Gość: Skin
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
22.06.02, 12:17
zakończeniu oblężenia Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem oraz wycofaniu
się Izraelczyków ze zmasakrowanego Dżeninu międzynarodowa opinia publiczna
odetchnęła i uznała sprawę za załatwioną. Tragedia Palestyńczyków zniknęła z
mediów, a już na pewno z tendencyjnie proizraelskiej, publicznej TVP.
Tymczasem rząd w Tel Awiwie - otwarcie już odmawiający Palestyńczykom prawa do
własnego państwa oraz przystąpienia do negocjacji pokojowych - kontynuuje akcje
represyjne wobec Palestyńczyków. Aby zaś nie mieć świadków zbrodni, Izrael
wyrzucił większość dziennikarzy zagranicznych, w tym korespondentów Agencji
Reutera i ekipę telewizyjną Abu Dhabi. Ta ostatnia naraziła się izraelskiemu
reżimowi, ponieważ udowodniła, że wbrew temu, co mówili izraelscy wojskowi,
palestyńscy powstańcy nie ginęli tylko w walce, lecz także skrytobójczo
mordowani. Telewizja pokazała bowiem trupy palestyńskich partyzantów, leżących
twarzą do ziemi, z dłońmi skrępowanymi sznurami i drutami oraz ze śladami od
kuli z tyłu czaszki.
Mur hańby
Ostatnio znów izraelskie stacje internetowe "Ymet" i "msm" podały wstrząsającą
informację o tym, jak po znęcaniu się nad zwłokami zastrzelonego przez
izraelskiego żołnierza zamachowca, żydowscy osadnicy na okupowanym Zachodnim
Brzegu Jordanu oblali je benzyną i spalili, tańcząc i śpiewając wokół
tego "ogniska". Izraelscy szowiniści ogłosili także, iż będą nadal palili
zawinięte w świńską skórę (co podobno wg islamu tamuje wejście do raju) zwłoki
Palestyńczyków lub będą rzucali je na wysypiska śmieci.
Kolejna antypalestyńska operacja terrorystyczna - "Mur II" podjęta została
przez izraelskich okupantów w niemal wszystkich miastach palestyńskich. Przy
czym władze izraelskie w dążeniu do zniszczenia narodu palestyńskiego zabijają
przede wszystkim mężczyzn i chłopców. Niedawno zabili na ulicy 8-letniego
malca, który rzucał w nich kamieniami, dwóch innych dzieciaków ciężko ranili.
Zastrzelili także palestyńską matkę wracającą do domu i jej dwóch synków.
Oczywiście takich zbrodni ani telewizja, ani też proizraelskie pisma na
Zachodzie nie określają jako terroryzm. Za każdym razem też, kiedy okupacyjne
wojska niszczą domy i siedziby palestyńskich instytucji cywilnych, zabijając
przy tym iluś Palestyńczyków, Szaron kłamliwie ogłasza, że ataki
są "odpowiedzią na zamachy palestyńskie". Jest to typowe odwracanie kota
ogonem. Izrael morduje Palestyńczyków systematycznie, codziennie, niezależnie
od tego, czy dokonują zamachów, czy też nie. Ponadto zaś to właśnie Szaron
prowokuje zamachy, burząc palestyńskie domy, niszcząc zasiewy, skazując
Palestyńczyków na głód i poniewierkę, aby za wszelką cenę nie dopuścić do
rokowań pokojowych i ukonstytuowania się państwa palestyńskiego. Teraz np.
Izraelczycy zamieniają w gruzy całe kwartały zabytkowych, arabskich domów we
wschodniej, arabskiej części Jerozolimy, którą chcą na dobre zjudaizować i
zasiedlić Żydami; aby zaś nie dopuszczać do niej Palestyńczyków, chcą otoczyć
Święte Miasto trzech wielkich monoteistycznych religii ohydnym kilkumetrowej
wysokości murem - swoim "murem hańby" (podobne zostały już postawione w różnych
rejonach okupowanego Zachodniego Brzegu Jordanu).
Psychiatrzy alarmują
Poza nieprzerwaną budową nielegalnych osiedli na ziemiach okupowanych
Izraelczycy intensywnie rozbudowują sieć więzień i obozów koncentracyjnych.
Ostatnio na pustyni Negew (gdzie mieszczą się również centra badań i produkcji
broni jądrowej) otworzyli obóz koncentracyjny "Ansar 3" (kontynuacja obozów
tworzonych niegdyś przez izraelskich napastników w Libanie - "Ansar 1" i "Ansar
2").
Jak podaje raport Fundacji Nelsona Mandeli Ochrony Więźniów Politycznych, od
czasu rozpoczęcia przez Palestyńczyków drugiej intifady (28 września 2000 r.),
okupanci aresztowali i umieścili w więzieniach i obozach koncentracyjnych 8
tysięcy Palestyńczyków, powstańców i cywilów, w tym 20 kobiet. Około 4.200
Palestyńczyków przebywa w więzieniach o zaostrzonym rygorze. Nie otrzymują oni
opieki zdrowotnej, nawet jeśli wymagają pobytu w szpitalu. Nie dostają
lekarstw, nieodzownych zwłaszcza dla cukrzyków, wysokociśnieniowców i chorych
na serce. Psychiatrzy alarmują że wielu uwięzionych i torturowanych
Palestyńczyków ma kłopoty ze snem, cierpi na różnego rodzaju nerwice, depresję
i schorzenia psychiczne wymagające systematycznego leczenia. Dotyczy to także
ludzi pozostających na wolności, zwłaszcza dzieci. Nieustanne zagrożenie
militarne tworzy atmosferę strachu. Lęk o przyszłość, brak pewności jutra,
ciągła obawa o życie, nękanie fizyczne i psychiczne sprawiają, że wielu ludzi
upada na duchu.
Najgorsze są - czytamy w raporcie Mandeli - aresztowania dokonywane nocą.
Izraelscy żołnierze otaczają domy i zabraniają Palestyńczykom wychodzić z
mieszkań. Potem wpadają, budząc małe dzieci, które przeraźliwie płaczą, grabią,
co im się podoba, demolują dom, biją wszystkich, klnąc i wymyślając, a
następnie zabierają mężczyzn i aresztują ich. Czasami przebierają się za Arabów
i porywają upatrzonych Palestyńczyków. Zatrzymują ich także na ruchomych lub
stałych punktach kontroli. Schwytanych w czasie starć nie traktują jako jeńców,
ale jak kryminalistów i umieszczają ich w obozach koncentracyjnych.
Przesłuchania i tortury dokonywane są przez specjalnie szkolonych zbirów,
ekspertów od "mokrej roboty". Ich metody są identyczne, albo podobne, do metod
stosowanych wobec więźniów przez gestapo, NKWD, UB. (Nic dziwnego zresztą,
przecież w 1956 r. i 1968 r. wyjechało z Polski i schroniło się w Izraelu wielu
ubeckich oprawców o szerokim doświadczeniu, jeśli idzie o znęcanie się nad
zatrzymanymi. Jak choćby kat młodocianych więźniów z obozu w Jaworznie,
uratowany w czasie okupacji przez polską rodzinę, Morel, o którego ekstradycję
Polska stara się bezskutecznie). Ci specjaliści wyrywają więźniom paznokcie,
wieszają przesłuchanych za nogi u sufitu na 10 godzin, bez picia i jedzenia, w
zimno i upały; stosują rażenie prądem - podaje raport Fundacji Mandeli.
Po aresztowaniu więźniowie jakiś czas czekają w zamknięciu ("kruszeją" - jak
określają ten okres więzienni funkcjonariusze), potem następuje kolejna faza -
śledztwo. W tym czasie nikt nie ma prawa odwiedzać więźnia; ani żona, ani
adwokat czy np. przedstawiciele Czerwonego Krzyża. (Takim restrykcjom poddano
również przewodniczącego Al Fatah, palestyńskiej organizacji wyzwoleńczej,
Marwana Al-Barghouti, którego żona, prawniczka, wraz z członkami jej zespołu
adwokackiego, chciała mu przyjść z pomocą prawną). W trakcie śledztwa stosowane
są intensywne i najbardziej wyrafinowane tortury mające na celu wymuszenie na
więźniach zeznań o działalności w ruchu oporu (nawet jeśli są oni tylko o
to "podejrzani") oraz zeznań na temat działalności rodziny, kolegów i na temat
wszelkich kontaktów.
"Lodówka", "żaba", "tygrysia klatka"
Wśród metod torturowania jedną z najdotkliwszych fizycznie jest bicie
powodujące szybkie i silne wstrząsy korpusu, odginanego gwałtownie w przód i w
tył, podobnie jak szyi i głowy. Prowadzi to do uszkodzenia kręgów szyjnych i
mózgu, powoduje wymioty i odruchowe wydalanie moczu. Profesor Derek Paunder z
Uniwersytetu Dandee w Szkocji, wybitny znawca medycyny sądowej, na prośbę
palestyńskiej rodziny obejrzał zwłoki więźnia i potwierdził, że zgon (w 1995 r.
w Jerozolimie) nastąpił nie z powodu, jak podała służba więzienna, zawału
serca, lecz wylewu krwi do mózgu spowodowanego wstrząsami.
Stosowane jest również - relacjonują autorzy raportu Fundacji Mandeli -
zamykanie więźnia w "tygrysiej klatce", gdzie siedzi on w kucki, z głową
omotaną ohydnie cuchnącą szmatą. Po kilku godzinach przebywania w takiej
pozycji wyprowadzany z klatki więzień wyje z powodu bólu mięśni.
Z kolei "pozycja żaby" polega na tym, że więzień również siedzi w kucki, ale na
palcach stóp, z wyciągniętymi do przodu ramiona