basia.basia
24.03.05, 13:20
Szukając czego innego trafiłam na coś superciekawego:
www.wprost.pl/ar/?O=60271
Skrót:
"Bezpieka Urbana
Tygodnik "Wprost", Nr 1121 (23 maja 2004)
Prymus kursów KGB i pogromca demokratycznej opozycji jest najbliższym
współpracownikiem Jerzego Urbana
(...)Były pułkownik SB Hipolit Starszak został przez Jerzego Urbana
rekomendowany do sądu koleżeńskiego Izby Wydawców Prasy. Starszak jest
najbliższym współpracownikiem Jerzego Urbana, dyrektorem spółki Urma,
wydającej tygodnik "Nie". Ostatnim stanowiskiem Starszaka w PRL była funkcja
zastępcy prokuratora generalnego. Jak wynika z akt personalnych, odtajnionych
przez Instytut Pamięci Narodowej (teczka IPN 710/466), brał on udział w
najgłośniejszych sprawach politycznych prowadzonych przez SB od połowy lat 60.
(...)
Resortem tym kierował wtedy Mieczysław Moczar. Starszak trafił do Biura
Śledczego.
(...)"Ukierunkowany na prowadzenie postępowań karnych o charakterze
politycznym" Hipolit Starszak prawdziwą karierę zaczął robić w 1968 r.
"Szczególnie duży wkład pracy [Starszak] dał z siebie po wydarzeniach
marcowych, zwłaszcza w zakresie opracowania wyników postępowania w sprawach
tzw. komandosów" [nazywano tak młodych intelektualistów, organizatorów
protestów w marcu 1968 r.] - pisał płk Józef Chomętowski, szef Biura
Śledczego, uzasadniając w ten sposób wniosek o awans porucznika Starszaka na
stopień kapitana.
(...)Gdy Karol Modzelewski i Jacek Kuroń jako posłowie Sejmu kontraktowego
(1989-1991) ujrzeli Starszaka, reprezentującego w ławach rządowych prokuraturę
PRL, stwierdzili, że jest to funkcjonariusz, który ich przesłuchiwał po Marcu '68.
(...)Rok 1969 upłynął dla Starszaka pod znakiem sprawy tzw. taterników - jak
nazwano grupę młodych ludzi, którzy przerzucali do kraju literaturę
emigracyjną, w tym paryską "Kulturę".
(...) Działania prowadzone przez kpt. Starszaka doprowadziły do skazania
emisariuszy "Kultury" na karę od 2 do 4,5 roku więzienia.
(...)
Pojętny uczeń KGB
Cenionego w centrali SB oficera przedterminowo awansowano na majora. 9 czerwca
1973 r. major Starszak wysłał raport do dyrektora Biura Kadr MSW płk.
Bonifacego Jedynaka. Prosił o skierowanie na "przeszkolenie na rocznym kursie
stacjonarnym w Wyższej Szkole Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) przy
Radzie Ministrów ZSRR.
(...)Świadectwo z ogólną oceną bardzo dobrą wymienia kilkanaście przedmiotów,
które studiował, m.in. działania kontrwywiadowcze organów służby
bezpieczeństwa przeciwko wywiadom państw imperialistycznych (158 godzin),
organizację pracy i kierowania w radzieckim kontrwywiadzie (22 godziny),
psychologię specjalną (30 godzin), kryminalistykę radziecką (112 godzin).
Po powrocie z Moskwy na mjr. Hipolita Starszaka w ciągu kilku lat spłynął
deszcz odznaczeń,(...)
Pogromca antysocjalistycznego podziemia
W 1978 r. ppłk Hipolit Starszak został wicedyrektorem Biura Śledczego MSW.
Tropiciela imperialistycznych agentów w pełni doceniono jednak dopiero podczas
przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego, w maju 1981 r. Ówczesny szef MSW
gen. Mirosław Milewski zwrócił się do władz PZPR o zgodę na mianowanie płk.
Starszaka dyrektorem Biura Śledczego. (...) Nominację Starszak otrzymał już od
nowego szefa MSW, gen. Czesława Kiszczaka. "W okresie stanu wojennego (...)
płk H. Starszak, kierując Biurem Śledczym MSW, osobiście przyczynił się do
prawidłowego wykonywania zadań na odcinku rozpoznawania i zwalczania
opozycyjnej działalności podziemia antysocjalistycznego" - ta opinia Kiszczaka
była przepustką do dalszej kariery Starszaka.Po wprowadzeniu stanu wojennego
Starszak poznał swego przyszłego chlebodawcę - Jerzego Urbana, wówczas
rzecznika rządu. Biuro Śledcze MSW dostarczało Urbanowi przed konferencjami
prasowymi informacje spreparowane na podstawie materiałów operacyjnych. Po
śmiertelnym pobiciu przez milicjantów w maju 1983 r. maturzysty Grzegorza
Przemyka funkcjonariusze biura wzięli udział w tuszowaniu tej zbrodni, za co
najbardziej zaufany człowiek Starszaka i jego następca, płk Zbigniew Pudysz,
dostał później nagrodę szefa MSW.
(...) W lutym 1991 r. stary znajomy Starszaka - Jerzy Urban, który od pięciu
miesięcy wydawał tygodnik "Nie", zatrudnił go jako dyrektora w swej spółce
Urma. Dawni koledzy Starszaka z SB - nazywani w "Nie" wiewiórkami - podrzucali
dziennikarzom bezpieczniackie papiery kompromitujące wrogów postkomunistów.
Starszak, przed ukazaniem się artykułów, opiniuje je, weryfikuje i akceptuje
do druku.
NAJWAŻNIESZY KAWAłEK!
"Nie" broniło polonijnego przedsiębiorcę Edwarda Mazura, który przez płatnego
mordercę Siergieja Sienkiva został wskazany jako zleceniodawca zabójstwa
byłego szefa policji gen. Marka Papały. Kiedy dwa i pół roku temu
funkcjonariusze CBŚ zatrzymali Mazura na zlecenie prokuratury, biznesmen
skontaktował się właśnie ze Starszakiem. Mazura wkrótce zwolniono - z
policyjnej izby zatrzymań pojechał na imprezę z czołówką polityków SLD w
stołecznej restauracji Belvedere.
Gdy Jerzy Urban podczas przesłuchań przed sejmową komisją w sprawie Rywina
odegrał rolę sprawiedliwego, nie tylko on zaczął być traktowany jako osoba
wiarygodna, ale także były pułkownik SB Hipolit Starszak. Dzięki temu został
szefem sądu koleżeńskiego Polskiej Izby Wydawców Prasy. Jest mało
prawdopodobne, by osoby, które go na to stanowisko wybrały, wiedziały o jego
roli w procesach politycznych i dławieniu wolności słowa. Bo Starszak w roli
arbitra moralności to już nie ironia historii, lecz parodia.
Jarosław Jakimczyk