emerytka.z.rzeszowa
19.03.05, 18:17
info.onet.pl/1070190,11,1,0,120,686,item.html
Pokazywałam te notatkę mojemu wnuczkowi i oboje śmieliśmy się do rozpuku
(tzn. wnuczek trochę głośniej). Jak można AD 2005 zajmować się bezkarnie
podobnymi bzdurami? Jak czymś takim śmią w ogóle interesować się polskie
sądy, gdy wkoło pełno afer, złodziejstwa i korupcji (i to tak po prawej, jak
i po lewej stronie). Czy nie czas, aby już pociągnąć "schlusstrich" wobec
tego, co było przed 1989 roku? Osobiście uważam wyrok z 1953 roku za
nadmiernie surowy, ba - można by rzec, że to groteska (w końcu dzisiaj można
Kwaśniewskiego i Oleksego obrzucić każdym pomyjem, a nikt nie zwróci na to
uwagi, nie mówiąć już o ciąganiu po sądach). Ale jeszcze większą groteską
jest próba wymuszenia przez tę kobietę (i to za państwowe pieniądze!) rewizji
wyroku (za tym poszłoby prawdopodobnie rekordowo wyokie odszkodowanie).
Przecież jest tyle możliwości: zamieszczenie płatnego ogłoszenia na łamach
gazety "mój ojciec, taki-a-taki, nie rzucił młotkiem w Stalina". Koniec.
Kropka. Myślę, że nadszedł już wreszcie najwyższy czas, byśmy naszą ojczyznę
przestali traktować jak krowę dojną: "mnie się należy, "ja powinnam to
dostać" - to naprawdę nie przystoi porządnym obywatelom porządnego kraju. I
pomyśleć, że 1 maja weszliśmy do Unii Europejskiej. Paranoja!
Prawda jest taka, że tego typu hece odciągają uwagę Polaków od naprawdę
istotnych spraw. Nie mówi się prawie w TV, że Polsce grozi dziura budżetowa
większa jeszcze niż zrobiona przez Buzka. Nie słychać nic o ograniczaniu (na
prowincji nagminnym) swobód obyczajowych i światopoglądowych. Milczy się w
sprawie prześladowań mniejszości seksualnych i narodowych. Usiłuje się
zamieść pod dywan raka korupcji, nepotyzmu i niekompetencji, jaki przeżera
polskie urzędy (w tym sejm i senat). Czas zająć się tym, a nie na siłe
organizować show ze Stalinem w roli głownej. Tym bardziej, że nie wiemy, czy
sam zainteresowany by sobie tego życzył.