Dodaj do ulubionych

Nastolatki: martwią się, piją, wagarują

18.03.05, 08:48
mamy co chcieliśmy, mamy efekt bezstresowego wychowywania.....i szkoła jest
złą, nauczycile daremni ale dziecko "zwłaszcza moje bez zarzutu"...byle tak
dalej!!!
Obserwuj wątek
    • kasiamiesikowska Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 08:53
      statystyki statystykami, ale co maja zamiar zrobic autorzy tych badan??? bo
      pewnie nic, rozłożą ręce... i....i taki pożytek z badań będzie......
      • mkopek Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 09:40
        Juz cos zrobili. Opublikowali te badania w popularnej gazecie. Dzieki temu
        inofrmacje te trafia do rodzicow i moga im pozwolic sie zastanowic. Wg mnie
        sprawa powinni sie zajac przed wszystkim rodzice. Takze na ksztalt szkoly maja
        wplyw rodzice. To rodzice wymuszaja, zeby szkola jak najmniej ingerowala w
        zycie i wychowanie nastolatkow. To rodzice staraja sie uczynic swe dzieci
        nietykalne, zas asmi nie maja dla nich czasu. Efekty widzimy w wynikach badan.
        • onari haha ha 19.03.05, 12:51
          "... nieszczęśliwy, zdołowany, bezsilny. Ponad jedna trzecia miała problemy ze
          spaniem. - Młodzi dobrze oceniają swoje umiejętności, ich samoocena nie
          ucierpiała. Ale otoczenie odczuwają jako hamujące ich ambicje."

          to nie odpowiedz na powyzszy tekst komentarza, ale tak mi sie nacisnelo. a z
          samym komentarzem tez sie zgadzam.

          tak, mlodzi maja wysoko samoocene, uwazaja, ze wszystko wiedza i umieja. a
          umieja g***o... niech ktos zrobi SENSOWNE badania, ile wie i umie dzisiejsza
          mlodziez. poza wyjatkami, potwierdzajacymi regule, nasz mlodziez to totalne
          dno. chamska, prostacka, bez wiedzy. zaraz sie ktos oburzy, ze nie mozna
          uogolniac, ale pracuje w 4 roznych placowkach oswiatowych, o roznym poziomie,
          w roznych czesciach miasta/roznych miastach i to co widze MNIE PRZERAZA!

          jeszcze podyskutuje o tym chetnie...
        • onari jeszcze raz ja 19.03.05, 12:56
          pomijam fakt oczywisty, ze znaczna czesc dzieci do 16 roku zycia podejmuje
          pierwsze kontakty seksualne z wlasnej woli. potem sie rozstaja. i w ramach
          "zemsty" opowiadaja rozne rzeczy...

          srednia wieku rozpoczecia wspolzycia?
          durne odpowiedzi na pytania w gazetkach dla dziewczynek i chlopcow:

          P: "mam 15 lat i chce wspolzyc z moim chlopakiem. jak sie zabezpieczyc?"
          O: "uzywaj prezerwatywy, ale nawet ona nie daje pewnosci"
          zamiast znacznie lepszej odpowiedzi: "DZIECKO, K***A - IDZ SIE UCZYC, A NIE O
          SEKSIE MYSLISZ!!!!!!!!"

          i mamy co chcielismy.
      • mbishop To jest efekt BRAKU bezstresowego wychowania 18.03.05, 16:25
        To jest efekt przemocy w domu, braku kontaktu z rodzicami, głupoty nauczycieli,
        księży i wszystkich pozostałych "autorytetów".
        Zresztą nie czarujmy się - tak było zawsze, tylko za komuny się o takich
        rzeczach NIE MÓWIŁO.
        • camel_3d co ty bredzisz?? 18.03.05, 18:32
          To wina w 100% rodzicow. To rodzice sa odpowiedzialni za dzieci, jezeli dziecko
          nie ma w domu milosci tylko TV i komputer to pozniej nie radzi sobie w zyciu. W
          szkole nauczyciele nie maja obowiazku wychowywac dziecka za ciebie.
          Za komuny dzieciak dosla 2 razy po lapach cyrklem to sie pozniej 2 ryzy
          zastanawial czy rozrabiac..a teraz? Dzieciki wyzywaja nauczycieli, a nauczyciel
          jest bezbronny, bo uderzyc nie moze, wyzwac nie moze, wyrzucic z klasy nie
          moze..albo mu si enie uda...
    • bzdzirek Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 08:56
      Od kiedy definicją molestowania jest "pieszczenie intymnych części ciała"??!!??
      • njord Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 10:32
        Od momentu, kiedy nie ma przyzwolenia drugiej osoby.
        • desspo61 Re: pewnie znowu przedwojenny syndrom chce 18.03.05, 10:45
          ale ksiadz zabrania
          trza nowej wislockiej
    • iguor Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 09:00
      Niezłe bzdóry. Kolejny niedokładny raport.
      • kopalniaropy Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 09:24
        świetnie. stajecie przed trudnym, poważmym problemem i jedyne, co potraficie
        zrobić to próbować go zbagatelizować, krytykować sam raport itd. oby tak dalej,
        na pewno zmienicie świat, mądrale, tak, to ludzie z "obop" sa wszystkiemu winni
        i niebicie dzieci, prawda? bo traktowanie dziecka poważnie, rozmowa z nim,
        budowanie zaufania to już za dużo kosztuje, to już za dużo wysiłku... żałosne...
    • camel_3d wina wychowania 18.03.05, 09:21
      szczegolnie tego bezstresowego.. niestety niewielu rodzicow
      potrafi "psychologicznie" podejsc do dziecka i po tem wychowanie bez
      autorytetow i bez streu daje takie wyniki..bo zycie przeynosi duzo stresu, z
      ktorym dzeciaki nie potrafia sobie poradzic.
      • mkopek Re: wina wychowania 18.03.05, 09:35
        Zgadza sie. Nie jestem za tym zeby dzieci wychowywac strachem, czy biciem.
        Jednak trzeba uczyc dzieci odpowiedzialnosci. Zas niektorzy bezstresowe
        wychowanie uznaja jako calkowity brak odpowiedzialnosci ze strony dzieci, za
        ich czyny. Do tego jeszcze dochodzi brak utrwalania w dzieciach szacunku do
        drugiego czlowieka. Przychodzi taki rodzic do domu i zaczyna gadac, ze sasiad
        to debil, jego szef w pracy to idiota, itp epitety na eksedientke w sklepie,
        pracownika banku, goscia ktory jechal przed nim samochodem. A gdzie miejsce na
        tolerancje, na milosc do blizniego? Gdzie szacunek do innych ludzi? Rodzice
        zastanowcie sie nad soba i nad swoimi dziecmi. Jestescie dla nich najwiekszym
        autorytetem i to na was sie one wzoruja.
        • henryad DEMORALIZACJA symptomy naszego czasu. 19.03.05, 04:32
          Właśnie te ''autorytety'' demoralizują nasze dzieci i także rodziców, którzy
          biorą nieodzowny z nich przykład w prasie, kinie, telewizji, szkole,
          literaturze w rządzie, sejmie i nawet w nieodpowiednim autorytarnym
          dogmatycznym kościele (może to być katolicki, protestancki itd) bez prawdziwego
          Boga, Jezusa Chrystusa. To jest brak autorytetu jedynego Jezusa Chrystusa przy
          innych wszelakich autorytetach. Poprostu społeczeństwem rządzą zdemoralizowane,
          kłamliwe, a nawet ''moralizatorskie'' męty i gangi jak te w GW, realizującące
          na wszystkim swoje brudne tajne interesy postżydokomuny.
          Oto co prorokuje apostoł Paweł w 2 liście do Tymoteusza roz.3: ''A to wiedz, że
          w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy. Ludzie bowiem będą smolubni,
          chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni,
          bezbożni, bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie
          milujący tego co dobre, zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze
          niż Boga, którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest
          zaprzeczeniem ich mocy..''
          Prawdziwa Miłość jest Bogiem, która raduje się z dobra i prawdy i nie nawidzi
          zła. Jezus Chrystus mówi: kto kocha córkę, syna i żonę swoją bardziej niż Mnie
          nie jest mnie godzien. Jeśli nie mamy właściwej Miłości do Boga, Jezusa
          Chrystusa na pierwszym miejscu w naszym sercu nie pomoże nam inna ''miłośc''.
          Bóg w nas konstytuuje w nas wszystko co jest dobre. Bez Niego nie ma mowy o
          jakimś innym ''dobrze'
          Dlatego Jezus Chrystus mówi: trwajcie we Mnie, bo beze Mnie nic nie możecie
          uczynić (dobrego). Nie możemy właściwie nawet kochać swojej żony, swoich
          dzieci swoich przjaciół i swoich wrogów.
          Polecam akt wiary: zaprosić Jezusa Chrystusa do swojego serca i chodzić w Nim.
          On jest tą wąską drogą prowadzącą do zbawienia i innej nie będzie niezależnie
          od różnych ''teologów''żydo,islamo,hindu...etc a nawet fałszywych chrześcijan.

          • anastazja73 Re: DEMORALIZACJA symptomy naszego czasu. 19.03.05, 11:38
            Dziwna sprawa z tymi dziećmi, tak naprawdę ich nikt nie kocha ( niestety
            większości), jestem nauczycielką od 20 lat i bardzo lubię swoich uczniów, oni
            mnie też, wiem takie przerażające rzeczy o ich osobistych przeżyciach -
            opowiadają mi. Czasem musiałam interweniować ( nawet policja była informowana i
            zaangażowana). Pracuję w szkole średniej i mam kontakty z dorosłą młodzieżą,
            łakną akceptacji, po swoich wyskokach - chamskich odzywkach, przychodzą i
            pytają - lubi nas pani jeszcze- lubię, lubię i staram się to okazać dobrym
            słowem i swoją dostępnością, choć z drugiej strony boję się przzytulić takie
            dziecko do siebie, czy zaprosić do domu, a wiem że czasem tego potrzeba-
            przygarnąc zapłakana dziewczynę.
    • kacper2004 Niedawno sami bylismt nastolatkami 18.03.05, 09:43
      Jak widzę co się teraz dzieje to tak naprawdę nie jestem wściekły tylko jest mi
      smutno - jeszcze niedawno sam byłem nastolatkiem, jeszcze niedawno bylem w
      szkole podstawowej - no i jak tam było - normalnie tak jak w szkole być powinno
      - jak była bijatyka to jeden na jeden, a nie 3 kopie i skacze jednemu po twarzy
      a dziewczyny klaszczą bo to fajne :( pewnie! podstawiało się nogi biegającym,
      tak że czasem ktoś sobie nawet pysk rozwalił ...no ale przecież było mówione
      "NIE BIEGAĆ", czasem wlepiło się gumę we włosy dziewczyny ale nigdy nie brało
      jej się na siłę w kiblu w kilku gości. Moim zdaniem to wszystko błędy i rodziców
      i nauczycieli i srodowiska, rozpiescili gowniarzy ale w zlym kierunku ....
      • uuk Re: Niedawno sami bylismt nastolatkami 18.03.05, 11:20
        dzisiaj wychowuje telewizja i nasza wina że nie bierzemy mediów za mordę.
        dzisiaj lustruje sie polityków sedziów itp. a kiedy wreszcie zacznie sie
        sprawdzać ile za jeden czy drugi artykulik wziął dziennikarz? 4 władza
        nietykalna :( zresztą pzeciez to ludzie święci,z innej ulepieni gliny
        zresztą moze i mnie wychowala telewizja, zwłaszcza te czwartkowe filmy dla
        drugiej zmiany (radzieckie wojenne) - może dlatego do dziś sie biję jeden na
        jednego, albo i jeden na pół :)
    • upierdliwy_dziad Co tu robić ?! 18.03.05, 10:27
      To wszystko wina Michnika, Wałęsy i posła Gruszki !
      A tymczasem... "ten kraj jest nasz i wasz" !
      DO LEKARZA... PSYCHICZNEGO !
    • villea Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 11:34
      Najlepiej utyskiwać na rodziców, którzy "bezstresowo wychowują", na szkołę,
      która jest niezaradna.. Tylko oburzeni autorzy tych postów mają aureolę i jak
      się publicznie wypowiadają to świętsi od papieża.
      Bardzo dobrze, że wreszcie zostały przeprowadzone takie badanie. Wbrew
      wszystkim prawicowcom, Pospieszalskim i matkom-Polkom w moherowych beretach.
      Pora przewartościować więkoszość teorii pedagogicznych, zrozumieć, że
      międzypokoleniowy transfer wartości odbywa się już innymi kanałami. Nie poprzez
      dziadków i rodziców, ale poprzez nowe technologie i kulturę masową. Rosnie
      pokolenie wychowane na łatwodostępnej pornografii, a sex staje sie sposobem
      spędzania wolnego czasu. Tu juz nie działają zakazy albo straszenie, ze "to
      grzech".
      To naprawde przełomowe badania i mam nadzieję, że przejmą sie nimi dziekani
      wydziałów pedagogicznych i nauk społecznych.
      EM
      • ferein Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 12:26
        tylko to właśnie ci prawicowcy, i inne grupy które wymieniłaś starają się
        walczyć z kloaką kultury masowej, pornografią itd.
        • villea Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 14:58
          Powiedziałabym, ze maskować problem. To, że cos jest zabronione, nie oznacza,
          że tego nie ma (vide aborcja). Walczyć z pornografią? Bijąc kioskarza, który w
          kiosku ma jakies pornopisemka? Nie da się 'walczyć" z kulturą masową, to sedno
          naszego świata. Taka "walka" to raczej budowa świadomości i edukacji sexulanej
          (której prawica się sprzeciwia), wpajnie, że pornografia redukuje i kobiety, i
          mężczyzn do wymiaru kilku elementów anatomicznych kompletnie ich
          odhumanizowując, że przypadkowy sex i prostytutki to nie excytująca rozrywka
          dla pryszczatych chłopców, ale konkretne zagrożenie zdrowia.. Przeciwwagą dla
          wartości i stylu zycia nastolatków nie jest moralizowanie, przymus "chodzenia
          do kościoła", zakazy... I chyba więcej niż prawicowcy dla walki z kultura
          masową robią nurty przeciwstawiający się wspólczesnym korporacjom i ich
          marketingowi, wykorzystującemu sex i bezmyslny styl zycia w swoich przekazach.
    • tam.tam.tu Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 11:55
      >>> Badanie TNS OBOP na 5173 uczniach z reprezentatywnej próby szkół
      ponadgimnazjalnych, kwiecień-maj 2004 r.

      sekunda, to badanie z kwietnia zeszłego roku i wy dzisiaj o nim piszecie!!
      Autor zbierał myśli, czy tyle zajmuje pisanie takiego elaboratu???
      nie ma nowszych badan. rozumiem, że przez rok nie mogły zaistnieć fundamentalne
      zmiany, ale pisać jako news, co było przed rokiem to jakieś chore
      • migotkaus Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 18:24
        Jestem pracownikiem TNS OBOP osobiście robiłam to badanie. Zanim takie badanie
        zostanie opublikowane musi być opracowane. Oczywiście to badanie wywołało święte
        oburzenie wśród rodziców "Jakim prawem są zadawane takie pytania mojemu
        dziecku?" Tak więc najpierw była toczona walka z rodzicami aby móc opublikowac
        te badania. I kto tu mówi o zakłamaniu rodziców i generalnie naszego
        społeczeństwa, dulszczyzna się szerzy.
    • pj63 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 11:55
      Zanim zaczniemy wycigac jakiekolwiek wnioski przypominam tylko ze:

      -alosc artykulu bazuje na MOCNO kwestionowanych MERYTORYCZNIE i dyskutowanych
      badaniach niejakiego Izdebskiego

      Prywatnie, po obejrzeniu paru popisow telewizyjnych i przeczytaniu paru
      artykolow Izdebskiego:

      -po prostu mu nie wieze, facet ma teze i kiedy kwestionuja jego badania na
      gruncie merytorycznym obraza, uprawia demagogie itd.

      Podsumowujac:

      -nie twierdze, ze jest cacy ale "garbage in garbage out" - z watpliwych danych
      watpliwe wnioski.

      Ze zwyklej ciekawosci, Pytanie do nlodych. Z artykulu wynika ze ZGWALCONE jest
      18% populacji 17-18 lat w Polsce. Na 20 osobowa klase daje to 4 (cztery) osoby.
      Przypominam, ze mowimy o GWALCIE nie sytacji, ze ktos nie ma ochoty ale w koncu
      i tak dochodzi do stosunku. GWALT czyli traumatyczne przezycie ktore raczej nie
      pozostaje bez skutkow.
      Pytanie: czy sadzisz ze co 5 osoba (1 osoba w co 3 lawce) zostaly ZGWALCONE??
      • dorotacyt Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 13:07
        Tak
      • r306 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 13:58
        Widzisz, poddajesz w watpliwosc jakas statystyke, bo Tobie "w glowie sie cos
        nie miesci". Przeprowadziles jakies kontrbadania, ktore pokazuja cos innego?

        Dla Ciebie gwalt, to od razu since na calym ciele i sznyty na szyi od
        przystawionego noza? Czlowieku! Gwaltem juz bedzie wymuszenie stosunku "za
        cos". Za skreta, za napisanie wpracowania na lepsza ocene. Pojecia nie masz w
        swej nieswiadomosci do jakiego bagna sie staczamy, ale walisz w jakiegos
        psychologa, bo nie podobaja Ci sie jego tezy.
        Twoje WYOBRAZENIA o zachowaniach Twojego dziecka nie maja tu znaczenia. Licza
        sie fakty, a nie pobozne zyczenia.
        No ale jak ktos pisze "nie wieZe", to o czym tu rozmawiac...
        • pj63 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 19.03.05, 21:32
          > Widzisz, poddajesz w watpliwosc jakas statystyke, bo Tobie "w glowie sie cos
          > nie miesci". Przeprowadziles jakies kontrbadania, ktore pokazuja cos innego?

          Nie i nie powoluje sie na swoje watpliwosci tylko na publiczne watpliwosci
          innych z "branzy" badawczej.

          > Dla Ciebie gwalt, to od razu since na calym ciele i sznyty na szyi od
          > przystawionego noza? Czlowieku! Gwaltem juz bedzie wymuszenie stosunku "za
          > cos". Za skreta, za napisanie wpracowania na lepsza ocene.

          Hej, chyba sobie jaja robisz. Jak dajesz dupy za wypracowanie to jestes tylko
          tania dziwka (sorry za mocne slowa, ale chyba zupelnie wszystko ci sie
          porypalo).
          Niestety swoim rozumowaniem przykladasz reke do sytuacji. Nie mowisz: rusz
          tylek i napisz wypracowanie, nie siegaj po skreta, tylko mowisz: biedne dziecko
          zostales zgwalcone za wypracowanie. Paranoja.

          > swej nieswiadomosci do jakiego bagna sie staczamy, ale walisz w jakiegos
          > psychologa, bo nie podobaja Ci sie jego tezy.

          Wale w psychologa poniewaz, nie podoba mi sie sposob jego pracy (nawet nie on
          sam).

          > Twoje WYOBRAZENIA o zachowaniach Twojego dziecka nie maja tu znaczenia. Licza
          > sie fakty, a nie pobozne zyczenia.

          Wlasnie, a jakie sa fakty. Na podstawie Izdebskiego ja tego nie wiem.
      • kociamama Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:05
        Przypominam, ze mowimy o GWALCIE nie sytacji, ze ktos nie ma ochoty ale w koncu
        >
        > i tak dochodzi do stosunku.

        A czym jest gwałt wobec Ciebie, jesli nie tym, ze jedna ze stron nie ma ochoty,
        a i tak dochodzi do stosunku?

        POzdrawiam,
        Kociamama.
        • maksimum Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 16:20
          kociamama napisała:

          > Przypominam, ze mowimy o GWALCIE nie sytacji, ze ktos nie ma ochoty ale w
          koncu
          > >
          > > i tak dochodzi do stosunku.
          >
          > A czym jest gwałt wobec Ciebie, jesli nie tym, ze jedna ze stron nie ma
          >ochoty,a i tak dochodzi do stosunku?

          A moze ona dla samej zasady NIGDY nie ma ochoty??

          > POzdrawiam,
          > Kociamama.
          • abigail_g Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 19.03.05, 00:39
            > A moze ona dla samej zasady NIGDY nie ma ochoty??

            a co to za różnica?
        • kropekuk Hahaha... Dla tego patriarchy to nie gwalt, ale 19.03.05, 04:58
          zapewne "obowiazek malzenski"... Biedna jego zona, biedna...
        • pj63 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 19.03.05, 21:44
          > A czym jest gwałt wobec Ciebie, jesli nie tym, ze jedna ze stron nie ma
          ochoty,

          Zycie jest pelne rzeczy ktore robimy nie majac na to ochoty, z calej masy
          powodow.

          Stosujac takie podejscie umniejszasz pojecie prawdziwego gwaltu. Swiat ma cala
          mase odcieni.

          Dlaczego Izdebski nie zapytal "czy zostalas/les zwalcona/y" obok pytania o
          zmuszanie?



    • rafal_koko Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 12:14
      A może to zwykła sinusoida? W następnej dekadzie będą grzecznie paciorki
      klepać, a za 20-30 lat znów poszaleją?
    • himerodon wychować bezstresowo 18.03.05, 12:37
      rodzice wychowuja bezstresowo? pedagodzy nie radza sobie? jak rodzice mają
      odpowiedzialnie wychować swoje pacholę jeśli zapychają ile sie da w pracy bo
      kaska zawsze się przyda. muszą się "integrować" z firmą i być dyspozycyjnymi.
      najprościej kupic dziecku nowe adidaski by mogło nie być gorsze od innych.
      kupic komórke aby było pod telefonem. co ma robić nastolatek który po szkole
      wraca do domu gdzie ma tylko odgrzać makaron w mokrofali i do wieczora luz bo
      starzy w pracy. z masmediów tez nic ciekawego się nie dowie bo tam nic nie ma
      poza sieczką dla mózgu. kto ma ich wychować? szkoła? szkoła to tylko kilka
      godzin dziennie, są prawa ucznia i to co już cytowano że jak coś sie dzieje to
      reakcją jest "moje dziecko? to nie możliwe!". to nie tylko problem rodziców i
      szkoły. taką mamy pochrzanioną rzeczywistość.
      ideał sięgnął bruku.
      • michal25arizona Re: wychować bezstresowo 19.03.05, 01:16
        Typowe podejscie typowego Polaka.
        Kiedy w koncu My jako narod zrozumiemy, ze rzeczywistosc to nie cos co spadlo
        na nas z nieba tylko cos co sami tworzymy ???
        Ludzie nie chodza na wybory, bo to podobno nic nie znmieni, a potem narzekaja
        na RZECZYWISTOSC...
        Pozdrawiam
    • alatien Pesymizm 18.03.05, 12:58
      Ciekaw jak wyszlaby ta ankieta wczesna wiosna lub latem? Zima zawsze ludzia
      blizej do nastrojow beznadzieji i stanow depresyjnych.
      Rowniez pytania byly dosyc jednostronne. Wszystkie dotycza wlasciwie zlych
      sytuacji: czy palisz, czy jestes nieszczesliwy(a), czy byles(as)
      molestowany(a).... Widocznie nic innego juz ludzi nie interesuje. Bo nikt ich np
      nie pytal czy maja hobby lub pasje albo czy w ostatnim miesiacu czuli sie
      szczesliwi. Odpowiedzi na te pytania bylyby rownie wazne co ta ankieta.
    • rochkaczmarek "Szkoła dziś już nie jest zadnym autorytetem"aCo? 18.03.05, 13:57
      "Kolejny sygnał, że musimy coś dla tych młodych zrobić" święte słowa...tylko
      słowa...młodzi mają narawde wiele więcej problemów, wszelkiego pokroju i wydaje
      mi się że dzisiejsze czasy są o wiele trudniejsze do Zycia niz np. w ubiegłym
      stuleciu..z wiadomych powodów, wszystko się zmienia, wszystkiego jest coraz
      więcej...trudniej wybierać, czesto zanikają prawdziwe wartosci, zastępują je
      ułudy, komercja, moda, snobizm, gazety młodzieżowe kreuja swiatopoglad,
      tendencje samorealizacji...teraz wielu młodych popada w uzaleznienia chociazby
      od komputerow co tez nie ulatwia im kontaktow z ludzmi....cieżko życ dzisiaj ;
      ( ... ;)
      • henryad Re: "Szkoła dziś już nie jest zadnym autorytetem 19.03.05, 05:08
        Powtarzam mój post poprzedni:
        Właśnie te ''autorytety'' demoralizują nasze dzieci i także rodziców, którzy
        biorą nieodzowny z nich przykład w prasie, kinie, telewizji, szkole,
        literaturze w rządzie, sejmie i nawet w nieodpowiednim autorytarnym
        dogmatycznym kościele (może to być katolicki, protestancki itd) bez prawdziwego
        Boga, Jezusa Chrystusa. To jest brak autorytetu jedynego Jezusa Chrystusa przy
        innych wszelakich autorytetach. Poprostu społeczeństwem rządzą zdemoralizowane,
        kłamliwe, a nawet ''moralizatorskie'' męty i gangi jak np. te w GW,
        realizującące na wszystkim swoje brudne tajne interesy postżydokomuny.
        Oto co prorokuje apostoł Paweł w 2 liście do Tymoteusza roz.3: ''A to wiedz, że
        w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy. Ludzie bowiem będą smolubni,
        chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni,
        bezbożni, bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie
        milujący tego co dobre, zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze
        niż Boga, którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest
        zaprzeczeniem ich mocy..''
        Prawdziwa Miłość jest Bogiem, która raduje się z dobra i prawdy, i nie nawidzi
        zła. Jezus Chrystus mówi: kto kocha córkę, syna i żonę swoją bardziej niż Mnie
        nie jest mnie godzien. Jeśli nie mamy właściwej Miłości do Boga, Jezusa
        Chrystusa na pierwszym miejscu w naszym sercu nie pomoże nam inna ''miłośc''.
        Bóg konstytuuje w nas wszystko co jest dobre. Bez Niego nie ma mowy o
        jakimś innym ''dobrze'
        Dlatego Jezus Chrystus mówi: trwajcie we Mnie, bo beze Mnie nic nie możecie
        uczynić (dobrego). Nie możemy właściwie nawet kochać swojej żony, swoich
        dzieci swoich przjaciół i także swoich wrogów.
        Polecam akt wiary w Jednorodzonego Syna Bożego,Jezusa Chrystusa (Boga w ciele,
        który zmarł za nasze grzechy i zmartwychstał abyśmy zmartwychwstali do nowego
        życia w Nim): zaprosić Jezusa Chrystusa do swojego serca i chodzić w Nim
        (zademonstrować ten akt publicznie bezwględu na ryzyko ośmieszenia, może to być
        kościół lub jakakolwiek inna codzienna sytuacja).
        Jezus Chrystus jest tą wąską drogą prowadzącą do zbawienia i innej nie będzie
        niezależnie co mówią inni ''teologowie''
        żydo,islamo,hindu...etc a nawet fałszywi chrześcijanie.
        Powodzenia na nowej drodze, kim samym jest Jezus Chrystus.
        Zacznij czytać Nowy Testament każdego dnia np. od Ewangelii Jana.
        Medytuj nad każdym słowem (nie śpiesz się), to Duch Sw. będzie w Tobie czynił
        dzieła o których nigdy nawet nie marzyłeś
    • kamea78 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 14:31
      Co może szkoła? NIC. Jestem nauczycielką i wierzcie mi, nasyłanie kuratorium i
      policji za uwagę "Córka pali w ubikacji i odnosi się wulgarnie do dyrekcji.
      Proszę o rzetelną rozmowę." jest na porządku dziennym. Dzieci mają prawa, a Ty
      belfrze-frajerze tak mi ucz mego geniusza, żeby się nie zestresował. W dyrekcji
      oparcie takie jak w tyczce od fasoli. Każdy boi się o stołek i udaje, że nic
      nie widzi. Jeśli w szkole nie będzie mocnego frontu tylko za wszystko
      przepraszający dyrektorzy i zmuszani do przeprosin nauczyciele, bo np. kazali
      iść odnieść klucz do pokoju nauczycielskiego, a synek nie miał ochoty i to jest
      dybanie na jego wolność osobistą, to rzeczywiście, będzie jeszcze gorzej...
      • r306 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 14:47
        Ostatnio ogladalem w 3TVP program, w ktorym dziennikarze ujmowali sie za
        chlopcem, ktoremu dyrektorka, pod grozba sanksji, kazala obciac dredy.
        Wypowiadal sie tatus (100% hipis ;)), ktory gardlowal w nieboglosy, ze pani
        dyrektor nie miala prawa itd. Padaly, a jakze - paragrafy prawne, ale i
        takie "racje", ze mlodzi ludzie w swym wygladzie wyrazaja siebie, ze tak
        okazuja emocje i zakazanie im tego bedzie rodzilo ich stres. Smialem sie, choc
        po calym programie nie bylo mi do smiechu...
        Doczekalismy sie w Polsce ziszzenia przeklenstwa "obys cudze dzieci uczyl" :(

        Gdyby tego bylo malo, za dobor kadr odpowiada i glownym 'przelozonym'
        nauczycieli jest w miejscowosciach gminnych.... WOJT. Czesto czlowiek o slabym
        wyksztalceniu, nie majacy pojecia o dydaktyce, a na zebraniach mlodzi
        nauczyciele, drzacy o swoje eraty slysza od takiego pana: "ciesz sie, ze masz
        prace".
      • kociamama Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:10
        A dlaczego niby uczen odnosic mialby klucz do pokoju nauczycielksiego? W w ielu
        szkolach powierzanie klucza uczniom jest chyba niedozwolone, tak samo jak
        wchodzenie do pokoju nauczycielskiego. No i w regulaminie szkoly chyba tez nie
        ma punktu, ze uczen jest odpowiedzialny za odniesienie gdzies kluczy. To akurat
        wchodzi w zakres obowiazkow nauczyciela, wiec jest dobra wola ucznia jesli
        odniesie ten klucz, jezeli go nauczyciel grzecznie poprosi, ale ma prawo sie
        nie zgodzic. Uczen jest zeby sie uczyc, a nie zeby byc poslugiwaczem.

        POzdrawiam,
        KOciamama.
        • r306 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:22
          > A dlaczego niby uczen odnosic mialby klucz do pokoju nauczycielksiego?
          Ajajajaj, komletnie nie zrozumialas przykladu. Wzielas go doslownie i w sposob
          czystorodzicielski obrobilas na potrzeby chronienia swojego potomstwa.

          Tu chodzi o szacunek - szacunek ucznia w stosunku do nauczyciela. Ja bylem
          wychowywany w tym duchu, ze gdy osoba starsza, darzona szacunkiem, prosi o
          jakas przysluge to sie ja wykonuje. Tylko prosze - nie upychaj mi tu przykladow
          dewiantow seksualnych.
          Piszesz, ze nigdzie nie jest napisane, ze uczen ma odnosic klucze na prosbe
          nauczyciela. A jest gdzies napisane, jakie prosby rodzicow rodzicow ich dziecko
          powinno wykonywac???? Pokazesz mi taki spis???? Regulamin szkoly mowi, ze
          dziecko ma okazywac szacunek i poszluszenstwo wobec pedagogow. W tym zakresie
          mozna spokojnie pomiescic wykonanie polecenia, ktore wykracza poza "naucz sie
          akapitu pierwszego".

          > Uczen jest zeby sie uczyc, a nie zeby byc poslugiwaczem.
          Braaaawo!!!!! Twoje dziecko, jak rozumiem, nie wykonuje zadnych obowiazkow w
          domu - nie wynosi smieci, nie myje naczyn, nie sprzata.
          Ubawilas mnie.

          Inna kwestia jest juz, czy akurat o noszenie tego klucza dziecko moglo byc
          poproszone. Chodzi o przepisy wewnetrzne szkoly. Nie powinny byc one lamane czy
          naginane przez samych nauczycieli. I z taka krytyka sie bezwglednie zgodze.
          • kociamama Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 19.03.05, 11:39
            Tu chodzi o szacunek - szacunek ucznia w stosunku do nauczyciela. Ja bylem
            > wychowywany w tym duchu, ze gdy osoba starsza, darzona szacunkiem, prosi o
            > jakas przysluge to sie ja wykonuje.


            PO pierwsze szacunek nalezy sie jednakowy wszystkim ludziom (czyli zarowno
            uczniom jak i nauczycielom) z samej racji poszanowania godonosci drugiego
            czlowieka. POnadto, szacunek to dosc trudne do zdefiniowania slowo, bo ca
            wlasciwie za tym stoi? Wg mnie, na inny rodzaj szacunku (niz poszanowanie
            godnosci drugiego czlowiekaa z racji tego ze jest inna zyjaca, czujaca istota)
            trzeba sobie zasluzyc lub/i zapracowac. Niestety nie przychyle sie do
            twoerdzenia ze wsszsytkim osobom starszym winni jestemy jakis specjalny
            szacunek tylko z racji wieku. Jezeli nauczyciel jest niesprawiedliwy,
            niuprzejmy i/lub niekompetentny, nieslowny itd. to raczej szacunku u uczniow
            sobie nie zyska.



            PIszesz o posluszenstwie. To przezytek idei szkoly z zaboru pruskiego.
            Naczelnym zadaniem szkoly nie jest wymaganie posluszenstwa od uczniow i
            wpajania dyscypliny. Tak pojmowana szkola przydatna byla w epoce wielkich
            ambicji militarystycznych i przygotowala ucznia do bycia zolnierzem. Teraz
            jednak by szkola przygotowala ucznia do zycia w spoleczenstwie na inne wartosci
            kladzie sie nacisk. Np. tolerancja, integracja narodow, tworcze myslenie,
            rozwiazywanie problemow/konfliktow, sztuka negocjacji, umiejetnosc pracy w
            grupie itp. Bezwzgledne posluszenstwo moze byc egzekwowane jedynie w
            suytuacjach zagrazajacycm zdrowiu badz zyciu jakis oosob, ale nie w przypadku
            pierdół, typu skocz no mały do sklepiku po kawe dla mnie, bo pic mi sie chce.

            Co do obowiazkow dzieci w domu, to jak najbardziej powinny je one miec, jak
            wszyscy. Ale nie widze zwiazku z odniesieniem kluczy, bo nauczyciel tak chcce.
            PO prostu obowiazki ucznia sa jasno okreslone w regulaminie, a wykonywania
            wszelkich innych czynnosci, bo nauczyciel mu kaze moze uczen odmowic.

            POzdrawiam,
            Kociamama.
        • ferein Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:41
          widać, że jesteś przedstawicielką "kfiatu młodzierzy", bo dla takich główną
          odzywką jest "a gdzie jest to napisane" i mają rację bo gdzie jest napisane, ze
          nie można wkładać nauczycielowi kosza na głowę?
          Pewnie zaraz napiszesz, jacy to oni super, bo swoich praw dochodzą. problem
          zaczyna się gdy ktoś zwróci uwagę nie na prawa ale na obowiązki i konsekwencje
          działań, wtedy to już mamy do czynienia tylko z "bezdusznym prawem, krępującym
          rozwój". Podobnie gdy ktokolwiek inny zechce dochodzić swoich praw
          (niekoniecznie przyjemnych dla dzieciaczków), szybko staje się chamem nieczułym
          i bezdusznym itp.
          Moja znajoma nauczycielka musiała znosić takich którzy na każdą prośbę reagowali
          "a gdzie jest to napisane", hehe gdy później poprosili o wycieczkę
          odpowiedziała dokładnie tak samo (nigdzie nie jest napisane, że nauczyciel ma
          uczestniczyć w wycieczkach) ile było jęków, złorzeczeń. Nie mówię już co działo
          się gdy znajoma zaczęła restrykcyjnie przestrzegać prawa na maturze hehehe
          :))))) (bo gdzie jest napisane, że wychowawca ma pomagać)
          • kociamama Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 19.03.05, 11:49
            Jedyne o czym pisze to to, ze nalezy ucznia traktowac jak czlowieka, ze jemu
            tez nalezy sie szacunek, i ze ma prawo nie zgadzac sie z niedorzecznymi
            zachciankami nauczcyciela.

            Nie popieram maltretowania nauczcyieli przez uczniow, jak insynuujesz, ale w
            druga strone tez to dzialac nie moze. Przywolalas nauczyciela z Torumia, ale
            byly to bardzo dziwne zdarzenia, gdyz nauczyciel ewidentnie sobie nie radzil, i
            nikt z innych nauczycieli nie udzielil mu pomocy. Takie dzialania uczniowie
            nagrali mialy miejsce przez caly rok i dyrekcja o tym wiedziala, ale nie
            zrobiono nic. wiec niestety nauczyciele byli wspolwinni, bo udawali ze nie
            wiedza o maltretowaniu kolegi przez uczniow.

            Co do matury, to absolutnie wychowawca nie powinien na maturze nikomu pomagac,
            i nie jedynie za kare, ale z zasady, bo po co inaczej w ogole organizowac
            mature? Matura ma byc sprawdzeniem wiedzy ucznia, nie nauczyciela, wiec
            jakakolwiek pomoc na maturze jest dla mnie nie do pomyslenia. NIestety
            nauczyciele to robia. Czemu? Bo niekompetentnie ucza, nie przygotowuja uczniow
            do matury stawiajac dobre stopnie za nic, a potem trzesa tylkiem, ze za duzy
            odsetek poleje mature, i ich sie za to pociagnie do odpowiedzialnosci, bo
            wyjdzie na jaw cala niekompetencja.

            POzdrawiam,
            KOciamama.
        • kamea78 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:54
          Klucz miał być odniesiony, bo ten sam uczeń bezceremonialnie wszedł do pokoju
          nauczycielskiego, zgarnął klucz z szafki mówiąc "Pani X prosiła o klucz"- był
          to klucz do pracowni komputerowej. Po wyjasnieniu pani X, poprosiła o
          odniesienie klucza i wytłumaczenie sie z postępowania przed dyrektorem. A gdzie
          to jest napisane, że mamy tolerować chamstwo?
    • kociamama Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 14:59
      Co rozumiesz przez wychowanie "bezstresowe"? Kazde wychowanie jest stresujace,
      bo dazy do narzucenia okreslonych regul jednostce, ktora jest na to mniej lub
      bardziej podatna. Moze sprecyzuj jakie metody wychowawcze sie nie sprawdzaja?

      Mysle, ze za taki stan nalezy winic przede wsystkim stosowanie przemocy w
      rodzinie. W koncu 80% POlakow zaznaje przemocy w rodzinie w dziecinstwie, i oto
      tego efekty.

      POzdrawiam,
      Kociamama.
      • jgn Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:14
        Ej, czy tylko ja mam wrażenie, że ten artykuł jest tendecyjny...?
        Sama jestem nastolatką i nie wiem dlaczego mamy taką 'złą prasę'.
        I dlaczego co drugi dorosły jest z nas niezadowolony- szczególnie że część z
        tych dorosłych to rodzice...
    • little_horn Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:09
      eeee głupoty ludzie popisali w tych badaniach...
    • lepto Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:13
      Problemem z pewnością są również autorytety -których po prostu brak, a jeśli są
      to czasami rozpływają się jak bańka mydlana (vide - Lech Wałęsa). Lansowane są
      modele życia łatwego na pograniczu prawa, ale za to z niezłą bryką, dobrą
      komórką i ładnym ciuchem. System kapitalistyczny, gdzie materia stała się
      głównym celem człowieka został u nas źle zdefiniowany - dlaczego nie uczymy się
      na błędach innych - niewiem. Pewnie to nasz narodowy charakter. Ja narazie
      jestm pacyfistą ale kiedy przyjdzie rewolucja to wszystkich "kmiotów" stąd
      wymiote :-)
    • amaya007 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:24
      mysle ze to nie jest wina "bezstresowego wychowania" tylko postepu.

      sama jestem osoba mloda, ale szczerze mowiac w swoim srodowisku wsrod dziewczat
      jestem ta chyba najbardziej zdegenerowana, a nie ćpam (wow...), owszem mialam
      kontakt z marihuaną, ale na wszytsko trzeba patrzec trzezwym okiem. owszem,
      palę papierosy... i to nawet nie rzadko, ale na kazdej imprezie, czyli raz na
      tydzien czy raz na dwa. mimo to nie jestem uzalezniona, bo palenie nie smakuje
      mi za bardzo, czasem po prostu pale dla towarzystwa... i nie mam zamiaru
      bardziej w to brnac, bo to glupi nalog, i calkiem niepotrzebny. nie marzy mi
      sie bycie popielniczka. czy pije? tak. i o dziwo zgodnie z badaniem zaczelam
      mniej wiecej gdy mialm 14-15 lat.

      do tego naleze czesciowo do subkultury hh.


      przerazajace?
      nie.
      a wiecie dlaczego?
      bo ja czuje nad tym kontrole, patrzac na to co dzieje z innymi ludzmi. znam
      koolo 10 alkoholikow, bardzo duzo osob uzaleznionych od narkotykow. i to
      wszytsko ludzie gdzies tu obok.
      i wszyscy Ci ludzie to ludzie dorosli.
      wiec o czym my tu mowimy.

      jesli kiedys poczuje ze jest gorzej to wystopuje... wiem, teraz odezwa sie
      glosy, ze zanim sie spostrzegne yto papadne w alkoholizm, i temu podobne.

      haaaa...
      a ja wiem, ze tak nie bedzie. to totalna abstrakcja.
      czemu?

      bo ja mam aspiracje.
      marzenia do spełnienia i zaplanowany kawal zycia.
      dobrze sie ucze i mam dobry kontakt z mama.
      taty nie mam (a moze to jest powod, mojego bycia typowym "polskim nastolatkiem")

      szczerze mowiac to uwazam ze nalezy zachowac swiatlosc umyslu i rozsadek.
      kazdy mlody clzowiek szalał kiedyś tam...
      i nie mowcie mi ze nieee, bo to jest niedorzeczne.

      pozdrawiam.
    • tomash8 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:28
      Ktoś napisał żę "szkoła nic nie może"... i faktycznie jest w tym stwierdzeniu
      sporo prawdy, ale(jak zwykle jast "ale") co uczeń wynosi ze szkoły? mianowice to że:
      - jest debilem
      - nic nie potrafi, nic w życiu nie osiągnie
      - jego rodzina jest patologiczna(poważnie, można coś takiego usłyszeć, zwłaszcza
      od księdza)
      - przekonanie, że podlizując się, albo "siedząc cicho" można osiągnąć mniej
      więcej tyle samo co przez uczciwą nauke


      Poza tym troszke denerwują mnie hasła że "uczeń ma szanować nauczyciela" ok, ale
      czy tych uczniów(lub ich rodziców) nauczyciele choć troszke szanują?

      Kocham też wypowiedzi w stylu "Ci gó..arze mają wszystko, nie muszą stać w
      kilometrowych kolejkach, oni nie wiedzą co to są problemy, blablabla..." tyle,
      że co Ci ludzie tak naprawde mają? świadomość że nawet najlepsza szkoła nie
      zapewni im pracy, a nawet jeśli coś znajdą, to i tak nie dorobią się mieszkania
      prędzej niż za 10 lat..
      • kamea78 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 15:59
        Nauczyciel nie szanujacy ucznia i rodzica, to nie pedagog, ale rzemieślnik... i
        to kiepski. Ale ja nie mam obowiązku być pokornym cielęciem, gdy ani rodzic,
        ani uczeń mnie nie szanuje. A to tylko dlatego, że tatuś przy kolacji
        palnął "Ta Twoja pani jest pier...", bo kazałam przynieść słowniczki
        ortograficzne - biblioteka nie dysponuje taką ilością, aby cała klasa mogła
        swobodnie korzystać...
        • tomash8 Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 16:05
          kamea78 napisała:

          > Nauczyciel nie szanujacy ucznia i rodzica, to nie pedagog, ale rzemieślnik... i
          >
          > to kiepski. Ale ja nie mam obowiązku być pokornym cielęciem, gdy ani rodzic,
          > ani uczeń mnie nie szanuje. A to tylko dlatego, że tatuś przy kolacji
          > palnął "Ta Twoja pani jest pier...", bo kazałam przynieść słowniczki
          > ortograficzne - biblioteka nie dysponuje taką ilością, aby cała klasa mogła
          > swobodnie korzystać...


          Oczywiście, nie chodziło mi o takie przypadki, tylko ogólnie... rok temu
          skończyłem LO, i to co tam "kadra nauczycielska" potrafiła czasem odstawić, to
          naprawde... moim zdaniem największą pomyłką jest coś o nazwie GIMNAZJUM -
          dzieciakom które skończyły 6 klase, idą do gimnazjum - czyli mimo wszystko
          szkoły średniej - i wydaje się że są niewiadomo jak dorośli, i potem są tego
          efekty... jak ja chodziłem do podstawówki, to będąc w ósmej czy siódmej klasie
          też miałem "wyskoki" ale jak spojrzałem na "kolegów" z pierwszej klasy, to
          przypominało mi to o moim miejscu w szeregu:)
    • czarna_rozpacz to nie, ich wina............... 18.03.05, 16:29
      dorosli sa do doopy,
      w domu i w szkole:(
      • nidemus PRAWDA..ALE NIE TAKA PROSTA.. 19.03.05, 00:56
        Dorosli tez sa zagubieni ale im jest sie trudno do tego przyznac(efekt
        wychowania w komunie....-dodam ze nie same minusy sie z tym wiaza).

        Trzeba bo prostu o tym rozmawiac. Swiat idzie do przodu( i moze za szybko),ale
        to my tylko jestesmy w stanie go "spowolnic".
        Zmieniaja sie wartosci, trzeba sie zastanowic wiec..co jest warte, ile..
        w co wierzyc(wybor dowolny-jest duzo pozytywnych rzeczy w ktore mozna wierzyc).

        Mozna tez obalic kosciol obecny, na przyklad i stworzy nowy(bardziej dla ludzi).
    • roninek Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 17:26
      To nie tylko wina szkoły, sami rodzice nie robią zbyt wiele żeby się
      zainteresować potomstwem. Pozaty są zbyt zagonieni za pieniędzmi, system jest
      zły. OBALMY SYSTEM ;)
    • little.mari Re: Nastolatki: martwią się, piją, wagarują 18.03.05, 17:50
      Oj dorośli śmieszni, kochani, zastroskani staruszkowie. O mój Boże, dzieci palą
      i piją...?! Zrywają się...?! Niemożliwe!!! A jednak. W sumie nic nowego. Stara
      bieda. A prawda jest taka, że nie znam osiemnastolatka, który nigdy nie pił
      alkoholu i nie zapalił papierosa, mało tego, nie znam nastolatków w przedziale
      16 i wyżej lat, którzy bawili by się w inny sposób (no tak, jeszcze dragi).
      Piją wszyscy, palą też i nie mówie tego tak sobie, opisuje środowisko ludzi mi
      bliskich, ze srednią 4,3 (jak na 1 czy 2 klasę liceum to nieźle). Moja szkoła
      jest chyba 11 czy 13 w kraju, żadnego 'menelstwa' w popularnym tego slowa
      znaczeniu, tam nie ma. A jednak ciągną jak bąki. I ty, kochany rodzicu raczej
      nie masz pojęcia o tym, co robi twoje dziecko. Nie masz najmniejszego pojęcia.
    • elessarek A czemu? 18.03.05, 17:54
      A czemu? Po pierwsze... po co robicie dzieci, jak nie będziecie mieli później
      dla nich czasu? Zachciało się wam seksu to kupcie prezerwatywy!! Papierosy...
      narkotyki... dlaczego młodziez to bierze? Ponieważ tak ją wychowano! Po
      trzecie... kiedyś było tak, że jak chłop się w kimś zakochał to kobieta była
      jego, a dziś? Ile samobójstw jest z powodu odrzucenia??!! Tak wychowujemy
      dzieci!! Nie mając dla nich czasu, nie rozumiąc nich i na wszystko im
      pozwalając.. wychowujmy tak dalej, tylko nie dziwmy się później że jest/było
      tak a nie inaczej
      • mamacat Re: A czemu? 18.03.05, 18:07
        Wiecie co jest najsmutniejsze? Polska dorownala w tej dziedzinie Ameryce. Co
        dziennie w dordze do pracy widze ta wspaniala Amerykanska mlodziez: zblazowana,
        z wiecznie niezadowolona mina, w ciuchach za pol pensji rodzicow. Ale widze tez
        mlodziez wspaniala, wpatrzona w przyszlosc, inteligentna i grzeczna. Jestem
        pewna, ze w Polsce wiele takiej mlodziezy jest.
        Pamietam jak ja dorastalam: w szkole fartuszek zapiety pod brode i wszyscy
        parami do klasy. Moze to nie pomagalo wykreowac indywidualnosc w dzieciach, ale
        uczylo szacunku dla innych. Zreszta wielu indywidualistow bylo w mojej klasie i
        nie mieli problemu z systemem. Rodzice tez mieli wiecej czasu dla nas. W szkole
        byly kolka zainteresowan, albo zespol tanca. Zawsze cos sie dzialo, zawsze bylo
        co robic. Harcerstwo, kolko matematyczne, plac zabaw. W telewizji nic nie bylo
        wiec sila rzeczy znajdowalo sie inne zainteresowania. Gdzie to jest teraz? Aha,
        nie ma kasy na zajecia po lekcjach. Szkola i rodzice powinni wspolpracowac a
        nie stawac jeden przeciw drugiemu. Rodzice zawsze powinni pytac: gdzie? z kim?
        po co? kto bedzie nadzorowal? o ktorej w domu? Takie pytania draznia moze
        nastolatkow, ale tez odnosza sukcesy. Nie mozna zostawiac dzieciakow samych
        sobie. Trzeba wykazywac zainteresowanie, podkreslac waznosc szacunku. Dzieci
        ucza sie od rodzicow... jesli rodzic nawyzywa na nauczycielke, co o tym pomysli
        dziecko? Oczywiscie, ze to normalne. I tak kolko sie zamyka.
    • poslo Wiecie jak wypelnia sie takie testy? Na pewno nie 18.03.05, 18:46
      na powaznie - przynajmniej w jakis 50% przypadkow - jak sie ma tyle lat to sie
      nie traktuje tego powaznnie. Sam jak mialem z 16 to zaznaczalem w tego typu
      ankietach jakies bzdury (ze pije co drugi dzien, pale nalogowo, oczywiscie grass
      tez). Moze dziewczyny sa sumienniejsze, chlopacy pewno se jaja robili, tak jak u
      nas (w LO)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka