Dodaj do ulubionych

skad sie wziela teczka hejnala?

28.04.05, 14:36
po raz kolejny stawiam to pytanie bo jest ono wazne.

jesli prawde mowi kieres ze teczke `znalezli' archiwisci 14 kwietnia ipn to -
prawie na pewno - oznacza ze ktos te materialy ipn-owi podrzucil. zwazajac na
objetosc i znaczenie zbioru - mogl to zrobic tylko wytworca. a to oznaczaloby
ze sprawa ujawnienia jest prowokacja bezpieki.

wyjasnienie kulis znalezienia materialow powinno szczegolnie zainteresowac
gazete ktora pogrzewala atmosfere wokol sprawy donosicieli wokol jana pawla ii
od wywiadu z lasota 13 kwietnia az do slynnych insynuacji wobec x malinskiego.

jesli ktos podrzucil ipn-owi materialy (w tej objetosci) i jednoczesnie
podrzucal plotki dziennikarzom (a ci je rozdmuchiwali) to jest tak jakby
kieres zostal ustawiony do bicia
Obserwuj wątek
    • prawdziwy_polak_katolik Jak to skąd??? To oczywiste!!! 28.04.05, 14:42
      Teczkę spreparowali i podrzucili do IPN siepacze Michnika ze środowisk masońsko-
      żydowskich pod rękę z kato-masono-lewakami demontującymi Kościół Polski od
      środka!
    • kataryna.kataryna Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 14:48
      bush_w_wodzie napisał:

      > po raz kolejny stawiam to pytanie bo jest ono wazne.
      >
      > jesli prawde mowi kieres ze teczke `znalezli' archiwisci 14 kwietnia ipn to -
      > prawie na pewno - oznacza ze ktos te materialy ipn-owi podrzucil. zwazajac na
      > objetosc i znaczenie zbioru - mogl to zrobic tylko wytworca. a to oznaczaloby
      > ze sprawa ujawnienia jest prowokacja bezpieki.
      >
      > wyjasnienie kulis znalezienia materialow powinno szczegolnie zainteresowac
      > gazete ktora pogrzewala atmosfere wokol sprawy donosicieli wokol jana pawla ii
      > od wywiadu z lasota 13 kwietnia az do slynnych insynuacji wobec x malinskiego.
      >
      > jesli ktos podrzucil ipn-owi materialy (w tej objetosci) i jednoczesnie
      > podrzucal plotki dziennikarzom (a ci je rozdmuchiwali) to jest tak jakby
      > kieres zostal ustawiony do bicia



      Też mi się to wszystko dziwne wydaje, wygląda jak rozgrywka.
      • kropekuk Zgodze sie z toba, kataryno: 28.04.05, 15:46
        dla mnie tez wrecz "cudowny" wydaje sie moment tego odkrycia - nawet, gdy to
        najprawdziwsza prawda, to brzmi to podejrzanie jak diabli, a nawet caly Hell;).
        Niby wszystko wydaje sie logiczne: o.Hejmo - wlasnie jako opiekun polskich
        pielgrzymow - byl szczegolnie lakomym kaskiem dla bezpieki (ale o tym przeciez
        i Kosciol wiedzial, i opozycja). Ale za duzo tu "ale": dlaczego, genialny w
        tych sprawach sp. Wyszynski agenta nie wywachal, dlaczego ta teczka nie wyszla
        wprost z archiwum MSZ do kurii jak teczki innych duchownych, dlaczego teraz
        spadla IPN z nieba ? Chyba, ze to jakis "znak" ...;)
    • leszek.sopot Nie wierzysz Kieresowi? 28.04.05, 15:10
      Przeciez Kieres powiedzial, ze te materialy zostaly odnalezione przez
      archiwiste IPN podczas ciagle trwajacych prac porzadkowania materialow w IPN.
      Te materialy maja na pewno swiadectwo pochodzenia - archiwa MSW.
      • bush_w_wodzie kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 28.04.05, 15:19
        leszek.sopot napisał:

        > Przeciez Kieres powiedzial, ze te materialy zostaly odnalezione przez
        > archiwiste IPN podczas ciagle trwajacych prac porzadkowania materialow w IPN.

        no dobrze. archiwista znalazl. akurat te materialy - przypadkiem - znalazly sie
        na wierzchu stosu 2 tygodnie po odejsciu jana pawla i dzien po wywiadzie z
        lasota w gw

        myslisz ze nie da sie tych materialow do ipn podrzucic?

        > Te materialy maja na pewno swiadectwo pochodzenia - archiwa MSW.

        i co z tego wynika?
        • leszek.sopot Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 28.04.05, 15:28
          bush_w_wodzie napisał:

          > leszek.sopot napisał:
          >
          > > Przeciez Kieres powiedzial, ze te materialy zostaly odnalezione przez
          > > archiwiste IPN podczas ciagle trwajacych prac porzadkowania materialow w
          > IPN.
          >
          > no dobrze. archiwista znalazl. akurat te materialy - przypadkiem - znalazly
          sie na wierzchu stosu 2 tygodnie po odejsciu jana pawla i dzien po wywiadzie z
          > lasota w gw myslisz ze nie da sie tych materialow do ipn podrzucic?


          Z przekazow telewizyjnych wiem jak te kilometry akt sa w archiwum IPN
          poupychane. Pokazywano tez jak archiwisci, ktorzy chyba mieli w archiwum do
          dyspozycji 1 komputer brali po kolei teczki z polki i wklepywali jakies dane do
          komputera. Mysle wiec, ze mozliwe jest, ze w jakims momencie archiwista wzial
          kolejna teczke (plik teczek) i gdy zaczal wklepywac informacje o jej zawartosci
          zobaczyl czego dotyczy i poinformowal kierownictwo albo od razu samego Kieresa.

          >
          > > Te materialy maja na pewno swiadectwo pochodzenia - archiwa MSW.
          >
          > i co z tego wynika?

          ze nie zostaly podrzucone. Kazdy material przychodzacy i wychodzacy z archiwum
          ma swoja kwerende na ktorej musi sie odnotowywac co sie z tymi dokumentami
          dzieje. Poza tym, po aferze z Wildsteinem chyba wzmocniono straze w IPN tak by
          nic wniesc ani wyniesc nie bylo mozna?
          • bush_w_wodzie Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 28.04.05, 15:37
            leszek.sopot napisał:

            > bush_w_wodzie napisał:
            >
            > > leszek.sopot napisał:
            > >
            > > > Przeciez Kieres powiedzial, ze te materialy zostaly odnalezione prz
            > ez
            > > > archiwiste IPN podczas ciagle trwajacych prac porzadkowania materia
            > low w
            > > IPN.
            > >
            > > no dobrze. archiwista znalazl. akurat te materialy - przypadkiem - znalaz
            > ly
            > sie na wierzchu stosu 2 tygodnie po odejsciu jana pawla i dzien po wywiadzie z
            > > lasota w gw myslisz ze nie da sie tych materialow do ipn podrzucic?
            >
            >
            > Z przekazow telewizyjnych wiem jak te kilometry akt sa w archiwum IPN
            > poupychane. Pokazywano tez jak archiwisci, ktorzy chyba mieli w archiwum do
            > dyspozycji 1 komputer brali po kolei teczki z polki i wklepywali jakies dane do
            >
            > komputera. Mysle wiec, ze mozliwe jest, ze w jakims momencie archiwista wzial
            > kolejna teczke (plik teczek) i gdy zaczal wklepywac informacje o jej zawartosci
            >
            > zobaczyl czego dotyczy i poinformowal kierownictwo albo od razu samego Kieresa.
            >
            >

            to jest teoretycznie mozliwe ale prawie nieprawdopodbne. dlaczego? zw wzgledu na
            wage i charakter materialu (teczki ksiezy byly traktowane inaczej) oraz moment
            `odkrycia'.



            >
            > >
            > > > Te materialy maja na pewno swiadectwo pochodzenia - archiwa MSW.
            > >
            > > i co z tego wynika?
            >
            > ze nie zostaly podrzucone. Kazdy material przychodzacy i wychodzacy z archiwum
            > ma swoja kwerende na ktorej musi sie odnotowywac co sie z tymi dokumentami
            > dzieje.


            cha cha cha. tak jakby towarzysz kiszczak mial nad soba jakas kontrole.
            z pewnoscia oficerowie sb drobiazgowo przestrzegali regulaminu

            z pewnoscia to samo stwierdzenie o kwerendzie dotyczy tych dokumentow ktore
            splonely za rzadu mazowieckiego? zgodnie z regulaminem to zrobiono i z procedurami?


            > Poza tym, po aferze z Wildsteinem chyba wzmocniono straze w IPN tak by
            > nic wniesc ani wyniesc nie bylo mozna?


            nie sadze zeby to byla istotna przeszkoda dla fachowcow
            • leszek.sopot Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 28.04.05, 15:51
              Nie wiem jak teczki ksiezy byly traktowane w IPN bo ponoc ich nie bylo. Teczke
              Hejmy ponoc odnaleziono w materialach dostarczonych nie z MSW ale z wywiadu.
              Nie wiem co Kiszczak mialby dzis robic w IPN. Kazda partia materialow
              dostarczana do IPN musiala byc odpowiednio oznakowana. Musza byc na niej
              sygnatury IPN oraz data przyjecia na stan magazynu. Po przyjeciu teczek trwa
              nastepnie ich stopniowe przegladanie i opisywanie zawartosci. Kiszczak nie ma
              tu nic do roboty.
              • bush_w_wodzie Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 28.04.05, 15:59
                leszek.sopot napisał:

                > Nie wiem jak teczki ksiezy byly traktowane w IPN bo ponoc ich nie bylo.


                no wlasnie. ipn nie dostal teczek ksiezy tylko przypadkowo `zawieruszyla' sie
                bardzo wazna teczka - informatora z otoczenia papieza


                > Teczke Hejmy ponoc odnaleziono w materialach dostarczonych nie z MSW
                > ale z wywiadu.

                co to zmienia?


                > Nie wiem co Kiszczak mialby dzis robic w IPN.


                a ja wiem co jego ludzie mogliby tam robic


                > Kazda partia materialow
                > dostarczana do IPN musiala byc odpowiednio oznakowana. Musza byc na niej
                > sygnatury IPN oraz data przyjecia na stan magazynu.


                i sadzisz ze kazda teczka z 80 km akt ipn ma juz swoj indeks inwentarzowy?
                z pewnoscia gruba na 700 stron teczka hejnala (+kasety) zostaly juz dawno
                opisane i nikt na nie nie zwrocil uwagi? to jest twoja prawdopodobna wersja?


                > Po przyjeciu teczek trwa nastepnie ich stopniowe przegladanie i
                > opisywanie zawartosci. Kiszczak nie ma tu nic do roboty.


                pewnie. prywatne archiwum ludzi kiszczaka jest od dawna swietnie skatalogowane.
                wystarczy tylko wybrac wlasciwa teczke we wlasciwym czasie
                • leszek.sopot Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 28.04.05, 16:37
                  bush_w_wodzie napisał:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > > Nie wiem jak teczki ksiezy byly traktowane w IPN bo ponoc ich nie bylo.
                  >
                  >
                  > no wlasnie. ipn nie dostal teczek ksiezy tylko przypadkowo `zawieruszyla' sie
                  > bardzo wazna teczka - informatora z otoczenia papieza

                  A skad mozna bylo wiedziec kto sie kryje pod psudonimem i pod numerem
                  inwentarzowym bez sprawdzenia zawartosci teczki? Z tego co sie orientuje tylko
                  materialom z MSW towarzyszyl komputerowy wykaz numerow i nazwisk - na tej bazie
                  powstal "spis inwentarzowy" IPN.


                  > > Teczke Hejmy ponoc odnaleziono w materialach dostarczonych nie z MSW
                  > > ale z wywiadu.
                  >
                  > co to zmienia?

                  To, ze nie byl "pod opieka" ktoregos tam z departamentu MSW, ktory ponoc mial
                  teczki spalic badz przekazac kosciolowi.


                  > > Nie wiem co Kiszczak mialby dzis robic w IPN.
                  >
                  > a ja wiem co jego ludzie mogliby tam robic


                  raczej zgadywac. Jesli jednak by zalozyc, ze wiesz, to moze wiesz jaka tez to
                  polityke uprawia dzis Kiszczak i po co kaze robic - to co wiesz - co moga robic
                  jego ludzie?


                  > > Kazda partia materialow
                  > > dostarczana do IPN musiala byc odpowiednio oznakowana. Musza byc na niej
                  > > sygnatury IPN oraz data przyjecia na stan magazynu.
                  >
                  >
                  > i sadzisz ze kazda teczka z 80 km akt ipn ma juz swoj indeks inwentarzowy?


                  Powinna miec nadany wraz z przyjeciem na stan.

                  > z pewnoscia gruba na 700 stron teczka hejnala (+kasety) zostaly juz dawno
                  > opisane i nikt na nie nie zwrocil uwagi? to jest twoja prawdopodobna wersja?


                  Mogla byc dawno opisana, a mogla byc tez dopiero niedawno opisana. Opisanie
                  zawartosci przeszlo 80 km materialow nie odbywa sie z dnia na dzien.


                  > > Po przyjeciu teczek trwa nastepnie ich stopniowe przegladanie i
                  > > opisywanie zawartosci. Kiszczak nie ma tu nic do roboty.
                  >
                  >
                  > pewnie. prywatne archiwum ludzi kiszczaka jest od dawna swietnie
                  skatalogowane.


                  Kiszczak z pewnoscia doskonale wie jakie "pamiatki" sobie zachowal w swoim
                  archiwum. O tym by prowadzil katalog swoich zbirow "pamiatek" nie wiedzialem.



                  > wystarczy tylko wybrac wlasciwa teczke we wlasciwym czasie


                  Na pewno wiele teczek paleta sie po "prywatnych zbiorach".
                  • bush_w_wodzie o co moze chodzic? 28.04.05, 17:12
                    leszek.sopot napisał:

                    > bush_w_wodzie napisał:

                    > Jesli jednak by zalozyc, ze wiesz, to moze wiesz jaka tez to
                    > polityke uprawia dzis Kiszczak i po co kaze robic - to co wiesz -
                    > co moga robic jego ludzie?


                    uwazam ze dawni funkcyjni pracownicy sb/wsw usiluja zablokowac suteczna
                    lustracje i maksymalnie oslabic ipn. dlaczego? bo upublicznienie dostepu do akt
                    zaszkodzi im ich interesom i ich wspolpracownikom

                    przypadek ojca hejmo jest znamienny:

                    po ostatnich wydarzeniach i zwazajac na medialna obecnosc ojca hejmo - temat
                    jest bardzo goracy i wzbudzi bardzo duzo emocji. wywolane zamieszanie ma
                    zniechecic do lustracji i wywolac pokuse relatywizowania kwestii donosicielstwa.
                    tworzenie dezinformacji teraz pozwoli agentom bezpieki na skuteczniejsza obrone
                    gdy ich nazwiska wyplyna

                    mozna tez przypuszczac ze zaskakujace wyplywanie niektorych teczek ma
                    przestraszyc niektore srodowiska
                    • homosovieticus Re: o co moze chodzic? 28.04.05, 17:53
                      Z Twojej wypowiedzi, bushu, wyciagam wniosek ,że przyznajesz ,że mediami
                      równiez kierują ludzie "człowieka honoru".
                      Nie byłoby bowiem takiego strzasu obecnie i medialnej wrzawy , gdyby media,
                      nie przygotowały wczesniej odpowiedniego ku temu gruntu, wywiadami z O. Hejmo.
                      • bush_w_wodzie Re: o co moze chodzic? 28.04.05, 18:44
                        homosovieticus napisał:

                        > Z Twojej wypowiedzi, bushu, wyciagam wniosek ,że przyznajesz ,że mediami
                        > równiez kierują ludzie "człowieka honoru".


                        uwazam ze ci ludzie moga czasami mediami manipulowac. moga nawet czasem
                        nieformalnie wspolpracowac. pozostale domysly mialyby juz wage ciezka


                        > Nie byłoby bowiem takiego strzasu obecnie i medialnej wrzawy , gdyby media,
                        > nie przygotowały wczesniej odpowiedniego ku temu gruntu, wywiadami z O. Hejmo.

                        to jest ciekawa obserwacja. nie potrafie jednak okreslic kierunku zwiazku
                        przyczynowo-skutkowego:

                        obecnosc w mediach -> ujawnienie teczki czy
                        posiadanie teczki-> obecnosc w mediach

                        biorac pod uwage znana od lat aktywnosc medialna ojca hejmo pierwszy wariant
                        jest jednak bardziej prawdopodobny
                        • homosovieticus Re: o co moze chodzic? 28.04.05, 21:01
                          bush_w_wodzie napisał:

                          >>
                          > to jest ciekawa obserwacja. nie potrafie jednak okreslic kierunku zwiazku
                          > przyczynowo-skutkowego:
                          >
                          > obecnosc w mediach -> ujawnienie teczki czy
                          > posiadanie teczki-> obecnosc w mediach
                          >
                          > biorac pod uwage znana od lat aktywnosc medialna ojca hejmo pierwszy wariant
                          > jest jednak bardziej prawdopodobny
                          Przykro mi,ale ja i zapewne miliony Polaków, które nie uczestniczyły w
                          pielgrzymkach do Rzymu, ani też wczesniej nie nalezały do poznańskiego KIK-u, o
                          O. Konradzie Hejmo zbyt wiele nie słyszelismy.
                          Dopiero oczekiwanie mediów na śmierć Ojca Świętego uczyniło O. Hejmo gwiazdą
                          radia i telewizji.
              • 9111951u Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 29.04.05, 11:30
                Leszku , rusz że ty swą makówką !
                przecie pono miał ksywy Hejnał i Dominik a jak miał ksywy to musiał być w
                rejestrze ubeckoesbeckim co nie , a tak przez przypadek nie ma go w rejstrze
                IPN ?
                dlaczego zatem bajdurzysz , ze te materiały dopiero niedawno przywędrowały do
                IPNu z wywiadu ?
                • 22091960u Re: kieresowi staram sie ale sprzataczom ... nie 05.05.05, 16:13
                  Świętwa prawda, Kieres wykonuje kolejne zadanie....
    • homosovieticus Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 15:21
      bush_w_wodzie napisał:

      > po raz kolejny stawiam to pytanie bo jest ono wazne.
      >
      > jesli prawde mowi kieres ze teczke `znalezli' archiwisci 14 kwietnia ipn to -
      > prawie na pewno - oznacza ze ktos te materialy ipn-owi podrzucil.

      Niekoniecznie.Mogły też leżeć w IPN-ie czekajac na "odkrycie".Świadczyłoby
      to ,że wśród archiwistów są "słabi ludzie". Z listą Wildesteinna też nie
      wiadomo kto ją udostepnił do wyniesienia.


      zwazajac na
      > objetosc i znaczenie zbioru - mogl to zrobic tylko wytworca. a to oznaczaloby
      > ze sprawa ujawnienia jest prowokacja bezpieki.

      Kompromitowaniem KK - moim zdaniem - w mniejszym stopniu jest zainteresowana
      sama bezpieka, niż koła wrogie Kościołowi. Kosciół bezpiece nie zagraża w
      żadnym stopniu.Chyba ,że "chłopcy z bezpieki" ,robią to na zlecenie.
      >
      > wyjasnienie kulis znalezienia materialow powinno szczegolnie zainteresowac
      > gazete ktora pogrzewala atmosfere wokol sprawy donosicieli wokol jana pawla ii
      > od wywiadu z lasota 13 kwietnia az do slynnych insynuacji wobec x malinskiego.

      Gazeta skupiona jest na sensacyjnej stronie całej sprawy. Wwaznych śledztwach
      dziennikarskich nie odnotowała przecież dotychczas wiekszych sukcesów.Mioże tym
      razem. Osobiscie, jednak bardzo w to wątpie.

      >
      > jesli ktos podrzucil ipn-owi materialy (w tej objetosci) i jednoczesnie
      > podrzucal plotki dziennikarzom (a ci je rozdmuchiwali) to jest tak jakby
      > kieres zostal ustawiony do bicia
      To wcale nie jest pewne, czy wystawiono Kiresa do bicia, czy przeciwnie, do
      ponownego objecia stanowiska szefa IPN-u.
      Okaże sie to w niedalekiej przyszłosci, dzieki zajętemu stanowisku mediów.
      • tyta.nic1 Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 15:48
        KKP

        Mówi Wam to coś?
        • homosovieticus Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 15:51
          tyta.nic1 napisał:

          > KKP
          >
          > Mówi Wam to coś?

          Mnie nie.
      • nabukko Ale ty homo bredzisz! 28.04.05, 20:39
        "Kompromitowaniem KK - moim zdaniem - w mniejszym stopniu jest zainteresowana
        sama bezpieka, niż koła wrogie Kościołowi. Kosciół bezpiece nie zagraża w
        żadnym stopniu.Chyba ,że "chłopcy z bezpieki" ,robią to na zlecenie." Może
        nazwiesz zleceniodawców po imieniu jakeś taaaaaki mądry.Lecz sie ośle w
        psychiatryku na manię prześladowczą.
    • normalny.normals Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 16:06
      bush_w_wodzie napisał:

      > po raz kolejny stawiam to pytanie bo jest ono wazne.
      >
      > jesli prawde mowi kieres ze teczke `znalezli' archiwisci 14 kwietnia ipn to -
      > prawie na pewno - oznacza ze ktos te materialy ipn-owi podrzucil. zwazajac na
      > objetosc i znaczenie zbioru - mogl to zrobic tylko wytworca. a to oznaczaloby
      > ze sprawa ujawnienia jest prowokacja bezpieki.


      Taaaaa.... to pewnie Urban strasznie sie zdżaźnił, bo ostatnio Polacy tacy
      rozmodleni, kościół odbudowuje swą pozycję w narodzie, więc poprosił swoich
      kumpli żeby odmienili atmosferę, bo już tak słodko było aż do przesrania... ;-)
    • zbychooo Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 16:25
      bush_w_wodzie napisał:

      > po raz kolejny stawiam to pytanie bo jest ono wazne.
      >
      > jesli prawde mowi kieres ze teczke `znalezli' archiwisci 14 kwietnia ipn to -
      > prawie na pewno - oznacza ze ktos te materialy ipn-owi podrzucil.


      A może było tak: od 4 lat w IPN wiedziano, że w otoczeniu JPII dział TW, a
      świadczyły po tym nieliczne dokumenty, natomist 14 kwietnia podczas rutynowych
      prac odnaleziono kolejne dokumenty, na 100% potwierdzające to, czego historycy
      IPN domyślali się od 4 lat. Biorąc pod uwagę ogrom matriałów i brak "mocy
      przerobowych" w IPN, jest bardzo prawdopodobne, że takie "odnalezienia" będą
      pojawiały się częściej. Dlatego nie doszukiwałbym się w tym przypadku jakiś
      nadzwyczajnych mocy sprawczych, niż normalna kolej rzeczy.
      Przykład z ojcem Hejmo jest kolejnym dowodm na to, że archiwa IPN muszą być jak
      najszybciej otwarte, dla jak największej liczby osób. Dopóki z tym się nie
      uporamy, to co kilka lat będziemy przeżywać podobne zaskoczenia i rozczarowania.


      • bush_w_wodzie co za koincydencja 28.04.05, 16:33
        zbychooo napisał:

        > bush_w_wodzie napisał:
        >
        > > po raz kolejny stawiam to pytanie bo jest ono wazne.
        > >
        > > jesli prawde mowi kieres ze teczke `znalezli' archiwisci 14 kwietnia ipn
        > to -
        > > prawie na pewno - oznacza ze ktos te materialy ipn-owi podrzucil.
        >
        >
        > A może było tak: od 4 lat w IPN wiedziano, że w otoczeniu JPII dział TW, a
        > świadczyły po tym nieliczne dokumenty, natomist 14 kwietnia podczas rutynowych
        > prac odnaleziono kolejne dokumenty, na 100% potwierdzające to, czego historycy
        > IPN domyślali się od 4 lat.

        1) jak latwo policzyc prawdopodobienstwo takiego przypadku wynosi okolo 1:100
        2) materialy ktore `sie odnalazly' wygladaja na komplenta teczke pracy
        3) po raz kolejny: w ipn w zasadzie nie ma teczek ksiezy. a tutaj znalazla sie
        taka wazna medialnie teczka gdzies tam przypadkowo zawieruszona. straszny
        balagan musialo miec sb w swoich dokumentach...

        juz predzej uwierze ze to kieres trzymal te akta pod kluczem dopoki nie zaczeto
        go umiejetnie naciskac... co zreszta sam poczatkowo mowil


        > Biorąc pod uwagę ogrom matriałów i brak "mocy
        > przerobowych" w IPN, jest bardzo prawdopodobne, że takie "odnalezienia" będą
        > pojawiały się częściej. Dlatego nie doszukiwałbym się w tym przypadku jakiś
        > nadzwyczajnych mocy sprawczych, niż normalna kolej rzeczy.


        nie zgadzam sie


        > Przykład z ojcem Hejmo jest kolejnym dowodm na to, że archiwa IPN muszą być jak
        >
        > najszybciej otwarte, dla jak największej liczby osób. Dopóki z tym się nie
        > uporamy, to co kilka lat będziemy przeżywać podobne zaskoczenia i rozczarowania
        > .

        tu zgoda
        • tad9 Teoria spiskowa 28.04.05, 16:48
          Zastanówmy się, jakie wnioski możemy wyciągnąć z całej tej historii. Lustracja
          się toczy, ale toczy w PEWIEN sposób. Dość wybiórczo. Z czym mieliśmy do
          czynienia? Z sekwencją zdarzeń mających pokazać jak okropną sprawą jest ta
          lustracja. Wkrótce po śmierci papieża dochodzi do "zabrudzenia" podniosłej
          atmosfery. Szef IPN oświadcza, że posiada informacje na temat agenta "w
          najbliższym otoczeniu ojca św". Wkrótce potem w "GW" pojawia się tekst
          sugerujący, że osobą tą może być ks. Maliński. Później okaże się, że nie chodzi
          o niego, mamy więc skrzywdzonego przez lustrację przyjaciela papieża.
          Skrzywdzonego przez lustrację, nie przez "GW", bo przecież "GW" napisała tylko
          to, o czym - podobno - huczało w Krakowie. Wkońcu wyjaśnia się, że chodzi o o.
          Hejno. Kieres oświadcza, że o sprawie dowiedział się 14 kwietnia i zdecydował
          się ją upublicznić ponieważ "wymagał tego interes publiczny". Hejno ze swojej
          strony ma do Kieresa pretensje o to, że upublicznił on sprawę zanim doszło do
          rozmowy pomiędzy nimi. Jak mówi Hejno "była intencja, że polecę do Warszwy,
          będę rozmawiał, dopiero potem zostanie ogłoszone, to, co zostało ogłoszone.
          Zrezygnowałem z lotu, bo niedotrzymano terminu spotkania". Lustracja (czy jej
          odbicie w mediach "głównego nurtu") wygląda więc tak: najpierw
          mieliśmy "nieszczęścia prostych ludzi" - w "GW" mogliśmy się naczytać o
          robotnikach z Pafawagu (?) czy sołtycie z Czułchowa (?) - może już nie
          pamiętam dokładnie tych miejsc. Teraz lustracja rąbnęła w kościół, w okolice
          okołopapieską i to akurat wkrótce po śmierci papieża. Pewne rejony
          zaś "lustracyjne tsunami" omija - o czym potem.
          • bush_w_wodzie uzupelnienie 28.04.05, 17:16
            tad9 napisał:

            > Zastanówmy się, jakie wnioski możemy wyciągnąć z całej tej historii. Lustracja
            > się toczy, ale toczy w PEWIEN sposób. Dość wybiórczo. Z czym mieliśmy do
            > czynienia? Z sekwencją zdarzeń mających pokazać jak okropną sprawą jest ta
            > lustracja. Wkrótce po śmierci papieża dochodzi do "zabrudzenia" podniosłej
            > atmosfery. Szef IPN oświadcza, że posiada informacje na temat agenta "w
            > najbliższym otoczeniu ojca św".

            gwoli scislosci juz 13 kwietnia sprawa donosicieli wokol jana pawla ii zaczela
            sie zajmowac gazeta wyborcza. jako pierwsza po odejsciu jana pawla

            > Wkrótce potem w "GW" pojawia się tekst
            > sugerujący, że osobą tą może być ks. Maliński. Później okaże się, że nie chodzi
            >
            > o niego, mamy więc skrzywdzonego przez lustrację przyjaciela papieża.
            > Skrzywdzonego przez lustrację, nie przez "GW", bo przecież "GW" napisała tylko
            > to, o czym - podobno - huczało w Krakowie. Wkońcu wyjaśnia się, że chodzi o o.
            > Hejno. Kieres oświadcza, że o sprawie dowiedział się 14 kwietnia i zdecydował
            > się ją upublicznić ponieważ "wymagał tego interes publiczny". Hejno ze swojej
            > strony ma do Kieresa pretensje o to, że upublicznił on sprawę zanim doszło do
            > rozmowy pomiędzy nimi. Jak mówi Hejno "była intencja, że polecę do Warszwy,
            > będę rozmawiał, dopiero potem zostanie ogłoszone, to, co zostało ogłoszone.
            > Zrezygnowałem z lotu, bo niedotrzymano terminu spotkania". Lustracja (czy jej
            > odbicie w mediach "głównego nurtu") wygląda więc tak: najpierw
            > mieliśmy "nieszczęścia prostych ludzi" - w "GW" mogliśmy się naczytać o
            > robotnikach z Pafawagu (?) czy sołtycie z Czułchowa (?) - może już nie
            > pamiętam dokładnie tych miejsc. Teraz lustracja rąbnęła w kościół, w okolice
            > okołopapieską i to akurat wkrótce po śmierci papieża. Pewne rejony
            > zaś "lustracyjne tsunami" omija - o czym potem.


            tak to mniej wiecej wyglada
            • tad9 sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 17:33
              Ciekawym kontrapunktem do sprawy Hejno może być sprawa prof.Kłoczkowskiego.
              Postaram się opisać ją dokładnie - jeśli ktoś może dodać jakieś informacje,
              będzie mile widziany. W numerze 37(747) "NCz!" ukazał się felieton Stanisława
              Michalkiewicza "W służbie bezpieczeństwa autorytetów". Michalkiewicz odniosił
              się w nim do tekstu abp Życińskiego "Solidarność czy naszość?" ("Rz"
              4.09.2004). Życiński pisał mn, że "zachowanie składników tamtego etosu
              (Solidarności - tad) okazuje się tym trudniejsze do zrealizowania, że coraz
              częściej spotykamy próby programowego niszczenia niewątpliwych autorytetów
              moralnych". Michalkiewicz komentował: "Wśród "niewątpliwych autorytetów
              moralnych Ekselencja wymienia prof. Jerzego Kłoczkowskiego. Problem polega na
              tym, że wiele wskazuje na to, iż TW SB o pseudonimie "Historyk" i pan prof.
              Kłoczkowski to jedna i ta sama osoba. (...). Kłoczkowski jest osobą nader
              utytułowaną, zaprzyjaźnioną z wieloma innymi również utytułowanymi osobami,
              osobą piastującą najrozmaitsze godności, jak to mają w zwyczaju autorytety
              moralne. Wyobraźmy sobie, jaki zamęt powstałby w różnych czcigodnych
              środowiskach, gdyby prawda wyszła na jaw.(...).Pod tamimi ciosami gotów jeszcze
              rozpaść się cały "etos". Tekst Michalkiewicza ukazał się - przypomnijmy - 11
              września 2004 roku i - przeszedł bez echa ...
              • iza.bella.iza Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 17:39
                tad9 napisał:


                > Tekst Michalkiewicza ukazał się - przypomnijmy - 11
                > września 2004 roku i - przeszedł bez echa ...


                Nie tak zupełnie bez echa - inne autorytety moralne (m.in. te z GW) wzięły
                prof. Kłoczkowskiego w obronę a Michalkiewicza odsądziły od czci. I to głosom
                obrony echo nie odpowiedziało.
              • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.II 28.04.05, 17:52
                Jako się rzekło tekst "W służbie bezpieczeństwa autorytetów" przeszedł bez
                echa. Nie można się temu dziwić. "NCz!" jest pismem starannie monitorowanym
                (patrz dzieło Kowalskiego i Tuli "Zamiast procesu"), ale uznawanym za
                nieistniejące w mediach "głównego nurtu". 7 listopada 2004 w wydawanym w Paryżu
                piśmie "La Voix Catholique" zamieszczono felieton Michalkiewicza "Poczet
                Tumanistów". Michalkiewicz znów pisał mn. o Kłoczkowskim: "Rozmaici szubrawcy
                nie tylko czują się całkowicie bezkarni, ale zaczynają nawet sprawiać wrażenie,
                że przysługuje im jakieś naturalne prawo do przebaczania.(...).To przebaczenie
                ma być bezwarunkowe i bezosobowe, bo nie ma, rzecz prosta, mowy, by dawni tajni
                współpracownicy się pokajali ani nawet - by się przyznali. Nie. Mamy wyjść na
                przeciw ich pragnieniu, by ich nikczemną przeszłość na zawsze okrył mrok
                tajemnicy.(...).Można by się zgodzić, gdyby dawni konfidenci SB nie rozpierali
                się na najwygodniejszych miejscach, nie wpychali do wszystkich możliwych
                komitetów honorowych, ani nie próbowali nikomu mentorować w charakterze
                autorytetów moralnych. Tymczasem jest akurat odwrotnie; podejrzewany o
                dłuuugoletnią współpracę z SB w charakterze TW o pseudonimie "Historyk" prof.
                Jerzy Kłoczkowski z niezwykłą skwapliwością przyjmuje rolę autorytetu moralnego
                i w takim charakterze występuje mn. w Bibliotece Polskiej w Paryżu (...).Jakże
                mu przebaczyć, skoro najwyraźniej nie poczuwa się do żadnej winy? Nie można
                przebaczyć już nawet nie dlatego, żeby ktoś nie chciał, tylko po prostu
                dlatego, że ani nie ma komu, ani nie ma czego. Jak się okazuje, można tumanić
                niee tylko propagandą nienawiści. Również propagandą pobłażliwości". Ten tekst
                wywołał w Polsce burzę ....
                • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.III 28.04.05, 18:13
                  W "Rz" z 13/14 listopada 2004 ukazał się taki list do redakcji:
                  "Wyrażamy oburzenie i protest z powodu nieuczciwego tekstu Stanisława
                  Michalkiewicza, który opublikowano 7 listopada 2004 r. na łamach wydawanego w
                  Paryżu "Głosu Katolickiego". Operując wyłącznie pomówieniami, autor tekstu
                  insynuuje długoletnią współpracę z SB prof. Jerzego Kłoczkowskiego, członka PAU
                  i doktora h.c wielu prestiżowych uczelni. Prof. Kłoczkowski, żołnierz AK ranny
                  w Powstaniu Warszawskim, pozostaje dla na symbolem uczciwości i niezależności
                  intelektualnej. Przyznany mu Order Orła Białego właściwie wyraża jego zasługi
                  dla Ojczyzny i Akademii. Fałszywki niszczące jego dobre imię usiłowali
                  rozpowszechniać funkcjonariusze SB. Nawiązanie przez Stanisława Michalkiewicza
                  do tej tradycji stanowi akt barbarzyństwa, który odbiega od zachowań przyjętych
                  w cywilizowanym społeczeństwie.
                  prof. Jerzy Buzek, Tadeusz Mazowiecki, Jan Nowak-Jeziorański, prof. Władysław
                  Bartoszewski, prof. Andrzej Zoll, apb Józef Życiński, Andzrej Wajda, prof.
                  Franciszek Ziejka, prof. Barbara Skarga, prof. Jan Miodek, prof. Jacek
                  Woźniakowski, prof. Jerzy Zdrada, prof. Roman Duda, prof. Andrzej Pelczar,
                  prof. Stanisław Dembiński, prof. Maciej Latalski, prof. Teresa Liszcz, Bogdan
                  Borusewicz, Jacek Taylor, Aleksander Hall, Władysław Frasyniuk, prof. Jerzy
                  Łukaszewicz. prof. Janusz Degler, prof. Adam Galos, prof. Tadeusz Kurpiński,
                  prof. Lucjan Sobczyk, dr. Adolf Juzwenko, Krystyna Zachwatowicz, Urszula
                  Kozioł, prof. Elżbieta Wolicka, dr. Piotr Gutowski, prof. Andrzej Szostek MIC,
                  prof. Karol Tarnowski, prof Stanisław Wilk, ks. Adam Boniecki
                  - W pełni solidaryzuję się z sygnotariuszami listu. Profesor Jerzy Kłoczkowski
                  był pierwszym laureatem Nagrody "Rz" imienia Jerzego Giedroycia
                  Grzegorz Gauden redaktor naczelny "Rz"

                  Nie był to jeszcze koniec protestów ....
                  • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.IV 28.04.05, 18:34
                    O akcji protestacyjnej donosiła też "GW". 12 2004 listopada zamieściła tekst
                    Pawła Reszki "Intelektualiści bronią prof. Kłoczkowskiego":
                    "Pod apelem z protestem przeciwko pomówieniom o współpracę z SB wybitnego
                    historyka podpisało się kilkadziesiąt osób. To odpowiedź na felieton Stanisława
                    Michalkiewicza, który w wydawanym w Paryżu przez Polską Misję Katolicką "Głosie
                    Katolickim" napisał iż "podejrzewany o długoletią współpracę z SB w charakterze
                    TW o pseudonimie "Historyk" prof. Jerzy Kłoczkowski z niezwykłą skwapliwością
                    przyjmuje rolę autorytetu moralnego". Mamy tu jednoznacznie czytelną sytuację.
                    Wszystkie autorytety z oburzeniem moralnym stwierdzają: " w ten sposób nie
                    można" - komentował list metropolita lubelski abp Józef Życiński - Mam
                    nadzieję, że jednoznaczne reakcje twórców kultury i środowisk akademickich są
                    dla prof. Kłoczkowskiego źródłem siły i nowym zastrzykiem nadziei w obliczu tak
                    absurdalnych zarzutów. Jeśli po latach będziemy wspominać rekord prymitywizmu
                    moranego III RP, to tekst Michalkiewicza ma poważne szanse, by został
                    umieszczony na pierwszym miejscu".
                    11 listopada w lubelskim odprysku "GW" na temat tekstów Michalkiewicza i na
                    temat akcji protestacyjnej intelektualistów wypowiedział się prof.
                    Kłoczkowski ....
                    • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.V 28.04.05, 19:38
                      Kłoczkowski pisał:
                      "To dla mnie niezwykle przykra sprawa. Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim za
                      wyrazy życzliwości i wsparcia. W tej całej sytuacji najważniejsze jest to, by
                      ocenić i pokazać cały kontekst. A więc jak bardzo środowisko KUL było
                      inwigilowane przez służby bezpieczeństwa. Przecież był to jedyny w świecie
                      komunistycznym ośrodek, na którym panowała wolność poglądów. Polityka utrzymana
                      kontaktów europejskich polskiego środowiska naukowego przez profesorów uczelni
                      była walką o utrzymanie niezależności poglądów i postępowania"
                      4 grudnia do sprawy Kłoczkowskiego na łamach "Rz" po raz kolejny odniósł się
                      abp Życiński. Niestety nie dysponuję tym tekstem. Podam omówienie tekstu za
                      prof. Wojciechem Falkowskim (artykuł "Amicus Plato, sed magis amica veritas,
                      Głos nr. 16/1083): "Arcybiskup Życiński jeszcze raz publicznie zabrał głos w
                      tej sprawie w stałym felietonie w "Rz" z 4.12 2004 r.
                      zatytułowanym "Barbarzyńcy w archiwach". Bez używania nazwisk, ale w
                      przejrzysty sposób, felietonista poddał bardzo surowej ocenie przedstawione
                      oskarżenia i wezwał media katolickie, by nie współpracować z ich autorem.
                      Padające tam inwektywy, bo chyba tak trzeba określić sformułowania: osoby o
                      mentalności hunwejbinów, brak cienia odpowiedzialności ewangelicznej za prawdę,
                      frustraci politycznu, były skierowane w pierwszej kolejności do red.
                      Michalkiewicza, ale chyba również do wszystkich badających archiwa SB".
                      W "NCz!" z 11 grudnia 2004 roku (nr. 50/760)do felietonu Życińskiego odniósł
                      się Stanisław Michalkiewicz ....
                      • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.VIa 28.04.05, 21:00
                        Felieton Michalkiewicza warto zacytować w obszernych fragmentach, dlatego
                        zrobię to w więcej niż jednej części. Felieton "Poznajemy się po tytułach?"
                        (NCz! nr. 50/760): "Są ludzie (...) mający "mentalność hunwejbinów", nie
                        wykazujący nawet "cienia ewangelicznej odpowiedzialności za prawdę", "frustaci
                        polityczni reprezentujący partie kanapowe", dopuszczający się "aktów
                        barbarzyństwa". To tylko przykładowo wybrane epitety, którymi obrzucił mnie JE
                        arcybiskup Józef Życiński w felietonie "Barbarzyńcy w archiwach" zamieszczonym
                        w "Rz". (...). Na początek - o faktach, co do których nie mogę pozbyć się
                        wrażenia, iż Ekselencja troszeczkę koloryzuje. Na przykład cytuje w cudzysłowie
                        odpowiedź jakiej miałem udzielić "dziennikarzom", którzy pytali mnie na jakiej
                        podstawie oskarżyłem o współpracę z SB "cenionego intelektualistę, który
                        stracił rękę w powstaniu warszawskim". Nie bardzo wiem, o jkaich
                        to "dziennikarzy" Ekselencji chodzi, bo jako żywo żaden dziennikarz w tej
                        sprawie się do mnie nie zwracał, jeśli nie liczyć pani redaktor z Radia Lublin,
                        która telefonicznie zapytała mnie skąd o tej współpracy wiem - oraz redaktora z
                        KAI, który w rozmowie telefonicznej zapytał mnie, czy jestem świadom, iż prof.
                        Kłoczkowski wytoczy mi proces. Pani redaktor odpowiedziałem zgodnie z prawdą,
                        że "z wiarygodnych źródeł", których nie ujawinię, zaś dziennikarzowi KAI - że
                        owszem, mam tego świadomość, jak również tego, że dowodem w takim procesie będą
                        stosowne akta lubelskiego odziału IPN. Kiedy na konferencjach prasowych
                        ujawiniłem sygnatury akt zawierających dokumentację TW "Historyka" oraz
                        przykładowo zacytowałem jeden z takich dokumentów, lakoniczna notatka ukazała
                        się tylko na łamach "Kuriera Lubelskiego", zaś żadem dziennikarz KAI, która z
                        wielką gorliwością kolportowała piętnujące mnie oświadczenia, na konferencji
                        się nie pojawił, mimo zaproszenia"

                        cdn
                        • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.VIb 29.04.05, 12:01
                          "(...)Ekselencja w felietonie pieni się, iż mój głos rozległ się z antyeny
                          Radia Maryja, a ja sam mogłem wygłosić prelekcję w lubelskim KIK. I instruuje
                          co powinny zrobić ze mną "redakcje ceniące zasady moralne". (...).Myślę także,
                          że Ekselencja niepotrzebnie pomniejsza swój udział w pientnowaniu mnie
                          jako "barbarzyńcy", pisząc, że tylko "wyraził solidarność" z oświadczeniem
                          intelektualistów, a nie był np. jego inicjatorem. To mu zresztą nie
                          wystarczyło, bo w Lublinie zwołał jeszcze konferencję prasową, gdzie w duchu
                          chrześcijańskiego umiłowania prawdy określił mnie "rekordzistą prymitywizmu
                          moralnego", co tamtejsze media, po takiej zachęcie, z upodobaniem
                          rozpowszechniły. (...). Nie mogąc zaprzeczyć choćby już zacytowanym przeze mnie
                          dokumentom Ekselencja sugeruje, że zostały one spreparowane i,
                          że "barbarzyńskie jest w swojej istocie oskarżanie o współpracę wszystkich
                          osób, które w teczkach SB mają określony pseudonim". Niechże więc się
                          zdecyduje: albo moje informacje są wyłącznie "wyssane z palca", albo pochodzą
                          jednak z istniejących faktycznie w "teczkach SB" dokumentów"

                          cdn
                          • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.VIc 29.04.05, 14:38
                            "Jeśli jednak miałoby to być "barbarzyństwem" to w takim razie "barbarzyński"
                            jest art.11 ust.2a ustawy o IPN, który zablokowałby prof Kłoczkowskiemu
                            możliwość objęcia stanowiska prezesa IPN. Stanowi bowiem, że na to stanowisko
                            nie może być powołana również osoba "CO DO KTÓREJ W ARCHIWACH (...)ZNAJDUJE SIĘ
                            informajca o tym, że istnieją wobec niej przesłanki przewidziane w ust.2", to
                            znaczy, że np. była tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa. Ekselencja
                            pisze, że "skądinąd wiadomo bowiem, że pseudonimy nadawano także osobom
                            konsekwentnie odmawiającym współpracy. Jednak TW "Historyk" został zwerbowany
                            przez SB w roku 1961, a zacytowana przeze mnie korespondencja aktualizująca
                            kartoteki z powodu zmiany oficera prowadzącego pochodzi z marca 1979 roku.
                            Czyżby SB przez 18 lat i dłużej pracowicie fałszowała dokumenty w
                            przewidywaniu, że w listopadzie 2004 roku jakiś Michalkiewicz zrobi wreszcie z
                            nich użytek w paryskim "Głosie Katolickim"? Kto chce niech wierzy, podobie jak
                            sygnotariusze protestu przeciwko mnie, WIEDZĄ, iż napisałem nieprawdę. Chyba
                            też "skądinąd". Czyżby przypadkiem lekkomyślnie nie zaufali aby Ekselencji,
                            który teraz skromnie pisze, że teraz tylko "wyraził solidarność"?
                            • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.VII 01.05.05, 09:45
                              Cytowany "List intelektualistów" nie był jedynym tego rodzaju wystąpieniem w
                              sprawie Kłoczkowskiego, jak pisze cytowany już przeze mnie Wojciech
                              Falkowski: "W końcu grudnia 2004 r. członkowie Rady Wydziału Humanistycznego
                              KUL przedstawili oświadczenie w obronie prof. Kłoczkowskiego. Zgodnie z
                              informacją tam zamieszczoną zostało ono wydane z inicjatywy Instytutu
                              Historycznego KUL i podpisane przez kilkadziesiąt osób, uszeregowanych według
                              posiadanych stopni i stanowisk - od profesorów zwyczajnych przez doktorów
                              habilitowanych, adiunktów, aż po asystentów. Sygnotariusze stwierdzają, że
                              prof. J. Kłoczkowski stał się obiektem ataków, które poddają w wątpliwość jego
                              osobistą uczciwość oskarżając go o długoletnią współpracę z SB. Artykuły takiej
                              treści ukazały się jesieną 2004 roku w paryskim "Głosie Katolickim" i
                              warszawskim "Najwyższym Czasie". Autorzy oświadczają, że prof. Kłoczkowski jest
                              osobistością o nieposzlakowanym autorytecie moralnym, jednym z
                              najwybitniejszych historyków polskich, znanym i cenionym w kraju i za granicą.
                              Stanowczo potępiają postępowanie red. S. Michalkiewicza i redakcji, które
                              zgodziły się na druk tych materiałów, wyrażając oburzenie i stanowczy protest
                              wobec niesłychanej potwarzy. Oświadczenie, które zostało zamieszczone na
                              stronie internetowej KUL (skąd po kilku dniach zostało zdjęte) wpisuje się w
                              całą serię listów i wystąpień publicznych, jakie ukazały się w obronie różnych
                              osób w ostatnich miesiącach" - tu prof. Fałkowski przypomina list filmowców w
                              sprawie Rywina, list twórców w sprawie Kulczyka i list 16 znanych kobiet w
                              obronie Niezabitowskiej
                              • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.VIIIa 05.05.05, 16:06
                                Na koniec, najciekawszy materiał w sprawie Kłoczkowskiego - artykuł
                                Michalkiewicza "Kłopoty z pamięcią (narodową)" (NCz! 49/759):
                                "Ponieważ po napisaniu w paryskim "Głosie Katolickim", źe prof. Jerzy
                                Kłoczkowski jest podejrzewany o to, że był długoletnim tajnym współpracownikiem
                                SB o pseudonimie "Historyk", zostałem napiętnowany przez sygnotariuszy protestu
                                za "nieuczciwy tekst" i nawiązywanie do tradycji "SB-ckich fałszywek", co było
                                z mojej strony aktem "moralnego barbarzyństwa", 15 listopada złożyłem w
                                lubelskim oddziale IPN podanie o udostępnienie mi akt oznaczonych następującymi
                                sygnaturami: IPN Lu 08/267, tomy od 1 do 9, IPN Lu 0317/1, IPN Lu 0317/2 oraz
                                IPN Lu 0276/158. Według posiadanych przeze mnie informacji w tych aktach
                                znajdują się dokumenty potwierdzające prawdziwość moich słów. Podanie moje
                                przyjął naczelnik w lubelskim oddziale IPN, pan dr Leon Popek, który obiecał mi
                                wydanie pozytywnej decyzji (...)oraz przygotowanie akt, o które prosiłem na 23
                                listopada. 17 listopada zaprosiłem dziennikarzy warszawskich redackcji na
                                konferencję prasową. Przybyło dwóch redaktorów: z PAP i z Radia Praga.
                                Podtrzymałem wobec nich to, co napisałem w "Głosie Katolickim" oraz
                                poinformowałem o swoim wystąpieniu do lubelskiego odziału IPN. Wiadomość o tym
                                ukazała się w serwisie PAP, ale o ile mi wiadomo, żaden warszawski dziennik jej
                                nie odnotował"

                                cdn
              • kataryna.kataryna Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 19:30
                tad9 napisał:

                > Ciekawym kontrapunktem do sprawy Hejno może być sprawa prof.Kłoczkowskiego.
                > Postaram się opisać ją dokładnie - jeśli ktoś może dodać jakieś informacje,
                > będzie mile widziany.

                Kilka niepowiązanych ze sobą wątków:

                Portal ABC Net sugeruje, że TW Historyk sporządzał portrety psychologiczne
                Papieża. Na tym portalu jest zresztą dużo szczegółów o TW Sowie.

                A wracając do tajemniczej teczki. Nie pamiętam czy Kieres już przekazał komisji
                orlenowej teczki świadków czy właśnie miał podjąć ostateczną decyzję. Tak mi
                się przypomniało a propos pojawienia się nazwiska Siemiątkowskiego w artykule
                Gazety o Malińskim. Oczywiście teraz Kieres żadnych teczek komisji nie
                przekaże.

                Pamiętajmy też, że zbliża się kampania wyborcza a sprawa Hejmo może skutecznie
                zablokować ujawnianie nazwisk.

                Polsat robi na Kieresa od wczoraj taką nagonkę, że naprawdę zaczynam się
                zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi.

                Być może jest to jakaś intryga przeciwko Kieresowi wewnątrz IPN-u.

                Naprawdę trudno to wszystko traktować jako zwykły przypadek. Choć nie można
                tego wykluczyć.
                • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 19:47
                  kataryna.kataryna napisała:


                  > Być może jest to jakaś intryga przeciwko Kieresowi wewnątrz IPN-u.

                  Rzecz w tym, że do zdetonowania sprawy sam Kieres mocno się przyczynił. Dla
                  mnie jest to dalszy etap modelowania atmosfery wokół lustracji, i - niestety -
                  rola Kieresa wydaje się tu mocno dwuznaczna. Szef IPN dokonał "dzikej
                  lustracji" przy pomocy mediów. Z chwilą, gdy w całej tej sprawie pojawiło się w
                  przestrzeni medialnej konkretne nazwisko (Maliński) sprawa MUSIAŁA zostać
                  publicznie wyjaśniona. Chcę być dobrze zrozumiany. Nie twierdzę, że KK ma być z
                  lustracji wyłączony. Twierdzę, że to, z czym mamy do czynienia teraz jest
                  rozgrywką wokółlustracjyjną, służącą tworzeniu wokół lustracji negatywnej
                  atmosfery. Z grubsza rzecz biorąc, chodzi o to, by w świadomości społecznej
                  zaistniała mocno jakaś wyjątkowo paskudna związana z lustracją sprawa. Trudno
                  wyobrazić sobie coś bardziej paskudnego, niż skrzyżowanie lustracji z papieżem
                  krótko po jego śmierci.
                  • kataryna.kataryna Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 19:54
                    tad9 napisał:

                    > kataryna.kataryna napisała:
                    >
                    >
                    > > Być może jest to jakaś intryga przeciwko Kieresowi wewnątrz IPN-u.
                    >
                    > Rzecz w tym, że do zdetonowania sprawy sam Kieres mocno się przyczynił. Dla
                    > mnie jest to dalszy etap modelowania atmosfery wokół lustracji, i - niestety -

                    > rola Kieresa wydaje się tu mocno dwuznaczna. Szef IPN dokonał "dzikej
                    > lustracji" przy pomocy mediów. Z chwilą, gdy w całej tej sprawie pojawiło się
                    w
                    >
                    > przestrzeni medialnej konkretne nazwisko (Maliński) sprawa MUSIAŁA zostać
                    > publicznie wyjaśniona. Chcę być dobrze zrozumiany. Nie twierdzę, że KK ma być
                    z
                    >
                    > lustracji wyłączony. Twierdzę, że to, z czym mamy do czynienia teraz jest
                    > rozgrywką wokółlustracjyjną, służącą tworzeniu wokół lustracji negatywnej
                    > atmosfery. Z grubsza rzecz biorąc, chodzi o to, by w świadomości społecznej
                    > zaistniała mocno jakaś wyjątkowo paskudna związana z lustracją sprawa. Trudno
                    > wyobrazić sobie coś bardziej paskudnego, niż skrzyżowanie lustracji z
                    papieżem
                    > krótko po jego śmierci.



                    Zgadzam się. Dlatego dobrze byłoby prześledzić kto pierwszy poruszył ten temat.
                    Szkoda, że dziennikarze nie lubią drążyć tych tematów bo warto by sprawdzić
                    skąd się te tematy wzięły, jak dowiedział się o nich Kieres i kto go pierwszy o
                    to pytał.
                    • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 20:11
                      kataryna.kataryna napisała:


                      > Zgadzam się. Dlatego dobrze byłoby prześledzić kto pierwszy poruszył ten
                      >temat.

                      A więc? Kto pierwszy poruszył ten temtat? W mojej pamięci wygląda to tak:
                      Kieres, mówiąc o TW w "otoczeniu papieża". Byż może się mylę. Chciałbym się
                      mylić. Mój stosunek do Kieresa - nie jest to idealny szef IPN. Uważam, że
                      popełnia/ł błędy (także w sprawie Jedwabnego - chyba najgorętszej sprawie z
                      jaką mierzył się IPN), ALE z łatwością, a nawet z DUŻĄ łatwością, mogę sobie
                      wyobrazić GORSZEGO szefa IPN. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że jest to
                      człowiek siedzący na bombie, a raczej na całej masie bomb i chyba nigdy nie
                      dowiemy się jakim naciskom musiał się opierać (czy ulegać?). Dlatego jestem
                      (byłem?) raczej za tym, żeby pozostał na stanowisku na kolejną kadencję.
                      Dlatego, że nie wierzę iż ten Sejm jest w stanie wybrać kogoś lepszego. Więcej -
                      jestem przekonany, że TEN Sejm może wybrać jedynie kogoś gorszego. Teraz
                      czekam na rozwój wypadków.

                      • kataryna.kataryna Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 20:24
                        tad9 napisał:

                        > kataryna.kataryna napisała:
                        >
                        >
                        > > Zgadzam się. Dlatego dobrze byłoby prześledzić kto pierwszy poruszył ten
                        > >temat.
                        >
                        > A więc? Kto pierwszy poruszył ten temtat? W mojej pamięci wygląda to tak:
                        > Kieres, mówiąc o TW w "otoczeniu papieża". Byż może się mylę. Chciałbym się
                        > mylić.



                        13 kwietnia wywiad z Lasotą przeprowadził Czuchnowski. Być może już wiedział:

                        Czuchnowski: A już po tym, jak Karol Wojtyła został papieżem, władzom udało się
                        w Jego bezpośrednim otoczeniu umieścić agenturę?

                        Lasota: Nie ma materiałów wskazujących na to bezpośrednio. Wiadomo natomiast,
                        że wszyscy księża, którzy wyjeżdżali do Rzymu, podlegali ogromnym naciskom, SB
                        odbywała z nimi rozmowy, nakłaniano ich do współpracy. Z jakim skutkiem -
                        trudno powiedzieć.
                        • tad9 Re: sprawa Kłoczkowskiego - cz.I 28.04.05, 21:02
                          kataryna.kataryna napisała:


                          > 13 kwietnia wywiad z Lasotą przeprowadził Czuchnowski. Być może już wiedział

                          Być może, ale - opieram się na tym, co przytoczyłaś - to, co powiedział Kieres
                          szło o wiele dalej.

          • wartburg4 legitymacja władzy 28.04.05, 17:27
            tad9 napisał:

            > Zastanówmy się, jakie wnioski możemy wyciągnąć z całej tej historii.
            Lustracja
            > się toczy, ale toczy w PEWIEN sposób. Dość wybiórczo. Z czym mieliśmy do
            > czynienia? Z sekwencją zdarzeń mających pokazać jak okropną sprawą jest ta
            > lustracja. Wkrótce po śmierci papieża dochodzi do "zabrudzenia" podniosłej
            > atmosfery. Szef IPN oświadcza, że posiada informacje na temat agenta "w
            > najbliższym otoczeniu ojca św". Wkrótce potem w "GW" pojawia się tekst
            > sugerujący, że osobą tą może być ks. Maliński. Później okaże się, że nie
            chodzi
            >
            > o niego, mamy więc skrzywdzonego przez lustrację przyjaciela papieża.
            > Skrzywdzonego przez lustrację, nie przez "GW", bo przecież "GW" napisała
            tylko
            > to, o czym - podobno - huczało w Krakowie. Wkońcu wyjaśnia się, że chodzi o
            o.
            > Hejno. Kieres oświadcza, że o sprawie dowiedział się 14 kwietnia i zdecydował
            > się ją upublicznić ponieważ "wymagał tego interes publiczny". Hejno ze swojej
            > strony ma do Kieresa pretensje o to, że upublicznił on sprawę zanim doszło do
            > rozmowy pomiędzy nimi. Jak mówi Hejno "była intencja, że polecę do Warszwy,
            > będę rozmawiał, dopiero potem zostanie ogłoszone, to, co zostało ogłoszone.
            > Zrezygnowałem z lotu, bo niedotrzymano terminu spotkania". Lustracja (czy jej
            > odbicie w mediach "głównego nurtu") wygląda więc tak: najpierw
            > mieliśmy "nieszczęścia prostych ludzi" - w "GW" mogliśmy się naczytać o
            > robotnikach z Pafawagu (?) czy sołtycie z Czułchowa (?) - może już nie
            > pamiętam dokładnie tych miejsc. Teraz lustracja rąbnęła w kościół, w okolice
            > okołopapieską i to akurat wkrótce po śmierci papieża. Pewne rejony
            > zaś "lustracyjne tsunami" omija - o czym potem.

            Też tak to widzę. Tu nie chodzi o papieża, ponowny wybór Kieresa na szefa IPN,
            ani o kiędza, który współpracował z SB, tylko o skompromitowanie idei lustracji
            w oczach opinii publicznej. Bez teczek postkomuniści byliby skończeni. Dzięki
            nim mogli sprawować władzę po 1989 bez względu na to, czy byli przy niej, czy
            nie. Sterowanie przeciwnikiem politycznym daje lepsze efekty od ponoszenia
            odpowiedzialności za to, co się robi.

            W ten sposób mogli sprawować kontrolę nad mediami i aparatem sprawiedliwości
            będąc w opozycji. Kto pamięta kampanie oszczerstw i systematycznego
            ośmieszania rządów Buzka w TVP, która wyniosła Millera do władzy? Oni dobrze
            wiedzą, że dopóki teczki nie zostaną ujawnione, wyniki wyborów będą w Polsce
            zawsze drugorzędnie. Oleksy np. w ogóle nie przejmuje się, że SLD może nie
            wejść do parlamentu. Wystarcza mu świadomość, że jego ugrupowanie ma dostęp do
            teczek, a to oznacza, że i tak pozostanie u władzy.

            Stąd ta histeria teraz. Zrobią wszystko, żeby nie utracić monopolu na teczki,
            W kraju, który nie uporządkował swojej swojej przeszłości, to właśnie one są
            legitymacją włądzy.
    • michal00 Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 17:06
      Drugorzedne jest pytanie skad wziela sie teczka, ktora jest jednym z wielu
      materialow dotyczacych papieza, ale dlaczego nie trafila jak pozostale
      dokumenty dotyczace papieza do zbioru zastrzezonego, lecz jej istnienie zostalo
      ujawnione. Istotniejsze jest wiec pytanie - kto i dlaczego ujawnil jej
      istnienie mediom? Odpowiedzi na to pytanie mozna bedzie udzielic dopiero po
      zapoznaniu sie z jej zawartoscia.
      • bush_w_wodzie kto spyta siemiatkowskiego? 28.04.05, 17:19
        michal00 napisał:

        > Drugorzedne jest pytanie skad wziela sie teczka, ktora jest jednym z wielu
        > materialow dotyczacych papieza, ale dlaczego nie trafila jak pozostale
        > dokumenty dotyczace papieza do zbioru zastrzezonego, lecz jej istnienie zostalo
        >
        > ujawnione.


        obydwa pytania sa pierwszorzedne i - byc moze - maja ta sama odpowiedz


        > Istotniejsze jest wiec pytanie - kto i dlaczego ujawnil jej
        > istnienie mediom? Odpowiedzi na to pytanie mozna bedzie udzielic dopiero po
        > zapoznaniu sie z jej zawartoscia.


        byc moze zawartosc cos nam powie ale na razie dziennikarze powinni mocno
        przycisnac siemiatkowskiego i kieresa - w celu ustalenia czy teczka hejnala
        nalezala do zbioru materialow ktory przekazal siemiatkowski kieresowi czy nie.

        osmieli sie moniczka?
      • iza.bella.iza Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 17:31
        michal00 napisał:

        > Istotniejsze jest wiec pytanie - kto i dlaczego ujawnil jej
        > istnienie mediom?

        Też uważam, że to jest istotniejsze pytanie. Nawet jeżeli przypuszczenia, że
        najpierw ktoś specjalnie właśnie teraz "odkrył" jej istnie w IPN
        (bo "podrzucenie" jest moim zdaniem niemożliwe), to ranga tego "odkrycia"
        nabiera mocy tylko w połączeniu z przedostaniem się na zewnątrz Instytutu
        informacji o nim. Nie przypuszczam, żeby winien wycieku tej informacji miał
        cokolwiek wspólnego z winnym wycieku tzw. listy Wildsteina. Choć być może ten
        ktoś, kto dał Bronkowi listę brał udział w prowokacji. Mam natomiast
        przeczucie, że może to być ta sam osoba, która ostrzegła Małorztę Niezabitowską
        o tym, że jej teczka się jednak zachowała. W IPN pracują więc osoby nielojalne
        wobec jego władz, mające ambicje polityczne lub takie, które źle pojmują swoją
        rolę.


        > Odpowiedzi na to pytanie mozna bedzie udzielic dopiero po
        > zapoznaniu sie z jej zawartoscia.

        Niekoniecznie. Być może znajomość zawartości tej teczki zwiększy tylko domysły.
        • jankbh Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 20:48
          Niezaleznie kto przeprowadza prowokacje w IPN, w tej ostatniej uczestniczyl
          Kieres. Jezeli robil to swiadomie - to jest i wspólodpowiedzialny. Jezeli
          zrobil to nieswiadomie - to jest idiota, a jego generalna nieodpowiedzialnosc i
          brak przewidywania skutków postepowania dyskwalifikuja go jako szefa takiej
          instytucji.
          • appassionato Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 20:53
            Ciekawe, kiedy "cudownie" znajdzie się teczka z "niezbitymi" dowodami na to, że
            głównym TW SB był niejaki K. Wojtyła, który zaślepiony ambicją i dążeniem do
            najwyższych zaszczytów w KK donosił na konkurencję.
    • homosovieticus Politycy o sprawie 28.04.05, 17:32
      2005-04-24 12:08]
      Politycy o ujawnieniu materiałów IPN nt. księdza, który donosił SB na Wojtyłę

      Większość polityków goszczących w niedzielnych porannych programach radiowych
      uważa, że dokumenty IPN dotyczące inwigilacji kard. Karola Wojtyły powinny być
      jak najszybciej ujawnione. Wszyscy zgadzają się, że czas na dyskusję na ten
      temat - krótko po śmierci papieża Jana Pawła II - jest niestosowny.
      Prezes IPN Leon Kieres kilka dni temu podał, że w archiwum IPN są dokumenty
      świadczące o tym, że na Karola Wojtyłę donosił SB ktoś z jego bliskich
      współpracowników.

      Jan Rokita (PO) jest zwolennikiem jawności materiałów z IPN. "Ta sytuacja
      przekroczyła granice rozsądku - albo papież za życia powinien dostać z IPN te
      materiały i powinna być o nich powiadomiona opinia publiczna, albo teraz prezes
      IPN nie powinien upowszechniać pogłosek i plotek. Jeśli jednak ma cokolwiek do
      powiedzenia, powinien z szacunku poczekać parę miesięcy, a potem udostępnić
      wszystko to, co ma na ten temat" - mówił Rokita w Radiu Zet.

      Również Jarosław Kaczyński (PiS) przyłączył się do opinii, że jedyną
      odpowiedzią na obecną sytuację jest ujawnienie archiwów. "Być może z tym
      jeszcze trzeba chwilę odczekać" - zaznaczył.

      W obronę Kieresa brał inny gość Radia Zet Tomasz Nałęcz (SdPl). "Gdyby sam
      papież wystąpił o te materiały, ale w Polsce obowiązuje prawo - prezes IPN nie
      ma prawa posłać do wybranej osoby wybranych materiałów bez jej wniosku" -
      zaznaczył. Zgodził się z przedmówcami, że moment jest wysoce niestosowny.

      Także Dariusz Szymczycha z Kancelarii Prezydenta próbował bronić szefa IPN. "On
      stanął przed sytuacją przymusową, ponieważ jeden z jego pracowników (Marek
      Lasota) postanowił wydać książkę na ten temat, która ma się ukazać za parę
      miesięcy" - podkreślił. Jego zdaniem, cała sytuacja "obrazuje chęć
      wykorzystywania autorytetu Ojca świętego do udowadniania, że lustracja w takiej
      formie politycznej jest konieczna". "Ściganie agentury wokół kardynała Wojtyły
      ma udowodnić tezę, że głęboka lustracja, wszechstronna, nie tylko osób
      aktywnych politycznie, jest potrzebna" - uważa.

      Szefowa Kancelarii Prezydenta Jolanta Szymanek-Deresz zaznaczyła z kolei w
      radiowej Trójce, że nikt nie zastanawia się, jak ujawnienie dokumentów
      przyjąłby sam Jan Paweł II. "Nikt też nie mówi, w czyim jest to interesie - czy
      społeczeństwa, które chciałoby poznać prawdę, czy takie informacje były znane
      Ojcu Świętemu, czy może on sam nie powstrzymał przed ich ujawnieniem" - mówiła.

      Inny gość Trójki Janusz Piechociński (PSL) uważa, że decyzja o ujawnieniu
      nazwisk osób, które donosiły na Karola Wojtyłę, powinna być skonsultowana z
      kierownictwem Episkopatu Polski. Zgodził się z nim Marek Borowski (SdPl), w
      opinii którego, "jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B". "Nie ujawnić tego
      nie sposób, jest kwestia, jak to zrobić" - dodał.

    • iza.bella.iza informacje nadal wyciekają 28.04.05, 17:53
      Znalezione na onecie:

      IAR/PAP, mat /2005-04-28 17:31:00

      W archiwach IPN jest ponad dwadzieścia pokwitowań odbioru pieniędzy przez ojca
      Hejmo od peerelowskich służb specjalnych. Jest to jeden z dowodów na jego
      świadomą współpracę - dowiedziała się nieoficjalnie Informacyjna Agencja
      Radiowa
      • homosovieticus Re: informacje nadal wyciekają 28.04.05, 17:55
        Witam z radością, dawno nie czytaną Izę.
        :))
        • iza.bella.iza Re: informacje nadal wyciekają 28.04.05, 18:00
          Cześć:)) Wypyszczam się tu od wczoraj, a Ty dopiero teraz mnie witasz?

          Masz jakieś przypuszczenia kto jest tym lejkiem, przez który ciekną rewelacje z
          IPN?


          p.s. Czy do archiwum komisji ktoś włożył notkę o tym, że Lew R. poszedł jednak
          do kicia?
          • homosovieticus Re: informacje nadal wyciekają 28.04.05, 18:19
            No własnie. Chyba odwagi nie miałem wystarczająco duzo. Dzisiaj to co innego.
            Na haju piszę.
            Niestety nie mam żadnych przypuszczeń co do ipeenowskiego lejka.Czyzby
            znowu "ortograf"?
            ps
            Że Lew siedzi, napisałem sam.
            Mam zamiar Go odwiedzić.
            • iza.bella.iza Re: informacje nadal wyciekają 28.04.05, 18:48
              homosovieticus napisał:

              > No własnie. Chyba odwagi nie miałem wystarczająco duzo. Dzisiaj to co innego.
              > Na haju
              piszę.

              Przyznaj się, że nie chciałeś wsadzać palca między młot a
              kowadło:)

              > Niestety nie mam żadnych przypuszczeń co do ipeenowskiego lejka.Czyzby
              >
              znowu "ortograf"?

              Nie wiem kogo obdarzasz takim pseudo:( Ja myślę, że to profesor F.


              > ps
              > Że Lew siedzi, napisałem sam.
              > Mam zamiar Go odwiedzić.

              Porządny z Ciebie Prze:))
              • homosovieticus zastanawiajacy głos Kardynała Macharskiego 28.04.05, 19:02
                e.kai.pl/
                • iza.bella.iza Rzeczywiście zastanwiający zastanawiajacy (n/t) 28.04.05, 19:16
                  • nabukko Re: Rzeczywiście zastanwiający zastanawiajacy (n/ 28.04.05, 21:01
                    a bdb poinformowani jak zawsze na posterunku.
    • leszek.sopot a kto byl oficerem prowadzacym "hejnala"? 28.04.05, 19:24
      Pytany o to Lasota nie potrafil dziennikarzowi Polsat odpowiedziec. Moze zadam
      naiwne pytanie, ale zadam. Jak mozna przy badaniu wiarygodnosci dokumentow nie
      zbadac tego kto te dokumenty sporzadzil?
      We wiadomosciach Polsatu podano takze szereg wypowiedzi prawnikow (takze z
      KUL), ktorzy bardzo ostro zarzucili Kieresowi, ze ujawniajac nazwisko o. Hejmo
      zlamal prawo.
      • nabukko Re: a kto byl oficerem prowadzacym "hejnala"? 28.04.05, 20:34
        Prawda w opczy kole ale wam katole gul chodzi, co? A katabas to katabas -
        fałszywy, łapczywy, pazerny. No dobra - są chlubne wyjątki.
    • glodn_y Re: skad sie wziela teczka hejnala? 28.04.05, 20:56
      z buszu
    • bush_w_wodzie taaak 29.04.05, 10:58
      okazuje sie ze procedura `odnajdywania' dokumentow owiania jest jakas tajemnica.
      procedury nie zostaly zachowane. nie wiadomo czy kieres prosil o dokumenty czy
      mu je przyniesiono. szefowa archiwum ktora ponoc moglaby wiedziec cos wiecej
      jest na dlugim urlopie. kolegium ipn podejmowalo decyjze o ujawnieniu - bez
      znajomosci akt - na podstawie opinii kieresa + jednej osoby.

      nie mam watpliwosci. to jest prowokacja. rosyjskich sluzb lub naszych rodzimych
      `ludzi honoru'. wymierzona w kosciol i ipn. trudno teraz oceniac role w calej
      sprawie leona kieresa.

      z pewnoscia konieczne jest wyjasnienie czy teczka ojca hejmo nalezy do zbioru
      tych dokumentow ktore przekazal kieresowi siemiatkowski 4 lata temu.



      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2681387.html
      - Odkrycie tych dokumentów nie było przypadkowe. Uważam, że ktoś te materiały
      celowo podsunął prezesowi Kieresowi. Ta sprawa powinna zostać wyjaśniona -
      powiedział "Gazecie" proszący o zachowanie anonimowości członek Kolegium IPN

      Sam prezes Leon Kieres poza potwierdzeniem, że o teczce Hejmy dowiedział się ok.
      16 kwietnia, nie chciał powiedzieć, kto mu ją przekazał.

      - Są dwie drogi poszukiwania dokumentów: albo do archiwum zwraca się o nie Biuro
      Edukacji Publicznej, albo zostają znalezione w wyniku kwerendy dokonywanej na
      wniosek osoby pokrzywdzonej. Jeśli chodzi o teczkę o. Hejmy, żaden z tych dwóch
      przypadków nie miał miejsca - mówi pracownik IPN. I dodaje: te materiały były
      wśród tysięcy nieprzejrzanych jeszcze teczek. Można je było odkryć rok temu albo
      za kilka miesięcy.

      Z informacji uzyskanych przez "Gazetę" wynika, że teczkę przekazała Kieresowi
      szefowa archiwum IPN Bernadetta Gronek. Gronek do 9 maja jest na urlopie,
      dlatego nie mogła odpowiedzieć na pytanie, kto wskazał jej materiał.


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2681384.html
      -------------------
      friszke:


      I Kolegium IPN jednogłośnie doradziło w środę Kieresowi w jednej sekundzie
      ogłosić akt oskarżenia i wyrok na o. Hejmę.

      - Ta sprawa powinna wyjść na światło dzienne albo w ramach badań naukowych, albo
      być ujawniona przez osobą pokrzywdzoną przez o. Hejmę. Ale musieliśmy ratować
      sytuację.

      Ja tych materiałów nie czytałem. Ale od osób, które je znają, usłyszeliśmy, że
      materiał jest na tyle poważny, że nie ma obaw, że to będzie bezpodstawne
      pomówienie. Co do ich kompetencji i rzetelności nie mam żadnych wątpliwości.
      Jako Kolegium oczekujemy teraz detalicznego sprawozdania, co tam jest.

      Ale żeby była jasność - nie mamy zamiaru postępować tak dalej, czyli ujawniać
      nazwisk agentów SB w takim trybie.

      A komu Pan tak zaufał?

      - Prezesowi Instytutu i osobie przez niego upoważnionej, którą znam z
      rzetelności i która nam zreferowała te dokumenty.

      ---------------

      • leszek.sopot Kieres bardzo kreci:( 29.04.05, 11:11
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23287543&a=23322941
        Wynika z tego, ze on kreci. Byc moze cos w jego postepowaniu i wypowiedziach
        wyczulem i dlatego tez tak zareagowalem na ogloszenie nazwiska zakonnika, ze
        otworzylem swoj watek na forum. Sprzeczne wypowiedzi, niejasne informacje,
        dawkowanie informacji - wszystko to coraz gorzej swiadczy o Kieresie, ktory byc
        moze cos przed nami ukrywa i po prostu klamie. Jezeli klamie ten, ktory ma
        orzekac o prawdzie, to przekazywana przez niego prawda jest malo lub nic
        niewarta.
        • homosovieticus tego samego zdania jest Trybuna i Olejnik :)) 29.04.05, 11:15
          ciekawe rzeczysię dzieją.
          Tak rozbija się wśród tak zwanej inteligencji atmosferę zadumy i smuty po
          smierci Papieża nie zap[ominajac o własnych korzysciach.
          Socjotechnika, Panowie wiele może.Wiecej jak stary człowiek. :(
          • bush_w_wodzie Re: tego samego zdania jest Trybuna i Olejnik :)) 29.04.05, 11:19
            homosovieticus napisał:

            > ciekawe rzeczysię dzieją.
            > Tak rozbija się wśród tak zwanej inteligencji atmosferę zadumy i smuty po
            > smierci Papieża nie zap[ominajac o własnych korzysciach.
            > Socjotechnika, Panowie wiele może.Wiecej jak stary człowiek. :(


            nie zartuj. w moim otoczeniu reakcja na sprawe jest konsolidacja wokol kosciola
            i gniew na tych ktorzy zlecili szpiegowanie papieza
            • homosovieticus Re: tego samego zdania jest Trybuna i Olejnik :)) 29.04.05, 11:32
              bush_w_wodzie napisał:

              > homosovieticus napisał:
              >
              > > ciekawe rzeczysię dzieją.
              > > Tak rozbija się wśród tak zwanej inteligencji atmosferę zadumy i smuty po
              >
              > > smierci Papieża nie zap[ominajac o własnych korzysciach.
              > > Socjotechnika, Panowie wiele może.Wiecej jak stary człowiek. :(
              >
              >
              > nie zartuj. w moim otoczeniu reakcja na sprawe jest konsolidacja wokol
              kosciola
              > i gniew na tych ktorzy zlecili szpiegowanie papieza
              I własnie o to chodzi,żeby ten gniew skierować na "polityczne trupy" (
              Jaruizelski i cała reszta) zamiast na drugą część "okragłostołowców" (Michnik i
              cała reszta).
          • leszek.sopot chyba zdrowy rozsadek tez? 29.04.05, 11:25
            Co ma do rzeczy Trybuna i Olejnik. Ten, ktory ma orzekac o prawdzie i badac
            historie musi byc poza wszelkim podejrzeniem i musi sie cieszyc spolecznym
            zaufaniem. Z informacji przekazanej przez Morozowskiego wynika, ze z inicjatywa
            ujawnienia nazwiska i wygrzebania tych akt w tym momencie wyskoczyl sam Kieres.
            Mozna tylko zgadywac co nim powodowalo. Kazda hipoteza bedzie wygladala na
            prawdziwa. Byc moze nalezaloby sie zastanowic na ta, ktora jest jak
            najbardziej "przyziemna", a mianowicie taka, ze zrobil to, bo przeczytal wywiad
            z Lasota po smieci papieza, w ktorym mowil on o inwigilacji Ojca Swietego
            (ukazal sie on 14 kwietnia w GW). Przypomnial sobie, ze juz wczesniej jakies
            akta pewnego agenta widzial w archiwum. Zadzwonil do szefowej archiwum by mu je
            przyniosla. Pozniej, by go nie oskarzono o to, ze Lasocie i innym historykom
            wczesniej nie ujawnil tych 3 tomow teczek, wymyslil, ze one "sie wlasnie
            odnalazly". A po co to zrobil? Po to, aby tez zablysnac w mediach i zrobic
            sobie reklame przy temacie inwigilacji papieza.
            • homosovieticus Re: chyba zdrowy rozsadek tez? 29.04.05, 11:33
              Leszku! mniej pisania, wiecej myślenia.Politycznego także.Czasami przecież
              potrafisz.
              pzdr
              • leszek.sopot Re: chyba zdrowy rozsadek tez? 29.04.05, 11:35
                a co ja niestosownego napisalem? Prosze o koreprtycje:)
        • bush_w_wodzie nie wiem 29.04.05, 11:16
          kieres moze byc ofiara prowokacji lub instrumentem jej przeprowadzenia.

          jesli o czyms klamie to o dacie znalezienia dokumentow. byc moze to sa te
          dokumenty ktore dostal od siemiatkowskiego pod koniec 2001. jesli to prawda to
          jest koniec kieresa.
          • leszek.sopot a po co miala mowic nieprawde szefowa archiwum? 29.04.05, 11:18
            Ona nie miala zadnego powodu by Morozowskiemu mowic nieprawde.
            • bush_w_wodzie co powiedziala? n/t 29.04.05, 11:20
              • leszek.sopot Re: co powiedziala? n/t 29.04.05, 11:26
                To co napisalem w watku do ktorego wkleilem link w pierwszym poscie.
                • bush_w_wodzie Re: co powiedziala? n/t 29.04.05, 11:39
                  ok dzieki myslalem ze masz cos bardziej precyzyjnego. niestety na razie to jest
                  relacja z drugiej reki. tak czy inaczej ktores z niech klamie (przeswietlik
                  kieres lub archiwistka). powody moze miec kazde

                  trzeba spokojnie ale do konca wyjasnienic sprawe
                  • olany_klient Re: Kieres konsultował sprawę - z kim jeszcze? 29.04.05, 13:34
                    Wszystko zaczęło się od Lasoty, który gdzie się da chwalił się swoją książką,
                    dziennikarze podchwycili ten temat i przycisnęli Kieresa, który jak zwykle
                    uwielbia ustawiać się w roli męczennika i cierpiętnika, dlatego wygadał się, a
                    potem już ruszyła cała lawina. Nie doszukiwałbym się tutaj innych tajemniczych
                    mocy, które zainspirowały ten ciąg wydarzeń, po prostu chęć zaistnienia Lasoty,
                    gadulstwo Kieresa i pazerność dziennikarzy dały to, co teraz mamy.
                    Kieres już 4 lata temu otrzymał te teczkę ze zbiorem dok. Przekazanych przez
                    Siemiątkowskiego. Był nawet u „Pierwszego” by skonsultować z nim dalsze losy
                    tych dokumentów, usłyszał odpowiedź, że nie należy tego drążyć. Mam pewne
                    podejrzenia, że Kieres od ładnych paru lat kisi u siebie podobne „kwiatki” –
                    nie chcąc wywoływać trzęsienia ziemi, a historycy z IPN nie bardzo mogą to
                    zaakceptować i od środka detonują bomby (lista Wildsteina, teczka o. Hejmo),
                    kiedy postawią już Kieresa pod ścianą, to on jest zmuszony by jakoś
                    ustosunkować się do tego i ujawnić to i owo. O takim wewnętrznym buncie pisze
                    ostatni Ozon pt: „Leon-kameleon”, więc może to jest część wyjaśnienia tej całej
                    zagadki....
                    • tad9 Para w kotle 29.04.05, 14:45
                      olany_klient napisał:

                      Mam pewne
                      > podejrzenia, że Kieres od ładnych paru lat kisi u siebie podobne „kwiatki
                      > ” –
                      > nie chcąc wywoływać trzęsienia ziemi, a historycy z IPN nie bardzo mogą to
                      > zaakceptować i od środka detonują bomby (lista Wildsteina, teczka o. Hejmo),
                      > kiedy postawią już Kieresa pod ścianą, to on jest zmuszony by jakoś
                      > ustosunkować się do tego i ujawnić to i owo. O takim wewnętrznym buncie pisze
                      > ostatni Ozon pt: „Leon-kameleon”, więc może to jest część wyjaśnien
                      > ia tej całej
                      > zagadki....


                      To prawdopodobne. Materiały z IPN mogłyby narobić wielkiego zamieszania na
                      scenie publicznej. Pracownicy Instytutu wiedzą o nich coraz więcej, a - być
                      może - są "trzymani na smyczy" z powodów politycznych. Świadczy o tym np. los
                      publikacji raportów "Bolka" w Arcanach. Publikację przygotował S.Cenckiewicz z
                      gdańskiego IPN, zamiast niej ukazała się w "Arcanach" notatka o tym, że "w
                      momencie oddawania numeru do drukarni autor opracowania zmuszony został do
                      zrezygnowania z publikacji i wypowiedzi w tej sprawie". IPN zmienia się w
                      gotujący się kocioł, z którego tylko czasami wypuszcza się trochę pary. Pytanie
                      brzmi: czy to "wypuszczanie" jest niekontrolowane, czy też mamy do czynienia z
                      działaniami planowymi.
                    • ayran Re: Kieres konsultował sprawę - z kim jeszcze? 29.04.05, 14:52
                      olany_klient napisał:

                      > Mam pewne
                      > podejrzenia, że Kieres od ładnych paru lat kisi u siebie podobne „kwiatki
                      > ” – nie chcąc wywoływać trzęsienia ziemi,

                      Masz na myśli "agentów in pectore?" - z punktu widzenia Kieresa?
    • bush_w_wodzie czy pani bernardetta gronek wrocila z urlopu? 12.05.05, 10:39
      jesli tak to mozna ja chyba spytac o okolicznosci odnalezienia akt hejnala?
      • basia.basia Re: czy pani bernardetta gronek wrocila z urlopu? 12.05.05, 10:55
        bush_w_wodzie napisał:

        > jesli tak to mozna ja chyba spytac o okolicznosci odnalezienia akt hejnala?

        He, he...:) Masz dobrą pamięć ale i ja pamiętam, że były sprzeczne wersje:)

        Ciekawe czy się w końcu dowiemy co było grane.
    • bush_w_wodzie archiwum? wsi? aw? 17.05.05, 11:33
      robi sie coraz dziwniej i straszniej:


      PAP, mat /2005-05-17 09:02:00

      Rzepliński: WSI przekazały teczkę o. Hejmy


      To Wojskowe Służby Informacyjne w grudniu 2004 roku przekazały Instytutowi
      Pamięci Narodowej teczkę o. Konrada Hejmy - ujawnił we wtorek szef Helsińskiej
      Fundacji Praw Człowieka, doradca prezesa IPN Andrzej Rzepliński.



      Kraj
      PAP, mat /2005-05-17 09:38:00

      Kieres: To nie WSI przekazało teczkę o. Hejmy


      To nie Wojskowe Służby Informacyjne przekazały IPN teczkę o. Konrada Hejmo -
      zapewnił prezes Instytutu Pamięci Narodowej Leon Kieres. Nie chciał ujawnić, kto
      ją przekazał. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o Agencję Wywiadu.

      "Najwyraźniej pan prof. Rzepliński się pomylił" - powiedział Kieres, komentując
      wypowiedź dla Radia Zet swojego doradcy prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

      Także szef WSI gen. Marek Dukaczewski, powiedział PAP, że nic o tym nie wie,
      jakoby to WSI przekazało IPN teczkę o. Hejmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka