Dodaj do ulubionych

Bratanek mordercy na prezydenta!

25.02.05, 09:02
"52 lata temu, 24 lutego 1953 r., o godzinie 15.00 w więzieniu mokotowskim w
Warszawie zamordowany został generał August Emil Fieldorf "Nil", szef Kedywu
Komendy Głównej Armii Krajowej i zastępca ostatniego dowódcy AK, bohater
Polskiego Państwa Podziemnego. Komunistyczni oprawcy dla pohańbienia swej
ofiary wybrali upokarzający rodzaj śmierci - przez powieszenie." NDz.
A w IIIRP, dzięki pomocy panów Geremka i Mazowieckiego, bratanek Jakuba
Bermana prawdopodobnie kandydować będzie na urząd prezydenta.
Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie...
StefanDetko now@ on-line
nowamedia.w.interia.pl
Obserwuj wątek
    • 9111951u Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 09:13
      Trudno by członek rodziny odpowiadał za zbrodnie nie swoje.
      Jednakże tenże bratanek Bermana ma również swoje osobiste zasługi jak chociażby
      Bank Śląski !!, ze o wcześniejszej aferze wódczanej za rządów niejakiego
      Rakowskiego nie wspomnę.
      Dlatego pewno czuje się, ze ma do tego startu "predyspozycje" tzw. lewicowe.
    • witek.bis Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 09:19
      stefandetko napisał:

      > "52 lata temu, 24 lutego 1953 r., o godzinie 15.00 w więzieniu mokotowskim w
      > Warszawie zamordowany został generał August Emil Fieldorf "Nil", szef Kedywu
      > Komendy Głównej Armii Krajowej i zastępca ostatniego dowódcy AK, bohater
      > Polskiego Państwa Podziemnego. Komunistyczni oprawcy dla pohańbienia swej
      > ofiary wybrali upokarzający rodzaj śmierci - przez powieszenie." NDz.
      > A w IIIRP, dzięki pomocy panów Geremka i Mazowieckiego, bratanek Jakuba
      > Bermana prawdopodobnie kandydować będzie na urząd prezydenta.
      > Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie...

      No to ma pan na widelcu tego bratanka i nawet Geremek z Mazowieckim już mu nie
      pomogą. Nie dalej jak kilka dni temu ów bratanek zaklinał się w telewizji, że z
      Jakubem Bermanem w żaden sposób nie jest spokrewniony i w ogóle nie me z nim
      nic wspólnego. A więc teraz wystarczy tylko rzucić na stół odpowiednie
      dokumenty i facet jest ugotowany. Kłamstwo na temat pochodzenia jest jeszcze
      bardziej naganne niż ściemnianie w kwestii wykształcenia. Jak UB Bogu, tak Bóg
      UB...
      • stefandetko Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 09:29
        ma Pan 100% racji, ale mój widelec nie życzy sobie żadnego kontaktu z
        Bermanem :-)
        • witek.bis Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 09:35
          W to, że mam aż 100% racji, trochę wątpię. Pdobnie jak w to, że właściwie
          zrozumiał Pan moje intecje. Wobec tego spróbuję tekstem otwartym: Czy ma pan
          jakieś dowody na to, że ten potencjalny kandydant na prezydenta jest
          rzeczywiście bratankiem Jakuba Bermana, czy też świadomie rozsiewa Pan plotki?
          • stefandetko Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 10:10
            świadomie rozsiewam plotki - zadowolony?
            • witek.bis Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 10:23
              stefandetko napisał:

              > świadomie rozsiewam plotki - zadowolony?

              Owszem - robisz pan, panie Dętko, duże postępy. Jeszcze wczoraj nie byłeś pan
              zdolny przyznać się do preparowania materiałów źródłowych, a dzisiaj jesteś pan
              już skłonny przedstawić się jako baba z magla. Uczyniłeś pan milowy na krok na
              drodze do samopoznania.
              • homosovieticus Ułomni jestesmy wszyscy 25.02.05, 10:31
                A Tobie witku.bis nie zdażały się "potknięcia" na wyboistej drodze prawdy?
      • m_y_s_i_a Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 28.02.05, 16:07
        > > "52 lata temu, 24 lutego 1953 r., o godzinie 15.00 w więzieniu mokotowski
        > m w
        > > Warszawie zamordowany został generał August Emil Fieldorf "Nil", szef Ked
        > ywu
        > > Komendy Głównej Armii Krajowej i zastępca ostatniego dowódcy AK, bohater
        > > Polskiego Państwa Podziemnego. Komunistyczni oprawcy dla pohańbienia swej
        >
        > > ofiary wybrali upokarzający rodzaj śmierci - przez powieszenie." NDz.
        > > A w IIIRP, dzięki pomocy panów Geremka i Mazowieckiego, bratanek Jakuba
        > > Bermana prawdopodobnie kandydować będzie na urząd prezydenta.
        > > Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie...
        >
        > No to ma pan na widelcu tego bratanka i nawet Geremek z Mazowieckim już mu
        nie
        > pomogą. Nie dalej jak kilka dni temu ów bratanek zaklinał się w telewizji, że
        z
        >
        > Jakubem Bermanem w żaden sposób nie jest spokrewniony i w ogóle nie me z nim
        > nic wspólnego. A więc teraz wystarczy tylko rzucić na stół odpowiednie
        > dokumenty i facet jest ugotowany. Kłamstwo na temat pochodzenia jest jeszcze
        > bardziej naganne niż ściemnianie w kwestii wykształcenia. Jak UB Bogu, tak
        Bóg
        > UB...


        Ale pierdoly.
        Borowski nie powiedzial czy jest spokrewniony.
        powiedzial jedynie, ze jego rodzina sa zasymilowani Zydzi.

        Bergman tez byl chyba zasymilowany, nie?

        A o rodzinie Borowskiego (Bergmana) mowili oficjalnie na mownicy w Sejmie.

        Stosujemy zasade, ze 40-krotnie powtorzone klamstwo stanie sie prawda?
    • nonno1 Re: Czy nie jesteś potomkiem Kaina? 25.02.05, 09:28
      Bratobójcy. Jak my wszyscy.

      Było niemało przykładów, że dzieci (nie tylko bratankowie) zbrodniarzy były
      uczciwymi ludźmi i na odwrót - dzieci porządnych mogą być zbrodniarzami.
      Jak to sobie wyobrażasz? Należy pozbawić praw obwyatelskich rodzinę każdego
      zbrodniarza? I to nie tylko dzieci, ale i siostrzeńców, kuzynów itd?

      A może należy to zrobić bez sądu, tylko na podstawie Twojego donosu?

      A propos, nie wiem o kim mówisz, kto ma być tym bratankiem?

      A może Ty jesteś tym bratankiem, a krzyczysz "łapak złodzieja!".




      • stefandetko Re: Czy nie jesteś potomkiem Kaina? 25.02.05, 09:31
        lewicowe pomieszanie z poplątaniem, będące efektem odcisków na mózgu od
        czytania GW

        • joannabarska Re: Czy nie jesteś potomkiem Kaina? 26.02.05, 11:08
          stefandetko napisał:

          > lewicowe pomieszanie z poplątaniem, będące efektem odcisków na mózgu od
          > czytania GW
          >
          NORMALNY FACET DETKO!?? NIE!!!!! UCIEKŁ Z TWOREK?
        • nonno1 Re: Brak argumentów? 26.02.05, 15:04
          Więc odpowiedź nie na temat, ale gołosłowne zarzuty.
          • stefandetko Re: Brak argumentów? 26.02.05, 21:23
            ???
    • p.smerf Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 09:40
      A ja tam wierzę w ludzi. I - być może niesłusznie - uważam, że np. Twój wuj mógł
      być porządnym człowiekiem
      • stefandetko Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 09:49
        masz rację - mógł być, ale go UB zabiło
        • p.smerf Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 10:06
          I uważasz, że przyszedł czas, aby się na kimkolwiek zemścić?
          • lauriane Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 10:13
            p.smerf napisał:

            > I uważasz, że przyszedł czas, aby się na kimkolwiek zemścić?
            L. Pozwole sobie odpowiedziec za p.Detko :
            Jesli ta zemsta mialaby polegac na publicznym napietnowaniu sprawcow to napewno
            tak!
            J.C.
          • stefandetko Czytaj uważnie! 25.02.05, 10:32
            tak na marginesie, to udowodnione zostało tutaj kompletne zaślepienie osób,
            które krytykują wszystko "co się rusza".
            W tytułowym poście nie wymieniłem z nazwiska owego bratanka Jakuba Bermana,
            który być może będzie kandydował na prezydenta, a już lewackie oszołomstwo
            sugeruje, że jest to pan Marek Borowski!
            :- )
      • homosovieticus Obywatelu Detko, chciałbym zapytać czy jesteście 25.02.05, 10:08
        spokrewnieni z byłym rekordzistą Polski w dziesięcioboju, Jurkiem Detko,
        prowadzacym obecnie znany i dobry zespół muzyczny?
        Chciałbym też wiedzieć ,czy prowadzicie walkę polityczną na forumie Kraj czy
        tylko wyrażacie swoje poglady, bo poglady innych wydają się Wam głupie?
        ps
        Mam nadzieję ,że moje pytania mieszczą się w forumowym bon tonie.
        • stefandetko Re: Obywatelu Detko, chciałbym zapytać czy jesteś 25.02.05, 10:13
          boje toczy tu tak zwana Lewica. Ja podałem suchą informację, ale nawet to tym
          Panom nie pasi, więc prowadzą walke polityczną.
          Trochę śmieszną, ale walczą do upadłego :- )
          • homosovieticus Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 10:19
            o odpowiedź na pytanie o pokrewieństwo z Jerzym Detko.To mój dobry znajomy i
            byłoby mi bardzo miło gdyby okazałosię ,że jesteście krewniakami.
            pzdr
            • stefandetko Re: Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 10:24
              przepraszam, ale przeoczyłem ta część Pańskiego pytania - nie wiem czy jestem
              spokrewniony z panem J.Detko, musiałbym wiedzieć coś więcej o Jego rodzinie. Na
              pewno jestem wnukiem Stefana Detko, porucznika WP, który z dobrą opinią
              generała Worobeja figuruje w książce "Żołnierze Września".
              • homosovieticus Re: Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 10:29
                Niestety nie znam drzewa Jurka Detki.Mieszka w Gdańsku, prowadzi zespół
                muzyczny "Detko Band" w ,którym gra na saksofonie. Czasami wspaniale. Niczym
                John Coltraine. :)
              • b.krakus Re: Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 10:41
                Panie Detko, a czy nie jest Pan czasami spokrewniony z niejakim Rychem Detko,
                synem starego Detki, co to miał stragan na Kazimierzu? Pytam, bo to był równy
                gość. A jakie miał gadane, zwłaszcza po dwóch bełtach, zupełnie jak Pan.
                • stefandetko Re: Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 10:44
                  chyba tak, bo pił razem z pańskim tatusiem, a później spali w jednym łóźku z
                  pańską mamusią, więc może pan jesteś mój krewny?
                  • homosovieticus Re: Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 10:49
                    :))
                    • stefandetko Re: Obywatelu Detko, jestem z Wami! proszę tylko 25.02.05, 18:25
                      :)))))
    • jaobywatel Czy syn mordery jest mordercą ? Czy córka ku.. 25.02.05, 10:21
      też jest kurwą ? Czy syn Martina Bormanna jest nazistą ? Czy brat kardynała Glempa, bedąc na stołku w PZPR powoduje, że kardynał Glemp jest komunistą ?Według tego osobnika zapoczątkowujacego ten wątek tak. Ocenianie ludzi po ich rodzicach, czy jego rodzinie jest dla mnie jedną z najobżydliwszych zagrywek, które moga się tylko zrodzić w umysłach ludzi sffrustrowanych i zakompleksionych, zeby nie powiedzieć mocniej: W UMYSŁACH ZWYCZAJNYCH CHAMÓW.
      • stefandetko Re: Czy syn mordery jest mordercą ? Czy córka ku. 25.02.05, 10:27
        alez panie jaobywatel, cóż za brednie pan wypisujesz?
        Przecież podałem tylko suchą notatkę, a nie ocenę pana B. z uwagi na jego
        pochodzenie.
        Jeżeli nie rozumie pan tego co napisałem, to proszę przeczytać jeszcze raz.
        • jaobywatel Re: Czy syn mordery jest mordercą ? Czy córka ku. 25.02.05, 10:37
          Tak jest, ja tylko informuje i zadaje pytania, to stara metoda rodem z SB.Jako wnuk oficera WP masz chyba świadomość, że twój dziadek za to co robisz dostałby po gębie, bo to co robisz nie ma nic wspólnego z honorem oficera II RP. Jak widac obecnośc porządnych ludzi w rodzinie nie wpływa pozytywnie na wnuki, które zachowuja się chamsko. I to obala twoją teze o współodpowiedzialności. Wiecej nie będe zabierał głosu w tym wątku, bo nie będe robił dobrze twojemu choremu ego, które wyżywa się w opluwaniu ludzi korzystając z pozornej anonimowości internetu.
          • stefandetko Re: Czy syn mordery jest mordercą ? Czy córka ku. 25.02.05, 10:39
            nareszcie napiałeś pan coś mądrego: "Wiecej nie będe zabierał głosu w tym
            wątku" - i tak trzymaj :-)
      • mulitiflakopulo racja w 100%. Co kogo obchodzi czyjś stryj?!!!!! 25.02.05, 21:15
        Mój stryj jest księdzem katolickim. Czy to znaczy, że jestem wierzącą i
        praktykującą katoliczką? Otóż nie jestem i mój stryj nie ma na to żadnego
        wpływu.
      • joannabarska Re: Czy syn mordery jest mordercą ? Czy córka ku. 26.02.05, 11:14
        jaobywatel napisał:

        > też jest kurwą ? Czy syn Martina Bormanna jest nazistą ? Czy brat kardynała
        Gle
        > mpa, bedąc na stołku w PZPR powoduje, że kardynał Glemp jest komunistą ?
        Według
        > tego osobnika zapoczątkowujacego ten wątek tak. Ocenianie ludzi po ich
        rodzicac
        > h, czy jego rodzinie jest dla mnie jedną z najobżydliwszych zagrywek, które
        mog
        > a się tylko zrodzić w umysłach ludzi sffrustrowanych i zakompleksionych, zeby
        n
        > ie powiedzieć mocniej: W UMYSŁACH ZWYCZAJNYCH CHAMÓW.
        ===================="ZWYCZJNYCH CHAMOW" - TO OKRESLENIE ZBYT KULTURALNE W
        STOSUNKU DO DETKI. NIE CHCĘ,BY MI SKASOWANO MOJE ZDANIE,ALE TU CISNA SIE NA
        USTA SŁOWA STRASZNE!!!
    • stefandetko Czytaj uważnie! 25.02.05, 10:34
      to miało być umieszczone tutaj:
      tak na marginesie, to udowodnione zostało tutaj kompletne zaślepienie osób,
      które krytykują wszystko "co się rusza".
      W tytułowym poście nie wymieniłem z nazwiska owego bratanka Jakuba Bermana,
      który być może będzie kandydował na prezydenta, a już lewackie oszołomstwo
      sugeruje, że jest to pan Marek Borowski!
      :- )
      • stefandetko Re: Czytaj uważnie! 25.02.05, 10:35
        PS. A macie dowody, że pan Marek Borowski to bratanek mordercy generała
        Fieldorfa - Jakuba Bermana?
        • sffinx Re: stefandetko. Czytaj uważnie! 25.02.05, 21:34
          Ostatnio przepytywany w TVP1 w tym nowym programie przez dwóch michałów potwierdził, że ma korzenie żydowskie i nazywał się Berman a nie czekając na wiadome pytanie szybko dopowiedział, że "nie z tych Bermanów".
          Ale tak to niestety zabrzmiało, że nie wiadomo czy wykluczył ojca czy stryja o którym wszyscy mówią.
    • leszek.sopot Jaki morderca? 25.02.05, 10:47
      Panie Detko siega pan juz dna absurdu, ale czy moze pan jasniej napisac o kogo
      panu chodzi by kolejne panskie parszywe pomowienie na Mazowieckiego i Geremka
      nie wygladalo jak plasy jakiegos wariata?
      • stefandetko Re: Jaki morderca? 25.02.05, 10:49
        udzieliłbym Panu wyczerpującej odpowiedzi, ale skoro używa Pan określeń
        typu: "kolejne panskie parszywe pomowienie" to nie mam przyjemności.
        • leszek.sopot a nie jest to parszywe pomowienie? 25.02.05, 11:02
          Nie wymienil pan bowiem ani nazwiska mordercy, ani8 nazwiska i imienia brata
          mordercy, ani takze nazwiska i imienia syna tego brata. Natomiast wymienil pan
          nazwiska Geremka i Mazowieckiego, ktorzy maja wedlug pana cos wspolnego z
          morderstwem generala.
          Czy moglby pan dodatkowo wytlumaczyc jaka wine ponsi jakis syn brata mordercy
          za to, ze brat jego ojca zabil generala?
          Poza tym jestem bardzo ciekaw o jakiego kandydata na prezydenta panu chodzi. Do
          tej pory oficjalnie potwierdzil wole kandydowania tylko Maciej Giertych - czy
          to on jest synem brata mordercy?
          • stefandetko Re: a nie jest to parszywe pomowienie? 25.02.05, 11:32
            ma Pan rację - są to wszyscy "znajomi królika"
            nie wiem, czy Pan nie czyta tego co napisałem, czy odczytuje tylko "po swojemu"?
            Panowie Geremek&Mazowiecki nie są osobiście winni morderstwa dokonanego na
            generale Fieldorfie, bo tego NIE napisałem, ale:
            1. aktywnie uczestniczyli i przez kilkadziesiąt lat czynnie popierali działania
            ekipy politycznej, która dokonała mordu na Generale
            2. po 1989 roku, mając wszelkie atrybuty władzy, umożliwiające wskazanie i
            ukaranie winnych, popełnili przestepstwo ZANIECHANIA ścigania zbrodniarzy
            komunistycznych
            3. mało tego, tym ZBRODNIARZOM umożliwili dalsze kariery polityczne w "wolnej"
            Polsce.
            W związku z powyższym, radziłbym Panu zaczerpnąć choć odrobinę przyzwoitości i
            chociaż w dniu rocznicy śmierci Bohatera nie wypisywać laurek jego oprawcom.
            • leszek.sopot 3 parsdzywe klamstwa 25.02.05, 12:03
              Mazowiecki i Geremek nie popierali zadnych mordercow - jesli chce pan obronic
              swoj honor, jesli ryzykownie zaloze, ze takie pojecie jest poanu znane, to
              prosze wskazac kiedy i w jaki sposob tych mordercow wspierali.
              Po 1989 roku OKP mialo 30 proc. glosow w Sejmie i klamstwem jest pisanie o
              posiadaniu przez "S" wszelkich atrybutow wladzy.
              Chamskim pomowieniem jest pisanie, ze jakimkolwiek zbrodniarzom jakikolwiek
              polityk solidarnosciowy umozliwil dalsze kariery polityczne w Polsce. Jezeli
              jakis zbrodniarz zrobil kariere - o czym ja nie wiem, to zapewne dlastego, ze
              spoleczenstwo mialo "kaprys" glosowania na zbrodniarza.

              Pan nie ma za krzty przyzwoitosci a general strzelilby pana w pysk.
              • stefandetko Re: 3 parsdzywe klamstwa 25.02.05, 12:09
                a ja myślałem, że ludzie "światli" przyjmują do siebie bardziej elokwentnych i
                logicznie myślących propagandzistów.
                Pisze Pan bez ładu i składu, byle co, aby tylko wybielić popleczników komuny,
                wspólników morderców Generała.
                A Generał to by się nawet nie poniżył, aby politrukowi takiemu jak Pan napluć
                na buzię.
                • leszek.sopot moze pan w koncu napisze kto to jest ten syn brata 25.02.05, 12:11
                  mordercy, bo w dalsza pyskuwke na takim esbeckim poziomie nie chce mi sie
                  wdawac. Pan jestes naprawde dobrym uczniem Bermana.
                  • stefandetko Re: moze pan w koncu napisze kto to jest ten syn 25.02.05, 12:18
                    nareszcie Pana poznałem, Panie leszek.sopot!
                    To Pan za komuny pisywał artykuły z cyklu, "Kto z wielkich Polaków zapisałby
                    sie do Partii"
                    Poznałem po stylu, formie i argumentacji.
                    a teraz na etaciku w UW?
                    • leszek.sopot nie potrafi pan odpowiedziec na proste pytanie 25.02.05, 12:22
                      Czyli dalej wykonuje pan plasy jak jakis wariat.

                      Przykre jest, ze w dniu morderstwa generala, jakis podly czlowiek wykorzystuje
                      jego nazwisko dla wywalenia z siebie pdlych mysli i wlasnej zolci.
                      • stefandetko Re: nie potrafi pan odpowiedziec na proste pytani 25.02.05, 12:24
                        "Przykre jest, ze w dniu morderstwa generala, jakis podly czlowiek wykorzystuje
                        jego nazwisko dla wywalenia z siebie pdlych mysli i wlasnej zolci" - to właśnie
                        o Panu
                        • leszek.sopot operuje pan klamstwami i pomowieniami 25.02.05, 13:00
                          ja nie snuje podlych insunuacji i nie wypisuje nieuzasadnionych, falszywych
                          oskarzen. W ten sposob dzialali stalinowscy oprawcy. Pan dziala jak oni -
                          operuje pan klamstwami i pomowieniami.
                          • stefandetko Re: operuje pan klamstwami i pomowieniami 25.02.05, 13:11
                            Pan dziala jak oni - operuje pan klamstwami i pomowieniami.
                            • leszek.sopot Re: operuje pan klamstwami i pomowieniami 25.02.05, 13:15
                              Nikogo nie pomowilem, ze wspiera syna brata mordercy. Pan to zrobil jak rasowy
                              stalinowski oprawca.
                              • stefandetko Re: operuje pan klamstwami i pomowieniami 25.02.05, 21:04
                                Pan to zrobil jak rasowy
                                stalinowski oprawca.
                                • zalogowany.franek Re: operuje pan klamstwami i pomowieniami 26.02.05, 11:42
                                  stefandetko napisał:

                                  > Pan to zrobil jak rasowy
                                  > stalinowski oprawca.

                                  Panie Detko, wyhamuj Pan trochę tę swoją forumową krucjatę, bo takich bzdur jak
                                  Pan to nawet Basia nie wypisuje. Koszmar.
                                  • stefandetko Re: operuje pan klamstwami i pomowieniami 26.02.05, 12:01
                                    proponuję nie czytać :-)
                • janbezziemi Ludzie...ludzie!!! 26.02.05, 11:19
                  Mam prośbę- proszę wzmocnic ochronę szpitala w Tworkach, aby pacjenci nie
                  uciekali, albo, jesli tam sa, nie mieli dostępu do internetu!
                  • stefandetko Re: Ludzie...ludzie!!! 26.02.05, 11:20
                    włśnie widzę, że udała się Panu ucieczka, gratuluję :-)
      • homosovieticus Na dnie absurdu prawda parszywa leży często 25.02.05, 11:32
        leszek.sopot napisał:

        > Panie Detko siega pan juz dna absurdu, ale czy moze pan jasniej napisac o
        kogo
        > panu chodzi by kolejne panskie parszywe pomowienie na Mazowieckiego i Geremka
        > nie wygladalo jak plasy jakiegos wariata?
        Nie wyspałeś się?
        • tojajurek Panie Stefandetko - odradzam picie z rana. 25.02.05, 13:14
          Zwłaszcza picie na pusty żołądek szkodzi na jasność sądów. Po wytrzeźwieniu sam
          pan zobaczy jakie wypisywał brednie.
          • stefandetko Re: Panie Stefandetko - odradzam picie z rana. 26.02.05, 10:48
            proszę o bardziej konstruktywne wnioski - np o ukaranie winnych
    • neceser Syn Volksdeutcha mordercy na antysemite 25.02.05, 13:17
    • neceser W panstwie prawa odpowiedzialnosc jest OSOBISTA 25.02.05, 13:19
      nie dziedziczona z pokolenia na pokolenie. Pojmij to , dziki zasciankowy
      balwanie! Chcesz sie nazywac cywilizowanym Europejczykiem bez tej swiadomosci?
      • stefandetko Re: W panstwie prawa odpowiedzialnosc jest OSOBIS 25.02.05, 13:29
        znowu gadasz b sfat ha natzim
    • stefandetko Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 13:39
      Cobyście panowie komuniści tu nie wypisywali i jakich byście nie używali
      inwektyw, to nie zmienia to faktów, że:
      1. Generała Fieldorfa zamordowali komuniści 24 lutego 1953 roku
      2. Geremek zapisał się do partii w roku 1950-tym i był jej aktywnym członkiem w
      momencie zbrodni na Generale
      3. Geremek i Mazowiecki po roku 1989-tym nie zrobili nic, aby ukarać tą
      zbrodnię, a *grubą kreską* umożliwili kariery polityczne i finansowe
      zbrodniarzom z pzpr
      • 9111951u Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 26.02.05, 10:56
        Panie Stefanie
        wystarczyło napisać, niedaleko pada jabłko od jabłoni i dać przykłady jakie to
        osiągnięcia miało te jabłko co spadło z jabłoni !
        pozdrawiam
        Dodam niejaki Hausner, tow. sekretarz zresztą, co to urudniał na polecenie
        robienie niektórym ludziom prac naukowych, teraz ma rękę podawaną przez...
        Mazowieckiego, Frasyniuka, itp . Zatem wystarczy patrzeć kto komu ręki podaje i
        wszystko jasne
    • jack20 Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 13:55
      Osobiscie jestem zdecydowanie przeciwny ocenianiu rodziny przez pryzmat
      poczynan jednego z czlonkow rodziny.
      Razi mnie bezczelnosc takiej oceny i w wypadku Michnika i Borowskiego.
      Opowiem ci przypadek jednej z corek Himmlera, jakby nie bylo zbrodniarza
      najwyzszej swiatowej klasy w dziejach ludzkosci.
      Otoz pani ta (pod innym oczywiscie nazwiskiem) poswiecila duza czesc zycia na
      organizowanie pomocy materialnej kibucom, rodzinom zydowskim w Izraelu itp.
      Historie opowiadal jeden z rabinow, ktory z nia latami wspolpracowal i ktoremu
      po latach zdradzila swa tozsamosc.
      Byl tym tak zaskoczony, ze skomentowal to tylko krotko: "pani ma odwage".
      Jaki zwiazek z wystepkami Stalina mialy np. jego dzieci zyjace pozniej w USA?
      Czy Borowski to Berman?
      • she8 Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 25.02.05, 18:28
        Nie, zmienił nazwisko chyba jego ojciec. Z michnikiem też masz rację porównując
        jego działalność z pracą Himmlerówny. On pomaga cały czas - najohydniejsze
        teksty urbana są ponoć jego "dziełem' życia.
        • joannabarska Stefan Detko 26.02.05, 11:05
          autor tego wątku powinien się pilnie leczyć. Obserwuję jego "działalnosć" na
          róznych forumach. On juz przestał bawić, on po prostu przeraża. Mentalność
          chyba z epoki kamienia łupanego! Szkoda słow! A Marek Borowski jest wyjątkowo
          inteligentnym (i taktownym!)politykiem. Ile od niego mógłby się ten cały Dedko
          nauczyc! Nazwisko ma nie za bardzo polskie,ale tego to ja już sie nie czepiam.
          Hahaha.
          • stefandetko Re: Stefan Detko 26.02.05, 11:15
            jasna taktyka Pani komunistko - jak się nie ma argumentów merytorycznych to się
            czepia nazwiska :- )
            a tak na marginesie: napisała Pani, że "Obserwuję jego "działalnosć" na
            róznych forumach" - stary etacik w SB wiecznie żywy?
          • 9111951u Re: Stefan Detko 26.02.05, 11:17
            Taktowny polityk , co to łamie prawo:
            dla przypomnienia afera z wodką, gdy był wiceministrem handlu za rządów
            niejakiego Rakowskiego, która wjeżdała do Polski bez cła i była kupowana na
            jego polecenie do sieci sklepów społemowskich 1
            afera z prywatyzacją Banku Śląskiego na , której dorbiał się I , i zarząd (
            akcje)
            afera z nadużyciem jako marszałek słuzby sejmowej do naruszenia nocą
            imunnitetu poselskiego posła Janowskiego w czasie , gdy nie miał żadnych do
            tego uprawnień , bo była przerwa w obradach sejmu . A poseł bronił Polski i
            Polaków przed złodziejską prywatyzacją ( Stoena) !
            Joasiu puknij ty sie w główkę z tą swoją "inteligencją"
            • stefandetko Re: Stefan Detko 26.02.05, 11:21
              nakradł to ma kasę, aby wynająć obrońców typu tej Pani :-)
            • janbezziemi Re: Stefan Detko 26.02.05, 11:21
              9111951u napisała:

              > Taktowny polityk , co to łamie prawo:
              > dla przypomnienia afera z wodką, gdy był wiceministrem handlu za rządów
              > niejakiego Rakowskiego, która wjeżdała do Polski bez cła i była kupowana na
              > jego polecenie do sieci sklepów społemowskich 1
              > afera z prywatyzacją Banku Śląskiego na , której dorbiał się I , i zarząd (
              > akcje)
              > afera z nadużyciem jako marszałek słuzby sejmowej do naruszenia nocą
              > imunnitetu poselskiego posła Janowskiego w czasie , gdy nie miał żadnych do
              > tego uprawnień , bo była przerwa w obradach sejmu . A poseł bronił Polski i
              > Polaków przed złodziejską prywatyzacją ( Stoena) !
              > Joasiu puknij ty sie w główkę z tą swoją "inteligencją"
              WIDZĘ,ZE Z TWOREK UCIEKŁA CAŁA GROMADA PACJENTOW!
              • 9111951u Re: Stefan Detko 26.02.05, 11:31
                Każdy widzi to o czym marzy!
                gromada
                • stefandetko Re: Stefan Detko 27.02.05, 09:24
                  :)))
    • stefandetko Borowski zaprzecza! 26.02.05, 11:28
      Marek Borowski zaprzecza pokrewieństwu z Bermanem:
      www.borowski.pl/forum/pytanie_1112.phtml
      na tej zasadzie to janbezziemi to obszarnik :-)
    • synziemi Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 26.02.05, 11:28
      Ale co bratanek jest winny przewinieniom wuja?
      • stefandetko Re: Bratanek mordercy na prezydenta! 26.02.05, 11:32
        przecież ja tego nigdzie nie napisałem - to są wnioski Państwa lewicowców :-)
    • stefandetko Odwracanie kota ogonem 26.02.05, 12:00
      wszyscu krytycy tego postu piszą o panu Borowskim udając, że nie widzą iż
      ostrze mojej krytyki nie było wcelowane w pana Borowskiego, tylko w duet
      Geremek&Mazowiecki, który mając po roku 1989 rzeczywistą władzę - robił
      wszystko aby zbrodnie komunistyczne nie zostały ukarane lecz nagrodzone
      majątkiem narodowym i rychłym powrotem struktur komunistycznych do władzy.
      Przypominam, że pan Geremek wstąpił do pzpr w roku 1950tym i w momeńcie zbrodni
      na Generale, był aktywnym działaczem tej partii. Pan Mazowiecki zaś wspierał
      system stalinowski, organizując w 1953 roku, roku mordu na Generale, nagonkę
      prasową na biskupa Kaczmarka (i innych księży oraz siostrę zakonną), skazanego
      na 12 lat więzienia. Współorganizował też nagonkę na Prymasa Wyszyńskiego - a
      stopień nieświadomości faktów historycznych jest w Polsce tak znikomy, że
      czytelnicy Tygodnika Powszechnego przyznali Mazowieckiemu (bodajże w roku 2001)
      Order Św. Jerzego.
      ciekawy jestem kto i w jaki sposób spróbuje zaprzeczyć tym faktom :-)
      • leszek.sopot Odpowiada ks. Tischner - 1 26.02.05, 12:05
        KS. JÓZEF TISCHNER
        Solidarność po latach
        Istnieje dziś rodzaj polityki, który od początku do końca odwołuje się do
        konsumpcji. Politycy boją się mówić o poświęceniu. Myślą, że stracą wyborców.
        Czy jednak nie to właśnie było wyznacznikiem polskości, że była przygotowana na
        heroizm?
        W 1968 r., w czasie pamiętnych demonstracji i protestów przeciwko cenzurze, na
        Uniwersytecie Warszawskim ukazał się napis: „Bądź realistą, żądaj
        niemożliwości”. Napis ten przedstawiał w zwięzły sposób sens ówczesnej
        działalności opozycyjnej. Najpierw mówił o tym, że opozycja dąży do czegoś, co
        w ówczesnej sytuacji politycznej jest niemożliwe do osiągnięcia. Po wtóre
        wyrażał – zupełnie przeciwne do poczucia bezradności – przekonanie, że cele
        dążeń opozycyjnych są jednak całkiem „realne”, ponieważ już dawno zostały
        zrealizowane w całym cywilizowanym świecie. Opozycja szamotała się między
        przeciwieństwami: z jednej strony miała wrażenie, że tylko cienka ściana ze
        szkła dzieli nas od „normalnego” społeczeństwa, z drugiej strony – ile razy
        usiłowała rozbić tę ścianę, odkrywała, że ściana co prawda ugina się, ale jest
        nie do rozbicia.
        Świadomość tego przeciwieństwa trwa do dnia dzisiejszego. Tym razem jednak jej
        nosicielami jest nie tyle „opozycja”, ile tzw. siły reformatorskie. Bardzo
        trudno jest zrozumieć, dlaczego to, co jasne i wyraźne, a także uznane w całym
        cywilizowanym świecie, w Polsce staje się niejasne, niewyraźne i budzi
        protesty. Idea prywatyzacji, idea państwa prawa, idea samorządu lokalnego, idea
        rozumnej integracji z Europą – wszystko to zostało setki razy krytycznie
        przemyślane. W końcu przyniosło również owoce w postaci społecznego rozwoju i
        trwającego już ponad pół wieku pokoju w cywilizowanej Europie. Wojna w byłej
        Jugosławii jest wyjątkiem, który potwierdza regułę. Mimo to polskie reformy raz
        po raz grzęzną na mieliźnie. Jak się to dzieje, że w grze interesów interes
        części przeważa nad interesem całości?
        Świadomość, że „wystarczy zrobić niewiele, by zmieniło się wiele”, jest w
        gruncie rzeczy świadomością etyczną. Wiąże się ona z przeżyciem każdego dobra,
        doświadczeniem każdej wartości, z wiedzą o każdym przykazaniu. Nie ma nic
        prostszego niż: „nie zabijaj”, „nie kłam”, „nie zdradzaj”. Czy na to potrzeba
        jeszcze dowodu? Dowodów wymaga raczej coś przeciwnego. A jednak ludzie kłamią,
        zabijają, zdradzają, wysilając rozum, by dowodził, że tak właśnie trzeba.
        Scholastycy mówili: „Bonum est diffusivum sui” – „dobro rozchodzi się samo”,
        ono nie potrzebuje dodatkowego napędu. I dlatego zdumienie ogarnia, gdy ktoś
        bardziej niż światło miłuje ciemność albo gdy cienka ściana ze szkła nie pęka.
        W tej atmosferze – atmosferze przekonania, że „tak niewiele potrzeba, by
        zmieniło się tak wiele”, rodził się ruch „Solidarności” oraz etyka
        solidarności. Czym była ta etyka?

        Otwarty czas
        Niech mi będzie wolno w odpowiedzi na to pytanie posłużyć się nie tyle
        definicjami, ile osobami. Za tych, którzy dokonali decydującego kroku w
        przezwyciężeniu komunizmu w Polsce, uważa się Lecha Wałęsę, Tadeusza
        Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza. Lech Wałęsa był przywódcą rewolucji, która
        doszła do skutku bez rozlewu krwi: miejsce walki klasowej zajął duch
        solidarności. Tadeusz Mazowiecki, budując instytucje demokratycznego państwa
        prawa, powiązał jednocześnie ruch „Solidarności” z personalizmem
        chrześcijańskim, którego początki są u Emmanuela Mouniera, Jacquesa
        Maritaine'a, a ciąg dalszy w soborowej konstytucji „Gaudium et spes”. Leszek
        Balcerowicz związał solidarnościową utopię z anglosaską ekonomią polityczną.
        Rewolucja solidarnościowa osiągnęła swój pierwszy cel. Wiadomo było, że trudny
        proces transformacji systemowej będzie wymagał wielu poświęceń. Tym razem
        jednak – w odróżnieniu od poprzednich okresów – poświęcenia te nie będą bez
        sensu.
        Pojęcie „etosu solidarności” nie było i nie jest jednoznaczne. Wieloznaczność
        nie pozbawiała go jednak siły. Właśnie wieloznaczność słowa okazała się –
        przynajmniej przez jakiś czas – jego wartością. Słowo zawierało bowiem nie tyle
        opis jakiejś z góry żądanej rzeczywistości, ile otwarcie horyzontów dla
        rzeczywistości, która powinna dopiero zaistnieć. Nie było zbiorem gotowych
        reguł działania. Podsuwało myśl o kategorycznej potrzebie zmiany nie tylko
        systemu społecznego, ale również całego sposobu bycia człowieka, w którym
        system się zakorzeniał. Słowo budziło odległe wspomnienia, podsuwało myśl o
        godności człowieka i o wartości heroizmu. Gdybym miał dziś zakreślić w kilku
        zdaniach jego pole znaczeniowe, przypomniałbym następujące cytaty: „solidarność
        nie jest przeciwko komuś, lecz z kimś i za kimś”; solidarność znaczy: „jeden
        drugiego ciężary noście, a tak wypełnicie prawo Boże”; także: „polska praca
        jest chora”. Było jeszcze coś o „polskim młynie”, że „z tej mąki będzie chleb”.
        Bo etos solidarności, oprócz wszystkiego, był ekspresją najgłębszej ludzkiej i
        zarazem polskiej nadziei.
        Aby jednak głębiej zrozumieć sens „etosu solidarności”, dobrze jest spojrzeć na
        sprawę przez proces jego rozkładu. W rozkładzie ujawnia się anatomia pojęcia. A
        rozkład rzeczywiście nastąpił. Trzy płaszczyzny rozkładu wydają się szczególnie
        pouczające: płaszczyzna stosunku do przeszłości, płaszczyzna stosunku do
        reformy władzy, płaszczyzna stosunku do reformy pracy. [...]"
        • leszek.sopot Odpowiada ks. Tischner - 2 26.02.05, 12:06
          "[...] Stosunek do przeszłości
          Najpierw stosunek do przeszłości. Niemal nazajutrz po wygranej zrodziło się
          pytanie: co zrobić z dziedzictwem komunizmu? Aby odpowiedzieć na to pytanie,
          trzeba wcześniej wiedzieć, czym to dziedzictwo jest. W tej sprawie powstała
          pewna iluzja. Wydawało się mianowicie, że tak naprawdę nie ma żadnego
          dziedzictwa, a więc można zaczynać historię „od zera”. Przekonanie takie
          wyrażał na swój sposób sam Leszek Kołakowski, gdy kończąc swe „Główne nurty
          marksizmu”, stwierdzał: „Marksizm był największą fantazją naszego stulecia”. Co
          pozostaje po fantazjach? Nic. Na samym końcu dodawał: „Samoubóstwienie
          człowieka, któremu marksizm dał filozoficzny wyraz, kończy się tak samo jak
          wszystkie, indywidualne i zbiorowe, próby samoubóstwienia: okazuje się jako
          farsowa strona ludzkiej niedoli”. Co pozostaje po farsach? Gorycz. Trochę
          wstydu. A więc w gruncie rzeczy także nic. Sam byłem podobnego zdania. W roku
          1979, redagując końcowy rozdział książki pt.: „Polski kształt dialogu”,
          wyrażałem dość powszechne nastroje, pytając: „Komu potrzebny jest jeszcze
          marksizm?”. Chodziło o myśl, która miała definiować wyzysk, a następnie walczyć
          z nim, lecz stała się myślą legitymizującą totalitaryzm. Odpowiedź miała
          narzucać się sama: nikomu. A więc: było, minęło.
          Tymczasem jest coś, co pozostało. Okazało się, że wszystkie społeczeństwa, w
          których podważona została zasada prywatnej własności, są jakby skazane na to,
          by stać się „społeczeństwami konsumpcyjnymi”. Człowiek nie potrafi żyć i nic
          nie mieć. Ale „mieć” zostało mu zakazane. Jakie ma wtedy wyjście? Jedynym
          wyjściem jest używanie – używać tego, czego się nie ma. Trzeba rozróżnić
          między „konsumpcją kapitalistyczną” a „konsumpcją socjalistyczną”.
          W „kapitalizmie” konsumuje się na ogół to, co się ma, w „socjalizmie” można
          było konsumować to, czego się nie miało. Na tym polegała wyższość socjalizmu
          nad kapitalizmem. Bylibyśmy jednak w błędzie, gdybyśmy sądzili, że przedmiotem
          konsumpcji mogą być wyłącznie dobra materialne. Rzecz w tym, że są nimi również
          dobra niematerialne, szczególnie stanowiska państwowe i zaszczyty. To
          nieprawda, że zawsze, gdy nie wiadomo, o co w sporze idzie, to idzie o
          pieniądze. Bardzo często nie o pieniądze idzie, lecz o honor. I to właśnie
          stało się naszym przypadkiem: konsumowanie zwycięstwa. Jako spadek po
          konsumpcjonizmie socjalistycznym pozostało hasło: „konsumujmy wygraną”.
          Opisując kiedyś w innym kontekście podobne zjawisko Hegel użył metafory: „muchy
          na mleku”. Gdy ktoś wywróci dzban, zlatują się muchy, by pić. Wiadomo, to nie
          muchy wywróciły dzban, ale lecą do mleka, by – jak powiada Hegel – „mieć
          poczucie, że przynajmniej coś robią”. Nawiasem mówiąc, szczególną zdolność w
          tej dziedzinie wykazali ci, którzy mieli czuwać, aby nikt dzbanka nie wywrócił.
          Z tą chwilą solidarność „z kimś i dla kogoś” stała się solidarnością „przeciwko
          komuś”. A to „przeciw” odnosiło się przede wszystkim do najbliższego konkurenta
          do tej samej władzy i tego samego grosza. Idea solidarności uniwersalnej
          została wyparta przez solidarność frakcyjną, a nawet wyznaniową. Oczywiście,
          każda frakcja stara się dopracować własnej ideologii. Propozycji mamy kilka:
          jedna nazywa się „socjaldemokratyczną”, inna „narodową”, jeszcze
          inna „niepodległościową”, „chrześcijańską”, pojawiły się nawet
          ideologie „katolickie”. Tam, gdzie panuje duch solidarności uniwersalnej, każda
          z tych ideologii jest w stanie współpracować z każdą, każda każdą uzupełniać.
          Gdzie jednak panuje potrzeba konsumowania zwycięstwa, wtedy w gruncie rzeczy
          żadna ideologia nie jest tą, za jaką się podaje. Wtedy też wszyscy są przeciwko
          wszystkim. Tworzy się „bal maskowy”. Jakżeż spierać się wówczas o sens
          ideologii, skoro wiadomo, że nie chodzi tu tylko o rozlane „mleko”?
          Pisał kiedyś Cyprian Kamil Norwid: „Bo ojczyzna – ziomkowie – to jest moralne
          zjednoczenie, bez którego partyi nawet nie ma, bez którego partie są jak
          koczowiska polemiczne, których ogniem niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów”.

          Stosunek do władzy
          Etos solidarności był przede wszystkim etosem wielkiej nadziei. Nadzieja
          określa nie tylko horyzont jutra, ale przede wszystkim widzenie poszczególnego
          człowieka. Odkrywała mianowicie, że wszyscy – niezależnie od przeszłości – mogą
          być sługami tej nadziei. Ten punkt widzenia obowiązywał również w stosunku do
          byłych komunistów. Dlaczego? Najpierw dlatego, że w gruncie rzeczy ogromna
          większość ludzi partii uświadomiła sobie, że eksperyment realnego komunizmu
          dobiega końca. „Przemija postać tego świata”. Po drugie: główni krytycy
          komunizmu wywodzili się z wnętrza partii. Ich krytyka komunizmu miała tak
          wielkie znaczenie, ponieważ znali marksizm i partię od wewnątrz. Po trzecie:
          nie należy mnożyć sobie wrogów bez koniecznej potrzeby. Czeka nas ogromny
          wysiłek transformacji ustrojowej. Tylko wariat, a w każdym razie nie polityk,
          stając przed takim zadaniem, będzie wszczynał kłótnie o sprawy, które nie służą
          dziejowemu przedsięwzięciu. Stąd zrodziła się idea Okrągłego Stołu. Wydarzenie
          Okrągłego Stołu zostało powszechnie przyjęte jako wydarzenie nie tylko
          polityczne, ale przede wszystkim etyczne. Czy można było Okrągły Stół lepiej
          przeprowadzić? Z pewnością tak. Ale często „lepsze” jest wrogiem „dobrego”.
          Spierając się o sposób przeprowadzania Okrągłego Stołu, nie wolno kwestionować
          jego wartości etycznej.
          Nadszedł jednak moment, w którym etos szerokich horyzontów został wyparty przez
          ciasną kazuistykę. Diabeł wyszedł ze szczegółów. Przedmiotem sporu stają się
          teraz „wartości chrześcijańskie”. Wyłonił się szczegółowy problem: przebaczyć
          komunistom czy sprawiedliwie ich ukarać? Poza tym: co z nauką religii w
          szkołach? Co z ustawą o ochronie życia? Co z radiofonią? Co z konkordatem? W
          walce tej wciąż powtarzało się jedno: wszystko albo nic. Innymi słowy,
          niezdolność budowania rozumnych kompromisów. Wszystkie cnoty chrześcijańskie
          jaśniały pełnym blaskiem, wyjąwszy tę jedną: roztropność.
          W sporach o te sprawy raz po raz dochodziło do prób delegitymizacji całego
          ruchu reformatorskiego. Powoli rodziły się demokratyczne instytucje państwa
          prawa. Cóż z tego, kiedy siły, które je tworzyły, stały się przedmiotem
          delegitymizacyjnej krytyki. Powtarzam: nie byle jakiej krytyki, lecz krytyki
          delegitymizacyjnej. Nawet sposób prowadzenia sporu o wartości chrześcijańskie
          był taki, że wprost zaprzeczał tym wartościom. To był istotny cios w etykę
          solidarności. Solidarność frakcyjna, a nawet wyznaniowa rozbiła solidarność
          ludzką.
          Czy sporów tych nie można było przeprowadzić bardziej rozumnie? Bardziej
          spokojnie? W końcu cały niemal cywilizowany świat rozwiązuje jakoś te problemy,
          a my robiliśmy wrażenie, jakbyśmy odkrywali Amerykę. Wynik sporów był taki, że
          gdzieś w cień odsunął się wielki „etos nadziei”, a na pierwszym planie
          pozostała kłótliwość i kazuistyka. Czym są nawet najwspanialsze ideały i
          wartości, jeśli znika szeroki horyzont nadziei, który je ogarnia? Pozbawcie
          człowieka nadziei i spróbujcie go nakłonić, by zachowywał wartości
          chrześcijańskie – nie kłamał, nie zdradzał, nie zabijał. Nie potraficie.
          Rzuciło to cień na chrześcijaństwo, na Kościół. Autorytet religii podupadł.
          Wczoraj Kościół niósł Polsce wielką nadzieję. Co niesie dziś? Dziś przynosi
          jakiś lęk przed światem, czyli w gruncie rzeczy przed człowiekiem. Nie trzeba
          się obrażać na te słowa, bo na przekór temu, co na ten temat powie dewocja, tak
          naprawdę jest. Miejsce persona
          • leszek.sopot Odpowiada ks. Tischner - 3 26.02.05, 12:08
            "[...] Horyzont pracy ojczystej
            Na zjeździe „Solidarności” mówiliśmy: „polska praca jest chora”. I to była
            prawda. Mieliśmy taką świadomość i świadomość tego, że praca – jak pisał Jan
            Paweł II – stanowi „klucz do kwestii społecznej”. Jednocześnie jednak
            świadomość choroby wiązała się z gotowością odwagi – heroizmu. Mieliśmy odwagę
            stawienia czoła trudnościom. Na tym między innymi zasadzała się nasza godność.
            Godność i odwaga były integralnym składnikiem nadziei. Wiadomo przecież było,
            że bez wykrzesania z siebie jakiegoś heroizmu nie wyprowadzi się polskiej pracy
            z jej choroby. Ale problem polegał między innymi na tym, że obraz tego heroizmu
            był swoisty – inny od tego, do jakiego przyzwyczaiła nas historia. Dotychczas
            ludzie opuszczali swe domy, swych najbliższych i szli narażać życie za
            Ojczyznę. Dziś ludzie mieli porzucać pracę pozorną w pozornych zakładach pracy
            na rzecz pracy rzeczywistej w rzeczywistych fabrykach. Mieli przechodzić od
            jakiegoś kłamstwa do jakiejś prawdy. Tego w naszej historii nie było. Co
            więcej: ludzie nie tylko mieli podejmować to ryzyko, oni mieli jeszcze wybierać
            władzę, która im taki „pasztet” zgotowała.
            Załamanie etosu solidarności przyszło jako odmowa heroizmu. Trafnie napisał o
            tym Aleksander Smolar: „Zwycięstwo Polski wewnętrznie uległej, lękliwej,
            bojaźliwej, która zawsze – jak każde normalne społeczeństwo – próbowała się
            adaptować, grała, kluczyła”. Powiedzmy otwarcie: ktoś gdzieś stchórzył. A jego
            tchórzostwo – tchórzostwo reform – stało się kategorią społeczną. Powstaje
            tylko pytanie: w jaki sposób ten, kto stchórzył, usprawiedliwia siebie? Nie
            powie przecież, że się boi. Zrobi coś innego: odwagę zamieni na hardość, a
            hardość na tupet. I oto mamy: tupet i hardość sięga po owoc wczorajszego
            zwycięstwa.
            Wymiana heroizmu na tupet przyjmuje formę ideologii neosocjalistycznej.
            Ideologia neosocjalistyczna polega na powtarzaniu tego, co już było. Własność
            prywatna była zła i była źródłem wszelkiego zła. Czy dziś nie jest podobnie?
            Otwarcie na imperialistyczną Europę było złe, czy dziś nie jest podobnie?
            Wyzysk pracobiorcy był zły, czy dziś nie mamy podobnego wyzysku? Zło pieni się
            i rozmnaża. Czyż nie jest dobre państwo opiekuńcze? Czy nie jest dobrze, gdy
            pracobiorca wyzyskuje pracodawcę, zwłaszcza gdy pracodawcą jest państwo? Czy
            samo państwo nie może być kęsem do konsumpcji? Ten neosocjalizm zadaje bodaj
            najgłębszy cios etyce solidarności. Przenika bowiem tam, gdzie idea
            solidarności nabierała ciała – przenika w głąb organizmu pracy. I stwarza
            złudzenie, że solidarność frakcyjna może zastąpić solidarność ludzką.

            Bądźmy realistami
            „Jeden drugiego ciężary noście”. „>>Solidarność<< nie jest przeciw, lecz
            za”. „Polski młyn, z którego będzie chleb”. To są echa czasów, w których nasze
            myślenie było myśleniem szerokich horyzontów, a nasza odwaga odwagą wyciągania
            rąk do wszystkich ludzi dobrej woli. Bo w blasku tamtej nadziei ściana absurdu
            była rzeczywiście cienka. „Bądźcie realistami, żądajcie tego, co niemożliwe”. A
            co dziś wydaje się niemożliwe?
            Rzućmy raz jeszcze okiem na postawę konsumpcji zwycięstwa i wszystkie tego
            konsekwencje: na solidarności frakcyjne i wyznaniowe, na nasze bale maskowe, na
            muchy wokół rozlanego mleka, na koczowiska polemiczne, na cynizm negacji, na
            hardość udającą odwagę, na schorowaną wyobraźnię, co przybrała postać religii.
            Czym jest ta z jednej strony prostacka, a z drugiej wysublimowana konsumpcja?
            W gruncie rzeczy konsumpcjonizm polega na odmowie heroizmu.
            W ostatecznym rozrachunku wszystko sprowadza się do tego, że człowiek nie ma
            odwagi podejmowania ofiar. Ofiara jest niepotrzebna. Ofiara jest nieludzka.
            Istnieje dziś rodzaj polityki, który od początku do końca odwołuje się do
            konsumpcji. Politycy boją się dziś mówić o poświęceniu. Myślą, że stracą
            wyborców. I tak powstaje błędne koło: wyborcy zachowują się tak, jakby chcieli
            konsumować, politycy tak, jakby im to mieli zapewnić. W gruncie rzeczy wszyscy
            czują, że to nieprawda. Ale toczą dalej swoją grę.
            Mówi się dziś wiele o Polsce i polskości. Czy jednak nie to właśnie było
            rzeczywistym wyznacznikiem polskości, że była przygotowana na heroizm? Czasem
            był to heroizm czynu, czasem heroizm myślenia, ale zawsze heroizm? Co stanie
            się z młodym pokoleniem, gdy się mu wmówi, że jego celem jest: brać?
            A poza tym, to nieprawda, że człowiek urzeczywistnia się w braniu. Heroizm jest
            istotnym wymiarem ludzkiej egzystencji. Jest on również wymiarem etyki
            solidarności. Ile razy trzeba przekraczać granice solidarności frakcyjnej, tyle
            razy potrzebna jest odwaga. Najpierw i przede wszystkim jest to odwaga
            myślenia."

            (Tekst wystąpienia „Etyka solidarności po latach” wygłoszonego podczas
            sesji „Polski Sierpień”)
            • stefandetko Re: Odpowiada ks. Tischner - 3 26.02.05, 13:55
              Panie leszek.sopot, po co mi Pan tutaj cytujesz czerwonego księdza?
      • terraincognita Koncz waśc,wstydu oszcz... 26.02.05, 12:11
        Szanowne Internautki i Szanowni Internauci! Czy Państwu nie szkoda czasu na
        polemikę z popaprańcem,w dodatku --popaprańcem kompletnie zchamiałym? Ja nie
        mam zamiaru dyskutować. A na tego Detkę zwrociłam uwagę na forum "Prawy",ale
        tam i tak mało kto się wypowiada, co napawa jednak pewnym optymizmem. Ale nad
        Wisłą mamy i takie typy jak ów Detko. I z tym trzeba życ.Ciekawi mnie tylko,ile
        lat ma ta kreatura?
        • stefandetko Re: Koncz waśc,wstydu oszcz... 26.02.05, 13:52
          typowy przykład kulturalnej wypowiedzi
          brawo, brawissimo, może jeszce coś na bis?
          :-)
          • tojajurek Panie leszku.sopot - dziękuję... 26.02.05, 15:47
            Panie leszku.sopot - chylę czoło i dziękuję za przytoczenie na tym forum
            wystąpienia ks. Tischnera i jego głębokich przemyśleń.
            Niech Pan się nie zraża kretyńskimi tekstami stefandetko i jemu podobnych, że
            cytowanie takich tekstów - to perły przed wieprze.
            Perły to zawsze perły, a wieprz jaki jest - każdy widzi.
            • stefandetko Re: Panie leszku.sopot - dziękuję... 26.02.05, 16:52
              właśnie, każdy widzi - drogi tojajurku
              a i tak to wszystko nie zasłoni współwiny Geremka&Co
              • terraincognita Detkowizna 27.02.05, 09:38
                Szczyty idiotyzmu. Naprawdę szkoda słów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka