Dodaj do ulubionych

... a ci Wielowieyscy cali to... niezdrowy układ

20.03.05, 15:29
Jeśli mi ktoś powie, że sytuacja taka oto...

ojciec jest politykiem
syn biznesmenem
a córka dziennikarką, która opisuje opisuje styk polityki z biznesem

... jest normalna, to się z nim nie zgodzę :-)
Obserwuj wątek
    • 9111951u Re: ... a ci Wielowieyscy cali to... niezdrowy uk 20.03.05, 15:38
      Tatuś to ten z Solidarności co oddał głos na Jaruzelskiego aby został
      prezydentem wówczas jak koledzy komuchy zdradziły spawacza !
      Jak to szydełko wychodzi z wora !
      Synek w 3 zarządach NFI zasiada!! Przypomnijmy , że zarządy NFI powoływał
      niejaki Kaczmarek w taki sposób , że bejmy i to cięzkie im lecą niezaleznie od
      wyników finansowych zarządzanych NFI !
      Córeczka w wybiórczej rolę pełni eksperta od spraw gospodarczych !!
      Po prostu klubik Krakowskiego Przedmieścia !
    • borbali Prawidłowy układ 20.03.05, 15:54
      Prawidłowy układ w rodzinie u Strajkera i 111u;
      Ojciec- kryminalista,
      Córka- prostytutka,
      Syn - pederasta
      Moje gratulacje.
      • 9111951u Re: Prawidłowy układ 20.03.05, 16:00
        No nie mówiłem uderz w stół a nożyce się odezwą !
        Nawet ten co nie głosował an Jaruzelskiego się odezwie w imię lewicowej męskiej
        przyjaźni !
        • sawa.com Re: Prawidłowy układ 20.03.05, 16:53
          Rety. Zaczynam być cyniczna od tych postów na FK.

          A co do Wielowiejskich. To tworzą taki podklubik. Na zasadzie paraleli do
          okrąglego stołu. Nie wiem czy wiecie, że przy okrągłym stole były "podstoliki".
          No i prawidłowo. I kto tu mówi, że III RP nie ma przyszłości!
          • 9111951u Re: Prawidłowy układ 20.03.05, 16:56
            ale ten głosik Solidarności oddany przez Wielowiejskiego na generała w ciemnych
            okularach ma reperkusje, co nie ?
      • 9111951u Re: Prawidłowy układ 20.03.05, 16:45
        borabali, dlaczego ty się wstydzisz tego układu okrąłostołowego ?!
        Stół to stół , głos na Jaruzelskiego to głos na Jaruzelskiego, naprawdę nie ma
        czego się wstydzić !
    • strajker Układ wielowieyski 20.03.05, 16:45
      ... po prostu
      • piotr7777 Re: Układ wielowieyski 20.03.05, 17:17
        Senator Wielowieyski na pewno nie głosował na generała Jaruzelskiego. Jeden
        parlamentarzysta OKP faktycznie głosował za generałem ale nikt ze znzanych
        nazwisk. Kilku się wstrzymało, kilku nie głosowało. Tak naprawdę była to
        konieczność w sytuacji gdy sporo posłów z ZSL i SD a nawet PZPR było
        przeciwnych generałowi i istniała obawa kryzysu - pamiętajmy, że wtedy wszędzie
        naokoło rządzili betonowi dogmatycy a Gorbaczow był aż do końca niewiadomą
        (choćby styczeń 1991 na Litwie). Wtedy też niejaki Rokita z OKP popisał się po
        raz pierwszy "inteligencją" wykłócając się z marszałkiem Kozakiewiczem o to jak
        interpretować wyniki głosowania.
        A co do meritum - i syn i córka senatora są dorosłymi ludźmi. Córka Janusza
        Dobrosza z LPR pracuje na ten przykład w Teleexpresie, to jakoś stajkerowi nie
        przeszkadza?
        • strajker Re: Układ wielowieyski 20.03.05, 17:32
          przeszkadza; sam Dobrosz przeszkadza...
        • freemason Ad. głosowania 21.03.05, 00:17
          piotr7777 napisał:
          > Senator Wielowieyski na pewno nie głosował na generała Jaruzelskiego.

          Piotr, masz rację. Za Jaruzelskim głosował jedynie zmarły niedawno senator
          Bernatowicz z Suwałk.
          www.senat.gov.pl/arch.htm
          Wielowieyski, podobnie jak parunastu posłów OKP, albo nie przyszedł, albo
          wstrzymał się wówczas od głosu (nie pamiętam dokładnie).

          Pozdrawiam.
          • freemason Re: Ad. głosowania 21.03.05, 00:33
            Stanisław Bernatowicz - wybitny ichtiolog i hydrograf, zmarły 6 marca 2005 w
            Giżycku. Notabene jest to już 27 zmarły senator I kadencji, coraz więcej ich
            odchodzi...

            Na marginesie, któż dziś pamięta, że kiedyś zasiadali w senacie Wajda,
            Szczepkowski, Holoubek, Szczypiorski, Lipski, Trzeciakowski, Osmańczyk,
            Kuratowska, Findesein i Wende? Dziś chlebem powszednim izby wyższej jest
            marszałek Jarzembowski, profesor Szyszkowska i mecenas Dzido. Smutne to
            trochę...
          • t1s Re: Ad. głosowania 21.03.05, 00:37
            Wstrzymanie się lub nieobecność były w praktyce równoznacznne z oddaniem głosu
            na Jaruzelskiego.
            • freemason Ad. wyboru Jaruzelskiego 21.03.05, 00:54
              t1s napisał:

              > Wstrzymanie się lub nieobecność były w praktyce równoznacznne z oddaniem
              głosu
              > na Jaruzelskiego.

              "W głosowaniu brało udział 544 członków Zgromadzenia Narodowego. Głosów
              nieważnych było 7, głosów ważnych - 537. Bezwzględna większość wynosiła 270.
              Tyle też padło za kandydaturą generała. Przeciwko kandydaturze oddano głosów
              233, wstrzymujących się było 34. Jednocześnie przy odczytywaniu list obecnych
              trzech członków Zgromadzenia Narodowego z OKP oświadczyło, że nie bierze
              udziału w głosowaniu i nie są obecni na sali, gdyż nie chcą brać udziału w
              wyborze, w którym jest tylko jeden kandydat."

              żródło: Andrzej Ajnankiel, Janina Paradowska - "Prezydenci Polski", Wydawncitwo
              Sejmowe, Warszawa 1991

              Z notki wynika więc, że tylko nieobecność sprzyjała Jaruzelskiemu (i mowa tu o
              nieobecności ludzi z OKP, absencja w łonie PZPR, ZSL i SD działała na
              niekorzyść układu). Tak więc Wielowiejski wstrzymując się DE FACTO głosował
              przeciwko generałowi - warto to mieć na uwadze.

              Mam pytanie do osób z pretensjami odnośnie zachowania niektórych członków OKP w
              1989 roku: jak wyobrażacie sobie sytuację, gdyby sejm nie wybrał Jaruzelskiego
              na prezydenta? Ja obawiam się, że w razie wyboru na głowę państwa np. Lecha
              Wałęsy (przy pomocy pojedynczych posłów SD, PZKS i ChSS) mogłoby dojść do
              skonsolidowania obozu komunistycznego i wyznaczenia na premiera np. Rakowskiego
              albo Kiszczaka, co dla Polski byłoby znacznie mniej korzystne niż tandem
              Mazowiecki-Jaruzelski. Ostatecznie rząd miał (i ma) w Polsce znacznie więcej do
              powiedzenia w sprawie reform niż głowa państwa i decydujące były takie nazwiska
              w rządzie jak Balcerowicz, Kuczyński, Kuroń itp., a nie ta czy inna osoba w
              Belwederze. Jak wy to widzicie?

              Pzdr.
              • t1s Re: Ad. wyboru Jaruzelskiego 21.03.05, 01:23
                freemason napisał:

                > t1s napisał:
                >
                > > Wstrzymanie się lub nieobecność były w praktyce równoznacznne z oddaniem
                > głosu
                > > na Jaruzelskiego.
                >
                > "W głosowaniu brało udział 544 członków Zgromadzenia Narodowego. Głosów
                > nieważnych było 7, głosów ważnych - 537. Bezwzględna większość wynosiła 270.
                > Tyle też padło za kandydaturą generała. Przeciwko kandydaturze oddano głosów
                > 233, wstrzymujących się było 34. Jednocześnie przy odczytywaniu list obecnych
                > trzech członków Zgromadzenia Narodowego z OKP oświadczyło, że nie bierze
                > udziału w głosowaniu i nie są obecni na sali, gdyż nie chcą brać udziału w
                > wyborze, w którym jest tylko jeden kandydat."
                >
                > żródło: Andrzej Ajnankiel, Janina Paradowska - "Prezydenci Polski",
                Wydawncitwo
                >
                > Sejmowe, Warszawa 1991
                >
                > Z notki wynika więc, że tylko nieobecność sprzyjała Jaruzelskiemu (i mowa tu
                o
                > nieobecności ludzi z OKP, absencja w łonie PZPR, ZSL i SD działała na
                > niekorzyść układu). Tak więc Wielowiejski wstrzymując się DE FACTO głosował
                > przeciwko generałowi - warto to mieć na uwadze.

                Nie chodzi jednak tylko o samo głosowanie. Bierna postawa Okapu była dość
                jednoznacznym gestem wobec pzpr, której część nie poparła Jaruzelskiego.


                > Mam pytanie do osób z pretensjami odnośnie zachowania niektórych członków OKP
                w
                >
                > 1989 roku: jak wyobrażacie sobie sytuację, gdyby sejm nie wybrał
                Jaruzelskiego
                > na prezydenta? Ja obawiam się, że w razie wyboru na głowę państwa np. Lecha
                > Wałęsy (przy pomocy pojedynczych posłów SD, PZKS i ChSS) mogłoby dojść do
                > skonsolidowania obozu komunistycznego i

                Przeciwnie, on się kruszył a elita OKP studziła "antykomunistyczne zapędy"
                niektórych posłów pzpr, chcących nawet opuścić Partię.



                wyznaczenia na premiera np. Rakowskiego
                >
                > albo Kiszczaka, co dla Polski byłoby znacznie mniej korzystne niż tandem
                > Mazowiecki-Jaruzelski. Ostatecznie rząd miał (i ma) w Polsce znacznie więcej
                do
                >
                > powiedzenia w sprawie reform niż głowa państwa i decydujące były takie
                nazwiska
                >
                > w rządzie jak Balcerowicz,

                Komuchy wręcz pragnęły oddać gospodarkę, a i tak dostały najważniejsze z ich
                punktu widzenia resorty siłowe.
                Na dodatek mieli gwarancję spokoju-Jaruzelskiego właśnie.



                Kuczyński, Kuroń itp., a nie ta czy inna osoba w
                > Belwederze. Jak wy to widzicie?
                >
                > Pzdr.
                >

                pzdr
                • t1s Re: Ad. wyboru Jaruzelskiego 21.03.05, 01:50
                  > > 1989 roku: jak wyobrażacie sobie sytuację, gdyby sejm nie wybrał
                  > Jaruzelskiego
                  > > na prezydenta? Ja obawiam się, że w razie wyboru na głowę państwa np. Lec
                  > ha
                  > > Wałęsy (przy pomocy pojedynczych posłów SD, PZKS i ChSS) mogłoby dojść do
                  >
                  > > skonsolidowania obozu komunistycznego i
                  >
                  > Przeciwnie, on się kruszył a elita OKP studziła "antykomunistyczne zapędy"
                  > niektórych posłów pzpr, chcących nawet opuścić Partię.


                  Nadużywam skrótów myślowych-kruszył się a gdyby Jaruzelski padł erozja byłaby
                  jeszcze mocniejsza.
                  I nie 20 posłów chciałoby wyjść z klubu a dużo więcej, zresztą to kierownictwo
                  okapu miało udział w uspokojeniu niedoszłych renegatów.
                  • 9111951u Re: Ad. wyboru Jaruzelskiego 21.03.05, 07:53
                    Gra byłaby skonczona, przegraliby na własne życzenie .Ale od czego mieli
                    przyjaciela L.W . ? on dał im do ręki z powrotem jokera!
                    • t1s Re: Ad. wyboru Jaruzelskiego 22.03.05, 00:48
                      Dyndał na sznurkach pociąganych przez Michnika i Geremka.
          • 9111951u Re: Ad. głosowania 21.03.05, 07:03
            masonie, nie głosowanie to po prostu oddanie głosu na spawacza !
            Czy dociera , czy za trudne do pojęcia.
            A co strasznego by się stało jak by Jaruzelski nie został prezydentem dzieki
            głosom zdrajców z Solidarności ?? Polski by nie było ? puknij sie w głowkę !
            • freemason Re: Ad. głosowania 21.03.05, 11:31
              9111951u napisała:

              > masonie, nie głosowanie to po prostu oddanie głosu na spawacza !
              > Czy dociera , czy za trudne do pojęcia.

              Właśnie to napisałem. Wstrzymanie sie od głosu nie było natomiast poparciem dla
              Jaruzela, bo prezydent był wybierany BEZWZGLĘDNĄ większością głosów, tzn.
              głosów na TAK musiało być więcej niż głosów na NIE i WSTRZYMUJĄCYCH SIĘ
              (270>233+34). Polecam uważniejsze czytanie wątków. W główkę sie nie puknę, bo
              jeszcze się rozleci - od zbytniego spożycia kawy:)

              > A co strasznego by się stało jak by Jaruzelski nie został prezydentem dzieki
              > głosom zdrajców z Solidarności ?? Polski by nie było ? puknij sie w głowkę!

              Byłaby, ale rządzona przez układ PZPR-ZSL-SD. Być może zamiast Rakowskiego
              funkcję premiera pełniłby Kiszczak albo Malinowski. W końcu Polska ma system
              parlamentarno-gabinetowy i kluczowe dla RP był fakt objęcia rządu przez
              Solidarność, a nie taka czy inna osoba w fotelu prezydenta. Choć nie ukrywam,
              że wolałbym na tym stanowisku np. Kaczorowskiego, a nie spawacza. Trudno jednak
              kruszyć kopię o paręnaście miesięcy prezydentury Jaruzela. Ostatecznie jego
              rządy w III RP trwały tak długo jak premierostwo Cimoszewicza lub Belki.
              • 9111951u Re: Ad. głosowania 21.03.05, 11:38
                MASONIE TRAFNIE CZYTAJ I STARAJ SIĘ ZROZUMIEĆ CO CZYTASZ ;
                Jednocześnie przy odczytywaniu list obecnych
                trzech członków Zgromadzenia Narodowego z OKP oświadczyło, że nie bierze
                udziału w głosowaniu i nie są obecni na sali, gdyż nie chcą brać udziału w
                wyborze, w którym jest tylko jeden kandydat."

                CZY NIE BYŁO CZASEM WIELOWIEJSKI ?
                • freemason Re: Ad. głosowania 21.03.05, 11:51
                  9111951u napisała:

                  > MASONIE TRAFNIE CZYTAJ I STARAJ SIĘ ZROZUMIEĆ CO CZYTASZ ;
                  > Jednocześnie przy odczytywaniu list obecnych
                  > trzech członków Zgromadzenia Narodowego z OKP oświadczyło, że nie bierze
                  > udziału w głosowaniu i nie są obecni na sali, gdyż nie chcą brać udziału w
                  > wyborze, w którym jest tylko jeden kandydat."
                  >
                  > CZY NIE BYŁO CZASEM WIELOWIEJSKI ?

                  Wielowieyski chyba wstrzymał się od głosu, ale nawet gdyby wyszedł z sali, to
                  co? Po prostu wybór Jaruzelskiego na szefa państwa był wówczas
                  najbezpieczniejszym z możliwych rozwiązań. Pamiętaj, że Solidarność nie
                  przejmowała władzy z rąk brytyjskiej Partii Pracy albo SPD, ale bandy gałganów
                  i politycznych zbrodniarzy, jaką była PZPR (chyba, że masz dobre zdanie na
                  temat komunistów) - z takimi postępuje się bardzo ostrożnie, prawie tak jak z
                  groźnymi terrorystami (do czego są zdolni pokazali w 1956, 1968, 1970, 1976,
                  1981). Zauważ, że w lipcu 1989 roku cała władza znajdowała sie jeszcze w rękach
                  PZPR, która miała pełne poparcie swych mocodawców z Moskwy. Mogli np. na parę
                  miesięcy wprowadzić stan wojenny - co im szkodziło? Wałęsa byłby wówczas
                  legalnym prezydentem, ale bez żadnej realnej władzy, osadzony gdzieś w miejscu
                  odosobnienia (zachód na pewno by się z nami solidaryzował... duchowo).

                  Błędem natomiast było powierzenie w rządzie Mazowieckiego stanowisk szefów MON
                  i MSW partyjniakom (wybór Jaruzela był moim zdaniem już wystarczającym
                  ustępstwem panny S). Skutki tamtego nietrafnego posunięcia "S" odczuwamy do
                  dziś (m.in. w sprawie lustracji).
                  • t1s Re: Ad. głosowania 22.03.05, 00:51
                    freemason napisał:

                    > 9111951u napisała:
                    >
                    > > MASONIE TRAFNIE CZYTAJ I STARAJ SIĘ ZROZUMIEĆ CO CZYTASZ ;
                    > > Jednocześnie przy odczytywaniu list obecnych
                    > > trzech członków Zgromadzenia Narodowego z OKP oświadczyło, że nie bierze
                    > > udziału w głosowaniu i nie są obecni na sali, gdyż nie chcą brać udziału
                    > w
                    > > wyborze, w którym jest tylko jeden kandydat."
                    > >
                    > > CZY NIE BYŁO CZASEM WIELOWIEJSKI ?
                    >
                    > Wielowieyski chyba wstrzymał się od głosu, ale nawet gdyby wyszedł z sali, to
                    > co? Po prostu wybór Jaruzelskiego na szefa państwa był wówczas
                    > najbezpieczniejszym z możliwych rozwiązań. Pamiętaj, że Solidarność nie
                    > przejmowała władzy z rąk brytyjskiej Partii Pracy albo SPD, ale bandy
                    gałganów
                    > i politycznych zbrodniarzy, jaką była PZPR (chyba, że masz dobre zdanie na
                    > temat komunistów) - z takimi postępuje się bardzo ostrożnie, prawie tak jak z
                    > groźnymi terrorystami (do czego są zdolni pokazali w 1956, 1968, 1970, 1976,
                    > 1981).


                    Po takich wynikach wyborów? Bez wsparcia sowietów?



                    Zauważ, że w lipcu 1989 roku cała władza znajdowała sie jeszcze w rękach
                    >
                    > PZPR, która miała pełne poparcie swych mocodawców z Moskwy. Mogli np. na parę
                    > miesięcy wprowadzić stan wojenny - co im szkodziło? Wałęsa byłby wówczas
                    > legalnym prezydentem, ale bez żadnej realnej władzy, osadzony gdzieś w
                    miejscu
                    > odosobnienia (zachód na pewno by się z nami solidaryzował... duchowo).
                    >
                    > Błędem natomiast było powierzenie w rządzie Mazowieckiego stanowisk szefów
                    MON
                    > i MSW partyjniakom (wybór Jaruzela był moim zdaniem już wystarczającym
                    > ustępstwem panny S).

                    To uzgodniono już przy OS.



                    Skutki tamtego nietrafnego posunięcia "S" odczuwamy do
                    > dziś (m.in. w sprawie lustracji).
                    >

                    • freemason Re: Ad. głosowania 22.03.05, 01:44
                      t1s napisał:
                      > Po takich wynikach wyborów? Bez wsparcia sowietów?

                      Co mają tu do rzeczy wyniki wyborów, czyżby one liczyły się w systemie
                      totalitarnym? W 1946 roku na Węgrzech wygrała partia chłopska z 70% poparciem,
                      co nie przeszkodziło Rakosiemu i Gero spacyfikować w ciągu dwóch-trzech lat
                      całkowicie swego kraju. W 1946 roku większość w Czechosłowacji dostały partie
                      niekomunistyczne, za dwa lata cały kraj był już czerwony. W 1981 roku 10 mln
                      Polaków należało do Solidarności i mimo to (właśnie dlatego) wprowadzono stan
                      wojenny. Te przykłady można by mnożyć. Komuniści to nie są ludzie, którzy z
                      szacunkiem podchodzą do woli wyborców, chyba nie muszę Cię do tego przekonywać.

                      > > Błędem natomiast było powierzenie w rządzie Mazowieckiego stanowisk szefó
                      > w
                      > MON
                      > > i MSW partyjniakom (wybór Jaruzela był moim zdaniem już wystarczającym
                      > > ustępstwem panny S).
                      >
                      > To uzgodniono już przy OS.

                      Chyba nie do końca - jak mogli uzgodnić przy stole obsadę MSW i MON prez ludzi
                      PZPR? Przecież wtedy było oczywiste, że te resorty będą się znajdować w gestii
                      Partii, bo nikt poważny nie brał pod uwagę faktu przejęcia władzy przez
                      Solidarność już w 1989 roku. Myślano o 1993, 95 roku... Więc gdzie tu logika?
                      • t1s Re: Ad. głosowania 22.03.05, 02:47
                        freemason napisał:

                        > t1s napisał:
                        > > Po takich wynikach wyborów? Bez wsparcia sowietów?
                        >
                        > Co mają tu do rzeczy wyniki wyborów, czyżby one liczyły się w systemie
                        > totalitarnym? W 1946 roku na Węgrzech wygrała partia chłopska z 70%
                        poparciem,
                        > co nie przeszkodziło Rakosiemu i Gero spacyfikować w ciągu dwóch-trzech lat
                        > całkowicie swego kraju. W 1946 roku większość w Czechosłowacji dostały partie
                        > niekomunistyczne, za dwa lata cały kraj był już czerwony. W 1981 roku 10 mln
                        > Polaków należało do Solidarności i mimo to (właśnie dlatego) wprowadzono stan
                        > wojenny. Te przykłady można by mnożyć. Komuniści to nie są ludzie, którzy z
                        > szacunkiem podchodzą do woli wyborców, chyba nie muszę Cię do tego
                        przekonywać.

                        Trudno porównywać sytuację do tej z roku 81, a 46 to już zupełnie inny świat.
                        Pod koniec lat 80 komuniści wiedzieli, że nie mogą liczyć na żadną pomoc z
                        zewnątrz.
                        Natomiast wyniki miały bardzo istotne znaczene. Społeczeństwo poczuło
                        zwycięstwo-Solidarność wygrała wszystko co mogła-i nie dałoby sobie już go
                        wydrzeć. Przecież jeszcze wcześniej, po morderstwie ks. Jerzego istniała obawa
                        ze strony komuchów, ze lud może ruszyć na kc a cóż mówić o nastrojach z 89
                        gdyby komuna zechciała przejąć waadzę.
                        Komuchy nie miały wyboru, gdyby wtedy zapadła decyzja o wyprowadzeniu czołgów
                        już samo wojsko mogłoby skierować ich lufy przeciwko czerwonym.



                        > > > Błędem natomiast było powierzenie w rządzie Mazowieckiego stanowisk
                        > szefó
                        > > w
                        > > MON
                        > > > i MSW partyjniakom (wybór Jaruzela był moim zdaniem już wystarczają
                        > cym
                        > > > ustępstwem panny S).
                        > >
                        > > To uzgodniono już przy OS.
                        >
                        > Chyba nie do końca - jak mogli uzgodnić przy stole obsadę MSW i MON prez
                        ludzi
                        > PZPR? Przecież wtedy było oczywiste, że te resorty będą się znajdować w
                        gestii
                        > Partii, bo nikt poważny nie brał pod uwagę faktu przejęcia władzy przez
                        > Solidarność już w 1989 roku. Myślano o 1993, 95 roku... Więc gdzie tu logika?

                        Jest jej mnóstwo:)
                        Zacznę od tego, że komuna już w połowie lat 80 poczęła szykować się do oddania
                        części waadzy. Podział nastąpił faktycznie już przy OS a miał spełnić się po
                        wyborach kontraktowych, "odpowiedni" podział oczywiście. Zechciej zauważyć, ze
                        w gronie pzpr jeszcze przed wyborami troszczono się o stan posiadania opozycji,
                        spodziewano się, że uzyska ona nieduże poparcie-stało się jak wiadomo inaczej-i
                        to było powodem frasunku partyjniaków.
                        • t1s Re: Ad. głosowania 22.03.05, 03:06
                          t1s napisał:

                          > freemason napisał:
                          >
                          > > t1s napisał:
                          > > > Po takich wynikach wyborów? Bez wsparcia sowietów?
                          > >
                          > > Co mają tu do rzeczy wyniki wyborów, czyżby one liczyły się w systemie
                          > > totalitarnym? W 1946 roku na Węgrzech wygrała partia chłopska z 70%
                          > poparciem,
                          > > co nie przeszkodziło Rakosiemu i Gero spacyfikować w ciągu dwóch-trzech l
                          > at
                          > > całkowicie swego kraju. W 1946 roku większość w Czechosłowacji dostały pa
                          > rtie
                          > > niekomunistyczne, za dwa lata cały kraj był już czerwony. W 1981 roku 10
                          > mln
                          > > Polaków należało do Solidarności i mimo to (właśnie dlatego) wprowadzono
                          > stan
                          > > wojenny. Te przykłady można by mnożyć. Komuniści to nie są ludzie, którzy
                          > z
                          > > szacunkiem podchodzą do woli wyborców, chyba nie muszę Cię do tego
                          > przekonywać.
                          >
                          > Trudno porównywać sytuację do tej z roku 81, a 46 to już zupełnie inny świat.
                          > Pod koniec lat 80 komuniści wiedzieli, że nie mogą liczyć na żadną pomoc z
                          > zewnątrz.
                          > Natomiast wyniki miały bardzo istotne znaczene. Społeczeństwo poczuło
                          > zwycięstwo-Solidarność wygrała wszystko co mogła-i nie dałoby sobie już go
                          > wydrzeć. Przecież jeszcze wcześniej, po morderstwie ks. Jerzego istniała
                          obawa
                          > ze strony komuchów, ze lud może ruszyć na kc a cóż mówić o nastrojach z 89
                          > gdyby komuna zechciała przejąć waadzę.
                          > Komuchy nie miały wyboru, gdyby wtedy zapadła decyzja o wyprowadzeniu czołgów
                          > już samo wojsko mogłoby skierować ich lufy przeciwko czerwonym.
                          >
                          >
                          >
                          > > > > Błędem natomiast było powierzenie w rządzie Mazowieckiego sta
                          > nowisk
                          > > szefó
                          > > > w
                          > > > MON
                          > > > > i MSW partyjniakom (wybór Jaruzela był moim zdaniem już wysta
                          > rczają
                          > > cym
                          > > > > ustępstwem panny S).
                          > > >
                          > > > To uzgodniono już przy OS.
                          > >
                          > > Chyba nie do końca - jak mogli uzgodnić przy stole obsadę MSW i MON prez
                          > ludzi
                          > > PZPR? Przecież wtedy było oczywiste, że te resorty będą się znajdować w
                          > gestii
                          > > Partii, bo nikt poważny nie brał pod uwagę faktu przejęcia władzy przez
                          > > Solidarność już w 1989 roku. Myślano o 1993, 95 roku... Więc gdzie tu log
                          > ika?
                          >
                          > Jest jej mnóstwo:)
                          > Zacznę od tego, że komuna już w połowie lat 80 poczęła szykować się do
                          oddania
                          > części waadzy. Podział nastąpił faktycznie już przy OS a miał spełnić się po
                          > wyborach kontraktowych, "odpowiedni" podział oczywiście. Zechciej zauważyć,
                          ze
                          > w gronie pzpr jeszcze przed wyborami troszczono się o stan posiadania
                          opozycji,
                          >
                          > spodziewano się, że uzyska ona nieduże poparcie-stało się jak wiadomo inaczej-
                          i
                          >
                          > to było powodem frasunku partyjniaków.


                          Pointa-podkreślę ją, bo późno i znow pewności nie mam czy precyzjnie formułuję
                          myśli-taka; przejęcie części waadzy przez Solidarność musiało nastąpić jak
                          najszybciej po OS-tego chciała komuna i po to był jej OS właśnie, żeby się tą
                          waadzą podzielić-jak najszybciej, nie w 93 a już na pewno nie 95.
                          Przejęcie części, lecz innej niż wspomniane resorty.
                        • freemason Re: Ad. głosowania 22.03.05, 10:50
                          t1s napisał:
                          > Trudno porównywać sytuację do tej z roku 81, a 46 to już zupełnie inny świat.
                          > Pod koniec lat 80 komuniści wiedzieli, że nie mogą liczyć na żadną pomoc z
                          > zewnątrz.
                          No tak, ale np. w 1946 roku nie było wojsk sowieckich w Czechosłowacji, w 1988
                          roku - owszem. I gdyby coś było nie tak z wynikami, to na pewno by zareagowały.

                          > Natomiast wyniki miały bardzo istotne znaczene. Społeczeństwo poczuło
                          > zwycięstwo-Solidarność wygrała wszystko co mogła-i nie dałoby sobie już go
                          > wydrzeć. Przecież jeszcze wcześniej, po morderstwie ks. Jerzego istniała
                          obawa
                          > ze strony komuchów, ze lud może ruszyć na kc a cóż mówić o nastrojach z 89
                          > gdyby komuna zechciała przejąć waadzę.

                          Społeczeństwo poszło to wyborów w bardzo niewielkiej swej części (62%). Tylko
                          72% obywateli głosujących poparło kandydatów Solidarności, reszta życzyła sobie
                          kontynuacji rządów PZPR-ZSL-SD i partii katolickich. Tak więc wiemy, że
                          Solidarność poparło 4 czerwca (0,62x0,72 = 0,45) 45% Polaków. Nie jest to
                          liczba imponująca na jak tak wielki ruch społeczny. Śmiem twierdzić, że S była
                          bardziej potężna w 1981 roku niż osiem lat później (ile osób zapisało się do II
                          Solidarności?), tylko warunki zewnętrzne były trochę bardziej sprzyjające.

                          > Komuchy nie miały wyboru, gdyby wtedy zapadła decyzja o wyprowadzeniu czołgów
                          > już samo wojsko mogłoby skierować ich lufy przeciwko czerwonym.

                          Nie byłby taki pewnien tego. Znasz ludzi z LWP? Ufasz tym politrukom?

                          > Zacznę od tego, że komuna już w połowie lat 80 poczęła szykować się do
                          oddania
                          > części waadzy.

                          Rozbawiłem mnie ten argument, bo pamiętam jak przy okazji sprawy z
                          Niezabitowską (i oskarżeń o fałszowanie akt SB) bardzo podkreślano, że PZPR
                          była w 1989 roku niezwykle zaskoczona przejęciem władzy przez S, a więc nie
                          zdążyła spreparować kwitów na dawnych opozycjonistów. Teraz twierdzisz, że PZPR
                          chciała oddać władzę zaprzyjaźnionym ze sobą elitom już w 1988 roku. Skąd więć
                          taki popłoch wśród towarzyszy po 4 czerwca (Czarzasty i inni)?
                          • t1s Re: Ad. głosowania 22.03.05, 11:30
                            freemason napisał:

                            > t1s napisał:
                            > > Trudno porównywać sytuację do tej z roku 81, a 46 to już zupełnie inny św
                            > iat.
                            > > Pod koniec lat 80 komuniści wiedzieli, że nie mogą liczyć na żadną pomoc
                            > z
                            > > zewnątrz.
                            > No tak, ale np. w 1946 roku nie było wojsk sowieckich w Czechosłowacji, w
                            1988
                            > roku - owszem. I gdyby coś było nie tak z wynikami, to na pewno by
                            zareagowały.

                            Bajki, już na poczatku lat 80 Jaruzelski zabiegał o interwencje-tak twierdzi
                            Bukowski-co spotkało się z odmową ze strony Breżniewa.



                            >
                            > > Natomiast wyniki miały bardzo istotne znaczene. Społeczeństwo poczuło
                            > > zwycięstwo-Solidarność wygrała wszystko co mogła-i nie dałoby sobie już g
                            > o
                            > > wydrzeć. Przecież jeszcze wcześniej, po morderstwie ks. Jerzego istniała
                            > obawa
                            > > ze strony komuchów, ze lud może ruszyć na kc a cóż mówić o nastrojach z 8
                            > 9
                            > > gdyby komuna zechciała przejąć waadzę.
                            >
                            > Społeczeństwo poszło to wyborów w bardzo niewielkiej swej części (62%).

                            Nie było już potem wyższej frekwencji.



                            Tylko
                            > 72% obywateli głosujących poparło kandydatów Solidarności, reszta życzyła
                            sobie
                            >
                            > kontynuacji rządów PZPR-ZSL-SD i partii katolickich. Tak więc wiemy, że
                            > Solidarność poparło 4 czerwca (0,62x0,72 = 0,45) 45% Polaków. Nie jest to
                            > liczba imponująca na jak tak wielki ruch społeczny.

                            To jest fantastyczna liczba, czego byś chciał? 99% jak na Kubie:)?



                            Śmiem twierdzić, że S była
                            >
                            > bardziej potężna w 1981 roku niż osiem lat później (ile osób zapisało się do
                            II
                            >
                            > Solidarności?),
                            tylko warunki zewnętrzne były trochę bardziej sprzyjające.

                            Powtórka z grudnia nie szła w rachubę.



                            > > Komuchy nie miały wyboru, gdyby wtedy zapadła decyzja o wyprowadzeniu czo
                            > łgów
                            > > już samo wojsko mogłoby skierować ich lufy przeciwko czerwonym.
                            >
                            > Nie byłby taki pewnien tego. Znasz ludzi z LWP? Ufasz tym politrukom?
                            >
                            > > Zacznę od tego, że komuna już w połowie lat 80 poczęła szykować się do
                            > oddania
                            > > części waadzy.
                            >
                            > Rozbawiłem mnie ten argument, bo pamiętam jak przy okazji sprawy z
                            > Niezabitowską (i oskarżeń o fałszowanie akt SB) bardzo podkreślano, że PZPR
                            > była w 1989 roku niezwykle zaskoczona przejęciem władzy przez S, a więc nie
                            > zdążyła spreparować kwitów na dawnych opozycjonistów.

                            To jakiś absurd, że zacytuję Millera.
                            Preparować kwity? ona je miała, nie musiała preparować. Było przeciwnie-
                            niszczono je, co akurat pokazuje epizod z Niezabitowską, jej teczką i
                            Kiszczakiem.
                            pzpr była jedynie zaskoczona dobrym wynikiem Solidarności, tylko tym, co
                            zresztą napisałem we wcześniejszym poście.


                            Teraz twierdzisz,
                            że PZPR
                            >
                            > chciała oddać władzę zaprzyjaźnionym ze sobą elitom już w 1988 roku. Skąd
                            więć
                            > taki popłoch wśród towarzyszy po 4 czerwca (Czarzasty i inni)?
                          • t1s Re: Ad. głosowania 22.03.05, 11:37
                            >
                            > Rozbawiłem mnie ten argument, bo pamiętam jak przy okazji sprawy z
                            > Niezabitowską (i oskarżeń o fałszowanie akt SB) bardzo podkreślano, że PZPR
                            > była w 1989 roku niezwykle zaskoczona przejęciem władzy przez S, a więc nie
                            > zdążyła spreparować kwitów na dawnych opozycjonistów. Teraz twierdzisz,

                            Teraz? Czy ja kiedyś pisałem coś innego? Jesli rzeczywiście "bardzo
                            podkreślano" nie bylem to napewno ja.



                            że PZPR
                            >
                            > chciała oddać władzę zaprzyjaźnionym ze sobą elitom już w 1988 roku. Skąd
                            więć
                            > taki popłoch wśród towarzyszy po 4 czerwca (Czarzasty i inni)?

                            Nie było popłochu. A kto to był Czarzasty?
                  • 9111951u Re: Ad. głosowania 22.03.05, 07:10
                    free

                    Bardzo ci w głowie namieszano, skoro uważasz,że wybór na prezydenta,
                    człowieka , którego zdradzili jego właśni towarzysze !!!!, przez zdrajców z
                    Solidarności był najkorzystniejszym rozwiązaniem dla Polski. zapytam kto ci
                    tak namieszał w głowie ?
                    A krasnoludki mogły polecieć na księżyc !
                    No chyba , ze chcesz powiedzieć, że przy okragłym stole doszło do paktu , że w
                    przypadku zdrady towarzyszy Jaruzelskiego poprą ludzie z Solidarności.
                    Tylko zadam głupie pytanie, to dlaczego na Jaruzelskiego nie głosowała
                    Solidarność in gremio ?!
                    • freemason Re: Ad. głosowania 22.03.05, 10:53
                      9111951u napisała:

                      > free
                      >
                      > Bardzo ci w głowie namieszano, skoro uważasz,że wybór na prezydenta,
                      > człowieka , którego zdradzili jego właśni towarzysze !!!!, przez zdrajców z
                      > Solidarności był najkorzystniejszym rozwiązaniem dla Polski.

                      Nigdzie nie napisałem, że "to było najkorzystniejsze rozwiązanie dla Polski".
                      To Twoje określenie.

                      zapytam kto ci
                      > tak namieszał w głowie ?
                      masoni?

                      > A krasnoludki mogły polecieć na księżyc !
                      > No chyba , ze chcesz powiedzieć, że przy okragłym stole doszło do paktu , że
                      w
                      > przypadku zdrady towarzyszy Jaruzelskiego poprą ludzie z Solidarności.
                      > Tylko zadam głupie pytanie, to dlaczego na Jaruzelskiego nie głosowała
                      > Solidarność in gremio ?!
                      Jeśli myślisz, że decyzja Bernatowicza i innych w sprawie głosowania na
                      Jaruzelskiego była ich osobistą fanaberią, jesteś w błędzie.
        • 9111951u Re: Układ wielowieyski 21.03.05, 10:23
          7777
          nie głosował an spawacza
    • basia.basia Jak to było z wyborem Jaruzela ... 21.03.05, 13:58
      Posiedzenie OKP 1 lipca 1989 r., Jacek Kuroń powiedział:

      "Nie jest w naszym interesie niewybranie prezydenta. Wtedy dalej działałaby Rada
      Państwa z Jaruzelskim na czele, a przestałby obowiązywać układ OS. (...) Dlatego
      nie powinniśmy głosować przeciw, tylko poprzeć takiego prezydenta, który obieca,
      że odda "S" rządy."

      Propozycję tę poparł tylko Adam Michnik, reszta ostro skrytykowała (m.in.
      Andrzej Wielowieyski i Józef Lubieniecki).

      3 lipca Adam Michnik publikuje artykuł " Wasz prezydent, nasz premier" (była to
      propozycje sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR w celu wyboru na prezydenta
      kandydata PZPR a na premiera kogoś z "S". (Warto przypomnieć, że Jaruzelski się
      wzdragał, bo był przeciw niemu wielki opór, nawet demonstracje uliczne).
      Artykuł został skrytykowany (Wielowieyski, Modzelewski, Onyszkiewicz,
      Stelmachowski, Mazowiecki).

      7 lipca Jaruzelski spotkał się z Gorbaczowem (w Bukareszcie) i ten namówił go na
      kandydowanie. Także George Bush (wizyta w Polsce 10,11,lipca.89) przekonywał
      Jaruzelskiego do kandydowania (Amerykanie obawiali się destabilizacji w Polsce).

      Ale jeszcze 22 czerca ambasador Davis gościł u siebie grupę parlamentarzystów z
      OKP i ... "zapisałem im kilka liczb na naszym firmowym pudełku zapałek.
      Wprowadziłem ich też w tajniki zachodniej praktyki politycznej zwanej liczeniem
      głów". Chodziło o obniżenie - drogą szerokiej absencji opozycyjnych posłów i
      senatorów - ilości głosów niezbędnych do wybrania generała.

      17 lipca genera spotkał się z klubem OKP, którego przebieg był dla niego
      niepomyślny mimo wysiłków Kuronia i Wielowieyskiego, którzy 13 lipca rozmawiali
      z Marianem Orzechowskim, który zanotował: "Obaj rozmówcy podkreślali, że trzeba
      zrobić wszystko, aby W. Jaruzelski przeszedł. Tajne głosowanie z ich punktu
      widzenia byłoby korzystniejsze. Na swoich sojuszników w naszych szeregach będą
      oddziaływali, aby ci głosowali zgdonie z decyzjami klubów. Na ich głosy "za"
      liczyć nie mozna. Będą głosy wstrzymujące się - część nie weźmie udziału w
      głosowaniu."

      18 lipca na zebraniu OKP zgłoszono wniosek o dyscyplinę głosowania pzreciwko
      Jaruzelskiemu. Po burzliwej dyskusji został on odrzucony!

      19 lipca jedynym zgłoszonym kandydatem był Jaruzelski. W głosowaniu wzięło
      udział 544 posłow i senatorów.
      270 - ZA
      233 - PRZECIW
      34 - WSTRZYMAŁO SIĘ
      7 - głosy NIEWAŻNE

      Wymagana większość przy 537 głosach ważnych wynosiła 269. Generał został wybrany
      jednym głosem przewagi!
      JAruzelskiego uratowała akcja zorganizowana w trakcie głosowania przez senatora
      Andrzeja Wielowieyskiego, który wraz z sześcioma innymi parlamentarzystami
      (Kulerski, Miłkowski, Paszyński, Stelmachowski, Trzeciakowski, Stomma) oddał
      głos nieważny, obniżając w ten sposób minimum umożliwiające wybór!
      Ponadto w głosowaniu nie wzięło udziału 11 innych okapowców, którzy nie wzięli
      udziału w głosowaniu a w Sejmie byli.

      Wspomina Geremek: " Kiedy tego dnia wychodziłem z Sejmu chwycił mnie za rękaw
      rozgorączkowany Ciosek. Wy macie pakt z diabłem - sapał - to wszystko było
      wymyślone, żeby on przeszedł tylko jednym głosem. Zegarmistrzowska precyzja -
      jak wy to robicie?"

      A to żaden diabeł tylko rady ambasadora Davisa:(

      Jak widać, pan Wielowieyski zmienił w międzyczasie zmienił zdanie
      (i nie on jeden).
      • freemason Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 22.03.05, 00:04
        basia.basia napisała:
        >
        > A to żaden diabeł tylko rady ambasadora Davisa:(

        No tak, ale jak Davis i opozycja mogli przewidzieć jak w sprawie Jaruzelskiego
        zachowają się posłowie SD, ZSL i stronnictw katolickich? Przecież ten wybór
        zależał nie tylko od Solidarności, ale również od nich.
        >
        > Jak widać, pan Wielowieyski zmienił w międzyczasie zmienił zdanie
        > (i nie on jeden).
        W jakim sensie zmienił zdanie?
      • 9111951u Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 22.03.05, 07:03
        Po prostu wybrali Jaruzelskiego wbrew temu , że Polacy nie chcieli
        Jaruzelskiego za prezydenta. Pominełaś nazwisko bardzo aktywnego niejakiego
        Lityńskiego też zdrajcy z Solidarności !
        • freemason Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 22.03.05, 10:51
          9111951u napisała:

          > Po prostu wybrali Jaruzelskiego wbrew temu , że Polacy nie chcieli
          > Jaruzelskiego za prezydenta.
          Czy były wówczas prowadzone sondaże na ten temat?

          Pominełaś nazwisko bardzo aktywnego niejakiego
          > Lityńskiego też zdrajcy z Solidarności !
          Na czym polegała jego zdrada?
          • 2berber Kwestionujecie prezydenturę Jaruzelskiego ? 22.03.05, 11:06
            W tej dyskusji ważniejsze dla was jest zmienianie historii
            a nie to że jesteśmy robieni w bambuko czyli okradani.
            Jesteśmy okradani przez Wielowieyskich będących autorytetami
            dla prawicy wyrosłej z Solidarności. Jesteśmy też okradani
            przez takich jak Belka - ale on już nie jest autorytetem lewicy.
            Może to jest celowa podpucha by dyskutować o historii, nie
            o faktach - ot takie wciskanie scholastyki.
            • top-secret Re: Kwestionujecie prezydenturę Jaruzelskiego ? 22.03.05, 11:45

              znalazłem na forum


              ...cytat z książki Dudka pt. "Reglamentowana rewolucja": "Jaruzelskiego
              uratowała akcja zorganizowana w trakcie głosowania przez senatora Andrzeja
              Wielowieyskiego. Wraz z 6 innymi parlamentarzystami OKP (Wiktorem Kulerskim,
              Andrzejem Miłkowskim, Aleksandrem Paszyńskim, Andrzejem Stelmachowskim,
              Stanisławem Stommą i Witoldem Trzeciakowskim) oddał on głos nieważny, obniżając
              w ten sposób minimum umożliwiające wybór. Jeszcze dalej posunął się 79-letni
              senator OKP Stanisław Bernatowicz, który oddał głos na Jaruzelskiego. Wybór
              generała ułatwiła de facto także postawa 11 parlamentarzystów z OKP, którzy z
              różnych względów nie uczestniczyli w głosowaniu (posłowie - Paweł Chrupek,
              Adela Dankowska, Marek Jurek, Lech Kozaczko, Jerzy Pietkiewicz, Maria Stępniak,
              Henryk Wujec, senatorowie - Zdzisław Nowicki, Krzysztof Pawłowski, Andrzej
              Szczepkowski, Mieczysław Ustasiak."
          • 9111951u Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 22.03.05, 11:56
            No jeżeli uważasz , że Polacy wybrali go z listy OKP Solidarnośc, aby wybrał na
            prezydenta niejakiego Jaruzelskiego , to gratuluję wiedzy o Polakach !
            • t1s Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 00:42
              "Nalezy podejmowac roznorodne dzialania, by osoby te byly coraz silniej
              zwiazane z nami i coraz bardziej dyspozycyjne"

              Fragment szyfrogramu gen. Dankowskiego.
              • t1s Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 00:44
                t1s napisał:

                > "Nalezy podejmowac roznorodne dzialania, by osoby te byly coraz silniej
                > zwiazane z nami i coraz bardziej dyspozycyjne"
                >
                > Fragment szyfrogramu gen. Dankowskiego.


                Dotyczył oczywiście tw pośród posłów OKP.
                • basia.basia Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 02:20
                  t1s napisał:

                  > t1s napisał:
                  >
                  > > "Nalezy podejmowac roznorodne dzialania, by osoby te byly coraz silniej
                  > > zwiazane z nami i coraz bardziej dyspozycyjne"
                  > >
                  > > Fragment szyfrogramu gen. Dankowskiego.
                  >
                  >
                  > Dotyczył oczywiście tw pośród posłów OKP.

                  I ciągle powtarza się ten R.
                  A wczoraj wyczytałam w Słowniku Biograficznym Opozycji, że skończył studia
                  w 1946 roku i w 1948 został zatrudniony w Ministerstwie Finansów - pracował
                  tam do 1952. Czasy najgorszego stalinizmu!
          • kuuba Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 22.03.05, 12:23
            tak sobie czytam ten wasz dialog i nóż się w kieszeni otwiera, że są mimo
            wszystko w tym kraju tacy ludzie jak niejaki "freemason" - jeśli na tym forum,
            gdzie wystepujesz pod pseudonimem wypisujesz takie dyrdymały to śmiem
            twierdzić, że Ty wierzysz w to co piszesz.A więc nie powinienem się dziwić, że
            w imię swoich racji cwaniacy , klakierzy i zwolennicy wszelkiej maści układów i
            układzików służących tylko i wyłącznie własnym i ich grup partykularnych
            interesów są w stanie zmieniać święte reguły matematyki. Polityczną wrogość
            wobec naszego kraju jestem w stanie Ci wybaczyć bo cóż można się po Tobie
            spodziewać, ale braku podstawowej wiedzy matematycznej, mojej ukochanej
            dziedziny życia, nigdy, WIEC ZAMILCZ i na przyszłość używaj kalkulatora a nie
            rozumu, wszak skonstruowali go madrzejsi od Ciebie
            • 9111951u Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 22.03.05, 14:11
              To miłośnik okrągłego stołu bo co by się stało jakby Jaruzelskiego nie wybrano
              prezydentem ? Pewno Polski by wówczas nie było? !
      • trzecie.dno Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 01:02
        Jak dobrze, że pracujesz:)! Właśnie o mi przyszło na myśl.
        • basia.basia Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 02:38
          trzecie.dno napisał:

          > Jak dobrze, że pracujesz:)! Właśnie o mi przyszło na myśl.

          Inteligencja, niestety:(

          Wczoraj usłyszałam, że widział teczkę pisarza katolickiego, którego
          czytywał i cenił a który już nie żyje. Znikło z niej 70 stron ale to
          co zostało nie pozostawia wątpliwości żadnych. Zapytałam dlaczego
          nie podał nazwiska, czy ustawa na to nie pozwala? Pozwala ale to i śmo
          i w sumie to lepiej jak ktoś trafi na to nazwisko w swojej teczce i ogłosi.
          Ale powiedział, że to prędzej czy później wyjdzie na jaw.
          Staram się nie myśleć o tym kto to może być:(

          • sawa.com Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 06:16
            basia.basia napisała: Wczoraj usłyszałam, że widział teczkę pisarza
            katolickiego, którego
            > czytywał i cenił a który już nie żyje. Znikło z niej 70 stron ale to
            > co zostało nie pozostawia wątpliwości żadnych. Zapytałam dlaczego
            > nie podał nazwiska, czy ustawa na to nie pozwala? Pozwala ale to i śmo
            > i w sumie to lepiej jak ktoś trafi na to nazwisko w swojej teczce i ogłosi.
            > Ale powiedział, że to prędzej czy później wyjdzie na jaw.
            > Staram się nie myśleć o tym kto to może być:(

            Chcę ten post skwitować dedykacją. Ale złapałam się na myśli, że ktoś sobie
            może pomyśleć, że autor tego pięknego ale bolesnego wiersza (ponizej) jest tym
            pisarzem o którym Basia mówi:Staram się nie myśleć o tym kto to może być:(

            Nie, nie, żadnych podejrzeń wobec autora. Kocham poprostu niektóre jego wiersze.

            Przesłuchanie Anioła

            Kiedy staje przed nimi
            w cieniu podejrzenia
            jest jeszcze cały
            z materii światła

            eony jego włosów
            spięte są w pukiel
            niewinności

            po pierwszym pytaniu
            policzki nabiegają krwią

            krew rozprowadzają
            narzędzia i interrogacja

            żelazem trzciną
            wolnym ogniem
            określa się granice
            jego ciała

            uderzenie w plecy
            utrwala kręgosłup
            między kałużą a obłokiem

            po kilku nocach
            dzieło jest skończone
            skórzane gardło anioła
            pełne jest lepkiej ugody

            jakże piękna jest chwila
            gdy pada na kolana
            wcielony w winę
            nasycony treścią

            język waha się
            między wybitymi zębami
            a wyznaniem

            wieszają go głową w dół

            z włosów anioła
            ściekają krople wosku
            tworząc na podłodze
            prostą przepowiednię

            Zbigniew Herbert


            • maksimum BASIA TO TAKA MLODA NIEDOSWIADCZONA DZIEWCZYNKA 23.03.05, 06:33
              sawa.com napisała:

              > basia.basia napisała: Wczoraj usłyszałam, że widział teczkę pisarza
              > katolickiego, którego
              > > czytywał i cenił a który już nie żyje. Znikło z niej 70 stron ale to
              > > co zostało nie pozostawia wątpliwości żadnych. Zapytałam dlaczego
              > > nie podał nazwiska, czy ustawa na to nie pozwala? Pozwala ale to i śmo
              > > i w sumie to lepiej jak ktoś trafi na to nazwisko w swojej teczce i ogłos
              > i.
              > > Ale powiedział, że to prędzej czy później wyjdzie na jaw.
              > > Staram się nie myśleć o tym kto to może być:(
              >
              > Chcę ten post skwitować dedykacją. Ale złapałam się na myśli, że ktoś sobie
              > może pomyśleć, że autor tego pięknego ale bolesnego wiersza (ponizej) jest
              tym pisarzem o którym Basia mówi:Staram się nie myśleć o tym kto to może być:(
              >
              > Nie, nie, żadnych podejrzeń wobec autora. Kocham poprostu niektóre jego
              wiersze
              > .
              >
              > Przesłuchanie Anioła
              >
              > Kiedy staje przed nimi
              > w cieniu podejrzenia
              > jest jeszcze cały
              > z materii światła
              >
              > eony jego włosów
              > spięte są w pukiel
              > niewinności
              >
              > po pierwszym pytaniu
              > policzki nabiegają krwią
              >
              > krew rozprowadzają
              > narzędzia i interrogacja
              >
              > żelazem trzciną
              > wolnym ogniem
              > określa się granice
              > jego ciała
              >
              > uderzenie w plecy
              > utrwala kręgosłup
              > między kałużą a obłokiem
              >
              > po kilku nocach
              > dzieło jest skończone
              > skórzane gardło anioła
              > pełne jest lepkiej ugody
              >
              > jakże piękna jest chwila
              > gdy pada na kolana
              > wcielony w winę
              > nasycony treścią
              >
              > język waha się
              > między wybitymi zębami
              > a wyznaniem
              >
              > wieszają go głową w dół
              >
              > z włosów anioła
              > ściekają krople wosku
              > tworząc na podłodze
              > prostą przepowiednię
              >
              > Zbigniew Herbert

              i jej trzeba sporo wybaczac.
            • basia.basia Re: Jak to było z wyborem Jaruzela ... 23.03.05, 10:24
              sawa.com napisała:

              > Chcę ten post skwitować dedykacją. Ale złapałam się na myśli, że ktoś sobie
              > może pomyśleć, że autor tego pięknego ale bolesnego wiersza (ponizej) jest
              tym
              > pisarzem o którym Basia mówi:Staram się nie myśleć o tym kto to może być:(
              >
              > Nie, nie, żadnych podejrzeń wobec autora.

              To wykluczone!
              Z 3d wymieniłam mejle na boku i to była wiadomość dla niego, że wiadomość
              doszła. To co napisałam bierze się stąd, że przedwczoraj uczestniczyłam
              w spotkaniu z kimś z IPN a z kontekstu wypowiedzi wynikało, że chodzi
              o postać z mojego miasta.

              Ostatnio przeczytałam w książce Cenckiewcza "Oczami bezpieki" rozdział
              o zainteresowaniu i działaniu SB przeciwko Prymasowi Wyszyńskiemu.
              Mają dowody na wykorzystanie do tej roboty środowiska kościelnego
              z tamtych czasów (Vaticanum II) - lektura powoduje ponure refleksje:(


              Kocham poprostu niektóre jego wiersze
              > .
              >
              > Przesłuchanie Anioła
              >
              > Kiedy staje przed nimi
              > w cieniu podejrzenia
              > jest jeszcze cały
              > z materii światła

              To Herbert powinien był być pochowany na Skałce. To jest następna
              haniebna sprawa, której się dopuściliśmy - oplucie go za życia
              i po śmierci. Mam nadzieję, że kiedyś będzie można otwarcie
              pisać o tej całej nagonce na niego.
              Wiersza nie znałam, jest wstrząsający.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka