Dodaj do ulubionych

czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci?

IP: 193.0.74.* 04.09.01, 14:25
Przeciwnicy takiego rozwiązania twierdzą że wśród rodziców musi być równowaga
płci. Innym niezbędnym warunkiem prawidłowego wychowania jest kochanie dzieci i
okazywanie im tego. Czy wobec tego nie lepiej byłoby oddać te dzieci, które są
wychowywane przez zakonnice w domach dziecka homoseksualistom? Ani w jednym,
ani w drugim środowisku nie miałyby one równowagi płci wśród wychowujących, ale
przynajmniej para homo pragnąca dziecka otoczyłaby je miłością...
Obserwuj wątek
    • Gość: ,., Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 14:35
      bo wychowaliby ich na ludzi chorych jakimi są sami a zzresztą
      najpierw niech nauczą sie ich robić
      z wyrazami wspólczuciahoihi!
      • Gość: mmikki Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.chello.pl 09.09.01, 12:59
        W tym jednym kobiety mają lepiej: lesbijki bez przeszkód mają i wychowują dzieci -
        od stuleci! Obecnie jest sztuczne zapłodnienie, a kiedyś biedactwo musiało choć
        raz przełamać wstręt i dać się naturalnie zapłodnić (zwykle przypadkowemu
        facetowi). A potem razem z "kuzynką" można było dzieciatko chować. I dzieciaki te
        były zazwyczj bardzo udane. Czyli - dzieci rodziców homo są O.K.

    • Gość: Galba Konkurs na najgłupsze pytanie IP: *.users.skanska.se 04.09.01, 15:35
      A dlaczego woda jest mokra?
      A dlaczego słonie nie fruwają?

      Jak widzisz nie tylko Ty posiadasz umiejętność zadawania głupich pytań.

      Może ogłosimy konkurs na najgłupsze pytanie na Forum? Nagroda - uścisk dłoni
      Leszka Millera.
      • Gość: Budda Do maji IP: *.unl.edu 04.09.01, 15:57
        Przebudz sie prosze. Czy umiesz sobie wyobrazic horror wzrastajacego dziecka,
        gdy zaczyna do niego docierac, ze jest wychowywany(a) przez dwoch ojcow czy
        mamusie ? Nie opowiadaj mi, jak to juz wielokrotnie slyszalem na tym forum,
        ze to nie ma znaczenia dla psychiki dziecka. MA ZNACZENIE i to kolosalne.
        Dziecko mozna ulepic na jaka tylko modle sobie zazyczysz i tu nawet nie chodzi o
        to czy dziecko przejmie zachowania swych "rodzicow" i czy bedzie wychowywane
        w milosci li tylko do swojej plci. Tu chodzi o kontrast w jakim wzrasta male
        dziecko w porownaniu do tego co zaobserwuje na zewnatrz swego domu. Mnie
        wystarczylo wzrastanie w domu z alkoholikiem. Efektem tego byl moj.. alkoholizm,
        nerwica, ataki paniki, nikotynizm, etc. Zajelo mi wiele lat na wyciagniecie sie
        z tej pulapki w jakiej zylem do 20 roku zycia. Nie bylo gdzie uciec, na plecach
        czulem pogardliwy i wspolczujacy wzrok ludzi. I to samo czeka dziecko adoptowane
        przez homoseksualistow. Uwazam, ze takie dziecko jest traktowane
        instrumentalnie, jak zabawka z wystawy. Jest to zwyczajne wykorzystywanie
        nieswiadomego dziecka. Powinno byc to zabronione prawnie. Trudno, dzieci ktore
        stracily rodzicow powinny byc wychowywane przez zastepcze rodziny
        heteroseksualne lub przez panstwo. Nic lepszego nie jestesmy w stanie wymyslec.
        Budda.
        • Gość: JK Do Buddy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 22:48
          Mam nadzieję Buddo, że Twoje mądre słowa dotrą do kogoś jeszcze. Dla mnie jest
          to bardzo wartościowa opinia. Pozdrawiam.
          • Gość: mmikki Re: Do Buddy IP: *.chello.pl 09.09.01, 13:02
            A ja mam nadzieję, że obaj (oboje?) zajrzycie do statystyk i zobaczycie, ilu
            tzw. normalnych czyli heteroseksualnych ojców gwałci swoje córeczki! To dopiero
            jest horror - reszta jak w Twoim wywodzie. Homoseksualny tatuś raczej nie
            zgwałci córeczki...
            • Gość: curious Re: Do Buddy IP: *.uni-forst.gwdg.de 09.09.01, 13:39
              Gość portalu: mmikki napisał(a):

              > A ja mam nadzieję, że obaj (oboje?) zajrzycie do statystyk i zobaczycie, ilu
              > tzw. normalnych czyli heteroseksualnych ojców gwałci swoje córeczki! To dopiero
              >
              > jest horror - reszta jak w Twoim wywodzie. Homoseksualny tatuś raczej nie
              > zgwałci córeczki...

              A synka? Tez nie zgwalci? Skad ta pewnosc? Taki milutki dorastajacy mlodzieniec w sam raz dla "tatusia"
              albo obu "tatusiow"
              • Gość: snajper Re: Do Buddy IP: *.waw.cdp.pl 10.09.01, 16:06
                Gość portalu: curious napisał(a):

                > Gość portalu: mmikki napisał(a):
                >
                > > A ja mam nadzieję, że obaj (oboje?) zajrzycie do statystyk i zobaczycie, ilu
                > > tzw. normalnych czyli heteroseksualnych ojców gwałci swoje córeczki!To dopiero
                > > jest horror - reszta jak w Twoim wywodzie. Homoseksualny tatuś raczej nie
                > > zgwałci córeczki...
                >
                > A synka? Tez nie zgwalci? Skad ta pewnosc? Taki milutki dorastajacy mlodzieniec
                > w sam raz dla "tatusia" albo obu "tatusiow"

                A w małżeństwie hetero ? Czy mamusie gwałca dorastających milutkich synków ? A
                córeczki są w sam raz dla tatusiów ? Zrozumcie w końcu, że pedofilia nie jest
                związana z homoseksualizmem. Pedofilem może tak samo dobrze być
                heteroseksualista jak i homoseksualista.
            • Gość: JK Mikki - zastanów się IP: 217.153.50.* 12.09.01, 16:44
              Gość portalu: mmikki napisał(a):

              > A ja mam nadzieję, że obaj (oboje?) zajrzycie do statystyk i zobaczycie, ilu
              > tzw. normalnych czyli heteroseksualnych ojców gwałci swoje córeczki! To dopiero
              > jest horror - reszta jak w Twoim wywodzie.
              ---> Horror jest zawsze jak ktoś kogoś gwałci. Nie jest to żaden dowód na
              wyższość wykorzystywania nie tej części ciała. A swoją drogą ciekawe co
              mówią te statystyki i jak się mają do statystyk homoseksualistów.
              > Homoseksualny tatuś raczej nie zgwałci córeczki...
              ---> Tyle, że może zgwałcić synka... Co wg ciebie lepsze ?
      • Gość: ,., Re: Konkurs na najgłupsze pytanie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 12:35
        Gość portalu: Galba napisał(a):

        > A dlaczego woda jest mokra?
        > A dlaczego słonie nie fruwają?
        >
        > Jak widzisz nie tylko Ty posiadasz umiejętność zadawania głupich pytań.
        >
        > Może ogłosimy konkurs na najgłupsze pytanie na Forum? Nagroda - uścisk dłoni
        > Leszka Millera.

        ja proponuje w nagrodę pogłaskanie goleni Pana ........
        hihi!
    • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 15:43
      Gość portalu: maja napisał(a):

      > Przeciwnicy takiego rozwiązania twierdzą że wśród rodziców musi być równowaga
      > płci. Innym niezbędnym warunkiem prawidłowego wychowania jest kochanie dzieci i
      > okazywanie im tego. Czy wobec tego nie lepiej byłoby oddać te dzieci, które są
      > wychowywane przez zakonnice w domach dziecka homoseksualistom? Ani w jednym,
      > ani w drugim środowisku nie miałyby one równowagi płci wśród wychowujących, ale
      > przynajmniej para homo pragnąca dziecka otoczyłaby je miłością...

      Tak rozumując, powinno się zabierać dzieci samotnym rodzicom i oddawać je do
      Domów Dziecka. Wszak są tam wychowawczynie i wychowawcy, czyli obie płcie. A
      dlaczego homoseksualiści nie mają prawa do adopcji ? Jeszcze nie dorośliśmy do
      takich rozwiązań. Zobacz jakie są problemy z zalegalizowaniem związków
      homoseksualnych. Ale czas zmienia postawy ludzi. To co wczoraj było nierealne,
      dziś jest dyskusyjne a jutro będzie oczywiste.
      Pozdrawiam.
      • Gość: JK Dobrze, że jeszcze nie "dorośliśmy" IP: 217.153.50.* 04.09.01, 15:53
        Gość portalu: snajper napisał(a):

        > Gość portalu: maja napisał(a):
        >
        > > Przeciwnicy takiego rozwiązania twierdzą że wśród rodziców musi być równow
        > aga
        > > płci. Innym niezbędnym warunkiem prawidłowego wychowania jest kochanie dzi
        > eci i
        > > okazywanie im tego. Czy wobec tego nie lepiej byłoby oddać te dzieci, któr
        > e są
        > > wychowywane przez zakonnice w domach dziecka homoseksualistom? Ani w jedny
        > m,
        > > ani w drugim środowisku nie miałyby one równowagi płci wśród wychowujących
        > , ale
        > > przynajmniej para homo pragnąca dziecka otoczyłaby je miłością...
        >
        > Tak rozumując, powinno się zabierać dzieci samotnym rodzicom i oddawać je do
        > Domów Dziecka. Wszak są tam wychowawczynie i wychowawcy, czyli obie płcie. A
        > dlaczego homoseksualiści nie mają prawa do adopcji ? Jeszcze nie dorośliśmy do
        > takich rozwiązań. Zobacz jakie są problemy z zalegalizowaniem związków
        > homoseksualnych. Ale czas zmienia postawy ludzi. To co wczoraj było nierealne,
        > dziś jest dyskusyjne a jutro będzie oczywiste.
        > Pozdrawiam.
        Jest pewna różnica między wychowawcami, rodzicami a ludźmi chorymi, któym marzy
        się dziecko, tylko do czego ? Związki homoseksualne są wynaturzeniem. Takim samym
        jak małżeństwo z koniem w czasach Nerona. Potem cesarstwo upadło. Było tak
        dobrze, że z przesytu szukano mocnych wrażeń z różnymi obiektami. I pewnie
        dorabiano do tego bardzo uczone teorie. Znane sa dowcipne powiedzenia kochający
        inaczej, uczciwy inaczej,... Naprawdę nie róbmy z dewiacji normy bo to paranoja.

        • Gość: snajper Ale dorośniemy. IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 18:20
          Gość portalu: JK napisał(a):

          > Jest pewna różnica między wychowawcami, rodzicami a ludźmi chorymi, któym marzy
          > się dziecko, tylko do czego ?

          To nie są ludzie chorzy, tak jak nie jest chorym człowiek leworęczny czy albinos.

          > Związki homoseksualne są wynaturzeniem. Takim samym jak małżeństwo z koniem w
          > czasach Nerona. Potem cesarstwo upadło.

          Tak, tak. Wszystko przez tego konia.

          > Było tak dobrze, że z przesytu szukano mocnych wrażeń z różnymi obiektami. I
          > pewnie dorabiano do tego bardzo uczone teorie. Znane sa dowcipne powiedzenia
          > kochający inaczej, uczciwy inaczej,... Naprawdę nie róbmy z dewiacji normy bo
          > to paranoja.

          Nikt nie chce robić z homoseksualizmu normę, mimo, że nie jest to żadna dewiacja.

          • Gość: JK Mam nadzieję, ze nie "dorośniemy" IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 22:45
            Gość portalu: snajper napisał(a):

            > Gość portalu: JK napisał(a):
            >
            > > Jest pewna różnica między wychowawcami, rodzicami a ludźmi chorymi, któym
            > marzy
            > > się dziecko, tylko do czego ?
            >
            > To nie są ludzie chorzy, tak jak nie jest chorym człowiek leworęczny czy albino
            > s.
            ---> Porównywanie homoseksualisty do albinosa czy leworęcznego jest wyrazem
            kompletnej nieznajomości problemu. Jakby nie patrzeć homoseksualizm to choroba,
            odstępstwo od normy. Normą nie było, nie jest i nigdy nie będzie tworzenie
            związków jednopłciowych. I to niezależnie od trendów, mód czy innych dziwactw.
            > > Związki homoseksualne są wynaturzeniem. Takim samym jak małżeństwo z konie
            > m w czasach Nerona. Potem cesarstwo upadło.
            >
            > Tak, tak. Wszystko przez tego konia.
            ---> nie spłycaj. Wcale nie przez konia. Przede wszystkim dewiacje rodzą się z
            dobrobytu. Z nadmiaru dobrobytu. Już wszystkiego tacy próbowali, wszystko ich
            nudzi to może jeszcze tego spróbować ? A potem bach, teoria wielkiego palca w
            d... i jak to uczenie brzmi !
            > > Było tak dobrze, że z przesytu szukano mocnych wrażeń z różnymi obiektami.
            > I pewnie dorabiano do tego bardzo uczone teorie. Znane sa dowcipne powiedzen
            > ia kochający inaczej, uczciwy inaczej,... Naprawdę nie róbmy z dewiacji normy
            > bo to paranoja.
            >
            > Nikt nie chce robić z homoseksualizmu normę, mimo, że nie jest to żadna dewiacj
            > a.
            ---> Jest to dewiacja. Z medycznego, fizjologicznego punktu widzenia. Jeśli się
            ktos urodził z genetycznymi uwarunkowaniami to jest to odchylenie od normy czyli
            dewiacja, jesli nabył bo ktoś go zdeprawował to równiez jest odchylenie od normy
            a zatem też dewiacja. Nie ma rady. Nie da się inaczej tego zdefiniować nawet
            jakby cały parlament holenderski i belgijski dzień i noc razem nad tym pracowały.
            Pewnie - teraz złośliwie - nieźle by ta współpraca wyglądała. Ciekawe skąd u
            homoseksualistów to wyuzdanie, obrzydliwa stylistyka widoczne na paradach np.:
            berlińskich ? Skoro to jest takie wspaniałe, pełne miłości to dlaczego tak
            ordynarnie i obrzydliwie toto reklamują ?

            • Gość: snajper Re: Mam nadzieję, ze nie IP: *.waw.cdp.pl 05.09.01, 13:10
              Gość portalu: JK napisał(a):

              > Porównywanie homoseksualisty do albinosa czy leworęcznego jest wyrazem
              > kompletnej nieznajomości problemu. Jakby nie patrzeć homoseksualizm to choroba,
              > odstępstwo od normy. Normą nie było, nie jest i nigdy nie będzie tworzenie
              > związków jednopłciowych. I to niezależnie od trendów, mód czy innych dziwactw.

              Homoseksualizm jest odstępstwem od normy rozumianej jako standard wyznaczany
              przez większość. Podobnie nie jest normą leworęczność czy bycie albinosem. Nie
              jest normą i nigdy nie będzie. Natomiast chorobą homoseksualizm nie jest.

              > nie spłycaj. Wcale nie przez konia. Przede wszystkim dewiacje rodzą się z
              > dobrobytu. Z nadmiaru dobrobytu.

              No to nam nie grożą. :)))

              > Już wszystkiego tacy próbowali, wszystko ich nudzi to może jeszcze tego
              > spróbować ? A potem bach, teoria wielkiego palca w d... i jak to uczenie brzmi !

              Homoseksualizm nie jest wyborem, próbą czegoś innego. Czy Ty podjęłeś decyzję:
              będę heteroseksualistą ? Nie. Nie miałeś żadnego wyboru. Podobnie homoseksualiści.

              > Jest to dewiacja. Z medycznego, fizjologicznego punktu widzenia. Jeśli się
              > ktos urodził z genetycznymi uwarunkowaniami to jest to odchylenie od normy czyli
              > dewiacja, jesli nabył bo ktoś go zdeprawował to równiez jest odchylenie od normy
              > a zatem też dewiacja. Nie ma rady. Nie da się inaczej tego zdefiniować nawet
              > jakby cały parlament holenderski i belgijski dzień i noc razem nad tym pracowały
              > Pewnie - teraz złośliwie - nieźle by ta współpraca wyglądała.

              Jeśli rozumiesz dewiację, jako odchylenie od normy, a norma to dla Ciebie
              standard wyznaczany przez większość - to zgoda.

              > Ciekawe skąd u homoseksualistów to wyuzdanie, obrzydliwa stylistyka widoczne na
              > paradach np.: berlińskich ? Skoro to jest takie wspaniałe, pełne miłości to
              > dlaczego tak ordynarnie i obrzydliwie toto reklamują ?

              Wspaniałe ? Takie samo jak miłość hetero. A skąd biorą się ekscesy, wyuzdanie ?
              Pojęcia nie mam. Wiem, że z parady pokazywane są jedynie te najbardziej szokujące
              fragmenty. Cała parada tak nie wygląda. Może jest to reakcja na konieczność
              codziennego ukrywania swoich preferencji. Może jest to związane z brakiem
              akceptacji ze strony społeczeństwa. A może na to pytanie spróbuje odpowiedzieć
              jakiś homoseksualista ? Zapraszam.
              • Gość: JK Odpowiem bez zawiłości IP: 217.153.50.* 05.09.01, 14:22
                Nie ja wybieram czy nie bycie heteroseksualistą. Nie w tym rzecz. Sprawa polega
                na tym, że natura "definiuje" kto będzie rodzaju męskiego a kto żeńskiego.
                Dalej definiuje, że rodzaj męski i żeński nawzajem się dopełniają. Wszędzie
                trafiają się błędy i tu również. Jakiś promil ogółu zawiera bład genetyczny i
                dlatego odrzuca normalne zachowanie i wykazuje odbiegające od normy
                preferencje. I w tym sensie mówimy o normie i odchyleniu. A tak naprawdę jest
                ogromna różnica między leworęcznym a homoseksualistą. Mańkut nie zagraża mi w
                żadnym stopniu czego o homoseksualiście powiedzieć niestety nie mogę.
                • Gość: snajper Re: Odpowiem bez zawiłości IP: *.waw.cdp.pl 05.09.01, 14:33
                  Gość portalu: JK napisał(a):

                  > Nie ja wybieram czy nie bycie heteroseksualistą. Nie w tym rzecz. Sprawa polega
                  > na tym, że natura "definiuje" kto będzie rodzaju męskiego a kto żeńskiego.
                  > Dalej definiuje, że rodzaj męski i żeński nawzajem się dopełniają. Wszędzie
                  > trafiają się błędy i tu również. Jakiś promil ogółu zawiera bład genetyczny i
                  > dlatego odrzuca normalne zachowanie i wykazuje odbiegające od normy
                  > preferencje. I w tym sensie mówimy o normie i odchyleniu. A tak naprawdę jest
                  > ogromna różnica między leworęcznym a homoseksualistą. Mańkut nie zagraża mi w
                  > żadnym stopniu czego o homoseksualiście powiedzieć niestety nie mogę.

                  Chyba powoli dochodzimy do sedna. Zgadzam się z całą Twoją wypowiedzią. Nie
                  rozumiem tylko jednej rzeczy. W czym zagraża Ci homoseksualista ? Ja żadnego
                  zagrożenia nie czuję (może błędnie ?) i dlatego dla mnie homoseksualista jest
                  takim samym odstępstwem od normy jak albinos.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: JK Re: Odpowiem bez zawiłości IP: 217.153.50.* 06.09.01, 16:39
                    O ludziach takich jak homoseksualiści mówi się (policja, masmedia), że należą
                    do grupy zwiększonego ryzyka. Dlaczego ? Moim zdaniem dlatego, że:
                    1.mogą doprowadzić do zakażenia osób trzecich (nie tylko zakażenie przenosi
                    się drogą płciową, również poprzez np.: krwiodawstwo),
                    2.stanowią grupę ryzyka jeśli chodzi o kryminogenność bo potrzeby finansowe
                    nie koniecznie muszą byc zaspokajane legalnie (o czym można w prasie
                    poczytać),
                    3.stanowią źródło deprawacji nieletnich a i czasem pewnie dorosły się trafi
                    (niech on sam za siebie odpowiada).
                    Jest różnica również między albinosem a homoseksualistą. Albinos chyba, że
                    narkoman albo jednocześnie homoseksualista może być groźny. Nie można
                    porównywać grypy do dżumy.
                    Generalnie mam pogląd, że nie należy prześladować ale też nie należy propagować
                    jak to ma miejsce w ostatnich latach. Szczytem wszystkiego są tzw małżeństwa
                    jednopłciowe. Źle to świadczy o prawodawcach bo znaczy to, że pomyliły im się
                    podstawowe pojęcia. Natomiast dyskusja zmierzająca w kierunku adopcji dzieci
                    stanowi dowód na to, że mam rację. Trzeba zdawać sobie sprawę, że część
                    homoseksualistów to błędy genetyczne a część to ludzie zdeprawowani. I dać im
                    prawo deprawowania dzieci ? Jestem rónież bardzo ciekaw jaki procent, promil
                    jest homoseksualny w całej ziemskiej populacji. Jeżeli nawet mówimy o
                    procentach (nie znam tych liczb) o napewno nie jest to 50% +1 więc niech nie
                    narzucają swojego stylu bycia innym. Jest faktem, że są bardzo agresywni w
                    prowadzeniu propagandy "kochania inaczej". Jest skandalem, że programy
                    pozwalające na to są w telewizji publicznej dostępne w godzinach największej
                    oglądalności.
                    • Gość: Piotr M Re: Odpowiem bez zawiłości IP: *.c1.sb4.mcl.starband.net 10.09.01, 16:27
                      Proponuje, zebys uzupelnil edukacje albo nie wypowiadal sie na tematy ci obce.
                      Twoje przyklady zagrozen ze strony gejow sa delikatnie mowiac nieprawdziwe i
                      zupelnie idiotyczne.
                      • Gość: JK Delikatnie pytam: komu odpowiadasz ? IP: 217.153.50.* 12.09.01, 10:17
      • Gość: Crotalus Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.pl 04.09.01, 17:05
        Gość portalu: snajper napisał(a):

        > Gość portalu: maja napisał(a):
        >
        > > Przeciwnicy takiego rozwiązania twierdzą że wśród rodziców musi być równow
        > aga
        > > płci. Innym niezbędnym warunkiem prawidłowego wychowania jest kochanie dzi
        > eci i
        > > okazywanie im tego. Czy wobec tego nie lepiej byłoby oddać te dzieci, któr
        > e są
        > > wychowywane przez zakonnice w domach dziecka homoseksualistom? Ani w jedny
        > m,
        > > ani w drugim środowisku nie miałyby one równowagi płci wśród wychowujących
        > , ale
        > > przynajmniej para homo pragnąca dziecka otoczyłaby je miłością...
        >
        > Tak rozumując, powinno się zabierać dzieci samotnym rodzicom i oddawać je do
        > Domów Dziecka. Wszak są tam wychowawczynie i wychowawcy, czyli obie płcie. A
        > dlaczego homoseksualiści nie mają prawa do adopcji ? Jeszcze nie dorośliśmy do
        > takich rozwiązań. Zobacz jakie są problemy z zalegalizowaniem związków
        > homoseksualnych. Ale czas zmienia postawy ludzi. To co wczoraj było nierealne,
        > dziś jest dyskusyjne a jutro będzie oczywiste.
        > Pozdrawiam.

        I mam nadzieję Snajperze, że nigdy nie dorośniemy. Przypuśćmy czysto
        teoretycznie, że; córka i jej ojciec kochają się w sposób bynajmniej nie
        familiarny. Czy mogą wziąć ślub, dlaczego by nie, chcą obydwoje. By nie ryzykować
        dziecka (genetyka) mogą adoptować i wszyscy będą żyć w szczęściu i harmoni.
        Dlaczego nie po co ma się dziecko męczyć w sierocińcu. Wszystko wolno? Chcemy
        raju na ziemi gdzie nie było dzieci w domach dziecka, a co możemy stworzyć?

      • Gość: Gwendal Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.chello.pl 04.09.01, 17:16
        Gość portalu: snajper napisał(a):

        > Tak rozumując, powinno się zabierać dzieci samotnym rodzicom i oddawać je do
        > Domów Dziecka. Wszak są tam wychowawczynie i wychowawcy, czyli obie płcie. A
        > dlaczego homoseksualiści nie mają prawa do adopcji ? Jeszcze nie dorośliśmy do
        > takich rozwiązań. Zobacz jakie są problemy z zalegalizowaniem związków
        > homoseksualnych. Ale czas zmienia postawy ludzi. To co wczoraj było nierealne,
        > dziś jest dyskusyjne a jutro będzie oczywiste.

        Jestem jak najbardziej za zrównaniem w prawach związków homoseksualnych z
        małżeństwami heteroseksualnymi (typu prawo dziedziczenia, wspólne deklaracje
        podatkowe itd.) ale nie popieram prawa do adopcji dzieci, a to z dwóch powodów:

        1. Nie uważam homoseksualistów za gorszych ludzi, a stwierdzenia że zachowania
        homoseksualne są wbrew naturze uważam za idiotyczne, bo skoro tacy ludzie
        istnieją na świecie, to znaczy że te zachowania są naturalne, owszem zdecydowanie
        rzadsze niż heteroseksualizm, ale tylko tyle. Wracając do tematu: zdecydowana
        większość naszego społeczeństwa ma na ten temat poglądy odmienne od moich i
        wydaje mi się, że dziecko dwojga homoseksualnych rodziców byłoby narażone na
        społeczny ostracyzm i odrzucenie, chyba nie warto narażać dzieci na takie
        sytuacje, tylko po to aby udowodnić, że stać nas (przynajmniej w teorii) na
        daleko posuniętą tolerancję.

        2. Ciągle brak przekonujących dowodów w kwestii wpływu (bądź braku takowego)
        zachowań seksualnych rodziców na późniejsze wybory ich dzieci w tej materii.
        Owszem homoseksualne zachowania pojawiają się u dzieci z rodzin
        heteroseksualnych, ale ciągle nie wiadomo czy wychowanie w homoseksualnej
        rodzinie nie zwiększa szans na to, że dziecko zostanie w przyszłości
        homoseksualistą. A jeśli to możliwe, to po co narażać na to dzieci? Większość
        homoseksualistów nie ma w Polsce łatwego życia, więc przyzwolenie na większe
        prawdopodobieństwo zostania przez nich homoseksualistami w praktyce przekłada się
        na zwiększone prawdopodobieństwo tego że nie będą w społeczeństwie szczęśliwi.
        Owszem istnieje grupa homoseksualistów, którzy wychodzą z założenia "jestem
        gejem/lesbijką i jest mi z tym dobrze", ale z moich własnych obserwacji wynika,
        że są w mniejszości w obrębie swojego środowiska. Ten margines niepewności moim
        zdaniem przesądza o tym aby jednak nie przyznawać małżeństwom homoseksualnym
        prawa do adopcji.

        A teraz komentarz do jednej z pozostałych wiadomości: wydaje mi się, że sytuacja
        dziecka wychowywanego w klasztorze przez zakonnice jest inna niż sytuacja
        dziecka, które byłoby wychowywane przez homoseksualną parę. Otóż to pierwsze nie
        ma możliwości obserwacji seksualnych zachowań swoich opiekunek i siłą rzeczy musi
        tego typu wzorców szukać "na zewnątrz", zaś to drugie miałoby codzienny kontakt z
        zachowaniami seksualnymi rodziców (nie mam tu na myśli życia seksualnego jako
        takiego, ale okazjonalne pocałunki, obejmowanie się, trzymanie za ręce itp.) -
        przecież trudno sobie wyobrazić aby rodzice skrzętnie ukrywali się z tego typu
        zachowaniami przed dzieckiem. Jaką mamy gwarancję, że takie dziecko, pochodzące z
        homoseksualnej rodziny też poszuka sobie wzorców seksualnych "na zewnątrz" a nie
        skorzysta z tego, co ma codziennie w domu podane "kawa na ławę" (przepraszam za
        trywializm)? Po raz kolejny mamy tutaj do czynienia z brakiem roztrzygających
        danych, więc lepiej chyba nie eksperymentować na dzieciach.

        Ciekaw jestem Waszych opinii w tej sprawie,

        Gwendal
        • Gość: Budda Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.unl.edu 04.09.01, 17:23
          Brawo Gwendal. Nareszcie cos tak madrego na tym forum. Zgadzam sie w 100
          procentach z Toba jesli chodzi o adopcje.
          Pozdrawiam, Budda.
        • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 18:33
          Gość portalu: Gwendal napisał(a):

          > Jestem jak najbardziej za zrównaniem w prawach związków homoseksualnych z
          > małżeństwami heteroseksualnymi (typu prawo dziedziczenia, wspólne deklaracje
          > podatkowe itd.) ale nie popieram prawa do adopcji dzieci, a to z dwóch powodów:
          >
          > 1. Nie uważam homoseksualistów za gorszych ludzi, a stwierdzenia że zachowania
          > homoseksualne są wbrew naturze uważam za idiotyczne, bo skoro tacy ludzie
          > istnieją na świecie, to znaczy że te zachowania są naturalne, owszem zdecydowan
          > ie rzadsze niż heteroseksualizm, ale tylko tyle. Wracając do tematu: zdecydowa
          > na większość naszego społeczeństwa ma na ten temat poglądy odmienne od moich i
          > wydaje mi się, że dziecko dwojga homoseksualnych rodziców byłoby narażone na
          > społeczny ostracyzm i odrzucenie, chyba nie warto narażać dzieci na takie
          > sytuacje, tylko po to aby udowodnić, że stać nas (przynajmniej w teorii) na
          > daleko posuniętą tolerancję.

          Chyba tak. Jednak kiedyś podobnie mówiono o dzieciach pozamałżeńskich. Lepiej
          oddać do przytułku niż skazać na wytykanie palcem. Teraz już się to zmieniło.
          Pytanie za trzy grosze. Czy dlatego się zmieniło, bo takie dzieci były i były
          wytykane ? Czy zmiana także by nastąpiła, gdyby wszystkie dzieci pozamałżeńskie
          były oddawane do przytułku ? Podobnie będzie z dziećmi par homoseksualnych.

          > 2. Ciągle brak przekonujących dowodów w kwestii wpływu (bądź braku takowego)
          > zachowań seksualnych rodziców na późniejsze wybory ich dzieci w tej materii.
          > Owszem homoseksualne zachowania pojawiają się u dzieci z rodzin
          > heteroseksualnych, ale ciągle nie wiadomo czy wychowanie w homoseksualnej
          > rodzinie nie zwiększa szans na to, że dziecko zostanie w przyszłości
          > homoseksualistą.

          Wydawało mi się, że stwierdzono juz genetyczne pochodzeni skłonności homo ?

          > A jeśli to możliwe, to po co narażać na to dzieci? Większość
          > homoseksualistów nie ma w Polsce łatwego życia,

          Więc walczmy z przyczyną a nie skutkiem. (Przepraszam, to znowu mój optymizm)
          Starajmy się, aby ludzie homo byli traktowani tak jak hetero, a wtedy będą mieli
          normalne życie. Ich dzieci też.

          > więc przyzwolenie na większe prawdopodobieństwo zostania przez nich homosek
          > sualistami w praktyce przekłada się na zwiększone prawdopodobieństwo tego że
          > nie będą w społeczeństwie szczęśliwi.
          > Owszem istnieje grupa homoseksualistów, którzy wychodzą z założenia "jestem
          > gejem/lesbijką i jest mi z tym dobrze", ale z moich własnych obserwacji wynika,
          > że są w mniejszości w obrębie swojego środowiska. Ten margines niepewności moim
          > zdaniem przesądza o tym aby jednak nie przyznawać małżeństwom homoseksualnym
          > prawa do adopcji.
          >
          > A teraz komentarz do jednej z pozostałych wiadomości: wydaje mi się, że sytuacja
          > dziecka wychowywanego w klasztorze przez zakonnice jest inna niż sytuacja
          > dziecka, które byłoby wychowywane przez homoseksualną parę. Otóż to pierwsze nie
          > ma możliwości obserwacji seksualnych zachowań swoich opiekunek i siłą rzeczy mu
          > się tego typu wzorców szukać "na zewnątrz", zaś to drugie miałoby codzienny
          > kontakt z zachowaniami seksualnymi rodziców (nie mam tu na myśli życia seksual
          > nego jako takiego, ale okazjonalne pocałunki, obejmowanie się, trzymanie za
          > ręce itp.) - przecież trudno sobie wyobrazić aby rodzice skrzętnie ukrywali się
          > z tego typu zachowaniami przed dzieckiem. Jaką mamy gwarancję, że takie dzie
          > cko, pochodzące z homoseksualnej rodziny też poszuka sobie wzorców seksual
          > nych "na zewnątrz" a nie skorzysta z tego, co ma codziennie w domu podane "kawa
          > na ławę" (przepraszam za trywializm)? Po raz kolejny mamy tutaj do czynienia z
          > brakiem roztrzygających danych, więc lepiej chyba nie eksperymentować na
          > dzieciach.
          >
          > Ciekaw jestem Waszych opinii w tej sprawie,
          >
          > Gwendal

          Prawdę mówiąc problem jest. Jeżeli nie jest roztrzygnięte pochodzenie
          homoseksualizmu, to całkowicie się z Tobą zgadzam. Jednak wydawało mi się (gdzieś
          o tym czytaem, a może widziałem jakiś program na ten temat), że homoseksualizm ma
          podłoże genetyczne. Wtedy większość obaw znika, choć rzeczywiście, nie wszystkie.

          Czy ktoś kompetentny mógłby zabrać głos na ten temat. Ale na poważnie. Z podaniem
          źródeł ? Będę wdzięczny.

          Pozdrawiam.
          • Gość: Gwendal Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.chello.pl 04.09.01, 19:16
            Gość portalu: snajper napisał(a):

            > Chyba tak. Jednak kiedyś podobnie mówiono o dzieciach pozamałżeńskich. Lepiej
            > oddać do przytułku niż skazać na wytykanie palcem. Teraz już się to zmieniło.
            > Pytanie za trzy grosze. Czy dlatego się zmieniło, bo takie dzieci były i były
            > wytykane ? Czy zmiana także by nastąpiła, gdyby wszystkie dzieci pozamałżeńskie
            > były oddawane do przytułku ? Podobnie będzie z dziećmi par homoseksualnych.

            Wydaje mi się że trudno porównywać te dwa zjawiska. Problem dzieci
            pozamałżeńskich istnieje chyba tak długo jak istnieje ludzkość, więc ludziom
            chyba łatwiej było przejść nad tym do porządku dziennego niż to będzie możliwe w
            przypadku dzieci par homoseksualnych (poprostu w tym pierwszym przypadku
            skłonność do "pobłażliwości społeczeństwa" była większa). Przy całym należnym
            szacunku, wydaje mi się, że Twój optymizm jest chyba zbyt daleko posunięty.

            > Wydawało mi się, że stwierdzono juz genetyczne pochodzeni skłonności homo ?

            Wiem, że istnieją prace, które to postulują, ale o ile mi wiadomo ciągle nie
            wszystkich one przekonały - nie mamy jeszcze sytuacji, w której wszytkie liczące
            się autorytety (albo przynajmniej miażdżąca ich większość) stwierdziłyby
            jednogłośnie, że skłonności homoseksualne są dziedziczne i tylko geny odpowiadają
            za objawianie się tego typu preferencji seksualnych.

            > Więc walczmy z przyczyną a nie skutkiem. (Przepraszam, to znowu mój optymizm)
            > Starajmy się, aby ludzie homo byli traktowani tak jak hetero, a wtedy będą miel
            > i normalne życie. Ich dzieci też.

            Zgadzam się ale bądźmy realistami - jeśli tego typu sytuacja nastąpi, to
            nieprędko. Kraków też nie od razu zbudowano.

            Gwendal
            • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 05.09.01, 13:16
              Gość portalu: Gwendal napisał(a):

              > Gość portalu: snajper napisał(a):
              >
              > > Chyba tak. Jednak kiedyś podobnie mówiono o dzieciach pozamałżeńskich. Lepiej
              > > oddać do przytułku niż skazać na wytykanie palcem. Teraz już się to zmieniło.
              > > Pytanie za trzy grosze. Czy dlatego się zmieniło, bo takie dzieci były i były
              > > wytykane ? Czy zmiana także by nastąpiła,gdyby wszystkie dzieci pozamałżeńskie
              > > były oddawane do przytułku ? Podobnie będzie z dziećmi par homoseksualnych.
              >
              > Wydaje mi się że trudno porównywać te dwa zjawiska. Problem dzieci
              > pozamałżeńskich istnieje chyba tak długo jak istnieje ludzkość, więc ludziom
              > chyba łatwiej było przejść nad tym do porządku dziennego niż to będzie możliwe w
              > przypadku dzieci par homoseksualnych (poprostu w tym pierwszym przypadku
              > skłonność do "pobłażliwości społeczeństwa" była większa). Przy całym należnym
              > szacunku, wydaje mi się, że Twój optymizm jest chyba zbyt daleko posunięty.

              Problem homoseksualizmu też jest tak samo stary. A gdyby homoseksualiści nie byli
              na cenzurowanym, nie było by takiego problemu z adopcją dzieci przez takie pary.
              Akceptacja homoseksualizmu na pewno jest konieczna do akceptacji takich adopcji
              lecz chyba rzeczywiście nie jest warunkiem wystarczającym.
              A co do mojego potymizmu, to jestem gotowy się z Tobą zgodzić. :))

              Serdecznie pozdrawiam.
              • Gość: Gwendal Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.chello.pl 05.09.01, 15:49
                Gość portalu: snajper napisał(a):

                > Problem homoseksualizmu też jest tak samo stary. A gdyby homoseksualiści nie by
                > li
                > na cenzurowanym, nie było by takiego problemu z adopcją dzieci przez takie pary
                > .
                > Akceptacja homoseksualizmu na pewno jest konieczna do akceptacji takich adopcji
                >
                > lecz chyba rzeczywiście nie jest warunkiem wystarczającym.

                Zgodzę się z Tobą, że problem homoseksualizmu jest tak samo stary ale pozwól, że
                jednocześnie doprecyzuję swoją myśl. Otóż, wydaje mi się iż kwiestia wychowywania
                dzieci przez homoseksualistów jest względnie nowa w odróżnieniu od kwestii
                wychowywania dzieci przez samotne kobiety stanu wolnego i o to przede wszystkim
                mi chodziło.

                Od zarania dziejów rodziły się dzieci z nieprawego łoża, były wychowywane przez
                samotne matki a niektóre z nich dochodziły nawet do wysokich godności (jak np.
                Wilhelm Zdobywca, król Anglii, wcześniej zwany Wilhelmem Bękartem, podaję za
                historią Anglii Trevelyana) tak więc widać z tego, iż mimo obostrzeń natury
                obyczajowej, istniał jednak spory stopień tolerancji dla istnienia dzieci z
                nieprawego łoża. Natomiast, nigdzie w historii (choć przyznaję, że nie jestem w
                tej dziedzinie wybitnym ekspertem) nie natknąłem się na szczątkowe choćby
                informacje o dzieciach wychowywanych przez oficjalnie homoseksualnych rodziców i
                ewentualnej społecznej reakcji na tenże fakt. Wobec tego, uważam że brak danych
                na ten temat przy jednoczesnej względnej obfitości informacji dotyczącej tego
                drugiego wątku nakazuje być ostrożnym w czynieniu porównań między obydwoma
                sytuacjami.

                Pozdrawiam,

                Gwendal
                • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 10.09.01, 16:26
                  Gość portalu: Gwendal napisał(a):

                  > Gość portalu: snajper napisał(a):
                  >
                  > > Problem homoseksualizmu też jest tak samo stary. A gdyby homoseksualiści nie
                  > > byli na cenzurowanym, nie było by takiego problemu z adopcją dzieci przez
                  > > takie pary.
                  > > Akceptacja homoseksualizmu na pewno jest konieczna do akceptacji takich ad
                  > > opcji lecz chyba rzeczywiście nie jest warunkiem wystarczającym.
                  >
                  > Zgodzę się z Tobą, że problem homoseksualizmu jest tak samo stary ale pozwól, że
                  > jednocześnie doprecyzuję swoją myśl.Otóż, wydaje mi się iż kwiestia wychowywania
                  > dzieci przez homoseksualistów jest względnie nowa w odróżnieniu od kwestii
                  > wychowywania dzieci przez samotne kobiety stanu wolnego i o to przede wszystkim
                  > mi chodziło.
                  >
                  > Od zarania dziejów rodziły się dzieci z nieprawego łoża, były wychowywane przez
                  > samotne matki a niektóre z nich dochodziły nawet do wysokich godności (jak np.
                  > Wilhelm Zdobywca, król Anglii, wcześniej zwany Wilhelmem Bękartem, podaję za
                  > historią Anglii Trevelyana) tak więc widać z tego, iż mimo obostrzeń natury
                  > obyczajowej, istniał jednak spory stopień tolerancji dla istnienia dzieci z
                  > nieprawego łoża. Natomiast, nigdzie w historii (choć przyznaję, że nie jestem w
                  > tej dziedzinie wybitnym ekspertem) nie natknąłem się na szczątkowe choćby
                  > informacje o dzieciach wychowywanych przez oficjalnie homoseksualnych rodziców i
                  > ewentualnej społecznej reakcji na tenże fakt. Wobec tego, uważam że brak danych
                  > na ten temat przy jednoczesnej względnej obfitości informacji dotyczącej tego
                  > drugiego wątku nakazuje być ostrożnym w czynieniu porównań między obydwoma
                  > sytuacjami.
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  >
                  > Gwendal

                  Zgadzam się, że zjawisko dzieci z nieprawego łoża jest zjawiskiem starymjak
                  świat. Zdążyliśmy się do niego przyzwyczaić i po wiekach nieakceptowania
                  zaczęliśmy ostatnio troche ianczej patrzeć na te dzieci a także na ich matki.
                  Oczywiście i wcześniej były wyjatki, były przypadki osiągania przez bękarty
                  wysokich pozycji. Jednak te prypadki dowodzą jedynie, że dzieci te osiągnęły
                  sukces MIMO oporu społeczeństwa. Całkiem osobnym przypadkiem jest los bękartów w
                  rodzinach panujących. Gdy barkowało potomka legalnego, bękart był akceptowany na
                  zasadzie: lepszy dziedzic pół krwi niż żaden.

                  Rzeczywiście, trudno znaleźć jakieś wzmianki o dzieciach par homo. Choć wiele
                  samotnych matek być może tak całkowicie samotnymi nie było. Kobiece pary homo
                  mają od dawna możliwość posiadania swoich własnych dzieci.

                  Natomiast podobieństwo sytuacji dzieci pary homo i dzieci pozamałżeńskich widzę w
                  tym, że i jedne i drugie nie były dziećmi akceptowanymi przez społeczeństwo. Te
                  pierwsze zaczynają już być akceptowane powszechnie (choć do końca jeszcze nie,
                  ssczególnie w mniejszych środowiskach), te drugie - jeszcze nie. I chyba jeszcze
                  długo nie będą. Patrząc jak długo dzieci pozamałżeńskie musiały >wywalczać< sobie
                  prawa do równego traktowania, można być pesymistą. Problem dzieci par homo został
                  w końcu oficjalnie ujawniony niedawno. Jeśli bedą one musiały także czekać
                  kilkaset lat na częściową choćby akceptację ...

                  Pozdrawiam.
    • Gość: BAP Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: 213.33.116.* 04.09.01, 16:19
      Homo-mezczyzni powinni adoptowac dziewczynki i homo-kobiety tylko chlopcow.
      Ale oni chyba tego wlasnie nie chca...
      • Gość: Budda Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.unl.edu 04.09.01, 17:08
        Poruszyles wcale ciekawy aspekt tej sprawy. Rodzice oczekujacy dziecka,
        a mowie tu o dojrzalych osobnikach, chca miec DZIECKO, a plec dziecka
        nie odgrywa zasadniczej roli, mozna powiedziec, zadnej roli. Tzw. opiekunowie
        homoseksualni maja preferencje co do plci dziecka. Swiadczy to o tym,
        ze nie sa i nie moga byc pelnym substytutem dla instytucji RODZICA, nie tylko,
        ze nie moga miec wlasnych dzieci, ale i dlatego, ze nie umieliby odpowiedziec
        na pytanie: dlaczego nie chcecie zaadoptowac dziewczynki ( w przypadku meskiego
        homoseksualizmu). Z tego powodu nie moge zaakceptowac dwoch homoseksualistow
        jako "rodzicow" malego, nieswojego chlopca.
        Heteroseksualni rodzice czesto biora swoje pociechy do swego lozka, przytulaja,
        sciskaja i nawet spia razem, w przypadku gdy dzieko ma jakies leki w nocy.
        Nie umiem sobie wyobrazic dwoch facetow i mala dziewczynka miedzy nimi, ale to
        samo dotyczy i malego chlopca.
        Dla mnie sprawa jest prosta. Albo chce miec dzieci i "poswiecam" sie zyjac z
        plcia przeciwna, albo musze zapomniec o dzieciach jesli bawi mnie sypianie z ta
        sama plcia. Zycie byloby o wiele prostrze, gdybysmy umieli akceptowac swoje
        decyzje. Jesli chce byc oceanografem i badac glebie oceanow, to nie moge
        domagac sie od swoich sponsorow teleskopu do ogladania nieba, w imie praw
        czlowieka. "Nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz" , "kto czym wojuje od tego
        ginie". Czy pamietacie te powiedzenia ?
        Pozdrowienia, Budda.
        • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 18:38
          Gość portalu: Budda napisał(a):

          > Poruszyles wcale ciekawy aspekt tej sprawy. Rodzice oczekujacy dziecka,
          > a mowie tu o dojrzalych osobnikach, chca miec DZIECKO, a plec dziecka
          > nie odgrywa zasadniczej roli, mozna powiedziec, zadnej roli. Tzw. opiekunowie
          > homoseksualni maja preferencje co do plci dziecka.

          Pierwszy raz o tym słyszę. Jesteś pewny ?

          > Swiadczy to o tym,
          > ze nie sa i nie moga byc pelnym substytutem dla instytucji RODZICA, nie tylko,
          > ze nie moga miec wlasnych dzieci, ale i dlatego, ze nie umieliby odpowiedziec
          > na pytanie: dlaczego nie chcecie zaadoptowac dziewczynki ( w przypadku meskiego
          > homoseksualizmu). Z tego powodu nie moge zaakceptowac dwoch homoseksualistow
          > jako "rodzicow" malego, nieswojego chlopca.
          > Heteroseksualni rodzice czesto biora swoje pociechy do swego lozka, przytulaja,
          > sciskaja i nawet spia razem, w przypadku gdy dzieko ma jakies leki w nocy.
          > Nie umiem sobie wyobrazic dwoch facetow i mala dziewczynka miedzy nimi, ale to
          > samo dotyczy i malego chlopca.

          Ja mogę. A ojca z córką i zjego bratem możesz sobie wyobrazić ?

          > Dla mnie sprawa jest prosta. Albo chce miec dzieci i "poswiecam" sie zyjac z
          > plcia przeciwna, albo musze zapomniec o dzieciach jesli bawi mnie sypianie z ta
          > sama plcia.

          Kiedyś tak mówiono do kobiet. Albo sie poświęcasz i masz męża i dziecko, albo nie
          masz ani męża ani dziecka. Było, minęło.

          > Zycie byloby o wiele prostrze, gdybysmy umieli akceptowac swoje
          > decyzje. Jesli chce byc oceanografem i badac glebie oceanow, to nie moge
          > domagac sie od swoich sponsorow teleskopu do ogladania nieba,

          Mogę. Mogę być jednym i drugim.

          > w imie praw czlowieka. "Nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz" , "kto czym
          > wojuje od tego ginie". Czy pamietacie te powiedzenia ?
          > Pozdrowienia, Budda.

          Pozdrowienia dla Buddy.
    • Gość: Balzer Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 16:53
      Mozna akceptowac zwiazki homoseksualne, nawet sluby, ale adopcja to
      juz jednak przegiecie. Postaw sie w sytuacji takiego dziecka, ktore ma
      dwoch tatusiow lub dwie mamusie. To jednak nie jest normalne.
      Dla dobra psychicznego dziecka lepiej by bylo wychowywane przez pare
      heteroseksualna.
      • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 04.09.01, 18:41
        Gość portalu: Balzer napisał(a):

        > Mozna akceptowac zwiazki homoseksualne, nawet sluby, ale adopcja to
        > juz jednak przegiecie. Postaw sie w sytuacji takiego dziecka, ktore ma
        > dwoch tatusiow lub dwie mamusie. To jednak nie jest normalne.

        Tak, to nie jest normalne. Nie jest także normalne nie mieć mamusi. Nie jest
        także normalne nie mieć tatusia. Nie jest także normalne nie mieć ani mamusi ani
        tatusia. Co jest bardziej normalne: nie mieć rodziców, czy mieć rodziców
        homoseksualistów ? Co jest lepsze dla dziecka ?

        > Dla dobra psychicznego dziecka lepiej by bylo wychowywane przez pare
        > heteroseksualna.

        Na pewno. Tu się zgadzamy. Tylko że nie zawsze najlepsze rozwiązanie jest
        możliwe. I wtedy trzeba wybrać mniejsze zło.

        Pozdrawiam.
    • Gość: eros Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.tnt87.chi5.da.uu.net 04.09.01, 16:56
      Gość portalu: maja napisał(a):

      > Przeciwnicy takiego rozwiązania twierdzą że wśród rodziców musi być równowaga
      > płci. Innym niezbędnym warunkiem prawidłowego wychowania jest kochanie dzieci i
      >
      > okazywanie im tego. Czy wobec tego nie lepiej byłoby oddać te dzieci, które są
      > wychowywane przez zakonnice w domach dziecka homoseksualistom? Ani w jednym,
      > ani w drugim środowisku nie miałyby one równowagi płci wśród wychowujących, ale
      >
      > przynajmniej para homo pragnąca dziecka otoczyłaby je miłością...

      Ty chyba poroniles na muzgu.Wiesz gdyby bylo oficjalnie wiadomo z legalnie
      usankcjonowanym lezbijskim trybe zycia zakonnic tez by nie mogly byc przez nich
      wychowywane.W naturze jak zdazyles zauwazyc jest samiec i samica z jakiegos
      powodu.
    • Gość: pollak zboczencom, dzieci? too juz przesada, niech sobie zyja ale zadnych IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.09.01, 12:52

      DZIECI!!!
    • Gość: mirek A dlaczego nie? IP: 10.105.20.* 05.09.01, 14:27
      A niby dlaczego homoseksualiści nie mieli by mieć dzieci? Po pierwsze nie ma
      żadnych dowodów, że dziecko wychowywane przez parę homo ma większe szanse na
      takąż orientację seksualną niż np. dziecko wychowywane przez samotną matkę. Po
      drugie - nawet gdyby, to przecież nie jest tragedią (a za lat kilka nie będzie
      nawet problemem) byciew Polsce homosksualistą. Dlaczego nie ma dyskusji czy
      alkoholicy czy narkomani mogą mieć dzieci? Przecież tam zbadano, że takie
      dziecko ma dużo większą od przeciętnej szansę zostania alkoholikiem czy
      narkomanem. Nie mówiąc o losie tego dziecka i o tym wszystkim co musi przeżyć
      mieszkając z tatą (mamą, tatą i mamą) alkoholikiem czy narkomanem.
      Kto z was, którzy tak gardłujecie przeciwko nie wolałby być wychowywanym przez
      dwóch miłych, kochających się, kulturalnych panów niż przez zdegenerowanego
      alkohola, który w zamroczeniu katuje wszystkich dookoła. O!
      • Gość: ,., bo nie umią tego robić - tylko pedałują - może i kulturalnie .. hihi! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 15:05
        Gość portalu: mirek napisał(a):

        > A niby dlaczego homoseksualiści nie mieli by mieć dzieci? Po pierwsze nie ma
        > żadnych dowodów, że dziecko wychowywane przez parę homo ma większe szanse na
        > takąż orientację seksualną niż np. dziecko wychowywane przez samotną matkę. Po
        > drugie - nawet gdyby, to przecież nie jest tragedią (a za lat kilka nie będzie
        > nawet problemem) byciew Polsce homosksualistą. Dlaczego nie ma dyskusji czy
        > alkoholicy czy narkomani mogą mieć dzieci? Przecież tam zbadano, że takie
        > dziecko ma dużo większą od przeciętnej szansę zostania alkoholikiem czy
        > narkomanem. Nie mówiąc o losie tego dziecka i o tym wszystkim co musi przeżyć
        > mieszkając z tatą (mamą, tatą i mamą) alkoholikiem czy narkomanem.
        > Kto z was, którzy tak gardłujecie przeciwko nie wolałby być wychowywanym przez
        > dwóch miłych, kochających się, kulturalnych panów niż przez zdegenerowanego
        > alkohola, który w zamroczeniu katuje wszystkich dookoła. O!

        a niech jeden z tych "kulturalnych" panów spróbuje urodzić

        • Gość: snajper Re: bo nie umią tego robić - tylko pedałują - może i kulturalnie .. h IP: *.waw.cdp.pl 10.09.01, 16:28
          Gość portalu: ,., napisał(a):

          > Gość portalu: mirek napisał(a):
          >
          > > A niby dlaczego homoseksualiści nie mieli by mieć dzieci? Po pierwsze nie
          > ma
          > > żadnych dowodów, że dziecko wychowywane przez parę homo ma większe szanse
          > na
          > > takąż orientację seksualną niż np. dziecko wychowywane przez samotną matkę
          > . Po
          > > drugie - nawet gdyby, to przecież nie jest tragedią (a za lat kilka nie bę
          > dzie
          > > nawet problemem) byciew Polsce homosksualistą. Dlaczego nie ma dyskusji cz
          > y
          > > alkoholicy czy narkomani mogą mieć dzieci? Przecież tam zbadano, że takie
          > > dziecko ma dużo większą od przeciętnej szansę zostania alkoholikiem czy
          > > narkomanem. Nie mówiąc o losie tego dziecka i o tym wszystkim co musi prze
          > żyć
          > > mieszkając z tatą (mamą, tatą i mamą) alkoholikiem czy narkomanem.
          > > Kto z was, którzy tak gardłujecie przeciwko nie wolałby być wychowywanym p
          > rzez
          > > dwóch miłych, kochających się, kulturalnych panów niż przez zdegenerowaneg
          > o
          > > alkohola, który w zamroczeniu katuje wszystkich dookoła. O!
          >
          > a niech jeden z tych "kulturalnych" panów spróbuje urodzić

          A dlaczego panów ? To pań homo nie ma ?

      • Gość: anni Re: A dlaczego nie? IP: 195.117.174.* 06.09.01, 13:04
        Gość portalu: mirek napisał(a):

        > A niby dlaczego homoseksualiści nie mieli by mieć dzieci? Po pierwsze nie ma
        > żadnych dowodów, że dziecko wychowywane przez parę homo ma większe szanse na
        > takąż orientację seksualną niż np. dziecko wychowywane przez samotną matkę. Po
        > drugie - nawet gdyby, to przecież nie jest tragedią (a za lat kilka nie będzie
        > nawet problemem) byciew Polsce homosksualistą. Dlaczego nie ma dyskusji czy
        > alkoholicy czy narkomani mogą mieć dzieci?

        Coś ci sie pomyliło. Tu mpisze się o prawie do adopcji, a nie o prawie do
        posiadania dzieci. Przecież nikt nie przyzna prawa do adopcji alkoholikom czy
        narkomanom! Nie przejdą przez wywiad środowiskowy. Jeśli zaś mają dzieci
        spłodzone i urodzone przez nich, to sprawa wygląda już inaczej. Gdyby geje mogli
        mieć dzieci ze sobą w sposób naturalny, to nie byłoby tego problemu! Ale nie
        takie plany miała wobec nich Natura. Zachowania homoseksualne nie prowadzą do
        prokreacji, bo nie mogą. Niechże zatem tak zostanie.


        Przecież tam zbadano, że takie
        > dziecko ma dużo większą od przeciętnej szansę zostania alkoholikiem czy
        > narkomanem. Nie mówiąc o losie tego dziecka i o tym wszystkim co musi przeżyć
        > mieszkając z tatą (mamą, tatą i mamą) alkoholikiem czy narkomanem.
        > Kto z was, którzy tak gardłujecie przeciwko nie wolałby być wychowywanym przez
        > dwóch miłych, kochających się, kulturalnych panów niż przez zdegenerowanego
        > alkohola, który w zamroczeniu katuje wszystkich dookoła. O!

        w skrajnych przypadkach odbiera się prawa rodzicielskie takim rodzicom.
        Ale nie wziąłeś pod uwagę tego, że dzieci narkomanów czy alkoholików mogą kochać
        swoich rodziców. Moim zdaniem z tego powodu należy raczej prowadzić terapię
        takich rodziców, aby usunąć dysfunkcje, bo własna rodzina jest dla dziecka lepsza
        niż jakakolwiek, homo lub heteroseksualna rodzina zastępcza.

      • Gość: JK Absolutnie nie IP: 217.153.50.* 06.09.01, 16:44
        Alkoholik, homoseksualita, sadysta czy jakikolwiek inny dewiant nie nadają się
        na opienkuna prawnego nawet szympansa a co dopiero dziecka.
    • Gość: Jasio A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.*.*.* 05.09.01, 15:42
      Ręka do góry!
      • Gość: anni Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: 195.117.174.* 06.09.01, 13:11
        Gość portalu: Jasio napisał(a):

        > Ręka do góry!

        słyszałam zdanie komentatora sportowego na temat któregoś ze znanych kolarzy
        (którego, może ktoś pamięta); To cudowne dziecko dwóch pedałów...

        • Gość: jasio Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.*.*.* 06.09.01, 15:13
          Debeściak Szurkowski Ryszard
          :)))
          • Gość: Budda Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.unl.edu 07.09.01, 15:36
            To co tu przedstawiaja zwolennicy adopcji przez homoseksualistow to istna
            sielanka. Dwoch, kulturalnych, kochajacych sie panow. Anioly, kochajace sie
            do grobowej deski (?). Ale przeciez jak sa sluby, tak beda i rozwody. Kto
            dostanie opieke nad dzieckiem w razie rozwodu owych dwoch panow ? Czy wogole
            ktos sie zastanawial nad tym zagadnieniem ? Czy Ci panowie wogole beda chcieli
            kontynuowac ten sztuczny zwiazek z dzieckiem ? W heteroseksualnej rodzinie
            prawie zawsze dziecko przyznawane jest matce. Jak to bedzie w homoseksualnej
            rodzinie ? A moze owi kochajacy sie panowie odstawia dziecko z powrotem na
            wystawe dla zabawy innych. Co bedzie jak jeden z opiekunow, ktoremu przyznano
            dziecko, okaze sie zwykla dziwka i mezczyzni beda wchodzic i wychodzic z domu
            calymi dniami i nocami ? Mam takie wrazenie, ze w razie rozwodu ci kochajacy
            dziecko panowie nie beda juz wcale walczyc o prawa do posiadania dziecka. Bo po
            co ? To co nazywali rodzina, czyli ich zwiazek homoseksualny juz nie istnieje.
            Co z dzieckiem w tedy ?
            Oj wy wszyscy popierajacy ten idiotyczny pomysl adopcji przez pary homo.
            Widzicie tylko chwilowa przyjemnosc cudzym kosztem. Kosztem dziecka.
            Budda.
            • Gość: ,., dwa pedały i dziecko ? toż by tobył zboczenie ! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 15:46
            • Gość: Gwendal Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.chello.pl 07.09.01, 17:35
              Pośrednio zwróciłeś uwagę na nieuwzględniony wcześniej aspekt sprawy, mianowicie
              fakt, że średnia długość związku w środowisku homoseksualnym jest sporo krótsza
              niż ta dotycząca par heteroseksualnych. Nie mogę się tu podeprzeć żadnymi
              wynikami badań, ale ten wątek stosunkowo często przewija się w materiałach TV i
              prasy na ten temat i to niezależnie od tego, czy do samych homoseksualistów mają
              pozytywny czy negatywny stosunek.

              Ponadto sami homoseksualiści często to przyznają a nawet autoironicznie z tego
              faktu żartują. Nie tak dawno widziałem dosyć ciekawy program na Planete
              opowiadający o walce o równouprawnienie w kwestiach cywilnych gejów i lesbijek w
              Kanadzie (program w ogóle nie zajmował się kwestią adopcji dzieci). W czasie
              jakiejś uroczystości w stowarzyszeniu osób o orientacji homoseksualnej prowadzący
              ją (sam homoseksualista) przedstawił krótką laudację na cześć głównych bohaterów
              programu i oto co powiedział: "Ci ludzie żyją ze sobą w szczęśliwym związku od
              czterdziestu lat, wiecie ile to będzie w "latach gejowskich"? (śmiech i oklaski
              na sali).

              Jeszcze jedna myśl, która nasunęła mi się po przeczytaniu Twojego postu.
              Mianowicie istnieje pewne podejrzenie (przynajmniej ja takowe mam, choć, z
              drugiej strony daleki jestem od demonizowania całej sprawy), że adopcja dzieci
              może być w sposób mniej lub bardziej świadomy wykorzystana przez samych
              homoseksualistów w sposób instrumentalny do osiągnięcia jakiegoś innego celu.
              Samo dziecko może być tutaj również wykorzystane jako jeszcze jeden instrument w
              zabiegach np. o "scementowanie związku" czy zaprezentowanie sceptykom, że "my też
              potrafimy być dobrymi rodzicami". Jeśli z jakichś przyczyn zabiegi te nie powiodą
              się i dojdzie do rozpadu takiej pary, to późniejsze problemy rzeczywiście mogą
              być dużo większe niż w przypadku rozpadu par heteroseksualnych. Choć z drugiej
              strony pozwolę sobie podkreślić użycie przeze mnie słowa MOGĄ zamiast MUSZĄ, ale
              jeśli już dyskutujemy sobie poważnie o całej sprawie (w większości przynajmniej),
              to pozwolę sobie podzielić się z Wami własnymi wątpliwościami.

              Pozdrawiam,

              Gwendal

              • Gość: snajper Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.waw.cdp.pl 11.09.01, 14:50
                Witaj Gwendal

                Pozwolę sobie dopisać kilka uwag do Twojego postu.

                Gość portalu: Gwendal napisał(a):

                > Pośrednio zwróciłeś uwagę na nieuwzględniony wcześniej aspekt sprawy, mianowicie
                > fakt, że średnia długość związku w środowisku homoseksualnym jest sporo krótsza
                > niż ta dotycząca par heteroseksualnych. Nie mogę się tu podeprzeć żadnymi
                > wynikami badań, ale ten wątek stosunkowo często przewija się w materiałach TV i
                > prasy na ten temat i to niezależnie od tego, czy do samych homoseksualistów mają
                > pozytywny czy negatywny stosunek.
                >
                > Ponadto sami homoseksualiści często to przyznają a nawet autoironicznie z tego
                > faktu żartują. Nie tak dawno widziałem dosyć ciekawy program na Planete
                > opowiadający o walce o równouprawnienie w kwestiach cywilnych gejów i lesbijek w
                > Kanadzie (program w ogóle nie zajmował się kwestią adopcji dzieci). W czasie
                > jakiejś uroczystości w stowarzyszeniu osób o orientacji homoseksualnej prowadzą
                > cy ją (sam homoseksualista) przedstawił krótką laudację na cześć głównych boha
                > teró w programu i oto co powiedział: "Ci ludzie żyją ze sobą w szczęśliwym zwią
                > zku od czterdziestu lat, wiecie ile to będzie w "latach gejowskich"? (śmiech i
                > oklaski na sali).

                Czy rozpad takich związków nie jest powodowany presją środowiska ? Środowiska
                nieakceptującego związków homo ? Środowiska starającego się, może podświadomie,
                przywrócić >porządek<, czyli rozbić >nienormalny< związek ?

                > Jeszcze jedna myśl, która nasunęła mi się po przeczytaniu Twojego postu.
                > Mianowicie istnieje pewne podejrzenie (przynajmniej ja takowe mam, choć, z
                > drugiej strony daleki jestem od demonizowania całej sprawy), że adopcja dzieci
                > może być w sposób mniej lub bardziej świadomy wykorzystana przez samych
                > homoseksualistów w sposób instrumentalny do osiągnięcia jakiegoś innego celu.
                > Samo dziecko może być tutaj również wykorzystane jako jeszcze jeden instrument w
                > zabiegach np. o "scementowanie związku" czy zaprezentowanie sceptykom,że "my też
                > potrafimy być dobrymi rodzicami".

                A w iluż przypadkach dziecko jest wykorzystywane właśnie w tym celu w rodzinach
                hetero ? A nawet nie w rodzinach. Jak częsta jest myśl: jak zajdę w ciążę, to się
                ze mną ożeni ? W ilu rodzinach dziecko jest próbą ratowania małżeństwa ?

                > Jeśli z jakichś przyczyn zabiegi te nie powiodą
                > się i dojdzie do rozpadu takiej pary, to późniejsze problemy rzeczywiście mogą
                > być dużo większe niż w przypadku rozpadu par heteroseksualnych.

                A tu właśnie chyba nie ma żadnej różnicy. Samotny rodzic z dzieckiem nikogo nie
                kłuje w oczy swoją odmiennością seksualną. Jest >zwykłym< samotnym rodzicem.

                > Choć z drugiej
                > strony pozwolę sobie podkreślić użycie przeze mnie słowa MOGĄ zamiast MUSZĄ, ale
                > jeśli już dyskutujemy sobie poważnie o całej sprawie (w większości przynajmniej)
                > to pozwolę sobie podzielić się z Wami własnymi wątpliwościami.
                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > Gwendal

                Pozdrawiam.

            • Gość: snajper Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.waw.cdp.pl 11.09.01, 14:39
              Gość portalu: Budda napisał(a):

              > To co tu przedstawiaja zwolennicy adopcji przez homoseksualistow to istna
              > sielanka. Dwoch, kulturalnych, kochajacych sie panow. Anioly, kochajace sie
              > do grobowej deski (?). Ale przeciez jak sa sluby, tak beda i rozwody. Kto
              > dostanie opieke nad dzieckiem w razie rozwodu owych dwoch panow ? Czy wogole
              > ktos sie zastanawial nad tym zagadnieniem ?

              Procedura będzie taka sama jak w przypadku rodzicówhetero. To chyba oczywiste.

              > Czy Ci panowie wogole beda chcieli kontynuowac ten sztuczny zwiazek z
              > dzieckiem ?

              Czy bycie rodzicem jest sztucznym związkiem ?

              > W heteroseksualnej rodzinie
              > prawie zawsze dziecko przyznawane jest matce. Jak to bedzie w homoseksualnej
              > rodzinie ? A moze owi kochajacy sie panowie odstawia dziecko z powrotem na
              > wystawe dla zabawy innych. Co bedzie jak jeden z opiekunow, ktoremu przyznano
              > dziecko, okaze sie zwykla dziwka i mezczyzni beda wchodzic i wychodzic z domu
              > calymi dniami i nocami ?

              A co się dzieje, gdy matka, której >przyznano dziecko, okaze sie zwykla dziwka i
              mezczyzni beda wchodzic i wychodzic z domu calymi dniami i nocami ?<

              > Mam takie wrazenie, ze w razie rozwodu ci kochajacy
              > dziecko panowie nie beda juz wcale walczyc o prawa do posiadania dziecka. Bo po
              > co ? To co nazywali rodzina, czyli ich zwiazek homoseksualny juz nie istnieje.
              > Co z dzieckiem w tedy ?

              A jak to wygląda w przypadku rodziny hetero ? Wszak po rozwodzie rodzina hetero
              też nie istnieje. I co, byli małżonkowie oddają dzieci do domów dziecka ? Bo się
              rozwiedli ???

              > Oj wy wszyscy popierajacy ten idiotyczny pomysl adopcji przez pary homo.
              > Widzicie tylko chwilowa przyjemnosc cudzym kosztem. Kosztem dziecka.
              > Budda.

              Wychowanie dziecka to przede wszystkim miłość, odpowiedzialność i obowiązek, a
              nie przyjemność. Czy Ty w ogóle masz dzieci ? Bo chyba teoretyzujesz.

              Pozdrawiam.
      • Gość: snajper Re: A kto chciałby być dzieckiem dwóch pedałów ??? IP: *.waw.cdp.pl 10.09.01, 16:29
        Gość portalu: Jasio napisał(a):

        > Ręka do góry!

        Sierota.
    • Gość: gacjan Re: Bo nie można propagować zboczeń !!! IP: *.osh.deal.pl 07.09.01, 18:30
      nie jestem za dyskryminacją prawną "kochających inaczej", nie można sądzić za
      coś, co nie przynosi szkody mniejszym i słabszym (jak pedofilia), lecz
      homoseksualiści przeginają domagając się prawa do adopcji !!!
      Orientacja homoseksualna jest sprzeczna z naturą nie bójmy się tego powiedzieć.
      Nie przeszkadza mi jak dwóch gejów kocha się między sobą, ale dziecko NIE MOŻE
      być wychowywane przez dwóch kochających się tatusiów bo jest to pewna patologia.

      w sumie: tolerancja tak, prawa do adopcji NIE !!!
      Jak w jakimś homoseksualnym męskim związku ktoś zajdzie w ciąże, to wtedy
      będziecie mogli zaadoptować dziecko :-)
    • civic_vtec Jeszcze jeden problem... 07.09.01, 20:15
      Na wstepie podziekowania:
      - dla Maji za temat
      - dla Buddy, snajpera i Gwendala za piekna i rzeczowa dyskusje
      Sam probowalem zmierzyc sie z tym zagadnieniem lecz nie potrafilem wypracowac
      argumentow, ktore przekonalyby mnie samego. Teraz rezultat sie nie zmienil
      (legalne zwiazki - tak, adopcja - nie) lecz wiem dlaczego. Zasluga to Was
      wszystkich.

      W trakcie dyskusji pojawilo sie zdanie (nie bardzo eleganckie) - jak sobie
      urodza to...
      I tu wpadl mi do glowy nastepujacy problem:
      Jezeli dopuszczamy do istnienia legalnych zwiazkow homoseksualnych to musimy
      takze zalozyc, ze pojawia sie w nich dzieci pozaslubne, nie wszyscy homo sa
      przeciez wylacznie wielbicielami jednej plci. Oczywiscie pojawi sie tu problem
      stalosci zwiazku istniejacego czyli akceptacja zdrady, ale ja nie o tym.
      W wypadku mezczyzn sprawa jest prostsza - istnieje matka poza zwiazkiem, ona
      moze przejac wychowanie dziecka. W wypadku kobiet jest jednak troche inaczej -
      to matka rodzi dziecko. Co zrobic, jezeli kobieta-lesbijka zajdzie w ciaze "na
      boku" celowo, za zgoda swej polowicy? Ojca moze juz nie byc, ulotnil sie
      dyskretnie.
      Ten scenariusz juz wkrotce moze byc mozliwy, przeciez legalne malzenstwa
      lesbijskie juz sa.

      Pozdrawiam

      vtec
      • Gość: Gwendal Re: Jeszcze jeden problem... IP: *.chello.pl 07.09.01, 21:05
        civic_vtec napisał(a):

        W wypadku kobiet jest jednak troche inaczej -
        > to matka rodzi dziecko. Co zrobic, jezeli kobieta-lesbijka zajdzie w ciaze "na
        > boku" celowo, za zgoda swej polowicy? Ojca moze juz nie byc, ulotnil sie
        > dyskretnie.
        > Ten scenariusz juz wkrotce moze byc mozliwy, przeciez legalne malzenstwa
        > lesbijskie juz sa.

        Podobny scenariusz gdzieniegdzie już nastąpił. Niedawno widziałem program (chyba
        na Discovery) opowiadający losy pary lesbijskiej z Anglii, która "wynajęła"
        mieszkającego nieopodal homoseksualistę w charakterze dawcy nasienia dla jednej z
        pań. Ten z kolei poczuwa się do swojej roli ojca, mieszka kilka domów dalej, jest
        samotny i spędza z dzieciakami dużo czasu (nawet mówią do niego per "tato"). Cała
        sytuacja wygląda wręcz modelowo, więc kto wie, może nie taki diabeł straszny, jak
        go malują (ja może trochę też, choć wydaje mi się, że mój stosunek do całości
        zagadnienia można zaklasyfikować jako "życzliwy sceptycyzm")

        Pozdrawiam,

        Gwendal
        • Gość: ,., Re: Jeszcze jeden problem... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 16:11
          Gość portalu: Gwendal napisał(a):

          > civic_vtec napisał(a):
          >
          > W wypadku kobiet jest jednak troche inaczej -
          > > to matka rodzi dziecko. Co zrobic, jezeli kobieta-lesbijka zajdzie w ciaze
          > "na
          > > boku" celowo, za zgoda swej polowicy? Ojca moze juz nie byc, ulotnil sie
          > > dyskretnie.
          > > Ten scenariusz juz wkrotce moze byc mozliwy, przeciez legalne malzenstwa
          > > lesbijskie juz sa.
          >
          > Podobny scenariusz gdzieniegdzie już nastąpił. Niedawno widziałem program (chyb
          > a
          > na Discovery) opowiadający losy pary lesbijskiej z Anglii, która "wynajęła"
          > mieszkającego nieopodal homoseksualistę w charakterze dawcy nasienia dla jednej
          > z
          > pań. Ten z kolei poczuwa się do swojej roli ojca, mieszka kilka domów dalej, je
          > st
          > samotny i spędza z dzieciakami dużo czasu (nawet mówią do niego per "tato"). Ca
          > ła
          > sytuacja wygląda wręcz modelowo, więc kto wie, może nie taki diabeł straszny, j
          > ak
          > go malują (ja może trochę też, choć wydaje mi się, że mój stosunek do całości
          > zagadnienia można zaklasyfikować jako "życzliwy sceptycyzm")
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > Gwendal


          poplątało sie poplątało
          jeżeli kobieta urodzi dziecko to ma prawo go wychować, to nie podlega dyskusji.
          Problem w tym czy dwa pedały maja prawo wychowywać cudze dzieci, sami nie
          urodzą ...

      • Gość: snajper Re: Jeszcze jeden problem... IP: *.waw.cdp.pl 11.09.01, 14:58
        civic_vtec napisał(a):

        > Na wstepie podziekowania:
        > - dla Maji za temat
        > - dla Buddy, snajpera i Gwendala za piekna i rzeczowa dyskusje
        > Sam probowalem zmierzyc sie z tym zagadnieniem lecz nie potrafilem wypracowac
        > argumentow, ktore przekonalyby mnie samego. Teraz rezultat sie nie zmienil
        > (legalne zwiazki - tak, adopcja - nie) lecz wiem dlaczego. Zasluga to Was
        > wszystkich.
        >
        > W trakcie dyskusji pojawilo sie zdanie (nie bardzo eleganckie) - jak sobie
        > urodza to...
        > I tu wpadl mi do glowy nastepujacy problem:
        > Jezeli dopuszczamy do istnienia legalnych zwiazkow homoseksualnych to musimy
        > takze zalozyc, ze pojawia sie w nich dzieci pozaslubne, nie wszyscy homo sa
        > przeciez wylacznie wielbicielami jednej plci. Oczywiscie pojawi sie tu problem
        > stalosci zwiazku istniejacego czyli akceptacja zdrady, ale ja nie o tym.
        > W wypadku mezczyzn sprawa jest prostsza - istnieje matka poza zwiazkiem, ona
        > moze przejac wychowanie dziecka. W wypadku kobiet jest jednak troche inaczej -
        > to matka rodzi dziecko. Co zrobic, jezeli kobieta-lesbijka zajdzie w ciaze "na
        > boku" celowo, za zgoda swej polowicy? Ojca moze juz nie byc, ulotnil sie
        > dyskretnie.
        > Ten scenariusz juz wkrotce moze byc mozliwy, przeciez legalne malzenstwa
        > lesbijskie juz sa.
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > vtec

        Jakoś nie widzę problemu. A raczej nie widzę różnicy, między sprawą dzieci
        pozamałżeńskich w związkach homo i hetero.

        Rodzicem można być w znaczeniu prawnym i w znaczeniu fizycznym. Gdy roztrzyga się
        prawo do opieki nad dzieckiem, pod uwagę bierze się stan prawny, gdzie niewważne
        jest, kto jest fizycznie rodzicem. Wszak para hetero może adoptować dziecko.
        Będzie to ich dziecko w sensie prawnym, choć nie fizycznym. W razie rozwodu nie
        ma znaczenia, że było ono adoptowane. Dziecko pary homo jest ich dzieckiem,
        niezależnie kto kogo zapłodnił, a kto urodził.

        Pozdrawiam.
    • Gość: Slon Stanislaw Szozda byl dzieckiem dwoch pedalow wg. J. Tomaszewskiego IP: *.jwri.osaka-u.ac.jp 09.09.01, 04:13
      Znakomity kolarz pan Stanislaw Szozda byl dzieckiem dwoch pedalow wedlug rownie
      znakomitego i zlotoustego komentatora sportowego Jana Tomaszewskiego
      Pan J. Tomaszewski insynuowal na ten temat w czasie sprawozdania z Wyscigu
      Pokoju.
      Ale to zdaje sie chodzilo o rower.
      Osobiscie uwazam "pedalow" za ludzi chorych ale nie zboczencow. Nie popieram
      ich nieestetycznej dewiacji.
      Nie chcialbym byc wychowywany przez dwoch chorych osobnikow.
      • Gość: snajper Re: Stanislaw Szozda byl dzieckiem dwoch pedalow wg. J. Tomaszewskiego IP: *.waw.cdp.pl 11.09.01, 15:03
        Gość portalu: Slon napisał(a):

        > Znakomity kolarz pan Stanislaw Szozda byl dzieckiem dwoch pedalow wedlug rownie
        > znakomitego i zlotoustego komentatora sportowego Jana Tomaszewskiego
        > Pan J. Tomaszewski insynuowal na ten temat w czasie sprawozdania z Wyscigu
        > Pokoju.
        > Ale to zdaje sie chodzilo o rower.
        > Osobiscie uwazam "pedalow" za ludzi chorych ale nie zboczencow. Nie popieram
        > ich nieestetycznej dewiacji.

        Nie są zboczeńcami i nie są także chorzy. A co do estetyczności - dla nich nasze
        zachowania seksualne też są pewnie nieestetyczne.

        > Nie chcialbym byc wychowywany przez dwoch chorych osobnikow.

        Ja też wolę mieć rodziców hetero niż homo, jednak nie zawsze można wybierać.
        Dziecko nigdy nie może. Za dziecko my musimy decydować. Musimy decydować co dla
        dziecka jest lepsze: sieroctwo, czy rodzice homo. Bo przed takimi wyborami pewnie
        już niedługo staniemy.

        Pozdrawiam.
    • Gość: Fryc Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.brzezno.univ.gda.pl 11.09.01, 15:26
      Wielu pisze o adopcji przez homoseksualnych jakby to był problem zakupu
      samochodu. Pary heteroseksualne mają tą przewagę, że są zdolni począć dziecko.
      Jeśli nie mogą z przyczyn np zdrowotnych to mogą adoptować i to jest normalne.
      Ktoś napisał, że niema dowodów na to, że dziecko byłoby homoseksualne gdyby
      było wychowywane przez takich ludzi. Żyby były dowody potrzebne są dane.
      Eksperymentować na dzieciach?
      Chcą się wiązać, to ich sprawa ale adopcja to już dochodzi trzecia osoba z
      którą się trzeba liczyć.
      Homoseksualni w swoich zachciankach zapominają o dobru dziecka. To zwykły egoizm
      • Gość: snajper Re: czemu homoseksualiści nie mają prawa do adopcji dzieci? IP: *.waw.cdp.pl 11.09.01, 15:53
        Gość portalu: Fryc napisał(a):

        > Wielu pisze o adopcji przez homoseksualnych jakby to był problem zakupu
        > samochodu. Pary heteroseksualne mają tą przewagę, że są zdolni począć dziecko.
        > Jeśli nie mogą z przyczyn np zdrowotnych to mogą adoptować i to jest normalne.
        > Ktoś napisał, że niema dowodów na to, że dziecko byłoby homoseksualne gdyby
        > było wychowywane przez takich ludzi. Żyby były dowody potrzebne są dane.
        > Eksperymentować na dzieciach?
        > Chcą się wiązać, to ich sprawa ale adopcja to już dochodzi trzecia osoba z
        > którą się trzeba liczyć.
        > Homoseksualni w swoich zachciankach zapominają o dobru dziecka. To zwykły egoizm

        Podobnie jak i heteroseksualni. Oczywiście nie wszyscy. Ani homo, ani hetero.

        A co do adopcji. Kilka razy już pisałem, że wybór będzie następujący: zostawić
        dziecko w domu dziecka czy pozwolić na adopcję parze homo. Oczywiście gdy będą
        przepisy umożliwiające taką adopcję.

    • Gość: doku Są dwie główne przyczyny IP: *.mofnet.gov.pl 11.09.01, 16:42
      1. Ludzie wciąż mają umysły zatrute sowiecką propagandą (w tym wypadku doktryną
      Łysenki), że geny nie mają wpływu, ale wychowanie decyduje o wszystkim. Tacy
      ignoranci po prostu boją się, że dzieci zarażą się homoseksualizmem, chociaż
      udowodniono już, że dzieci adoptowane nie zarażają się, gdy jedno z małżonków
      jest odwrotne. O właśnie: zarażą!

      2. Tu wychodzi z ludzi niechęć do chorych. Homoseksualizm jest chorobą
      uwarunkowaną genetycznie, a dla wielu prostaków wystarcza takie rozumowanie.
      Ludzie chorzy nie powinni mieć prawa do adopcji. Nie wiem jak to jest w prawie,
      ale czy małżeństwo ze stwierdzoną bezpłodnością (czyli też chorzy) mogą
      adoptować dzieci? Tak czy inaczej, jast to nieuzasadniona dyskryminacja
      niepełnosprawnych.
    • Gość: doku Są dwie główne przyczyny IP: *.mofnet.gov.pl 11.09.01, 16:44
      1. Ludzie wciąż mają umysły zatrute sowiecką propagandą (w tym wypadku doktryną
      Łysenki), że geny nie mają wpływu, ale wychowanie decyduje o wszystkim. Tacy
      ignoranci po prostu boją się, że dzieci zarażą się homoseksualizmem, chociaż
      udowodniono już, że dzieci adoptowane nie zarażają się, gdy jedno z małżonków
      jest odwrotne. O właśnie: zarażą!

      2. Tu wychodzi z ludzi niechęć do chorych. Homoseksualizm jest chorobą
      uwarunkowaną genetycznie, a dla wielu prostaków wystarcza takie rozumowanie.
      Ludzie chorzy nie powinni mieć prawa do adopcji. Nie wiem jak to jest w prawie,
      ale czy małżeństwo ze stwierdzoną bezpłodnością (czyli też chorzy) mogą
      adoptować dzieci? Tak czy inaczej, jast to nieuzasadniona dyskryminacja
      niepełnosprawnych.
      • Gość: Fryc Re: Są dwie główne przyczyny IP: *.brzezno.univ.gda.pl 11.09.01, 20:15
        Do snajpera: Zapomniałeś o jeszcze jednej możliwości. Adopcja przez pary hetero.
        Doku: Nie jestem genetykiem (jestem chemikiem) ale słyszałem, że alkoholizm też
        jest uwarunkowany genetycznie. Nikt nie pozwoli alkoholikowi adoptować dziecka.
        Znam wielu, których ojcowie są alkoholikami, a oni nie piją więc wychowanie też
        ma pewien wpływ.
        Nie stawiałbym znaku równości pomiędzy chorobą bezpłodności a
        heteroseksualizmem. Można znaleźć jeszcze kilka chorób przy których adopcja
        jest nie do przyjęcia. I to też nazwiesz dyskryminacją?
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka