł – czyli: że żenił się
pod presją, bo dziecko w drodze, bez miłości, a teraz ma drugą żonę i tę
kocha, wychowują razem jego syna oraz kolejne dzieci, i w związku z tym
prosi, żeby to pierwsze małżeństwo uznać za niebyłe. Jednak podejrzewał, że
dla Kościoła to żaden powód. Ale sami zadzwonili po ponad roku. –
Powiedzieli, że wynikły nowe okoliczności – opowiada – kazali przepisać
podanie i wskazać inną podstawę do uznania małżeństwa za niebyłe: zatajoną
przede mną nerwową chorobę pierwszej żony.Chodziło o nawracające depresje.
Werdykt sądu, po kolejnych kilkunastu miesiącach, brzmiał: pierwsza żona nie
mogła skutecznie wziąć na siebie obowiązków małżeńskich, „akt woli był
wadliwy”. Podstawa prawna: kanon 1095, n.3 o niezdolności do podjęcia
istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej.
Niewierność medycznie potwierdzona Kanon ten, wprowadzony do kodeksu prawa
kanonicznego w 1983 r. i coraz chętniej stosowany, w sądach kościelnych
nazywają „furtką”. Ks. prof. Remigiusz Sobański, szef Sądu Metropolitalnego w
Katowicach, pamięta, jak w końcu lat 50. w Stanach Zjednoczonych odkryto
istnienie syndromu nimfomanki i opisano go jako jednostkę chorobową oraz
jakie poruszenie ów fakt wywołał w kręgach kościelnych. Bo skoro są takie
kobiety, które nie mogą powstrzymać się od zdrad, to może są i tacy
mężczyźni? Skoro niewierność bywa problemem medycznym, to być może inne
małżeńskie problemy mają taką niezależną od woli małżonków naturę? I tak się
zaczęła historia kanonu 1095 n. 3.Podstawą do unieważnienia małżeństwa z tego
paragrafu mogą być wszelkie nieprawidłowości osobowości. Od psychopatii,
przez alkoholizm, narkomanię, bulimię czy anoreksję, aż po niedojrzałość (np.
mamisynkowatość). Ważne tylko, żeby symptomy problemu dało się wyłowić już z
historii sprzed ślubu, a potem udowodnić. Najlepiej w dokumentach,
ewentualnie w zeznaniach.W 2001 r. w sądzie kościelnym we Włocławku wydano 50
wyroków z kanonu 1095 n. 3, w 32 spośród nich uznano małżeństwa za niebyłe.
Dla porównania inne rozpatrywane sprawy: symulowanie przysięgi małżeńskiej
(gdy np. on obiecuje wspólne dzieci, a po ślubie oznajmia, że dzieci mieć nie
zamierza) – 38 spraw, 16 małżeństw uznanych za nieważne. Zawieranie
małżeństwa pod przymusem – 2 sprawy, obie zakończone nie po myśli
zainteresowanych. Podstępne wprowadzenie w błąd – 12 spraw, 8 zakończonych
negatywnie.W całej Polsce na 1665 zakończonych w 2001 r. postępowań
unieważniono 1462 małżeństwa, z czego większość właśnie z kanonu 1095.Co
najmniej dziesięć razy więcej niż jeszcze 25 lat temu.
polityka.onet.pl/162,1215994,1,0,artykul.html