bracia_zbrojek
28.05.05, 09:43
MOZE SPOJRZEC I Z TEJ STRONY ,SZANOWNI INTERNAUCI - OSZOŁOMY?
Budująca IV Rzeczpospolitą prawica nie przegapia żadnej okazji, by zarobić
ile się da na III Rzeczypospolitej. W ciągu dziesięciu miesięcy związana
z „pampersami” Fundacja Instytut III RP wyciągnęła z PZU ponad 1 mln 700 tys.
zł. Taką cenę największy polski ubezpieczyciel zapłacił za kilka analiz
makroekonomicznych.
Działalność fundacji to jeden z odprysków tzw. sprawy PZU, którą badają
posłowie z sejmowej komisji śledczej oraz prokuratura. Historia Instytutu III
RP to przykład jednego z „cudów gospodarczych” końcówki rządów AWS w 2001 r.
Dziś jak żart brzmi jeden z celów fundacji, którym było „podnoszenie
standardów działalności publicznej poprzez dążenie do przejrzystości życia
publicznego”.
Mająca się zajmować badaniem polskiej rzeczywistości fundacja powstała w maju
2001 r. Były to ostatnie miesiące rządów AWS, kiedy działacze prawicy szukali
sobie spokojnej przystani, w której można by przetrwać okres opozycji.
Zaledwie po czterech miesiącach funkcjonowania, nikomu nie znany Instytut, w
którego funduszu założycielskim znajdowało się tylko 5 tys. zł, zawarł
lukratywny kontrakt z PZU. 9 października 2001 r. ówczesny prezes Instytutu
Grzegorz Kuczyński podpisał z szefami największego polskiego ubezpieczyciela
umowę na opracowanie analiz gospodarczych i społecznych za 240 tys. zł
miesięcznie. Zawarto ją aż na pięć lat! Wszystko to działo się tuż po
przegranych przez prawicę wyborach, gdy stało się jasne, że wkrótce ktoś inny
będzie trzymał rękę na kasie.
Współpraca PZU z fundacją trwała krócej niż się spodziewano. 26 sierpnia 2002
r. nowy zarząd firmy na czele ze Zdzisławem Montkiewiczem wypowiedział umowę.
Do tego czasu jednak udało się wyciągnąć z kasy ubezpieczyciela 1 mln 756
tys. złotych! Forsa ta poszła na analizy makroekonomicznej sytuacji Polski,
czyli coś, co można sobie poczytać w specjalistycznej prasie i na powszechnie
dostępnych portalach internetowych. Pieniądze z PZU były jedynymi zarobionymi
przez fundację w 2001 r. O umowie z fundacją Montkiewicz wspomniał podczas
ostatniego przesłuchania przed komisją śledczą. – Była ona dla mnie
szokująca – wyznał b. szef PZU. Podał ją jako przykład umowy ewidentnie
niekorzystnej dla ubezpieczyciela, których w czasach rządów prawicy podpisano
mnóstwo.
Hojność prawicy dla Instytutu nie była przypadkowa. Fundacja związana jest ze
środowiskiem dawnych tzw. pampersów – prawicowych polityków i dziennikarzy,
na których czele stał Wiesław Walendziak, były prezes TVP i poseł PiS.
Założycielem fundacji jest Andrzej Liberadzki, dziennikarz i doradca
medialny, w latach 80. współpracownik podziemnej „Solidarności”. W 1992 r. z
ramienia „S” kandydował do Sejmu. Liberadzki był doradcą premiera Jerzego
Buzka. Prezesem fundacji od października 2001 roku jest Piotr Wysocki –
dziennikarz, jeden z autorów „Pulsu Dnia”, czołowej audycji pampersów w TVP
za czasów Walendziaka. Potem Wysocki pracował w „Życiu” Tomasza Wołka. Z
gazetą tą, jak i „Pulsem Dnia” związani są też inni członkowie władz
Fundacji. Rafał Kasprów to były dziennikarz „Życia”. Razem z Jackiem Łęskim
napisał głośny tekst „Wakacje z agentem” w sierpniu 1997 r., w którym
sugerował powiązania prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z rosyjskim
oficerem specsłużb Władimirem Ałganowem. W radzie fundacji zasiada też Piotr
Bazylko – niegdyś dziennikarz „Życia” i wydawca w „Pulsie Dnia”. Kasprówa,
Bazylkę i Wysockiego łączy też praca w kancelarii public relations MDI.
W 2002 r. Instytut pisał na zlecenie Klubu Parlamentarnego PiS ekspertyzy, w
tym na temat kontraktu gazowego między Polską a Federacją Rosyjską. Związki z
PiS-em i Walendziakiem nie ograniczały się tylko do tego. Walendziak
zapraszał w 2002 r. przedstawicieli Instytutu na posiedzenia kierowanej
wówczas przez siebie sejmowej Komisji Skarbu Państwa w charakterze ekspertów.
Instytut doradzał Walendziakowi m.in. w sprawie prywatyzacji przemysłu
paliwowego. W październiku 2002 r. przedstawiciele Instytutu spotkali się z
członkami Rady Politycznej PiS, na której rozmawiano m.in. o współpracy
fundacji z partią braci Kaczyńskich. Instytut pisał również ekspertyzy dla
Unii Wolności i organizował wyjazdy zagraniczne oraz wykłady Jerzego Buzka w
Wielkiej Brytanii i USA.
Z informacji płynących z komisji śledczej i prokuratury wynika, iż
postępowanie dotyczące fundacji „jest rozwojowe”.