yossarian18
20.04.05, 00:07
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2664332.html
ks. Richard McBrien, liberalny teolog z katolickiego uniwersytetu Notre Dame
Kardynał Ratzinger zawsze zapewniał, że będzie twardo trzymał się wszystkich
dogmatów. On prezentuje jasne fundamentalistyczne podejście. Ci, którzy
oczekują wyciągnięcia ręki do homoseksualistów czy kobiet, będą rozczarowani.
Nasz kościół obierze moim zdaniem w tych kwestiach nawet jeszcze twardszy
kurs niż do tej pory. Obawiam się, że miliony katolików w Europie Zachodniej
i USA mogą odwrócić się od tego Papieża i odsunąć na margines Kościoła. Jego
ostatnia homilia w bazylice św. Piotra jasno pokazała, jak rozumie on rolę
Papieża - chce bronić "trzódki" przed wilkami popierającymi relatywizm i
odwrót od ortodoksji.
To znak, że moderniści są zmartwieni wyborem kard. Ratzingera. Niedługo
zacznie się zapewno gadanina o "Kościele
zamkniętym", "fundamentalizmie", "integryzmie", "Średniowieczu"...