Dodaj do ulubionych

Gość Forum - Robert Gwiazdowski

30.05.05, 10:12
Witamy!

Zapraszamy użytkowników Forum do dyskusji o ekonomii i podatkach.
Do 3 maja na pytania będzie odpowiadał Robert Gwiazdowski, Szef Komisji Podatkowej Centrum im. Adama Smitha.
Zapraszamy do zadawania pytań w tym wątku. Prosimy o wpisanie tematu pytania w temacie wypowiedzi. Odpowiedzi będą pojawiać się również w wątku, sukcesywnie w ciągu tygodnia

--
Redakcja Portalu
Obserwuj wątek
    • Gość: Incommunicado Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.bsi.bytom.pl 30.05.05, 14:55
      Witam.
      Szanowny Panie Robercie, proszę mnie przekonać, że wprowadzenie 19% podatku
      liniowego dla osób fizycznych w istotny sposób przyczyni się do wzrostu
      inwestycji w Polsce, co sugerują jego zwolennicy.
      Firmy już mają podatek liniowy, a jakoś tego znaczącego wzrostu inwestycji nie
      widać, mamy tylko klasyczny lekki wzrost inwestycji związany z obecną fazą
      cyklu gospodarczego (zmiana cykliczna, a nie strukturalna).
      Osobiście uważam, że z tytułu owych 19% "dla ludności", co najwyżej wzrośnie
      nam konsumpcja. Samo w sobie nie byłoby to może takie złe, gdyby nie to, będzie
      to głównie konsumpcja importowanych dóbr luksusowych, co w bardzo ograniczonym
      stopniu poprawi polskie PKB, natomiast nieco pogorszy polski bilans handlowy i
      nie zwiększy w zauważalny sposób ilości miejsc pracy w kraju.
      Ale może się mylę? Może jest coś, czego nie biorę pod uwagę?
      Z góry dziękuję za odpowiedź.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 30.05.05, 16:47
        Wcale nie będę Panią/Pana przekonywał, bo wcale tak nie uważam. Dzisiejsze
        rozważania, czy stawka podatku liniowego powinna wynieść 19% - jak na Słowacji,
        czy może 13% - jak w Rosji, czy 15%, albo 18% żeby się budżet jakoś zbilansował,
        to zwykła „numerologia”. Podatkiem liniowym można się było zachwycać w połowie
        lat dziewięćdziesiątych. Wśród przedsiębiorców jeszcze nie opadł entuzjazm
        pierwszych lat transformacji, ograniczanie wolności gospodarczej dopiero się
        zaczynało, tempo wzrostu gospodarczego sięgało 7% rocznie, stopa bezrobocia
        stopniowo malała, a z podatkiem liniowym eksperymenty przeprowadzały dopiero
        państwa nadbałtyckie. Wówczas można było zakładać, że wprowadzenie takiego
        podatku przyczyni się do utrzymania wysokiego tempa wzrostu gospodarczego i
        konkurencyjności międzynarodowej Polski. Obecnie, gdy trudno mówić o wolności
        gospodarczej, gdy tempo wzrostu gospodarczego dramatycznie spadło, a jego wzrost
        w roku 2004 miał najwyraźniej charakter przejściowy, bezrobocie, choć zaczęło
        lekko spadać to osiągnęło w międzyczasie poziom 20%, podatek liniowy zdążyła już
        z sukcesem wprowadzić Rosja, a od 2004 roku wprowadzają go także Ukraina i
        Słowacja, gdy na dodatek w Czechach i na Węgrzech, gdzie nie ma jeszcze, co
        prawda, podatku liniowego, systemy podatkowe są bardziej „przyjazne” dla
        środowiska biznesowego niż w Polsce, nie można ograniczyć się do promowania idei
        samego tylko podatku liniowego, i to jeszcze w jakiejś ograniczonej postaci,
        jako panaceum na wszelkie bolączki gospodarki. Dzisiaj zwolennicy podatku
        liniowego popierają tak naprawdę podatek progresywny z dwoma stawkami: 0 i, na
        przykład, 15 procent oraz jakimiś ulgami prorodzinnymi. Rozwiązanie takie
        oznacza, że pozostanie 24 miliony podatników, których będzie trzeba skrupulatnie
        kontrolować, bo będą zdani na różne pokusy „kombinowania” z PIT-ami, które
        trzeba będzie wypełniać, wprowadzać do komputerów, przekładać z kupki na kupkę,
        co stanowi pracę – całkowicie zbędną – setek tysięcy ludzi, zarówno w
        przedsiębiorstwach, ZUS-ie jak i w Urzędach Skarbowych, a głównym zmartwieniem
        tych, którzy prowadzą działalność gospodarczą pozostanie, jak dotąd, ustalenie,
        co jest, a co nie jest kosztem uzyskania przychodu i czy czasami nie stosują cen
        transferowych. Potrzebny nam jest podatek od wynagrodzeń bez żadnych ulg i kwot
        wolnych, pobierany bezpośrednio u źródła, tak jak obecnie przez banki pobierany
        jest podatek od odsetek od tych lokat, którym nie udało się umknąć przed tak
        zwanym „podatkiem Belki”. Będzie wówczas niecałe dwa miliony podatników, do
        kontrolowania których wezmą się ci wszyscy urzędnicy, którzy bezproduktywnie
        archiwizują zeznania podatkowe dziesięciokrotnie większej rzeszy podatników.
        Zobowiązania podatkowe będą się wówczas mogły przedawniać po 18 miesiącach a nie
        pięciu latach. Pozwoli to w ogóle zlikwidować podatek dochodowy i zastąpić go
        podatkiem od funduszu płac i uwolni obywateli od horroru wypełniania PIT-a. Ale
        nawet skrajnie prosty podatek liniowy to za mało. Głównym celem reformy musi być
        obniżenie kosztów pracy, a więc składek ubezpieczeniowych i sposobu ich
        naliczania. Ale nawet skrajnie prosty podatek liniowy to za mało. Głównym celem
        reformy musi być obniżenie kosztów pracy, a więc składek ubezpieczeniowych i
        sposobu ich naliczania. Dziś algorytm liczenia składek, od różnej zresztą
        podstawy, jest tak skomplikowany, że trzeba mieć do tego specjalistę. Skutecznie
        zniechęca to wiele osób od rozpoczęcia działalności gospodarczej, albo od
        zatrudnienia kogokolwiek – przynajmniej oficjalnie. Dobitnie pokazuje to
        przykład Słowacji. Zdecydowano się tam na wprowadzenie neutralnej stawki
        podatkowej w wysokości 19% dla wszystkich dochodów osób fizycznych oraz osób
        prawnych. Taka sama stawka podstawowa została zastosowana także w podatku VAT.
        Dla pozyskania do reformy najbiedniejszych zdecydowano nie tylko pozostawić
        konstrukcję z kwotą wolną od podatku, ale nawet ją podwyższono ponad dwukrotnie
        z 38.700 koron do 81.300 koron. Przyjmowano, że w wyniku takich zmian zmniejszą
        się wpływy podatkowe z PIT. I tak się stało. W roku 2004 wpływy z PIT były około
        20% niższe niż w roku 2003. Z drugiej jednak strony były wyższe niż zakładano.
        Spodziewano się bowiem większego ich zmniejszenia – proporcjonalnie do
        zmniejszonych stawek, co jednak, zgodnie z prawem Laffera, nie nastąpiło.
        Dlatego założono zrekompensowanie zmniejszenia wpływów z podatków bezpośrednich
        przez podatki pośrednie. Podstawowa stawka VAT została, co prawda, obniżona z
        20% do 19%, ale do tychże 19% zwiększono stawkę VAT na towary objęte wcześniej
        preferencyjną stawką 14%. W ten sposób efektywna stawka VAT wzrosła z 16-17% w
        roku 2003 do 19% w roku 2004, co przyniosło prawie dwudziestoprocentowy wzrost
        dochodów budżetowych z tego tytułu. Po przeprowadzonych reformach dochody
        budżetu w pierwszym kwartale 2004 roku wzrosły o 44,4% w porównaniu z pierwszym
        kwartałem roku 2003, w tym wpływy z podatków o 41,8%. Wpływy do budżetu wyniosły
        42% wpływów prognozowanych na cały rok. Nadwyżka budżetowa za pierwszy kwartał
        wyniosła 1,2 miliarda koron (40.000.000 euro). Wprowadzenie podatku liniowego
        nie spowodowało jednak ani obniżenia poziomu bezrobocia, ani też gwałtownego
        przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego. Można postawić tezę, że stało się
        tak za sprawą pozostawienia bez większych zmian systemu ubezpieczeń społecznych.
        Składki obniżono jedynie z 51% do 48,6%. Zdecydowanie za mało. Pozwala to bronić
        tezy, że po nie skorzystaniu na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku z
        przykładu Estonii i nie wprowadzeniu podatku liniowego, państwa Europy
        Środkowo-Wschodniej stoją przed innymi wyzwaniami. A najważniejszym z nich jest
        konieczność radykalnych zmian w systemie ubezpieczeniowym, aby możliwe było
        ograniczenie parapodatkowych kosztów pracy.
        • Gość: MACIEJ JAK OBNIZYC BEZROBOCIE W POLSCE? IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.05, 17:21
          Wypowiedzial sie pan doskonale na temat podatku liniowego i nawet odnosze
          wrazenie,ze go Pan popiera.
          1-Jakie widzi Pan szanse na wprowadzenie podatku liniowego w Polsce w ciagu
          najblizszego roku?
          2-Co by Pan zrobil by obnizyc bezrobocie w Polsce?

          Sugestia o obizeniu kosztow ubezpieczen przekonuje mnie,ale w przykladzie Chech
          nie wzial Pan pod uwage podniesienia kwoty nieopodatkowanej w relacji do
          bezrobocia.
          • gosc.forum Re: JAK OBNIZYC BEZROBOCIE W POLSCE? 30.05.05, 18:06
            Pana wrażenie jest trochę prawdziwe. Nieskromnie przypomnę, że w roku 1994 byłem
            jednym z pierwszych, którzy ideę podatku liniowego w Polsce lansowali. I troszkę
            przykro, gdy dziś za głównych zwolenników podatku liniowego uchodzą ci, którzy
            nas 12 lat temu traktowali jak "oszołomów". Ale rzeczywiście do idei "liniowca"
            mam stosunek prawie "ojcowski". Szansę na jego wprowadzenie w czystej postaci
            (bez żadnych ulg, zwolnień i kwot wolnych od opodatkowania) W CIĄGU NAJBLIŻSZEGO
            ROKU oceniam na "mniej niż zero". Niestety. Może uda się to, ale w dłuższej
            perspektywie czasu. Bezrobocie jest wynikiem: (i) złych przepisów prawa
            gospodarczego, (ii) prawa pracy oraz (iii) prawa podatkowego i ubezpieczeń
            społecznych. Przedsiębiorcy nie zatrudniają nowych pracowników, a młodzi ludzie
            nie zakładają własnych firm, bo: (ad. i) borykać się muszą z biurokracją
            (pozwolenia, zezwolenia, koncesje); (ad. ii) obawiają się legalnie zatrudniać
            pracowników, bo - jak od lat powtarzam już chyba do znudzenia - łatwiej jest się
            rozwieść z żoną niż zwolnić z pracy sekretarkę, w przypadku niepowodzenia za
            duże jest ryzyko, (ad. iii) podatki są zbyt skomplikowane i podejmowanie
            działalności gospodarczej jest przez to ryzykowne, a parapodatkowe koszty pracy
            tak wysokie, że też się nie opłaca legalnie pracowników zatrudniać. Rozwiązanie:
            (ad. i) przedsiębiorcom potrzebna jest swoboda gospodarcza, a nie ustawa o
            swobodzie gospodarczej; (ad. ii) zmodyfikowany kodeks pracy (w małych
            przedsiębiorstwach muszą być RADYKALNIE inne zasady zatrudniania niż, dajmy na
            to, w hipermarketach); (ad. iii) podatki muszą być prostsze (nie koniecznie
            niższe) za to parapodatkowe obciążenia pracy (wszystkie "składki
            ubezpieczeniowe") muszą być radykalnie niższe.
        • Gość: Ivo jima Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 01.06.05, 12:27
          Witam Pana. Pamiętam jak chodziłem w 1989 roku do Pana na "korki" z historii
          państwa i prawa. Swego czasu pisywał Pan dla Najwyższego Czasu, teraz już nie.
          Ostatnio pojawia się Pan w mediach, jako jedyny z grona, że tak powiem,
          skupionego wokół UPR. Oficjalnie Pan się nie wypowiada, ale czy nie mógłby Pan
          swym pozytywnie budującym się autorytetem wesprzeć UPR wprost. Wasze
          światopoglądy są zbieżne, więc ile my wyborcy mamy czekać, by ekonomiczny
          bajzel zastąpić prostą normalność, której Pan hołduje (i ja również).
          Pozdrawiam.
          • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 02.06.05, 10:53
            Witam...:) Widzę, że moja praca na tych "korkach" (oczywiście na czarno... he,
            he, he) nie poszła na marne. Jeśli chodzi o UPR to wielokrotnie mówiłem
            publicznie, że w czasach studenckich z polskich autorów czytywałem głównie
            Dzielskiego, Kisielewskiego i właśnie Korwina. Ale Korwin, niestety, nie nadaje
            się na polityka, choć czytuję go do dziś. Już tylko jego, niestety. I bardzo mi
            brakuje mądrości Mirka Dzielskiego.
            • Gość: Ivo Jima Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 03.06.05, 12:13
              Parę tygodni temu staliśmy obok siebie w Blue City w sklepie "Piotr i Paweł".
              Też lubię wino! Polecam Kleine Zalze z RPA. Pozdrawiam.
          • kontrkultura Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 03.06.05, 12:20
            Gość portalu: Ivo jima napisał(a):

            > ...
            > światopoglądy są zbieżne, więc ile my wyborcy mamy czekać, by ekonomiczny
            > bajzel zastąpić prostą normalność, której Pan hołduje ...

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=24512742&a=24610618
            > ... "Ludzie zaczynają postępować
            > rozsądnie wtedy, gdy wszystkie inne metody zawiodą". Zdaje się, że zbliżamy
            > się do takiego momentu. Rząd POPiS-u chyba nie dokona przełomu, więc przegra
            > następne wybory. Jakby tak się stało to następny rząd będzie może Samoobrony
            > i/lub LPR... A potem może jacyś rozsądni ludzie się znajdą :)
            >
    • Gość: LastBoyScout Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.236.93.236.Dial1.NewYork1.Level3.net 30.05.05, 17:29
      Dzień dobry.
      Mam dwa pytania:

      1)
      Emeryci w Polsce dostaja srednio 869 zl. Niewiele wiecej zarabiaja ludzie
      prowadzacy swoj biznes - 935 zl, inni pracownicy 782 zl a rolnicy - 542 zl.

      Taki rozklad dochodow jest absolutnym precendensem swiatowym, calkowicie
      demoralizujacym spoleczenstwo zwlaszcza biorac pod uwage liczbe zatrudnionych,
      bezrobotnych, emerytow i rencistow.

      Oczywistym jest, ze obecna sytuacja bedzie sie gwaltownie poglebiac z racji:
      -rosnacej liczby emerytow (a wiec dyspozycyjnego elektoratow socjalistow)
      -sytuacji demograficznej
      -lawinowej emigracji
      -ucieczki w szara sfere


      Jakie widzi Pan mozliwosci wyjscia z powyzszej sytuacji?


      2)
      W jaki sposob (biorac pod uwage definicje PKB) sa ksiegowane wplywy z pozyczek
      zewnetrznych i wewnetrzych panstwa?

      Dziekuje


      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 30.05.05, 18:20
        Państwo względem emerytów zaciągnęło zobowiązania i musi je realizować. Lecz
        przed demografią nie ma ucieczki - poza spłodzeniem większej ilości dzieci (ale
        to jest bardzo niepoprawne politycznie myślenie). Wysokość emerytur będzie
        ZAWSZE zależała ostatecznie po pierwsze od PKB po drugie od decyzji politycznych
        o podziale tego PKB pomiędzy pokolenia aktywne zawodowo i już nieaktywne. Z
        kolei PKB zależeć będzie od tego ile osób będzie pracowało, a zatem od tego ile,
        mówiąc kolokwialnie dzieci napłodzimy, i ile z nich bądź to znajdzie pracę na
        rynku, bądź to otworzy własne firmy. A to z kolei zależy od czynników, które już
        wymieniłem odpowiadając na poprzednie pytanie (prawo gospodarcze, prawo pracy,
        prawo podatkowe i ubezpieczeń społecznych). Przy okazji: ciągle się zastanawiam,
        jaka jest przyczyna zróżnicowania wysokości emerytur wypłacanych przez państwo.
        Zróżnicowanie wysokości pensji daje się łatwo wytłumaczyć wolnorynkowo - różną
        przydatnością różnych osób na rynku. Ale emerytury wypłacane przez państwo, moim
        zdaniem, powinny być "płaskie". Jeśli ktoś zarabiał więcej, dlatego że był
        "lepszy" to powinien wiedzieć, że należy oszczędzać, ubezpieczać się i...
        płodzić dzieci. A jeśli tego nie robił, jak pracował i więcej zarabiał, to może
        wcale nie był taki "lepszy". Na drugi pytanie o sposobach księgowania, niestety
        nie odpowiem, bo się nie znam.
        -------
        Robert Gwiazdowski
        • corgan1 płodzenie dzieci nie chyba jest obowiązkiem...? 30.05.05, 19:56
          hm... tak pytam.

          Wydaje mi się, ze obecnym system gospodarczy nie sprzyja zachodzeniu w ciążę.
          Polecam do poczytania sąsiednie fora jak "praca" albo "dziecko/e-mama" itp. Sa
          firmy które posuwają się do wypisywania in-blanco podania o wypowiedzenie z
          pracy jeśli kobieta zajdzie w ciążę. Albo robią testy ciążowe co jest szczytem
          chamstwa moim zdaniem.

          Pomijam oczywiście warunki społeczne jak to że w miastach w tej grupie o
          najwyższych dochodach jest sporo singli ktorzy do zakładania rodziny się nie
          palą. Chyba trudno zmusic kogoś do urodzenia dziecka kto tego nie chce albo z
          róznych względów nie może albo nie powinien.

          Z dyskusji polityczno-biznesowych odnosze wrażenie że problemy demograficzne w
          PL nie są dla rządzących poważnym problemem.

          Ciekawi mnie jedno - w Szwecji czy w ogóle w Skandynawii te problemy
          demograficzne zostały odwrócone i rodzi sie tam coraz więcej dzieci.
          Oczywiście - względy społeczne typu wysoki poziom zatrudnienia lub
          nieformalnośc związków lub mozliwa opieka ojca nad dzieckiem sprzyja zakładaniu
          rodzin. Ale są też chyba płatne urlopy, przedszkola itp.

          Czy ktoś badał ile kosztowałaby w PL zmiana systemu dystrybucji PKB pt. "ok
          płatne urlopy macierzyńskie kosztowałyby w skali panstwa rocznie xxxxxxxxx zł,
          przedszkola, tzw. becikowe xxxxxxxxxxxxx albo xxxxxxxxxxxxx zl za to nie
          dofinansujemy więcej kopalń, PKP czy innych firm ktore tego od nas żądają jak
          np. koreanski producent opon (chyba 130mln euro wyciągnli od biednych
          Słowaków)." No własnie - ktoś liczył ile by to kosztowało? I czy byśmy się
          zgodzili na taki podział PKB?

          Bo np. ja osobiscie wolałbym dofinansowac z budżetu tzw. becikowe niż licytować
          się publicznymi pieniędzmi aby dofinansować polska, koreńską czy inną firmę. Bo
          za 130 mln euro to można wykarmić sporo dzieci, ktore najzwyczajniej chodzą do
          szkoły głodne... chyba że - znowu uznamy to nie jest pierwszorzedny problem III
          RP. A jesli nie to co jest?
          • gosc.forum Re: płodzenie dzieci nie chyba jest obowiązkiem.. 30.05.05, 21:34
            Płodzenie dzieci oczywiście nie jest obowiązkiem, ale za to jaką przyjemnością
            :) I jest to jeszcze najlepsza polisa ubezpieczeniowa na życie na starość.
            Ludzie wiedzieli to "od zawsze". Nasze Podejście do dzieci zmieniło się wraz z
            wprowadzeniem instytucji "ubezpieczeń społecznych" w Bismarkowskich Niemczech,
            gdy państwo zapowiedziało, że nie musimy troszczyć się o swoją starość, bo ono
            zrobi to za nas. Po drodze były jeszcze dwie wojny światowe, które dramatycznie
            zmieniły proporcje wśród "młodych" i "starych". Dlatego to nie system
            gospodarczy nie sprzyja zachodzeniu w ciążę, tylko z jednej strony nasze
            wygodnictwo (w końcu dzieci to obowiązki) a z drugiej przeświadczenie, że
            posiadanie lub nie posiadanie dzieci, nie ma wpływu na naszą starość.
            P.S. Największy przyrost naturalny jest tam, gdzie nie ma żadnych "becikowych"
            ani żłobków :)
            • maksimum W USA JEST 6 TYG URLOP MACIERZYNSKI I BRAK ZLOBKOW 30.05.05, 22:27
              gosc.forum napisała:

              > P.S. Największy przyrost naturalny jest tam, gdzie nie ma żadnych "becikowych"
              > ani żłobków :)

              W Stanach jest 6 tyg urlop macierzynski i nia ma czegos takiego jak urlop
              bezplatny,a przyrost naturalny jest wiekszy niz w EU.
        • Gość: LastBoyScout Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.236.93.98.Dial1.NewYork1.Level3.net 31.05.05, 02:16
          Dziekuje za orginalna wypowiedz ale chcialbym jednak otrzymac odpowiedz na moje
          konkretne pytanie
          (fakt, ze mozliwosci placowe zaleza od wysokosci PKB lub jego dystrybucji jest
          oczywistoscia i wlasnie ZAWIERA SIE w moim pytaniu):


          JAKIE PAN WIDZI MOZLIWOSCI WYJSCIA Z TEJ SYTUACJI?



          >>>Emeryci w Polsce dostaja srednio 869 zl. Niewiele wiecej zarabiaja ludzie
          prowadzacy swoj biznes - 935 zl, inni pracownicy 782 zl a rolnicy - 542 zl.

          Taki rozklad dochodow jest absolutnym precendensem swiatowym, calkowicie
          demoralizujacym spoleczenstwo zwlaszcza biorac pod uwage liczbe zatrudnionych,
          bezrobotnych, emerytow i rencistow.

          Oczywistym jest, ze obecna sytuacja bedzie sie gwaltownie poglebiac z racji:
          -rosnacej liczby emerytow (a wiec dyspozycyjnego elektoratow socjalistow)
          -sytuacji demograficznej
          -lawinowej emigracji
          -ucieczki w szara sfere<<<
          • maksimum CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? 31.05.05, 02:54
            Gość portalu: LastBoyScout napisał(a):

            > Dziekuje za orginalna wypowiedz ale chcialbym jednak otrzymac odpowiedz na
            moje konkretne pytanie
            > (fakt, ze mozliwosci placowe zaleza od wysokosci PKB lub jego dystrybucji
            jest oczywistoscia i wlasnie ZAWIERA SIE w moim pytaniu):
            >
            >
            > JAKIE PAN WIDZI MOZLIWOSCI WYJSCIA Z TEJ SYTUACJI?
            >
            >
            >
            > >>>Emeryci w Polsce dostaja srednio 869 zl. Niewiele wiecej zarabia
            > ja ludzie
            > prowadzacy swoj biznes - 935 zl, inni pracownicy 782 zl a rolnicy - 542 zl.

            Wiesz jak to jest z emeryturami?
            Ludzie wyrabiali sobie maksymalne dochody w tych latach,ktore najbardziej
            liczyly sie do emerytury,brali overtime'y itd i emerytura wychodzila sztucznie
            wysoka.
            Z udzielonej Ci odpowiedzi zrozumialem,ze emerytury powinny
            byc "splaszczane" ,czyli te najwyzsze powinny byc ograniczane.
            Sam znam kobiete z Elku,ktora pobiera ponad 1,100 zl emerytury po zmarlym
            mezu,ktory byl sierzantem w policji.
            Poprzednia wladza poustawiala swoich ludzi i nijak idzie im cokolwiek odebrac.

            > Taki rozklad dochodow jest absolutnym precendensem swiatowym, calkowicie
            > demoralizujacym spoleczenstwo zwlaszcza biorac pod uwage liczbe
            >zatrudnionych, bezrobotnych, emerytow i rencistow.

            Sejm sie nie rozwiazal,bo dawna PZPR chce utrzymac swoje przywileje,a nowa
            wladza,chce im je odebrac.
            Uproszczenie systemu podatkowego,obnizka kosztow ubezpieczen i splaszczenie
            emerytur spowodowalyby obnizenie podatkow i potanienie kosztow produkcji i
            zwiekszyly zatrudnienie.
            Ja to z grubsza tak zrozumialem i mam nadzieje,ze sie to uda.
            Glosowanie na lewice nie przyniesie zadnych zmian,bo to wlasnie oni porozdawali
            sobie te przywileje.

            > Oczywistym jest, ze obecna sytuacja bedzie sie gwaltownie poglebiac z racji:
            > -rosnacej liczby emerytow (a wiec dyspozycyjnego elektoratow socjalistow)
            > -sytuacji demograficznej
            > -lawinowej emigracji
            > -ucieczki w szara sfere<<<
            • Gość: LastBoyScout Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? IP: *.236.93.98.Dial1.NewYork1.Level3.net 31.05.05, 05:07
              Nie wiem czy zauwazyles ale moja specjalnoscia jest zadawanie pytan na ktore
              odpowiedzi sa rownie oczywiste co nigdy mi ... nieudzielane!

              Bog wypedzil Ewe i Adama z raju poniewaz zabraklo im wyobrazni (oczywiscie to
              Ewa namowila do zlego biednego Adama poniewaz mezczyznie brakuje wyobrazni a
              baba tej wyobrazni PO PROSTU nie ma...).
              Podobnie jest w naszym życiu. Wiekszosc z nas to oczywiscie idioci (pojecia nie
              mam czemu Boss takich wlasnie nas uczynil ale to fakt) a idiota z definicji nie
              ma rozumu a tymbardziej wyobrazni.
              Jezeli wiec wiekszosc z nas nie ma wyobrazni to nie potrafi sobie wyobraznic
              zniedoleznienia, glodu, chorob, braku seksu, na co mlodym zdarza sie jeszcze
              DOSTAWAC od swiata antidotum ale starzy ludzie MUSZA sobie takie antidotum juz
              tylko kupowac...
              Efekt wiec jest taki, ze gdyby nie bylo spolecznych emerytur to wiekszosc (bez
              wyobrazni, wiec bez grosza oszczednosci) musiala by sila odbierac kase
              mniejszosci (tej z wyobraznia a wiec z kasa). Aby wiec uniknac tak niemilego
              wszystkim zajecia wzajemnego wyrzynania sie, wszyscy zgodnie przystali na
              spoleczne emerytury choc one jako takie nie maja najmniejszego sensu bo jakze
              KTOS (czyli rzad) moze w ogole byc zdolny do zarzadzania CUDZYMI pieniedzmi?!).
              Jasnym jest , ze wlasciwie wszystkie rzady na swiecie wydaly juz lub wydadza
              pieniadze ktore im powierzyli obywatele na swoje przyszle emerytury. Jasnym
              jest tez , ze obywatelom to nie za bardzo przeszkadzalo bo nasze zycie NIE JEST
              wieczne wiec z najwieksza radoscia prawie kazdy z nas wyda zarowno swoje jak i
              CUDZE bo po cichu wierzy ze jakos to zdola potem wytlumaczyc Swietemu Piotrowi
              a wierzyciel w niebie go bic nie bedzie mogl za niesplacone dlugi (w piekle
              takie ekstra bicie nie robi roznicy). Rzadom taka praktyka tez nie przeszkadza
              poniewaz rzady z natury rzeczy sa nawet bardziej przemijalne od swoich
              obywateli a w dodatku nierozliczalne bo co to takiego jest odpowiedzialnosc
              polityczna(w razie czego rzady maja zreszta policje i armie, ktorych
              najczesciej uzywaja przciwko swoim wlasnym obywatelom, ktorym przyszlo by do
              glowy wyrzucic z pracy tych rzadowych nierobow)???
              A jako, ze na rzady glosuja w wiekszosci wlasnie ci , ktorzy stoja u bramy
              Swietego Piotra czyli emeryci i ewentualnie nieroby = socjalisci tak wiec
              lupienie przyszlych pokolen musialo sie stac naturalna zasada funkcjonowania
              panstwa w dzisiejszym swiecie.
              W efekcie emerytury sa dzis wyplacane w najlepszym razie z biezacych wplywow
              podatkowych co skutecznie zniecheca mlodych od staran do budowania "nowego,
              lepszego swiata", szczegolnie w spoleczenstwach, ktore sie starzeja lub sa
              przesocjalizowane bo bo gdzie znalezc frajera ktory bedzie robil na innych?
              Ktoregos dnia ktos dostanie Nagrode Nobla bo powielajac moja mysl i zaproponuje
              swiatu skonczenie z ta farsa "emerytur spolecznych" i zastapienie ich
              rownie "spolecznym" podatkiem na emerytow. Najbardziej ciekawe beda wtedy
              mechanizmy wyborcze poniewaz jezeli emerytowi przyszloby wtedy do glowy zbytnio
              opodatkowac mlodych to bedzie sie zawsze bal, ze mlodych wysokie opodatkowanie
              OD RAZU wygoni na zielona trawke uprawiac wolny seks i wdychac haszysz i EMERYT
              ZOSTANIE Z NICZYM. Mlodzi z kolei nie beda mogli zaglodzic emerytow poniewaz
              kazdy z nich bedzie musial wziasc pod uwage swoje rychle przejscie na panstwowy
              garnuszek.
              Podsumowujac mozna przyjac, ze wlasnie wtedy zacznie sie raj na Ziemi poniewaz
              ludzie chcac niechcac beda musieli przestac "bic piane" swoim zyciu = zyc na
              kredyt i zrobic wreszcie cos racjonalnego.

              Wracjac jednak do glownego tematu.
              Stworzylismy sobie (zadni ONI: MY=wyborcy!) kraj "raj".
              Emerytow, faktycznych tworcow obecnej paranoi (w znakomitej wiekszosci czlonkow
              partii, tajnych wspolpracownikow, policjantow ubekow i innych parchow)
              PRZYBYWA a pracujacych na nich ubywa. W efekcie kolejne rzady dostaja coraz
              wieksze bo emerycko-ubeckie poparcie na wyprzedaz kraju i lawinowe zadluzanie
              bo z czegos przeciez trzeba ten swiatowy precendens/fatamorgane/pic w koncu
              finansowac (z podatkow juz dawno sie tego nie robic). Stad zreszta sukcesy
              sondazowe Religi, Kaczynskiego, PiS, PO, PD a wczesniej SLD i innych geniuszy
              zapozyczania sie.
              Stad pojawilo sie moje pytanie do eksperta o jego zdanie na temat kierunku
              wyjscia z tej sytuacji w ktorej PKB rosnie tylko od wzrostu wplywow
              pozyczkowych ksiegowanych jako przychody panstwa (z tzw. eksportu!) oraz ze
              wzrostu wartosci zlotowki zwiazanej z naplywem obcych walut a ograniczaniu
              wyplywu wlasnego pieniadza co milo nazwal jeden geniusz "walka z inflacja".

              Pytam wiec eksperta jakie widzi mozliwosci rozwiazania tego prolemu z nadzieja,
              ze w odpowiedzi cos wiecej niz bla bla bla o wzroscie PKB i urodzen z
              niewiadomych powodow.

              • gosc.forum Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? 31.05.05, 12:05
                Niestety, nie mogę odwpowiedzieć wysyłając fragment większego opracowania - ma
                ono kilkadzisiąt stron - bo nie podałeś swojego adresu zwrotnego, a w tym
                miejscu, ze względów technicznych, nie daje się ono umieścić (wykresy, tabele no
                i "bajty")
              • maksimum Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? 31.05.05, 17:01
                Gość portalu: LastBoyScout napisał(a):

                > Stad pojawilo sie moje pytanie do eksperta o jego zdanie na temat kierunku
                > wyjscia z tej sytuacji w ktorej PKB rosnie tylko od wzrostu wplywow
                > pozyczkowych ksiegowanych jako przychody panstwa (z tzw. eksportu!) oraz ze
                > wzrostu wartosci zlotowki zwiazanej z naplywem obcych walut a ograniczaniu
                > wyplywu wlasnego pieniadza co milo nazwal jeden geniusz "walka z inflacja".
                >
                > Pytam wiec eksperta jakie widzi mozliwosci rozwiazania tego prolemu z
                nadzieja, ze w odpowiedzi cos wiecej niz bla bla bla o wzroscie PKB i urodzen z
                > niewiadomych powodow.

                Sam widzisz,ze wczesniej czy pozniej kazdy musi wziac sprawy we wlasne rece i
                nie liczyc na rzad czy to polski czy amerykanski.
                Ja systematycznie pomagam swojej rodzinie w Polsce oraz wychowuje dwoje
                dzieci,ktore sie dobrze ucza i maja zamilowanie do sportu.
                Finansowo daje sobie rade i nie licze na emeryture czy social security.
                Bedzie mnie milo jak moje dzieci pomoga mnie kiedys jak ja teraz pomagam swoim
                rodzicom i dalszej rodzinie.

                • Gość: LastBoyScout Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? IP: *.236.93.208.Dial1.NewYork1.Level3.net 31.05.05, 17:29
                  Z malymi wyjatkami robie dokladnie tak samo jak ty poniewaz nie wierze ani
                  nawiedzonym sojalistom ani rownie nawiedzonym liberalom.
                  Gdyby te dwie bandy nierobow rozpedzic, weekend zaczynalby sie juz od
                  CZWARTKU ...
                  Pozdrawiam.
                  • maksimum Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? 31.05.05, 20:35
                    Ciesze sie ,ze masz poczucie humoru,bo jestes tu jednym z najlepszych
                    dyskutantow.
                    Pozdr MACIEJ
                    • Gość: LastBoyScout Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? IP: *.236.93.227.Dial1.NewYork1.Level3.net 31.05.05, 20:42
                      Bardzo dziekuje! :)
                      KochajmySie@excite.com
                    • gosc.forum Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? 01.06.05, 10:21
                      Dzięki,
                      Pozdr Robert
                  • gosc.forum Re: CZY EMERYTURY POWINNY BYC "SPLASZCZANE" ? 01.06.05, 10:35
                    Dopiero od czwartku??? :) Ach ten "pracoholizm" :)
          • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 31.05.05, 11:50
            Starałem się jak mogłem najbardziej :)
            A jeszcze bardziej konkretnie:
            1. Realizacja zobowiązań państwa w stosunku do tych, którzy prawa emerytalne już
            mają - zobowiązań należy dochowywać.
            2. Jasna deklaracja wobec następnych pokoleń: Wasza przyszła emerytura będzie
            emeryturą socjalną, której wysokość zależeć będzie od sytuacji gospodarczej
            kraju - na więcej musicie odłożyć sobie sami.
            3. Likwidacja przymusu ubezpieczenia się w OFE i liberalizacja rynku
            ubezpieczeniowego. OFE nie są obowiązkowe, za to mogą inwestować tak jak chcą, a
            nie tak, jak im każe państwo.
            4. Likwidacja wszystkich składek ubezpieczeniowych jako element zmiany całego
            systemu podatkowego - państwo nie musi zbierać na emerytury z opodatkowywania pracy.
            • wan4 Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 31.05.05, 12:21
              > 3. Likwidacja przymusu ubezpieczenia się w OFE i liberalizacja rynku
              > ubezpieczeniowego. OFE nie są obowiązkowe, za to mogą inwestować tak jak
              > chcą, a nie tak, jak im każe państwo.

              Kto wtedy ponosiłby ryzyko nietrafionych inwestycji OFE i bankructwa, czyli
              utraty składek emerytalnych? Przeciętny obywatel nie ma mozliwości
              kontrolowania i weryfikacji decyzji inwestycyjnych jego funduszu emerytalnego.
              Wielkie afery księgowe w USA pokazały, że nawet renomowane firmy audytorskie
              zawiodły...

              Co państwo zrobiłoby z tymi emerytami, którzy w wyniku braku przymusu i
              lekkomyslności nie opłacaliby składek emerytalnych? Na zasiłek socjalny czy
              pozwolić umierać z głodu? Czy to by sie opłacało?
              • Gość: LastBoyScout Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.236.93.159.Dial1.NewYork1.Level3.net 31.05.05, 13:11
                >Czy to by sie opłacało?<
                Na pewno oplacaloby sie to panstwu i politykom.
                Przecietnemu obywatelowi przylozono by nastepna bezwzgledna pijawke po
                ubezpieczeniach i bankowosci.
                Amerykanie jasno wybili z glowy podobne pomysly Bushowi zmuszajac tym rzad do
                wziecia sie do pracy nad Social Security.


                • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 31.05.05, 13:23
                  To, że wyborcy mają swoje zdanie na jakiś temat jest oczywiste. Dlatego nigdzie
                  nie kandyduję. Ale, czy wyborcy potrafiliby w głosowaniu ustalić, że E=Mc2?
                  • wan4 Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 31.05.05, 13:46
                    gosc.forum napisała:
                    > To, że wyborcy mają swoje zdanie na jakiś temat jest oczywiste. Dlatego
                    nigdzie
                    > nie kandyduję. Ale, czy wyborcy potrafiliby w głosowaniu ustalić, że E=Mc2?

                    Ale na pewno chcieliby. A najlepiej w głosowaniu ustalać, że 2+2=5 albo nawet 5
                    i pół (co tam, jak szaleć, to szaleć). Jeden taki ich przedstawiciel w
                    sąsiednim wątku (niejaki Adaś) zarzeka się, że to możliwe;) No i na pewno
                    sprawiedliwe... społecznie...
              • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 11:30
                Jeśli odrzucimy skrajnie libertariański pomysł, że państwo nie ma żadnego
                obowiązku kimkolwiek się opiekować i przyjmiemy, że jednak ma taki obowiązek, to
                możemy się chyba zgodzić, że powinien to być obowiązek pomocy ludziom biednym i
                (być może także) starym (aczkolwiek może budzić dyskusję, czy stary człowiek,
                jeżeli jest bogaty potrzebuje takiej pomocy). Możemy się chyba zgodzić, że
                państwo powinno wypłacać emeryturę socjalną każdemu, kto osiągnie wymagany wiek.
                Ale reszta, ma pochodzić z własnej zapobiegliwości.
                -
                Robert Gwiazdowski
            • Gość: LastBoyScout Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.236.93.159.Dial1.NewYork1.Level3.net 31.05.05, 13:13
              Mamy bardzo skrajnie rozne zdania na ten temat, jakkolwiek dziekuje za
              odpowiedz.
        • koekast jak w obecnej sytuacji zmienic podatki? 31.05.05, 17:48
          widzi Pan jakis realny sposob? Niezaleznie od tego
          czy celem jest niski podatek liniowy, czy poglowne,
          czy np system oparty na samym podatku VAT.
          Jak w obecnym systemie przeforsowac radykalne zmiany
          podatkowe - jesli wiekszosc wyborcow glosuje na partie,
          ktore nie maja zamiaru obnizac podatku za to obiecuja
          na rozne sposoby zwiekszenie panstwoej redystrybucji...
          Jaka jest mozliwa droga do nizszych podatkow?
          • gosc.forum Re: jak w obecnej sytuacji zmienic podatki? 01.06.05, 10:32
            Gdy zgłosiliśmy ideę podatku liniowego wydawało się, że nie ma na jej realizację
            żadnych szans. Dziś mamy prawie podatek liniowy. "Ludzie zaczynają postępować
            rozsądnie wtedy, gdy wszystkie inne metody zawiodą". Zdaje się, że zbliżamy się
            do takiego momentu. Rząd POPiS-u chyba nie dokona przełomu, więc przegra
            następne wybory. Jakby tak się stało to następny rząd będzie może Samoobrony
            i/lub LPR... A potem może jacyś rozsądni ludzie się znajdą :)
    • corgan1 obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konkrety? 30.05.05, 19:32
      Od wielu lat mówi się o obniżeniu składek na ZUS. Można wiedzieć o co
      konkretnie chodzi? ale tak w szczegółach?

      Czy chodzi o:
      1. Zmniejszenie ilości ludzi pobierających emerytury/renty.
      2. Obniżenie składek emerytalno-rentowych, zdrowotnych itp.
      3. Zmniejszenie kosztów obsługi konsumentów tych składek.

      Czyli - niższe wydatki = niskie koszty = niskie składki.

      No ok, ale:

      Ad1. Powiedzmy, że 30% świadczen rentowych są wystawione "niesłusznie". Gros z
      nich to pewnie ludzie ktorzy na renty przeszli na pocz lat 90-tych kiedy masowo
      zwalniano ludzi upadających fabryk. Na ogół bioracy renty to osoby ok. 40-50
      roku życia. Dla większości z nich renta to jedyne stałe źródło dochodu. Prosze
      pojechac na wieś albo do innych małych miast żeby się przekonać kim w rodzinie
      jest dziadek/babka/ktoś z rodziny - rencista.

      Rozumiem, że obniżenie kosztów fukncjonowania ZUSu poprzez pozbawienie tych
      ludzi świadczeń miałoby pomóc firmom, które jak mówią "dławią" wysokie koszty
      osobowe. Zwiększy się zatrudnienie ale czy o tych 40-50 latków?

      A może masowość przechodzenia na rentę/emeryturę jest związana z ogólną
      niepewnością na rynku pracy? zwłaszcza ludzi po 40 roku życia albo starszych.
      Bo z pracą to nie wiadomo jak będzie, a renta to jednak stały, pewny dochód.
      Sporo się trąbi o tym, ze młodzież wyjeżdża na Zachód za pracą. Szkoda że nikt
      nie mówi ile wyjechało ludzi w średnim wieku. Bo Ci młodzi prędzej czy później
      znajdą tutaj pracę, starszych ludzi nikt tutaj nie potrzebuje...


      Ad2. Dlaczego Panowie zakładacie, że niskie składki na ZUS to jest to, o czym
      wszyscy marzymy? A co z naszymi rentami/emeryturami? Niskie składki to niskie
      emerytury? a może jest inaczej?

      Wydaje mi się że ludzie chcą mieć opłacony ZUS i niechcieliby pracować na
      czarno (bo to renta, zdrowie), ale niestety czesto biora to co jest (a bywa że
      to praca na czarno), bo nie mają innej możliwości.

      Czy obniżenie składek na ZUS spowoduje że firmy zaczną chętniej zatrudniać?
      Jakie mamy gwarancje że kierownictwo dodatkowe pieniądze uzyskane z niskich
      składek przeznaczy na podwyżki pensji dla pracowników a nie na dodatkowe
      słuzbowe fury albo nową siedzibę

      Przyznam się, że współczesny system kiepsko sobie radzi z dystrybucją PKB,
      kiedy w ub. roku wzrósł PKB i wzrosła sfera ubóstwa. Bo zakładam ze rosnąca
      strefa ubóstwa to jest to problem... No chyba że nie jest... Bo z wielu
      wypowiedzi różnych notabli odniosłem wrazenie ze rosnące ubóstwo nie jest
      jakimś znaczącym problemem.


      Ad3. Jakie sa w PL koszty fukcjonowania samego urzędu jak ZUS? Pomijam fakt, że
      często jest to jedyny nowoczesny budynek w danym mieście (np. w Żyrardowie co
      mialem sam okazję zobaczyć). Ilu ludzi zatrudnia? Jakie sa koszty osobowe itp.?


      A może problem lezy gdzie indziej? Sam mam paru znajomych ze szkoły średniej
      lub studiów którzy z pracy w firmie prywatnej znaleźli pracę w urzędzie
      (miejskim, samorządowym, skarbowym czy ZUS) bo... tam praca jest pewna, kasa
      pewna, zatrudnienie o ile nie zrobi się kogos w jajo - też pewne. Czego chceć
      więcej w tych niepewnych czasach?

      Może tutaj istnieje taki związek przyczynowo-skutkowy? Więcej niepewnego
      zatrudnienia/pracy/płacy na rynku powoduje tworzenie pracy w urzędach z pewnym
      zatrudnieniem/pracą/płacą?

      Przyznam się ze nie wierze w prostą zależność, że obniżenie składek na ZUS
      spowoduje wzrost zatrudnienia. Jesli już to jakiej pracy? Za 600 zl/mies w
      Biedronkach ktora wyprodukowała ostatnio parę inwalidów ktorych leczenie musimy
      opłacac Z NASZYCH SKŁADEK I PODATKÓW? nie wiem czy nas to interesuje...
      Istnieje w PL jakiś impuls rynkowy do zatrudnienia? pomysł na super-produkt?
      Obniżenie składek na ZUS spowoduje że biznes w ciągu kilku lat zbuduje super
      firmę typu fińska Nokia albo Daimler-Crysler? Tylko proszę mi nie implikowac ze
      nie chce obniżenia składek. Tylko ze jesli Państwo zaczną nam wmawiac ze dzięki
      temu firmy zaczną się bardziej rozwijać to ja w to uwierzę ale po zobaczeniu
      pełnego bilansu przewidywanych przepływów. Bo jeśli rozwój (cokolwiek to
      znaczy) mamy zapłacić osiągnąć poprzez "niskie składki = niska emerytura/renta
      ale większe zdolności konkurowania" to nie wiem czy się na to piszę.

      W ostatnich latach firmom odpadł 1 z czynników ryzyka funkcjonowania na rynku a
      mianowicie brak problemów kadrowych, gdyz na rynku nadal funkcjonuje więcej
      chętnych do pracy niż miejsc. Ale to powoli się zmienia - słychać o brakach
      spawaczy, pielęgniarek.

      Z drugiej strony jeśli firma opiera swój biznes-plan na tym, że płaci ludziom
      600 zł na lewo i to z 2-miesiecznym opóźnieniem tzn. że nawet zmniejszenie tej
      składki na ZUS o 50% spowoduje, że i tak nie będzie jej stać na płacenie tychże
      składek. Ale ludzie mogą przechodzić z pracy na czarno do pracy legalnej, co
      wiąże się z tym, ze firmy nie mogące sprostać nowym warunkom socjalnym na rynku
      będa się albo ograniczac albo zwijać.

      Jest Pan w stanie jakoś ustosunkować się do moich wywodów? :)
      • gosc.forum Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 30.05.05, 21:45
        Chodzi zarówno o: (i) zmniejszenie ilości wyłudzanych rent (statystycznie
        jesteśmy najbardziej chorym społeczeństwem w Europie, co, na oko, jest nieprawdą
        – ergo część tak zwanych rencistów musi oszukiwać), jak i (ii) obniżenie
        wszystkich składek ubezpieczeniowych oraz (iii) zmniejszenie kosztów obsługi
        całego systemu. Przede wszystkim państwo i tak dotuje ZUS z budżetu. Nie ma więc
        powodów, żeby na emerytury nie były przeznaczane wpływy z innych podatków (na
        przykład z akcyzy – bo przecież i tak są) zamiast z opodatkowania pracy.
        Największym polskim problemem jest dziś bezrobocie. A największą przyczyną
        bezrobocia są zbyt wysokie składki ubezpieczeniowe. System podatkowy powinien
        więc być zmieniany w taki sposób, aby osiągnąć priorytet jakim powinno być
        zmniejszenie parapodatkowego obciążenia pracy. Jeśli zgodzimy się co do tego, że
        dramatycznie wysokie bezrobocie jest podstawową naszą bolączką, to nie powinno
        być kłopotów z uzyskaniem konsensusu co do tego, że statystyczny Kowalski nie
        musi wcale mniej płacić za olej opałowy do ogrzewania wili, a za to więcej
        płacić za zatrudnienie u siebie w kotłowni Malinowskiego.
        • 1realista Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 31.05.05, 00:01
          Czy mam rozumieć że dążymy do przerzucenia opodatkowania pracy z pozycji "podatek od płacy" ( zusy, pit itd ) na pozycję np "podatek od obrotów" w wysokości ileś tam procent? ( sztywny i jednakowy dla wszystkich form działalności).
          • gosc.forum Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 31.05.05, 13:01
            Przepraszam, że tak późno odpowiadam na to pytanie, ale go nie zauważyłem "na
            drzewku". Odpowiedź brzmi: tak - należy zmniejszyc opodatkoanie pracy, a
            zrównoważyć wpływy do budżetu innymi podatkami - na przykład "od obrotów", ale
            nie tylko, bo także akcyzą. Ogólnie podatki powinny być niższe i wydatki państwa
            powinny być niższe. Ale w pierwszej kolejności niższe musi być opodatkowanie
            pracy, a nie - na przykład oleju opałowego.
            • 1realista Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 31.05.05, 21:22
              hehehe... witamy na forum wielowątkowym ;-)))

              A tak mnie jeszcze zastanawia jak organizacje pracodawców zapatrują sie na to rozwiązanie. Bo przecież pozwoli to doskonale odchudzić a zarazem zwiększyć skuteczność służb skarbowych, pozwoli zlikwidowac tzw "pracę na czarno", da zbliżone szanse wszystkim ( gorsza technologia z droższą robocizną albo nowsza technologia z tańsza robocizną), pokaże prawdę o motywacjach pracodawcow do inwestowania w rozwoj firmy i pracowników. No i szybko "wyrówna" ceny i płace :-)))
              • gosc.forum Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 01.06.05, 10:20
                Odpowiedź na pytanie, jak się zapatrują na to rozwiązanie "organizacje
                pracodawców" nie jest prosta. Żadko który ze znanych mi przedsiębiorców
                prowadzących mały biznes czuje się reprezentowany przez ogólnopolskie
                "organizacje pracodawców" :)
                • 1realista Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 01.06.05, 10:59
                  hmmm.. czyli prawdziwe jest zdanie "gdzie dwóch polaków tam trzy opinie" ;-)))

                  Ciekawy jeszcze jestem opinii Eksperta na temat danych GUS ( zawartych w artykule):

                  gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2739677.html
                  Co może być przyczyna takich zachowań gospodarki? Czy może świadczy to o "nierzetelności i papierkowości" danych GUS?
                  • gosc.forum Re: obniżenie składek na ZUS - a może jakieś konk 02.06.05, 10:46
                    Mała zwłoka w odpowiedzi pozwoli mi się ładnie "wykręcić" :) Dzisiaj (2 czerwca)
                    są już reakcje na dane GUS (między innymi artykuł w GW). Te reakcje optymistów
                    są oczywiście też przesadzone - podobnie jak dane GUS :) Problem polega na tym,
                    że makroekonomiści śledzą tylko dane i nie mają pojęcia jak rzeczywiście
                    funkcjonuje półtora miliona polskich przedsiębiorców.
    • interaktywny Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 30.05.05, 21:39
      Czy mozliwa jest sytuacja , ze znowelizowana ustawa o VAT pozbawi mnie
      prawa do odliczania VAT zawartego w cenie paliwa , pomimo ze poprzednia
      nowelizacja dala mi takie prawo ?
      Slyszalem , ze to wbrew VI dyrektywie UE .
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 30.05.05, 21:54
        Alexis de Tocqueville, którego z lubością często cytuję, powiedział kiedyś, że
        nikt nie może być pewny swojego życia i mienia dopóki obraduje parlament w
        Paryżu. W całej rozciągłości stosuje się to do polskiego sejmu - więc wielce
        czcigodna brać poselska, w przerwach między kolejnymi aferami, może przegłosować
        wszystko :) VI Dyrektywa napisana jest językiem "biblijnym”, więc też można ją
        różnie interpretować. Aczkolwiek, moim zdaniem, istotą podatku VAT (PODATEK OD
        WARTOŚCI DODANEJ) jest prawo do odliczania VAT. Jeżeli zatem mielibyśmy
        pozostawać w zgodzie z zasadami i zdrowym rozsądkiem, to nie powinniśmy utracić
        prawa odliczania VAT z benzyny.
        • Gość: aramis podatek od czynności cywilno-prawnych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 22:21
          Czy nie uważa Pan istnienie tego podatku za absurd o komunistycznym rodowodzie
          i ewenement na skalę europejską? Konieczność płacenia podatku i zgłaszania
          fiskusowi każdej transakcji o wartości powyżej 1000zł (czyli ok.250EUR!) to
          chyba w normalnych krajach UE rzecz niewyobrażalna! Ciekawe ilu ludzi przy
          okazji zostaje nieświadomie przestępcami skarbowymi bo przecież mało kto ma
          świadomość, że sprzedając sąsiadowi używany tapczan powinien złożyć deklarację
          i zapłacić podatek.
          • gosc.forum Re: podatek od czynności cywilno-prawnych? 30.05.05, 22:40
            Tak zwany pcp przynosi państwu śladowe dochody (w porównaniu z dochodami z
            innych tytułów) i rzeczywiście jest dowodem na to, że państwo ma tandencję do
            kontrolowania wszystkich i wszystkiego. Ja bym go oczywiście zlikwidował
            (podobnie jak podatek od wdów i sierot zwany dla zmyłki podatkiem spadkowym).
            Ala nie będzie mi to dane. :)
            • Gość: aramis Re: podatek od czynności cywilno-prawnych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 09:54
              Tak czy inaczej, istnienie tego podatku to doskonały test na intencje
              propagatorów podatku liniowego. Głosząc teorie o potrzebie uproszczenia systemu
              podatkowego jakoś do tej pory nie zadeklarowali czy zamierzają utrzymać ten
              kuriozalny podatek. Jest to bowiem nic innego jak 2% podatek obrotowy, płacony
              przy każdej sprzedaży przedmiotów, które zostały przecież wcześniej
              opodatkowane podatkiem VAT. Proszę Pana o opinię czy tak skonstruowany podatek
              jest zgodny z przepisami unijnymi.
              • gosc.forum Re: podatek od czynności cywilno-prawnych? 31.05.05, 13:11
                1. Niestety, pcp jest zgodny z przepisami unijnymi. I jeszcze wiele innych bzdur
                tez jest zgodnych z przepisami unijnymi.
                2. Czuję, że dzisiejsi zwolennicy podatku liniowego nie zlikwidują pcp - bo im
                się liczby w budżecie nie będą zgadzać :)
    • damkon Granice liberalizmu 30.05.05, 22:47
      Jest Pan znany ze swego umilowania zasad liberalizmu. Czy jednak wedlug Pana
      powinnismy ustanowic pewne granice dla wolnosci politycznej i gospodarczej? Czy
      nie sadzi Pan, ze liberalizm w postaci proponowanej nam np. przez Misesa choc
      intelektualnie pociagajacy nie jest możliwy do zastosowania w praktyce?
      I ostatnie pytanie, czy Polska jako kraj o przeszlosci komunistycznej stanowi
      podatny grunt dla rozwoju modelu panstwa liberalnego?
      • gosc.forum Re: Granice liberalizmu 31.05.05, 10:06
        Wcale nie wiem, czy "miłuję zasady liberalizmu". Bo czym jest współczesny
        liberalizm? Czy to koncepcje nawiązujące wyraźnie do liberalizmu klasycznego
        (politycznego w wydaniu Locke'a i ekonomicznego w wydaniu Smitha) czyli
        neoliberalizm, czy może te, które wolą mieć za patrona Johna Stuarta Milla (i to
        w dodatku tak zwanego "młodego Milla" - autora eseju On Liberty, którego tezy
        pozostają w pewnej dysfunkcji z późniejszym dorobkiem autora - choćby z The
        Spirit of Age) i Johna Keynesa - czyli liberalizm socjalny? Ja staram się być
        rzecznikiem racjonalnej gospodarki wolnorynkowej, która nie jest oparta żadnej
        ideologii, tylko na prostych dość regułach rachunku ekonomicznego. A rola Misesa
        w podkreślaniu rangi rachunku ekonomicznego jest po prostu nie do przecenienia.
        Nawet taki socjalista jak Oskar Lange, twierdził, że nawet „socjaliści powinni
        być wdzięczni profesorowi Misesowi, który w ich sprawie odegrał rolę advocatus
        diaboli. Wyzwaniem swoim zmusił ich bowiem do zrozumienia całej doniosłości
        zagadnienia rachunku ekonomicznego w gospodarce socjalistycznej". A czy
        koncepcje proponowane przez Misesa są możliwe do zastosowania w praktyce? A
        czemu nie? A czy możliwe było obalenie komunizmu? Skoro mogliśmy obalić
        komunizm, mimo stacjonujących w Polsce sowieckich wojsk, to wierzę, że możemy
        też obalić socjalizm polityczny - nazywany, nie wiem dlaczego "politycznym
        kapitalizmem", bo przecież to co mamy nie ma nic wspólnego z tradycyjnym
        kapitalizmem wolnorynkowym, za jakim opowiadał się Mises, a wiele wspólnego z
        realnym socjalizmem. Skoro kiedyś na gruzach feudalnych monarchii absolutnych
        kierujących się zasadami merkantylizmu mogły rozwinać się liberalne gospodarki
        wolnorynkowe, to dlaczego przeszłość komunistyaczna jakiegoś kraju miałaby być
        dla takich gospodarek przeszkodą?
        • damkon Re: Granice liberalizmu 01.06.05, 01:34
          To prawda, ze wspolczesny liberalizm nie jest doktryna jednorodna. Ale to nie
          ma tutaj wiekszego znaczenia. Zreszta zadna ze znanych doktryn polityczno-
          gospodarczych nie stanowi zwartej i homogenicznej mysli filozoficznej.
          Liberalizm cechuje jednak pewien charakterystyczny sposob postrzegania
          rzeczywistosci, ktory wyroznia go na tle innych ideologii.
          To co Pan sam napisal o sobie, tzn., ze jest Pan "rzecznikiem racjonalnej
          gospodarki wolnorynkowej nie opartej na zadnej ideologii" jest w gruncie rzeczy
          samo w sobie ideologia (wedlug mnie najblizsza mysli liberalnej). Ale
          oczywiscie nie ubiore juz Pana wiecej w szaty "liberala" jezeli Pan sam sobie
          tego nie zyczy.
          Mises to w istocie "advocatus diaboli" dla calej mysli socjalistycznej, jednak
          czy jego koncepcje mozliwe sa do zastosowania w realnym swiecie? W jakims
          stopniu zapewne tak ale pytanie w jakim?
          Napisal Pan, ze "skoro kiedys na gruzach feudalnych monarchii absolutnych
          kierujacych sie zasadami merkantylizmu mogly rozwinac sie liberalne gospodarki
          wolnorynkowe, to dlaczego przeszlosc komunistyczna jakiegos kraju mialaby byc
          dla takich gospodarek przeszkoda?"
          Moze i ma Pan racje. Ja jednak uwazam, ze owa przeszlosc jest najwieksza
          przeszkoda w procesie transformacji ustrojowej. Im glebiej i dluzej dane
          panstwo tkwilo w systemie socjalistycznym tym trudniejsza dzisiaj okazuje sie
          owa transformacja.
          Na jedno z moich pytan Pan mi jednak nie odpowiedzial, tzn. czy wedlug Pana
          powinnismy ustanowic pewne granice dla wolnosci politycznej i gospodarczej?

          ----
          Damian Konopka
          • gosc.forum Re: Granice liberalizmu 01.06.05, 10:13
            Panie Damianie,
            Dziękuję za komentarz i przepraszam, że nie odpowiedziałem na jedno z pytań - to
            nie był unik, tylko przeoczenie. Już odpowiadam: w klasycznej teorii wolności,
            jako braku przymusu, granicą naszej wolności jest taka sama sfera wolności
            innych osób. Amerykanie powiadają: "twoja wolność machania rękami kończy się
            przed moim nosem". Jak chcemy budować jakieś inne granice, to natychmiast rodzi
            się pytanie: jak zdecydować, gdzie te granice mają przebiegać, i czy nie
            będziemy skłonni ich stale przesuwać. Polecam Hayek'a - "Drogę do poddaństwa".
    • Gość: Antyknajak prywatyzacja państwowego a kapitalizm polityczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 06:39
      Czy poparłby Pan tezę, że całkowite sprywatyzowanie gospodarki łącznie z takimi
      molochami jak PSE pozwoliłoby mocno uniezaleznić gospodarke od polityków,
      korupcji i nepotyzmu.
      PS
      Prywatyzacja Spółek Skarbu państwa na giełdzie jest moim zdaniem nowoczesną
      metodą zawłaszczenia sektorów przez polityków i związanych z nimi ludzi.
      • gosc.forum Re: prywatyzacja państwowego a kapitalizm polity 31.05.05, 10:49
        Całkowita prywatyzacja w dłuższej perspektywie czasu z całą pewnością pozwoli
        mocno uniezależnić gospodarkę od polityki po warunkiem jednak, że państwo nie
        będzie przesadzało z interwencjonizmem. Korupcja i nepotyzm nie wynika bowiem
        tylko i wyłącznie z faktu, że coś jest państwowe. Może być prywatne, ale za to
        państwo - rękami swoich urzędników - może prowadzić różne działania regulacyjne,
        korzystne lub niekorzystne dla jakiejś firmy lub całego sektora. Wówczas firmy
        takie są zainteresowane stosowaniem wobec tych urzędników - nazwijmy to
        kulturalnie - różnych form lobbingu. GPW jest moim zdaniem bardzo dobrą metodą
        prywatyzacji pod dwoma warunkami: (i) państwo sprzedaje wszystkie swoje akcje, a
        nie stara się tak "prywatyzować" żeby żadnej prywatyzacji nie było i żeby
        państwo nadal posiadało kontrolę nad "prywatyzowaną" spółką (ORLEN, KGHM, PKO
        BP, obecnie LOTOS i PGNiG); (ii) proces budowania księgi popytu nie jest
        "sterowany ręcznie" - wówczas taka sprzedaż najbardziej przypomina uczciwą
        licytację.
    • wan4 W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia praw 31.05.05, 10:08
      W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia prawa, i podaje wiele konkretnych
      przykładów, już za rządów Bieleckiego. Tworzenia luk prawnych i bogacenia się
      na nich wtajemniczonych.

      Czy uważa Pan, że to są początki budowy kapitalizmu politycznego w Polsce?

      Jak ocenia Pan wpływ "wojny na górze", zwłaszcza ostrej retoryki
      antybalcerowiczowskiej ówczesnych jej apologetów - braci Kaczyńskich, która
      zapoczatkowała pewien stereotyp postrzegania jego reform, na wstrzymanie i
      niedokończenie transformacji ustrojowej panstwa? W sferze prywatyzacji jak i
      liberalizacji gospodarczej, budowy kapitalizmu politycznego zamiast
      wolnorynkowego.

      Czy w jakimkolwiek okresie system gospodarczy III RP można nazwać liberalnym?

      Za których rządów (lub kadencji parlamentu) doszło do największego psucia
      prawa, w sensie niejasnych, skomplikowanych, wzajemnie sprzecznych ustaw i
      rozprządzeń, umożliwiających uznaniowość decyzji urzędnikom państwowym, czyli
      ograniczjących wolność gospodarczą obywateli na rzecz zwiekszania władzy klasy
      urzędniczej?


      Dziękuję.
      • gosc.forum Re: W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia 31.05.05, 11:13
        Polityczny to jest socjalizm i różne jego odmiany. Kapitalim, z definicji,
        polityczny być nie może, bo rządzą w nim bezosobowe prawa rynku. A rynek nie
        odróżnia "kolegów" i " nie kolegów". Potrafią ich odróżnić tylko politycy.

        W żadnym okresie III RP systemu gospodarczego nie można nazwać liberalnym.
        Najbardziej liberalny to był w Polsce rząd Rakowskiego, który przeprowadził w
        roku 1988 ustawę o działalności gospodarczej, która zaczęła obowiązywać od 1
        stycznia 1989 roku.

        Problemem rządu J.K.Bieleckiego było budowanie, pod sztandarem liberalizmu,
        modelu państwa interwencjonistycznego uzależniającego od siebie obywateli. A
        jeszcze większym problemem było to, że nie udało się zbudować takiego modelu
        państwa. Nie udało się, bo nie mogło się udać. Nie można być "trochę w ciąży" i
        nie można mieć trochę wolnego rynku i trochę go nie mieć. Ale ludzie poczuli się
        zawiedzeni liberalizmem, bo to pod jego sztandarami prowadzona była polityka rządu.
        Przy całym szacunku dla prof. Balcerowicza, to już w roku 1990 pozwalałem sobie
        na krytykę wielu Jego poczynań, gdyż wydawało mi sie, że były one za mało
        rynkowe (tak zwany popiwek, ograniczenie różnymi koncesjami swobody gospodarczej
        wprowadzonej "ustawą Wilczka" z 1988 roku, zaniechanie prywatyzacji
        "strategicznych" sektorów, utrzymywanie sztywnego kursu złotego). Nie można kotu
        obcinać ogona po kawałku. Najbardziej bolesne reformy trzeba było przeprowadzić
        wtedy, gdy był największy entuzjazm i największe społeczne przyzwolenie ze
        świadomością ryzyka, że niektórym grupom społecznym się to nie spodoba, ale
        nawet jak się przegra kolejne wybory, to wprowadzone reformy będą nieodwołalne.
        Tymczasem prof. Balcerowicz uległ, niestety, tym politykom, którzy przekonywali
        Go, że polityka rządu powinna być nastawiona na pozyskiwanie poklasku wyborców.
        Błędem było to, że dał się im przekonać.
        Proces psucia prawa to wznosząca się linia ciągła. Trudno rozstrzygnąć, w której
        kadencji parlamentu było to najbardziej widoczne.
        --
        Robert Gwiazdowski
        • doradca1 Konkretne pytanie 31.05.05, 11:49
          Nie wierzę, że jest Pan apolityczny. W związku z tym chciałbym dowiedzieć się
          jaką formację polityczną Pan reprezentuje lub z jąką formacją z polskiej sceny
          politycznej jest Pan związany?
          • gosc.forum Re: Konkretne pytanie 31.05.05, 12:17
            Szkoda, że Pan nie wierzy. Na wyborach parlamentarnych byłem raz w życiu w
            czerwcu roku 1989. I nie pójdę więcej, tak długo, jak długo nie będzie
            jednomandatowych okręgów wyborczych. Na wyborach prezydenckich byłem za każdym
            razem, gdy się odbywały. Ostatnim razem miałem nie pójść, ale tak około godziny
            17 zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia i o godzinie 19.45 jednak pobiegłem
            głosować. Zagłosowałem po raz piąty w wyborach prezydenckich (dwie tury w 1990,
            dwie w 1995 i jedna w 2000). I po raz piąty na Wałęsę - tak z przyzwyczajenia, a
            nie dlatego, że uważałem Go za dobrego prezydenta, bo prezydentem był bardzo
            złym :) Ale w wyborach jednomanadtowych można stosować regułę mniejszego zła (
            taką właśnie stosowałem trzy razy - dwa razy w roku 1995 i raz w 2000. W 1990
            byłem pewien, że Wałęsa bardziej się nadaje na prezydenta niż Mazowiecki) W
            wyborach wilomandatowych reguły mniejszego zła stosować nie można. Czy to
            znaczy, że jestem "polityczny"?
            • doradca1 Dziękuję za odpowiedź 31.05.05, 17:40
              Właśnie poprzez taką odpowiedź zostałem utwierdzony w przekonaniu. Odpowiedział
              Pan jak rasowy polityk. Dziękuję za odpowiedź z dobrze zaowalowaną aluzją.
              • gosc.forum Re: Dziękuję za odpowiedź 31.05.05, 17:45
                A w jakim przekonaniu Pana utwierdziłem? :)
                • doradca1 Re: Dziękuję za odpowiedź 31.05.05, 17:50
                  Pozowle sobie zacytować początek mojej wypowiedzi....<<Nie wierzę, że jest Pan
                  apolityczny>>. Teraz zarówno Pan jak i ja wiemy w czym zostałem utwierdzony.
                  A ponadto ja nie pytałem Pana o wspomnienia z przeszłości tylko o przynależność
                  do formacji politycznej.
                  Dziękuję, pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku.
                  • gosc.forum Re: Dziękuję za odpowiedź 01.06.05, 10:25
                    Przepraszam, za brak precyzji :) Nie należałem, nie należę i nie będę należał do
                    żadnej "formacji politycznej" :)
                    • doradca1 Re: Dziękuję za odpowiedź 01.06.05, 11:26
                      Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Nawet jeśli jest z okazji Dnia Dziecka.
                      Wszakże prawie wszyscy jesteśmy dziećmi pochodzącymi z wyniku błędnych obliczeń.
                      • gosc.forum Re: Dziękuję za odpowiedź 01.06.05, 11:52
                        W trosce o przyszłe emerytury mylmy się jak najczęściej :)
            • gatmar Re: Konkretne pytanie 01.06.05, 22:59
              >W 1990
              > byłem pewien, że Wałęsa bardziej się nadaje na prezydenta niż Mazowiecki.

              Bez urazy, ale to pocieszające wiedzieć, że eksperci czasami też się mylą.
              Ja wtedy uważałem, że Mazowiecki jest najlepszy i uważam, że się nie myliłem. W
              drugiej turze głosowałem na Wałęsę.
              W 1995 r. też w II turze głosowałem na Wałęsę.
              A w 2000r. na szczęście nie było II tury, bo wybrać między Kwaśniewskim a
              Olechowskim chyba bym nie potrafił.
              Polska niestety nie ma szczęścia do prezydentów. (Jest to jeden z argumentów
              przeciwko jednomandatowym okręgom wyborczym).
              Wałęsę oceniam na 3-
              Kwaśniewski w pierwszej kadencji 3+, w drugiej 3 (na razie)
              Marzy mi się taki prezydent, chociaż na 4+.
              Na razie nie widzę kandydata.
              Zolla wydudkali, chociaż i tak chyba nie miałby szans.
              Nie ta partia.
              Przepraszam za głos polemiczny a nie pytanie, ale tak mnie naszło:(
              • gosc.forum Re: Konkretne pytanie 03.06.05, 16:31
                Nie ma za co przepraszać. Ja jestem "akademikiem" - dyskusja to nie tylko
                zadawanie pytań. W 1990 roku byłem absolutnie przeciwko grubej kresce, amnestii,
                wyrzucaniu z powstającej policji zomowców i brataniu z ich przełożonymi - bo
                trzeba było zrobić na odwrót. Pytanie tylko, co byłoby gorsze - czy oficjalna
                "gruba kreska" głoszona przez Mazowieckiego, czy nieoficjalna, którą i tak
                zastosował Wałęsa??? I nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie.
        • wan4 Re: W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia 31.05.05, 12:08
          Kapitalizm polityczny w sensie faworyzowania przez polityków i tworzone przez
          nich prawo jednych kapitalistów kosztem drugich. A kapitalista - człowiek lub
          istytucja o osobowości prawnej posiadająca kapitał... (moje prywatne def.;-))

          > na krytykę wielu Jego poczynań, gdyż wydawało mi sie, że były one za mało
          > rynkowe (tak zwany popiwek

          Jak inaczej mozna było kontrolować płace w warunkach hiperinflacji i
          państwowej, czyli niczyjej gospodarki? To szybka droga do bankructwa i szok ale
          milionów bezrobotnych na ulicach, w wyniku efektu domina, zakład po zakładzie.
          Odpowiedzialność spadłaby na rząd i upadek reform gotowy. To była forma
          systemowego nadzoru właścicielskiego państwowych przedsiebiorstw. To dało czas
          na przystosowanie się do nowych warunków. Można uczyć pływać rzucając na
          głeboką wodę ale nie od razu na środek jeziora...

          > ograniczenie różnymi koncesjami swobody gospodarczej

          To dopiero za rządu Olszewskiego (Glapiński = pierwsze koncesje na import
          paliw). Bez L.B. Ten wcześniej wprowadził tymczasowe pozwolenia ratując
          dramatycznie budżet - system egzekucji prawa, w tym podatkowego leżał
          kompletnie, a to już nie wina LB. To była rewolucja systemowa i w takich
          warunkach rozwiązania nadzwyczajne ale tymczasowe są zrozumiałe.

          > wprowadzonej "ustawą Wilczka" z 1988 roku, zaniechanie prywatyzacji
          > "strategicznych" sektorów,

          Nie sam LB o tym decydował. Konsensuns wokół reform trwał krótko, już bodaj
          latem 90r rozpetano "wojnę na górze" i hasło: "Balcerowicz musi odejść"

          > utrzymywanie sztywnego kursu złotego).

          To było drastyczne działanie antyinflacyjne. Zbyt drastyczne? To czemu
          hiperinflacja utrzymywała sie tak długo? Z dzisiejszej perspektywy być może
          można znaleźć skuteczniejsze a łagodniejsze środki... Jakie?

          > Najbardziej bolesne reformy trzeba było przeprowadzić
          > wtedy, gdy był największy entuzjazm i największe społeczne przyzwolenie ze
          > świadomością ryzyka, że niektórym grupom społecznym się to nie spodoba, ale
          > nawet jak się przegra kolejne wybory, to wprowadzone reformy będą
          > nieodwołalne.

          To przyzwolenie społeczne trwało do "wojny na górze". Kampania prezydencka już
          jesienią 90r rozwaliła je w pył. Wtedy to był już problem ówszesnych "elit"
          politycznych u władzy (Porozumienie Centrum, w tym KLD) a nie pojedyczego
          człowieka, z którego wtedy bracia Kaczynscy usiłowali zrobić kozła ofiarnego za
          nieudane reformy, zanim się jeszcze nie udały. A jednak w obliczu ogromu wyzwań
          i problemów tamtych czasów widać, że jednak się udały. Zwłacza po uwzglednieniu
          tego, co zepsuto potem.

          Jeszcze pytanie z teraźniejszości ;-)

          Jak ocenia Pan działanie ustawy o swobodzie gospodarczej w praktyce?
          • gosc.forum Re: W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia 31.05.05, 12:52
            1. Fajna definicja "kapitalizmu politycznego". Ale nieprawdziwa. Bo to, co się w
            Polsce działo to było "faworyzowanie przez polityków" ludzi, którzy nie mięli
            kapitału, a zdobyli go dzięki tym właśnie "faworom".
            2. A po co trzeba było "kontrolować" płace??? Wystarczyło przyjąć założenie, że
            się nie będzie podtrzymywało przy życiu i ratowało, tych, którzy wypłacą za dużo
            i ZBANKRUTUJĄ z kopalniami na czele.
            3. Oczywiście na prof. Balcerowicz sam o wszystkim decydował, ale żeby móc
            wyrobić sobie własne zdanie, to trzeba słuchać nie tylko tych, co mówią jednym
            głosem i najczęściej przytakują, lecz czasami posłuchać także innych - żeby
            wiedzieć, z czym się człowiek zamierza nie zgodzić :)
            4. Próbka działalności MF: Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 30 grudnia
            1989 roku w sprawie opodatkowania podatkiem obrotowym niektórych towarów
            sprowadzanych przez osoby fizyczne lub nadesłanych tym osobom z zagranicy (Dz.U.
            Nr 75, poz. 450) wprowadziło zwolnienie od opodatkowania osób zagranicznych.
            Osoby te zaczęły więc sprowadzać do Polski bez opodatkowania wyroby, które dziś
            określa się mianem akcyzowych, na skalę gospodarczą. Dopiero po trzech
            miesiącach, rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 29 marca 1990 roku w
            sprawie opodatkowania podatkiem obrotowym niektórych towarów sprowadzanych przez
            osoby fizyczne lub nadesłanych tym osobom z zagranicy (Dz.U. Nr 20, poz. 122)
            zamknięto tę furtkę, otwierając natychmiast inną: od podatku importowego
            zwolniono towary, na które w taryfie celnej ustalono zerowe stawki celne.
            Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 30 grudnia 1989 roku w sprawie ceł na
            towary przywożone z zagranicy (Dz.U. Nr 75, poz. 448) ustalało zaś, że import
            towarów z krajów rozwijających się objęty był właśnie taką uprzywilejowaną
            stawką celną. Wówczas do Polski zaczął płynąć strumień towarów z Lesotho i
            Mauretanii, w których to państwach importowane dobra nie były oczywiście
            wytwarzane, ale stanowiły jedynie kraj tranzytowy i to często tylko na papierze.
            Kolejną możliwość stworzyło rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 18 maja 1990
            roku w sprawie zwolnienia od podatku obrotowego i dochodowego podatników
            osiągających przychody z niektórych rodzajów nowo uruchomionej działalności
            gospodarczej. (Dz.U. Nr 35, poz. 203) Spowodowało to gwałtowny wzrost ilości
            nowych podmiotów gospodarczych, których działalność sprowadziła się do tego, iż
            stawały się importerami towarów, które z dużą marżą sprzedawały podmiotom już
            działającym, które z kolei sprzedawały je prawie po kosztach nabycia. Zwolnienie
            przysługiwało na okres jednego roku, dwóch lub pięciu lat w zależności od
            rodzaju podejmowanej działalności gospodarczej. Było ono udzielane pod
            warunkiem, że podatnik w okresie objętym zwolnieniem i dwóch lat po tym okresie
            nie zaprzestanie na stałe wykonywania działalności gospodarczej. Wyjaśnienie
            pojęcia „stałego zaprzestania działalności znalazło się w rozporządzeniu
            Ministra Finansów z dnia 8 lipca 1991 roku zmieniającym rozporządzenie w sprawie
            zwolnienia od podatku obrotowego i dochodowego podatników osiągających przychody
            z niektórych rodzajów nowo uruchomionej działalności gospodarczej (Dz.U. Nr 64,
            poz. 276). Na jego podstawie uznano, ze stałe zaprzestanie wykonywania
            działalności gospodarczej uważa się „likwidację działalności gospodarczej” oraz
            jej przerwanie przez zaniechanie dokonywania zakupów i sprzedaży towarów
            handlowych, produkcji wyrobów albo świadczenia usług na okres co najmniej trzech
            kolejnych miesięcy. Spowodowało to, że przez dwa lata po okresie zwolnienia
            wiele podmiotów co trzy miesiące dokonywało zakupu lub sprzedaży małej partii
            towarów, lub wykonywało jakąś usługę, co często miało charakter czynności
            prawnej pozornej, a więc w świetle art. 83 par. 1 KC - nieważnej. Podobny
            mechanizm funkcjonował w działalności zakładów pracy chronionej działających w
            oparciu o przepisy ustawy z dnia 9 maja 1991 roku o zatrudnieniu i rehabilitacji
            osób niepełnosprawnych.(Dz.U. Nr 46, poz. 201)
            Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 15 lutego 1991 roku w sprawie stawek
            podatku obrotowego od towarów sprowadzanych lub nadsyłanych z zagranicy oraz
            zwolnień od tego podatku (Dz.U. Nr 15, poz. 69) uchylające rozporządzenie
            Ministra Finansów z dnia 17 kwietnia 1990 roku w sprawie stawek podatku
            obrotowego od osób fizycznych i osób prawnych nie będących jednostkami
            gospodarki uspołecznionej oraz ulg, zwolnień i trybu płatności tego podatku oraz
            rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 29 marca 1990 roku w sprawie
            opodatkowania podatkiem obrotowym niektórych towarów sprowadzonych przez osoby
            fizyczne lub nadesłanych tym osobom z zagranicy (Dz.U. Nr 20, poz. 122)
            nowelizowane wcześniej dwukrotnie (Dz.U. Nr 60, poz. 349 oraz Dz.U. z roku 1991
            Nr 5, poz. 21) opublikowane 25 lutego 1991 roku miało wielce zastanawiający
            termin vacatio legis wyznaczony do dnia 2 marca 1991 roku. Dziwnym trafem w
            ciągu czterech dni na przełomie lutego i marca 1991 roku na wszystkich
            przejściach granicznych porobiły się duże kolejki samochodów czekających na
            odprawę celną. Oczywiście z technicznego punktu widzenia mało który
            przedsiębiorca, który dowiedział się w dniu 25 czy 26 lutego o nowych stawkach
            podatkowych obowiązujących od 2 marca miał możliwość zorganizowania zaopatrzenie
            od samego początku - złożenie zamówienia, odebranie towaru i zorganizowanie
            transportu. W ostatnim dniu lutego na przejścia graniczne zaczęło jednak
            zjeżdżać o wiele więcej samochodów niż kilka dni wcześniej. Może był to
            przypadek, a może nie.
            Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 15 lutego 1991 roku w sprawie stawek
            podatku obrotowego od towarów sprowadzanych lub nadsyłanych z zagranicy oraz
            zwolnień od tego podatku zostało zresztą znowelizowane już po 15 dniach
            rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 12 marca 1991 roku (Dz.U. Nr 20, poz.
            86) Tym razem wyznaczono już termin vacatio legis w sposób zgodny z zasadami
            państwa prawa na 14 dni od daty ogłoszenia, co tym bardziej skłania do
            postawienia pytania o powody i zasadność wyznaczenia dość niekonwencjonalnego
            terminu vacatio legis przy okazji pierwotnego wprowadzania tego rozporządzenia w
            życie dwa tygodnie wcześniej. Zresztą już 1 sierpnia uchylono to rozporządzenie
            na podstawie nowego rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 26 lipca 1991 roku w
            sprawie stawek podatku obrotowego od towarów sprowadzanych lub nadsyłanych z
            zagranicy oraz zwolnień od tego podatku (Dz.U. Nr 68, poz. 290). Tym razem
            okresu vacatio legis nie było w ogóle. Rozporządzenie z dnia 26 lipca
            opublikowano 31 lipca, a weszło w życie 1 sierpnia. Zachowano jednak przywileje
            tych podatników, którzy zdążyli na granicę przed dniem 2 marca 1991 roku, czyli
            przed wcześniejszą nowelizacją przepisów stwierdzając, że do sprzedaży towarów
            sprowadzonych z zagranicy przed dniem 2 marca 1991 roku stosuje się zasady
            opodatkowania podatkiem obrotowym obowiązujące do tego dnia. Jednakże na 5 dni,
            do dnia 5 sierpnia 1991 roku, zwolniono jeszcze od podatku obrotowego orzeszki
            ziemne, wody mineralne, mydło, kostki szklane, krany, łożyska, transformatory i
            maszyny elektryczne. Na zapałki, jachty, broń, zapalniczki i kamery video
            utrzymano przez te 5 dni jeszcze stawkę 25% zamiast nowowprowadzonej stawki 40%,
            a na karty do gry 25% zamiast 65%. Jaki był powód, że jeszcze przez 5 dni po
            wprowadzeniu, tym razem bez żadnego vacatio legis, nowych stawek podatkowych,
            zwolnione od opodatkowania były orzeszki ziemne, a nie były orzechy brazylijskie
            i orzechy nerkowca, że kamery video korzystały jeszcze przez te 5 dni ze stawki
            obniżonej, a nie korzystały magnetowidy i magnetofony, że korzystały jachty, a
            nie korzystały inne jednostki pływające. W żaden logiczny sposób nie można
            niestety tego wytłumaczyć.
            Z liberalnego punktu widzenia pobieranie mniejszych opłat granicznych chociażby
            przez 5 dni jest jak najbardziej pożądane. Im mniej pieniędzy państwo zabiera
            podatnikom tym lepiej
            • wan4 Re: W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia 31.05.05, 13:51
              > 1. Fajna definicja "kapitalizmu politycznego". Ale nieprawdziwa. Bo to, co
              > się w Polsce działo to było "faworyzowanie przez polityków" ludzi, którzy nie
              > mięli kapitału, a zdobyli go dzięki tym właśnie "faworom".

              Ok, przyznaję Panu racje:) Od dzisiaj nie inaczej bedę nazywał nasz system jak
              socjalizm polityczny z elementami kapitalizmu... (to te wrogie elementy i
              słusznie ich coraz mniej;)
          • gosc.forum Re: W lutowym Forbes opisuje Pan mechanizm psucia 01.06.05, 12:02
            Przepraszam, przeoczyłem pytanie o ustawę o swobodzie gospodarczej. Ustawa ta
            jest szkodliwa, gdyż tworzy mylne wrażenie, że mamy do czynienia w Polsce ze
            swobodą gospodarczą, co jest oczywistą nieprawdą. Wystarczy porównać tak zwaną
            ustawę Wilczka z obecnie obowiązującą. Przykład: Głośny jest ostatnio ruch
            absolwentów prawa na rzecz liberalizacji wykonywania zawodu prawnika. Czy na
            podstawie ustawy mogą oni świadczyć pomoc prawną nie polegającą na występowaniu
            przed sądami (tego nie mogą na podstawie innych przepisów) czy też nie? A jeśli
            nie mogą, to co to za swoboda?
            - -
            Robert Gwiazdowski
    • Gość: Zedd Eurokonstytucja IP: 193.29.207.* 31.05.05, 12:26
      W numerze 1161 tygodnika "Wprost" (6 marca br) ostro zaatakował Pan w
      artykule "Eurogniot od eurobiurokratów" projekt unijnej konstytucji. W
      znakomitej większości zgadzam się z Pana opinią, jednak jestem ciekaw jak
      powinna wyglądać właściwa konstytucja. (przy czym nie zapominajmy że musi to
      być jakiś kompromis). Wnioskuję że na pewno musiałaby być prostsza tekstowo i
      zdecydowanie mniejsza objętościowo. A jaką (ogólnie) treść Pan proponuje?

      Z góry dziękuję za odpowiedź.
      • gosc.forum Re: Eurokonstytucja 31.05.05, 12:56
        O rany... Jakie wyzwanie... Ja trochę tak jak krytyk filmowy, czy teatralny...
        :) O wiele łatwiej jest krytykować niż samemu coś napisać. Jakbym umiał napisać
        konstytucję dla Europy, to może bym się pokusił. Ale nie umiem :) Co wcale nie
        przeszkadza innym, którzy też nie umieją, żeby jednak pisać :)
        • maksimum Eurokonstytucja. SUKCES NAFTA PRZY PORAZCE EU. 31.05.05, 21:25
          gosc.forum napisała:

          > O rany... Jakie wyzwanie... Ja trochę tak jak krytyk filmowy, czy teatralny...
          > :) O wiele łatwiej jest krytykować niż samemu coś napisać. Jakbym umiał
          napisać
          > konstytucję dla Europy, to może bym się pokusił. Ale nie umiem :) Co wcale nie
          > przeszkadza innym, którzy też nie umieją, żeby jednak pisać :)

          Sukces polega na tym,ze im mniej przepisow tym lepiej dla gospodarki i dlatego
          NAFTA nie ma konstytucji.
          • gosc.forum Re: Eurokonstytucja. SUKCES NAFTA PRZY PORAZCE EU 01.06.05, 09:15
            Oczywiście jest w tym stwierdzeniu dużo racji - Wielka Brytania też nie ma
            konstytucji - w tradycyjnym znaczeniu. Konstytucja amerykanska liczyła sobie
            raptem 10 art.
    • Gość: baret w kwestii formalnej IP: *.chello.pl 31.05.05, 14:01
      redakcja napisała
      > Zapraszamy użytkowników Forum do dyskusji o ekonomii i podatkach.
      > Do 3 maja na pytania będzie odpowiadał Robert Gwiazdowski...

      Watek załozono 30 maja... czy to oznacza ze gośc będzie odpowiadał na pytania
      przez najbliższe 11 miesięcy??
      • ememzet Re: w kwestii formalnej 31.05.05, 21:27
        Chodziło o 3 czerwca oczywiście. To z rozpędu :)
        • maksimum Re: w kwestii formalnej 31.05.05, 22:18
          ememzet napisała:

          > Chodziło o 3 czerwca oczywiście. To z rozpędu :)

          Ja mysle,ze pan Robert sprawuje sie na tyle dobrze iz mozna mu z powodzeniem
          termin wystepow na forum przedluzyc.
          • gosc.forum Re: w kwestii formalnej 01.06.05, 10:16
            :) Dziękuję bardzo... To duża przyjemność z Państwem dyskutować, ale nawet od
            największych przyjemności trzeba sobie robić przerwy... :)
    • lortea Program gospodarczy PIS-u. Jak go pan ocenia. 31.05.05, 22:30
      Wyzywają mnie tu od socjalistów gdy bronię tego programu. Czy pan także odpisze
      mi że to Populizm i Socjalizm czy może coś bardziej krzepiącego. Z góry
      dziękuję za odpowiedź.
      • gosc.forum Re: Program gospodarczy PIS-u. Jak go pan ocenia. 01.06.05, 09:25
        A to PiS ma jakiś program gospodarczy? :) Jakbym miał oceniać takie działania
        PiS, jak: (i)głosowanie za 50% stawką podatku PIT, (ii)głosowanie za
        podwyższeniem składek na ubezpiecznia społeczne przedsiębiorców, (iii)
        występowanie przeciwko prywatyzacji, to wielu krzepiących słów nie znajdę na
        obronę takiego "programu". Dla pocieszenia dodam, że potencjalny koalicjant PiS
        - czyli PO - też mi swoim programem gospodarczym jakoś nie imponuje. Może to
        Panią(Pana) jakoś pokrzepi :)
      • kontrkultura Re: Program gospodarczy PIS-u. Jak go pan ocenia. 01.06.05, 12:09
        Myślałem, że PiS przyciąga zwolenników swoim programem politycznym - 'co tam
        nas gospodarka obchodzi, byleby lustrować, budować IV RP, walczyć
        o "moralność"' a tu widzę, że ktoś program gospodarki wg. PiSu w ogóle
        widział :))

        Skoro sam zauważyłeś, że krążą opinie, że PiS to skrót Populizm i Socjalizm, to
        czyżby tak nie jest skoro cokolwiek Kaczyńscy mówią o gospodarce bezczelnie
        okłamują swoich zwolenników działając na ich niekorzyść?

        50% podatek nie opłaca się ani państwu, ani biednym, ani tym bogatym którzy
        zamiast podatki płacić w Polsce albo przejdą do szarej strefy, zaniżając
        dochody, albo formalnie przeprowadzą się na Seszele (gdzie zapłacą tylko 0,1% i
        to nie do polskiego budżetu). Nikomu się nie opłaca, ale pomysł jest popularny
        i dużej części społeczeństwu się podoba.

        Umowy socjalne w opinii PiSu nic nie będą kosztowały odbiorcy energii, w takim
        razie ciekawe kto zapłaci? Mi się wydawało, że za firmę z taką umową inwetor
        zapłaci znacznie mniej niż za firmę bez takiej umowy, a więc traci już na
        początku sam budżet państwa. Pytanie drugie: kto będzie utrzymywał przeludnioną
        firmę? Czyżby inwestor? - Nie klienci, którzy puki co w najbliższe lata będą
        skazani na dostawy energii od lokalnych monopolii. Zresztą to też demagogia, że
        też elektrycy mogą sobie takie zmowy społeczne podpisywać, a tkaczki (z
        wiadomych przyczyn) nie...
    • Gość: mariusz Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:49
      czy zna pan program gospodarczy platformy?
      jakie sa jego, Pana zdaniem, jego glowne mankamenty?
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 09:37
        Gdy tworzony był zespół doradców PO (początkowo liczył chyba 5 osób), to nawet
        uczestniczyłem w kilku jego spotkaniach (chyba 3). Ale to było dawno :)
        Aktualnego programu PO - jako całości - nie znam. Program podatkowy PO (3x15)
        oceniam dość krytycznie. Nie dlatego, że jest to program zły. Rozwiązania
        lansowane przez PO są na pewno pewnego rodzaju postępem i to dużym. Ale
        niewystarczającym. PO nie bierze pod uwagę tak zwanego "progu wrażliwości".
        Zmiany, które proponuje, choć korzystne, nie są w stanie tchnąć w rynek i
        przedsiębiorców ducha nowego entuzjazmu. Co z tego, że PiT będzie wynosił 15% -
        jeśli w ogóle będzie i w dalszym ciągu przedsiębiorcy będą się musieli borykać z
        kosztami ustalania przychodu, amortyzacją czy cenami transferowymi? Pomysłu na
        tak zwane ubezpiecznia społeczne PO nie ma żadnego. Mam nadzieję, że lepsze
        rezultaty przyniesie praca tego zespołu doradców, który zajmuje się deregulacją
        rynku.
        --
        Robert Gwiazdowski
        • kontrkultura Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 12:14
          Tak właściwie od kiedy PO i PiS zadeklarowali gotowość do stworzenia w
          przyszłej kadencji koalicji zadaję sobie jedno pytanie: jak partia (tak
          przynajmniej deklarująca) liberalna może współpracować z partią o narodowo-
          socjalistycną? Czarno to widzę, a pan?
    • Gość: m Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:52
      chyba czerwca trzeciego, nie maja
    • dyszel2 pytania dyszla 01.06.05, 09:00
      1) Co sądzi Pan o propozycjach Gabrieli Masłowskiej z LPR, która
      zaproponowała aby ,,przy banku BGK utworzyć towarzystwo funduszy
      inwestycyjnych, które byłoby wyspecjalizowane w lokowaniu zgromadzonych od
      gospodarstw domowych oszczędności w akcje i papiery dłużne emitowane przez
      polskie spółki proeksportowe, to znaczy takie, które generują nadwyżkę eksportu
      nad importem, a stanowią jednocześnie własność polską." (strona
      internetowa LPR)

      w czasie debaty sejmowem nad wnioskiem o odwołaniem ministra Sochy mówiła
      ponadto

      ,,W dniu 29 lipca 2003 r. zaproponowałam utworzenie na giełdzie warszawskiej
      segmentu polskich spółek proeksportowych (...) Utworzenie specjalnego rynku
      notowań może się przyczynić do dynamizacji eksportu, gdyż, panie ministrze,
      jeżeli fundusze te osiągną sukces i będą miały dobre wyniki, to nastąpi silny
      napływ kapitału do tej kategorii funduszy. Spółki zaś, wiedząc o tym, będą się
      starały wszystkie kryteria kwalifikacyjne dla tego sektora spełnić, dzięki
      czemu uzyskają dostęp do kapitału, którym będą dysponowały fundusze. Wpływy z
      emisji mogą przeznaczyć na dynamizację eksportu, badania marketingowe rynków
      zagranicznych, a nawet spłaty kredytu bankowego, dzięki czemu będą mogły być
      bardziej konkurencyjne cenowo na rynkach zagranicznych. Oczywiście ważny jest
      moment, kiedy te fundusze będą powołane."


      2) czy jest Pan za utrzymaniem limitu 5 % dla inwestycji zagranicznych dla OFE ?

      3) co sądzi Pan o pomyśle Romana Giertycha z LPR, który stwierdził w dniu 5
      maja w sejmie RP ,,Pytał jeden z panów posłów (...) co zrobić, aby zlikwidować
      bezrobocie albo je ograniczyć. (...) Przede wszystkim trzeba zużytkować rezerwy
      dewizowe do tego, aby zainwestować w polską gospodarkę. To jest podstawowa
      rzecz i najważniejsza sprawa. Te rezerwy dewizowe pozwolą uruchomić program
      budowy autostrad, dróg. Ten program z kolei da szansę zatrudnienia wielu
      ludziom, szczególnie z terenów, gdzie brakuje pracy."

      4) jak przyjął Pan oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego z PiS, który w takcie
      tej samej debaty sejmowej powiedział ,,Sądzę, że warto tutaj, po pierwsze,
      odpowiedzieć na kilka pytań merytorycznych. Od razu stwierdzam, że jesteśmy za
      utrzymaniem złotówki. A w naszym projekcie konstytucji przepisy dotyczące banku
      narodowego, poza tymi zmianami, które są potrzebne, żeby nie były to przepisy
      na rzecz lobby bankowego, są takie same jak w tej konstytucji. Nic z naszej
      strony pod tym względem nie grozi.".

      Czy w tej sytaucji sądzi Pan, że w Polsce dojdzie kiedykolwiek do likwidacji
      polskiego złotego i przekazania władzy monetarnej z Warszawy do Frankfurtu a
      jeżeli tak to kiedy ?


      • gosc.forum Re: pytania dyszla 01.06.05, 10:01
        1. A czy mało jest funduszy inwestycyjnych, które "lokują oszczędności w akcje i
        papiery dłużne"??? Jeśli nowe towarzystwo ma lokować w "akcje i papiery dłużne
        emitowane przez polskie spółki proeksportowe, to znaczy takie, które generują
        nadwyżkę eksportu nad importem, a stanowią jednocześnie własność polską" to
        powstaje pytanie, jeśli akcje emitowane przez spółki, które nie stanowią
        "własności polskiej" miałyby przynieść wyższą stopę zwrotu, to dlaczego
        "oszczędności" miałyby być lokowane w sposób, który przynosi niższą stopę
        zwrotu??? Byłoby to niekorzystne dla oszczędzających. Czy zatem trzeba byłoby
        "gospodarstwa domowe" jakoś zmusić do oszczędzania akurat w tym
        wyspecjalizowanym funduszu, a nie w innym? Co oznacza "nadwyżka eksportu nad
        importem?. Przecież kopalnie też mają takie "nadwyżki". Czy ma to być nadwyżka
        wartościowa, czy wolumenowa? A jak przedsiębiorca ma "nadwyżki eksportowe" (i to
        w obu znaczeniach) a mimo to generuje straty??? I kto tym "wyspecjalizowanym
        funduszem" będzie zarządzał za wynagrodzenie z "kominówki"? Przecież towarzystwa
        inwestycyjne biją się dziś o specjalistów.
        2. OFE nie powinny mieć żadnych limitów inwestycyjnych, ale za to "oszczędzanie"
        w nich nie powinno być obowiązkowe. Bo dziś to nie jest oszczędzanie tylko
        opodatkowanie. Co ciekawe - na warszawskim rynku nieruchomości inwestują
        zagraniczne fundusze emerytalne (RODAMCO), a polskie nie mogą. Absurd goni absurd.
        3. Jeśli wydawanie pieniędzy (bez względu na co i jakich) byłoby ratunkiem dla
        gospodarki, to przy takiej dziurze budżetowej bylibyśmy, jak za Mieszka I
        "krajem mlekiem i miodem płynącym". Autostrady, których nie budujemy są w Polsce
        najdroższe na świecie. Możemy (nie)budować jeszcze drożej, wykorzystując na ten
        cel wszystkie "rezerwy dewizowe", ale sytuacji gospodarczej kraju to na pewno
        nie poprawi.
        4. Monteskiusz pisząc o "duchu prawa" sugerował, że nie ma praw najlepszych raz
        na zawsze, w każdych okolicznościach czasu i miejsca. Gdybym był Brytyjczykiem
        broniłbym funta jak niepodległości. Ale, jako że złotówka funtem nie jest to
        wolałbym, żebyśmy mięli w Polsce bardziej stabilny pieniądz. Czy EURO jest
        stabilne? Tego to wcale nie jestem taki pewny.
        --
        Robert Gwiazdowski
    • gatmar Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 11:49
      i ich realizacja.
      To smutne co pisze Pan o programach gospodarczych PiS i PO zważywszy na ich
      wysokie notowania.
      Czy jest więc dla nas jakaś nadzieja?
      Czy tylko partie niszowe mają sensowny program? (UPR?)
      Bo ja widzę tylko dwie metody poprawy sytuacji:
      1. Wybory (do skutku aż się poprawi)
      2. Rewolucja.
      Opcję 2 odrzucam - mam dzieci.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 17:41
        Pod programem UPR to ja też bym się nie podpisał w całej rozciągłości. Poza tym
        UPR nie jest klasyczną partią polityczną :) Zgodnie z podręcznikami: "partia
        polityczna to grupa osób mających program polityczny i gospodarczy,
        zmierzających do zdobycia i utrzymania władzy w państwie. UPR od 15 lat robi
        wszystko co można, żeby w sprawowaniu władzy nie uczestniczyć :)
    • gatmar Programy gospodarcze partii politycznych 01.06.05, 11:52
      i ich realizacja.
      To smutne co pisze Pan o programach gospodarczych PiS i PO zważywszy na ich
      wysokie notowania.
      Czy jest więc dla nas jakaś nadzieja?
      Czy tylko partie niszowe mają sensowny program? (UPR?)
      Bo ja widzę tylko dwie metody poprawy sytuacji:
      1. Wybory (do skutku aż się poprawi)
      2. Rewolucja.
      Opcję 2 odrzucam - mam dzieci.
    • Gość: mariusz Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 12:04
      jak Pan sądzi, gdzie istnieje granica wolnego rynku, przecieżpaństwo też musi w
      pewien sposób kontrolować gospodarkę, choćby poprzez tworzenie urzędów
      antymonopolowych?
    • galba Jak to jest z tymi danymi statystycznymi? 01.06.05, 12:31
      Gdzieś jakiś czas temu przeczytałem coś, co mnie mocno zaskoczyło - chodziło o
      tempo wzrostu PKB. Od lat podaje nam się, że w kolejnych latach zyskaliśmy np.
      5, 6, 4 procent - zawsze myślałem, że są to wskaźniki przedstawiające realną
      sytuację natomiast z tego co wyczytałem wynika, że wskaźniki te nie
      uwzględniają inflacji i tak naprawdę realny wzrost PKB wynosi w Polsce na
      przestrzeni ostatnich lat zazwyczaj 0,5 - 1 %, czasem wręcz jest ujemny.
      Prosiłbym o ewentualne zdementowanie tej informacji. Jeśli jednak jest to
      prawdą to cały ten nagłośniony boom akcesyjny (który ponoć ostatnio wyhamowuje)
      zdaje się istnieć tylko na papierze... To zdawałoby się znajdować potwierdzenie
      w spadających (w stosunku do okresu preunijnego) płacach realnych.

      G.
      • gosc.forum Re: Jak to jest z tymi danymi statystycznymi? 01.06.05, 17:57
        Bardzo mi przykro, ale nie wiem jak GUS mierzy tempo wzrostu gospodarczego, co
        uwzględnia, a czego nie. Dlatego w ubiegłym roku bardzo sceptycznie odnosiłem
        się do twierdzeń o szybkim wzroście gospodarczym, o jego przyczynach i trwałości...
        Nasz nieodżałowany kolega, zmarły rok temu Krzysztof Dzierżawski, mawiał: wierzę
        tylko w te dane statystyczne, które sam opracuję, a jeszcze bardziej wierzyłbym
        w te, które sam sfałszuję :)
        • corgan1 dane liczby nie odzwierciedlają rzeczywistości 01.06.05, 23:24
          tylko ją kształtują.

          Podam przykład. Pewna pani ostatnio mówiła w telewizorni, że "wzrost płac w ub.
          roku wyniósł coś koma 3%, więc domaganie się przez związków zawodowych podwyżek
          płac jest nieuzasadnione i grozi pogorszeniem konkurencyjności". Skąd się
          wzięła liczba koma 3%? Zabij sie nie wiem... Jakie grupy społeczne zanotowały
          podwyżki? Statystycznie wszyscy czy np. tylko wyższe kierownictwo firm? Nie
          bronię prezesom banków zarabiać i po 100tys euro miesiecznie ale nie wiem czy
          powinni być liczeni do tzw. puli którą potem ktoś gdzieś szafuje.

          Ja sam dostałem kiedyś hehe propozycję "nie do odrzucenia" zmniejszenia pensji
          i wypłacenia 80% z niej pod stołem na nielegalu (bez tego obrzydliwego
          krwiopijcy ZUSu) bo "wzrost PKB w tym roku wyniósł tylko 1%" jak usłyszałem od
          szefa. Zgodziłem się. Choc tamta historia skończyła się ze po 3 miesiacach
          szukałem czegoś nowego a po 3 tyg znalazłem nową lepsza pracę, bo tamta ktora
          uzalezniała wypłaty od PKB :) splajtowała z gigantycznymi długami a szef
          wylądował z motyką na plantacji szparagów w Niemczech zeby uniknąć panów
          windykatorów z wielkimi szyjami ;))

          Właściwie to statystycznie można powiedziec ze w 1997 nie było w Polsce
          powodzi, bo ja mieszkając na wrocławskim Nowym Dworze miałem sucho, a w całym
          kraju spadło tylko troche wody po kostki.

          pzdr

          ------------
          Forum SISKOM TAK dla warszawskiej obwodnicy
          Strona internetowa SISKOM
    • kontrkultura Polska mniej atrakcyjna niż rok temu 01.06.05, 12:34
      Rok temu w sondażach atrakcyjności inwestycyjnej Polska zajmowała o kilkanaście
      miejsc wyżej niż obecnie z tego co pamiętam była na 45 miejscu (chyba). Czy to
      skutek tego, że inne państwa szybciej i lepiej wprowadzają reformy (jak
      niektóre madia chcą to przedstawić), czy może z powodu wycofywania się z
      niepopularnych reform (np. planu Hausnera) i nieprzywidywalności władzy
      ustawodawczej?
      • gosc.forum Re: Polska mniej atrakcyjna niż rok temu 01.06.05, 18:00
        Z moich rozmów wynika, że głównym obedcnie powodem nieatrakcyjności Polski są
        nasze problemy z wymiarem sprawiedliwości, brak możliwości szybkiego docgodznia
        swoich racji i skutecznego egzekwowania należności. To już nawet nie niejasne,
        czy wysokie podatki (w końcu je zmniejszono), ale właśnie upadek sądownictwa
        jest czymś, co najbardziej frustruje inwestorów.
        • kontrkultura Re: Polska mniej atrakcyjna niż rok temu 02.06.05, 10:14
          Czy więc wizja pakujących walizki biznesmenów i przygotująch się do
          przeprowadzki na Słowację, Ukrainę z powodu szykującego się przejęcia włady
          przez POPiSową koalicję jest przesadzona?
          • gosc.forum Re: Polska mniej atrakcyjna niż rok temu 03.06.05, 11:23
            Pewnie, że przesadzona. Ale za to jaka "medialna" :) Zresztą jakby nagle się
            okazało, że w sondażach wygrywa SLD, to też nie byłoby żadnego exodusu
            biznesmenów na Słowację. Decydują czyny, nie słowa - zwłaszcza te wypowiadane w
            trakcie kampanii wyborczej :)
    • Gość: Matt Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.if.uj.edu.pl / *.if.uj.edu.pl 01.06.05, 12:55
      Jak Pan ocenia pomysl likwidacji podatkow PIT oraz CIT i utrzymywania panstwa jedynie z VATu (o jednej stawce na wszystko) i akcyzy?
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 18:03
        UJestem za likwidacją PIT i CIT. Ale tylko z VAT i akcyzy nie uda się uzyskać
        takich dochodów, które pozwolą zrealizować zobowiązania państwa i utrzymać
        choćby policję, czy sądy. Stawki musiałyby być bardzo wysokie. A zgodnie z
        klasyczną teorią podatkową podatki powiny być jak najmniej dokuczliwe - czyli
        nie jeden, albo dwa bardzo wysokie, ale kilka zróżnicowanych.
        • oleg3 Dzień Wolności Podatkowej 01.06.05, 22:17
          gosc.forum napisał:

          > tylko z VAT i akcyzy nie uda się uzyskać
          > takich dochodów, które pozwolą zrealizować zobowiązania państwa i utrzymać
          > choćby policję, czy sądy

          Kłaniam się,

          W którym miesiącu, Pana zdaniem, moglibyśmy najwcześniej obchodzić w Polsce
          Dzień Wolności Podatkowej. W którym kraju ten dzień jest współcześnie
          obchodzony najwcześniej?
    • Gość: mariusz Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 13:02
      czy nie sądzi Pan, że istnieją inne powody do przyjęci traktatu
      konstytucyjnego, niż tylkoo sama jego jakość, która ine jest najlepsza, np.
      przyspieszenie integracji?
      • maksimum WSZYSTKO ZACZYNA SIE I KONCZY NA WYS BEZROBOCIA 01.06.05, 15:37

        • Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski
        gosc.forum 01.06.2005 11:30 + odpowiedz


        Jeśli odrzucimy skrajnie libertariański pomysł, że państwo nie ma żadnego
        obowiązku kimkolwiek się opiekować i przyjmiemy, że jednak ma taki obowiązek, to
        możemy się chyba zgodzić, że powinien to być obowiązek pomocy ludziom biednym i
        (być może także) starym (aczkolwiek może budzić dyskusję, czy stary człowiek,
        jeżeli jest bogaty potrzebuje takiej pomocy). Możemy się chyba zgodzić, że
        państwo powinno wypłacać emeryturę socjalną każdemu, kto osiągnie wymagany wiek.
        Ale reszta, ma pochodzić z własnej zapobiegliwości.
        -
        Robert Gwiazdowski

        • Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski IP:
        *.236.93.159.Dial1.NewYork1.Level3.net
        Gość: LastBoyScout 31.05.2005 13:13 + odpowiedz


        Mamy bardzo skrajnie rozne zdania na ten temat, jakkolwiek dziekuje za
        odpowiedz.


        MACIEJ:W nowoczesnym panstwie,wszystko zaczyna sie i konczy na wysokosci
        bezrobocia.
        Jesli handel jest globalny,to i bezrobocie jest globalne.
        Co zrobic by zmniejszyc bezrobocie?
        Trzeba maksymalnie zmniejszyc podatki,a do tego potrzebne sa jak najnizsze
        wydatki budzetowe.
        Jesli emerytury sa wyplacane z budzetu,to powinny byc w takiej wysokosci by
        pozwalaly na przezycie,a nie na wille na Mazurach a'la Lowka Rywin.
        Dlaczego USA rozwijaja sie szybciej niz EU mimo wyzszego GDP per capita niz w
        EU?
        Wlasnie dlatego,ze podatki i swiadczenia socjalne sa w USA nizsze niz w EU!!!!
        I to wlasnie przyciaga kapital i zwieksza zatrudnienie.

      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 01.06.05, 18:06
        Ja się nie znam na polityce :) Ale tak na zdrowy rozum, to kto ma się integrować
        z kim? Politycy ze sobą? Czy może raczej gospodarki? Jakby w referendum pytali
        czy jestem za szybką integracją to bym głosował TAK, ale się pytają, czy
        popieram traktat konstytucyjny - więc bedę głosował NIE. Ten traktat nie
        przyspieszy integracji, może ją raczej spowolnić.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 03.06.05, 09:54
        Uparcie powtarzam, że nie znam się na polityce. Być może są jakieś względy
        polityczne za przyjęciem traktatu konstytucyjnego, ale jeśli takie są, to
        chciałbym je poznać. Nie wiem w jaki sposób przyjęcie złego, a nawet bardzo
        złego z prawniczego punktu widzenia tekstu "konstytucji" miałoby przyspieszyć
        integrację? Jaki związek z integracją ma taka o to definicja: „przez „produkty
        rolne” należy rozumieć płody ziemi, produkty pochodzące z hodowli i rybołówstwa,
        jak również produkty pierwszego przetworzenia, które pozostają w bezpośrednim
        związku z tymi produktami. Odniesienia do wspólnej polityki rolnej lub do
        rolnictwa oraz stosowanie wyrazu „rolny” są rozumiane jako dotyczące także
        rybołówstwa, z uwzględnieniem szczególnych cech charakterystycznych tego
        sektora"??? (art.III-225) A w jaki sposób ma przyspieszyć integrację
        postanowienie art. I-3 ust. 3: „Unia działa na rzecz trwałego rozwoju Europy,
        którego podstawą jest zrównoważony wzrost gospodarczy oraz stabilność cen,
        społeczna gospodarka rynkowa o wysokiej konkurencyjności zmierzająca do pełnego
        zatrudnienia i postępu społecznego”. Działania Unii na rzecz "pełnego
        zatrudnienia" integrację raczej zwolnią niż przyspieszą. Argumenty zwolenników
        szybkiej ratyfikacji traktaku "obrażają moją inteligencję" - więc sie ona buntuje :)
    • Gość: Incommunicado AUTOMATY I LUDZIE A SPRAWA PRACY.... IP: *.bsi.bytom.pl 01.06.05, 19:15
      To prawie jak "Myszy i Ludzie" :-)
      Ale do rzeczy:
      1.
      Osobiście uważam, że za chwilę niskowykształceni pracownicy na całym świecie
      będą musieli rywalizować z automatami o miejsca pracy (dziś jeszcze Ci w
      krajach bogatszych rywalizują z tymi w biedniejszych, np. Ci w USA z tymi w
      Chinach).
      Mam wrażenie, że światowa Prawica kompletnie tematu nie dostrzega - jakoś to
      będzie, oto dewiza. [Po prawdzie Lewica też nie. Zresztą uważam, że ostatnio
      Lewica wogóle nie umie zaproponować niczego sensownego i tylko chce utrzymać to
      co jest, stając się "konserwatystami" :-)]

      Połowa społeczeństwa w każdym państwie to ludzie nisko wykształceni.
      Liberalizm mówi - państwo nie powinno ingerować w stosunki
      pracownik/pracodawca. OK - tylko czy konsekwencją tego nie będzie
      nasilenie rywalizacji ludzi i maszyn i zwiększenie grupy wykluczonych w
      społeczeństwach? Pewnym załagodzeniem problemu będzie zapewne wzrost udziału
      usług, ale to tylko półśrodek...
      Oczywiście są zawody (zajęcia), których nie sposób zautomatyzować np.Ksiądz:-),
      ale większość pracowników fizycznych wkrótce będzie można łatwo zastąpić
      robotami.
      A więc- zasiłki dla prawie połowy społeczeństwa? A co z obowiązującą od 5000
      lat zasadą "Płaca za pracę", będącą fundamentem kapitalizmu??


      2. Przeraża mnie demografia w krajach rozwiniętych. Sam swoje już w tej sprawie
      zrobiłem [pochwalę się, mam 3 dzieci:-)]ale to za mało. Nie widzę też
      możliwości, by gdziekolwiek, czy to w USA, Japonii czy Europie systemy
      emerytalne wytrzymały ten demograficzny nacisk, nawet po reformach. Jeśli w
      2040 r. w Europie będzie więcej 80 niż 20 latków....to jest KATASTROFA!
      I znowu - emigracja z krajów III świata to tylko półśrodek....

      Czy biorąc pod uwagę 1 i 2 nie idziemy ku jakiejś wieloletniej światowej
      hiperstagnacji w najlepszym razie? Na razie świat na plecach parę lat potrzyma
      jeszcze amerykański konsument, ale i tam boomersi odejdą w całości na emerytury
      po 2017... Kto wtedy? Azja? Tam się raczej oszczędza, niż wydaje...Więc
      globalna deflacja??
      Czy ja nie jestem zbytnim pesymistą? Co Pan na to??


      • maksimum Re: AUTOMATY I LUDZIE A SPRAWA PRACY....NACZYNIA P 01.06.05, 20:31
        Gość portalu: Incommunicado napisał(a):

        > Czy biorąc pod uwagę 1 i 2 nie idziemy ku jakiejś wieloletniej światowej
        > hiperstagnacji w najlepszym razie? Na razie świat na plecach parę lat
        potrzyma
        > jeszcze amerykański konsument, ale i tam boomersi odejdą w całości na
        emerytury
        > po 2017... Kto wtedy? Azja? Tam się raczej oszczędza, niż wydaje...Więc
        > globalna deflacja??
        > Czy ja nie jestem zbytnim pesymistą? Co Pan na to??

        Globalizacja powoduje wyrownanie sie kosztow pracy na calym swiecie i dlatego
        Chiny rozwijaja sie szybko a EU wcale.
        Tak jakbys mial NACZYNIA POLACZONE.
        Swiat sie rozwija dzieki temu,ze taniej produkuje sie w Chinach i Indiach,a w
        stagnacji beda te kraje(EU i Japonia) ktore produja drogo i na dodatek maja cla
        zaporowe.
        USA przed stagnacja ratuje brak cel i swobodny przeplyw kapitalu i towarow.
        Chinczycy czy Hindusi nie umieja wszystkiego produkowac,bo takich
        filmow,muzyki,kultury i sztuki,ze o samolotach nie wspomne,o broni kompletnie
        zapominajac nikt na swiecie poza USA nie umie robic.
        Jedyny ratunek dla EU i Japonii tozniesienie cel idostosowywanie sie do
        globalizacji,a nie wprowadzanie nowych wyzszych cel na towary chinskie,bo wtedy
        upadek przyjdzie z wiekszym hukiem.
        Na naszych oczach powstaje rynek swiatowy oparty na gospodarkach
        USA,Chin,Indii,bo EU w dalszym ciagu sie odgradza i dlatego pozostaje w tyle.
        Przechodzac do konkretow,to Twoje dzieci nie beda sie musialy uczyc na poziomie
        polskim lecz swiatowych,bo na takim poziomie beda konkurawac,gdy pojda do pracy.
        Odpoowiedzia na twoje pytanie jest,ze przyszlosc niesie nam nowego czlowieka o
        inteligencji amerykanskiej i pracowitosci chinskiej(6-7 dni w tyg po 12 godz).
        W Stanach juz czesc ludzi tak pracuje.
        Ta ochronka dla opoznionych umyslowo pt:EU z wysokimi swiadczeniami socjalnymi
        padnie jak zamek z klockow.

        • corgan1 maksimum! ja chce zostac twoim fanem :)) 01.06.05, 21:47
          maksimum niestety coś tam napisał ale jak to mówią - nikt nie jest doskonały:

          > Globalizacja powoduje wyrownanie sie kosztow pracy na calym swiecie i dlatego
          > Chiny rozwijaja sie szybko a EU wcale.
          > Tak jakbys mial NACZYNIA POLACZONE.

          Chiny rozwijają się szybko, m.in. z tego powodu, ze startowały z niskiego
          poziomu. Jak na naczynia połączone to jest wiele zatorów zarówno po jednej jak
          i po drugiej stronie. Bez łapówek czy wejścia w konszachty z lokalnymi kacykami
          partyjnymi nikt nie jest w stanie robić interesów w Chinach. Oni mają tutaj
          większa swobode działania niż ludzie z UE tam.

          > Swiat sie rozwija dzieki temu,ze taniej produkuje sie w Chinach i Indiach,a w
          > stagnacji beda te kraje (EU i Japonia) ktore produja drogo i na dodatek maja
          > cła zaporowe.

          Chiny nie mają? Można z nimi tak swobodnie handlować? tak pytam... ciekaw
          jestem.

          > USA przed stagnacja ratuje brak cel i swobodny przeplyw kapitalu i towarow.
          > Chinczycy czy Hindusi nie umieja wszystkiego produkowac,bo takich
          > filmow,muzyki,kultury i sztuki,ze o samolotach nie wspomne,o broni kompletnie
          > zapominajac nikt na swiecie poza USA nie umie robic.

          Robić np. muzykę kazdy potrafi tylko nie kazdy chce jej słuchac. Podobnie z
          filmami. Na broni się nie znam i nie wiem, czy Amerykanie robią ją taką
          doskonałą, ale na jej marketingu znają się doskonale.

          > Jedyny ratunek dla EU i Japonii tozniesienie cel idostosowywanie sie do
          > globalizacji, a nie wprowadzanie nowych wyzszych cel na towary chinskie, bo
          > wtedy upadek przyjdzie z wiekszym hukiem.

          Jest też inny sposób ktory chyba stanie się koszmarem takich osobników jak ty.
          Można zaszczepić świadczenia socjalne, czas pracy, sposób życia i kulture pracy
          w... Chinach, Indiach itp. krajach. Dlaczego zakładasz, że to my mamy się uczyć
          od nich a nie oni od nas? Sadzisz że ludzie tam nad Jangcy nie woleliby
          pracować 5 dni w tyg po 9 godz.? Może problem polega na tym, ze nie wiedzą że
          można żyć inaczej?

          > Na naszych oczach powstaje rynek swiatowy oparty na gospodarkach
          > USA,Chin,Indii,bo EU w dalszym ciagu sie odgradza i dlatego pozostaje w tyle.
          > Przechodzac do konkretow,to Twoje dzieci nie beda sie musialy uczyc na
          > poziomie polskim lecz swiatowych, bo na takim poziomie beda konkurawac,gdy
          > pojda do pracy

          Ale to już się dzieje. Polacy ucza się na poziomie światowym, bo muszą i chyba
          nie mają innego wyjścia. Fakt, że uczelnie nie zawsze są w stanie dostosowac
          się do światowego poziomu ale to osobna historia.

          > Odpoowiedzia na twoje pytanie jest,ze przyszlosc niesie nam nowego czlowieka
          > o inteligencji amerykanskiej i pracowitosci chinskiej (6-7 dni w tyg po 12
          godz). W Stanach juz czesc ludzi tak pracuje.

          Naprawdę? hehehe teraz już wiem czemu toczyłeś pianę z pyszczka jak mówiłem 3
          mies. temu że chcę zmienić pracę na taką aby w tej nowej mniej pracować :)
          Odpowiedziałeś mi wtedy "idziesz na łatwiznę".

          A skąd wiesz, że praca 7 dni w tyg przez 12 godz jest wydajna? Chyba to już
          przerabialiśmy 100 lat temu. Poza tym - ludzie nie potrzebuja tyle pracowac.
          Pracują bo czesto muszą. Albo będą mieć pracę taka albo nie będą mieć jej w
          ogóle.

          Jak sobie to wyobrażasz? rodzice pracują po 12 godz dziennie przez 7 dni w tyg.
          A co z czasem wolnym? Co z wychowaniem dzieci? Nie kwestionujesz chyba
          zależności, że nieobecność rodzicow w domu destrukcyjnie wpływa na rodzinę?

          > Ta ochronka dla opoznionych umyslowo pt:EU z wysokimi swiadczeniami
          > socjalnymi padnie jak zamek z klockow.

          Ok, przypomnę taki stary kawał
          -----------------------------------
          Nikita Siergiejewicz Chruszczow (I sekretarz ZSRR, ten od "dogonimy i
          przegonimy Amerykę") miał ponoc był wysłać delegacje do Europy Zachodniej zeby
          podpatrzyli jak to zgniły kapitalistyczny zachód umiera. Delegacja wróciła do
          Moskwy w okrojonym składzie z 2 tyg poślizgiem.

          Chruszczow się pyta " no i jak? umiera ten zachód?"

          Delegaci odpowiadają "oj tak tak pierwszy sekretarzu! ale co to za piękna
          śmierć... niektórzy to nawet zostali aby popatrzeć na nią do samego końca"

          --------------------------------------
          No właśnie... Moi znajomi którzy jako jedni z wielu wybrali po 1 maja 2004
          wyjazd na dekadencki i okropny Zachód to samo mi mówią - "piękna śmierć". W
          ogóle mój znajomy ze swoim kolega właśnie sa na etapie zmiany pracy będąc w UK,
          gdyż... musieli pracowac po 12-16 godz. dziennie fizycznie w hotelu czasami
          tylko z kilkugodzinna tylko przerwą między jednym wyjściem do pracy a drugim.
          No cóż... właściciel hotelu ze smutkiem stwierdził, że teraz na ich miejsce
          będzie musiał zatrudnić nie 2 ale 3-4 osoby.

          A co do zyczenia śmierci i umierania UE powtórze jeszcze raz "piękna śmierć"...

          pzdr:)

          ps: moja oferta dot. Twojego fan-klubu jest nadal aktualna :) Skąd stukasz?
          podejrzewam że ze Stanów albo Chin, nie mylę się?


          ------------
          Forum SISKOM TAK dla warszawskiej obwodnicy
          Strona internetowa SISKOM
          • Gość: MACIEJ Re: maksimum! ja chce zostac twoim fanem :)) IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.05, 04:17
            web.tickle.com/tests/uiq/index-pop.jsp?sid=3093&supp=iq_cpa_may_redswingline_GROUPE1&z=

            Zrob ten test w pol godziny i jak Ci wyjdzie wiecej jak 131 to pogadamy.
            • Gość: corgan nie muszę! :) i tak jestem misiem o małym rozumku IP: *.chello.pl 02.06.05, 04:56
              • maksimum Re: nie muszę! :) i tak jestem misiem o małym roz 02.06.05, 05:09
                Twoj post bylza dlugi i nie mam czasu dzisiaj odpowiadac dlatego wkleilem ten
                IQ test. Jutro Ci odpowiem.
        • kontrkultura a ja myślę, że to nie takie głupie rozumowanie 02.06.05, 10:07
          Co do Japonii to ostatnio im się poprawia i PKB i zwięsza się konsumpcja i co
          najciekawsze wbrew oczekiwaniom od dłuższego czasu następuje tam deflacja.

          Firmy przechodzą restrukturyzacje i stają się podobne do zachodni (dotychczas
          normą było zatrudnianie pracowników dożywotnio), oraz robią coś co zupełnie nie
          mieści się w ogólnie panującym stereotypie, że 'cała światowa produkcja
          pezenosi się do państw typu Chin, Indii, Filipin, Malezji' a mianowicie
          przenoszą produkcje z Azji południowo wschodniej z powrotem na wyspę kwitnących
          wiśni, conajciekawsze - to się opłaca. Oczywiście nie oznacza to, że zamiast
          robotnika z fabryki gdzieś na Filipinach montować jakieś części elektroniczne
          będzie robot, co zredukuje liczbę zatrudnionych do kilku japończyków z dobrym
          wykształceniem.

          Skłania to do refleksji czy aby nie jest to możliwe, że od autozagłady
          europejskiej gospodarki z powodów europejskiego nieróbstwa i socutopizmu nie
          uratują nas roboty. Napewno zaś nie bedziemy chcieli pracować za 12 h/dziennie
          chyba, że będziemy chcieli za tą prace dostać 10 razy więcej niż Chińczyk,
          dlatego cokolwiek zrobimy nie będziemy konkurencyjni w konkurencji -
          niskokwalifikowana siła robocza do montowania.

          Zresztą zapominasz na przykład o tym, że Europejczyk ma jedną bardzo ważną
          przewagę na takim Chińczykiem, czy Hindusem - ma pieniądze, a te dobrze
          zainwestowane mogą zwolnić go z konieczności pracowania jako takiego.
          • gosc.forum Re: a ja myślę, że to nie takie głupie rozumowani 02.06.05, 10:28
            kontrkultura napisał:

            > Europejczyk ma jedną bardzo ważną
            > przewagę na takim Chińczykiem, czy Hindusem - ma pieniądze, a te dobrze
            > zainwestowane mogą zwolnić go z konieczności pracowania jako takiego.

            A inwestowanie, to nie praca??? :) Praca i to czasami bardzo ciężka. I bardziej
            ryzykowna niż kopanie dołów... :)
        • gosc.forum Re: AUTOMATY I LUDZIE A SPRAWA PRACY....NACZYNIA 02.06.05, 10:10
          Nie tylko w Stanach pracuje się po 12 godzin dziennie :) W Polsce też (i to nie
          tylko w "Biedronce") A co do inteligencji Amerykanów - nie miejmy kompleksów.
          Oni też się mogą od nas wiele nauczyć. Naprawdę. Nie wiem dlaczego określenie
          "kombinuje jak Polak" musi być pejoratywne. "Kombinować" można bardzo kreatywnie
          i uczciwie.
          • andrzej.sawa Re: AUTOMATY I LUDZIE A SPRAWA PRACY....NACZYNIA 03.06.05, 12:55
            Dopiero teraz wszedłem na forum i mam retoryczne pytanie:po co są
            podatki?Wiekszość zwykłych ludzi i niestety prawie wszyscy aktywni politycy
            twierdzą,że podatki służą zaspokajaniu potrzeb budżetu.Może
            My,Polacy,kombinatorzy zaczniemy pytać:a może najpierw ustalmy co jest
            absolutnie niezbędne w wydatkach państwowych.Szczególnie Polacy są na dorobku,a
            więc nie powinniśmy dać się doić w celu marnotrawczej redystrybucji.Socjalizm
            jest złodziejstwem,bo z wyduszonych z nas pieniędzy znaczna część zużywana jest
            na koszty nieudolnej admin istracji.Fundacje są mniej rozrzutne,np.Ochojska,a
            poza tym nie są przymusowe.Ciekawe jaki procent obecnych podatków wystarczyłby
            na "małe"państwo.
            Pozdrawiam
      • gosc.forum Re: AUTOMATY I LUDZIE A SPRAWA PRACY.... 02.06.05, 10:02
        Jak spojrzymy w przeszłość, to chyba nie było takiego okresu w dziejach
        ludzkości, żeby przyszłość nie wydawała się mroczna i przerażająca. Tak sobie
        myślę, że gdybyśmy niektórych ekologów przenieśli w czasie do starożytnego
        Rzymu, to pewnie by wyprorokowali światową zagładę pod nawałem końskich odchodów
        – bo uznaliby, że jak będzie więcej ludzi, to będzie musiało też być więcej
        koni, a te, jak wiadomo muszą czasem „brudzić”. Bardzo mi przypadła do gustu
        argumentacja George Gildera przedstawiona w „Bogactwie i ubóstwie”. Podkreśla
        naturę bogactwa składającego się z aktywów, stanowiących dopiero zapowiedź
        przyszłego strumienia dochodu. Potok pieniędzy z ropy nie staje się sam z siebie
        trwałym źródłem przychodów narodu. Czterysta lat temu Hiszpania, zalewana
        powodzią kruszców z kopalń w swoich koloniach, była tak zamożna, jak dzisiaj
        jest Arabia Saudyjska. Nie udało jej się jednak osiągnąć prawdziwego bogactwa i
        wkrótce popadła w stagnację, podczas gdy w pozornie biedniejszych częściach
        Europy przemysł święcił triumfy. Prawdziwym bogactwem nie jest bowiem skutek, z
        którym zetknęły się kraje zasobne w ropę, czy w kruszce, jak obecnie Arabia
        Saudyjska, czy Hiszpania kilka wieków temu, lecz przyczyna, ujawniająca się od
        stuleci, na przykład, na dość jałowych wyspach w rodzaju Wielkiej Brytanii, czy
        Japonii. Co więcej, bogactwo ucieleśnia się w rzeczach, ale jest wytwarzane
        przez umysł. Wiara i wyobraźnia są najważniejszymi zasobami kapitałowymi w
        rozwijającej się gospodarce. Bogactwo jest w większym stopniu produktem umysłu
        niż pieniędzy. „Majątek może topnieć, lecz umysł i wola potrafią momentalnie
        błysnąć przed niezdecydowanym tłumem, rozpalić niebo swoimi wizjami i spowodować
        ich wcielenie w krzem i cement zanim zgromadzą się konkurenci. Najlepsze,
        najbardziej władcze, najbardziej oryginalne i najbardziej giętkie umysły
        stanowią najtrwalsze złoto”. Jak powiedział Warren Brookes, jedynie fizyczna
        strona naszego bogactwa ma charakter skończony. Jego metafizyczne źródła -
        wyobraźnia i twórczość - są nieskończone. Damy sobie radę. Musimy tylko wierzyć,
        że nam się to uda 
    • dyszel2 kolejne pytanie dyszla 01.06.05, 19:35
      co sądzi Pan o wniosku posłów LPR, RKN, PP, ROP, Domu Ojczystego oraz
      Samoobrony i niezrzeszonych o odwołanie ministra Gronickiego za to, że ten
      popiera likwidacje złotego i polskiej władzy monetarnej

      uzasadnienie wniosku
      jest tutaj

      orka.sejm.gov.pl/Druki4ka.nsf/0/D52398B7FDCD2F6BC12570130028E2DD/$file/4061.pdf



      • gosc.forum Re: kolejne pytanie dyszla 02.06.05, 10:24
        Już pośrednio na to pytanie odpowiedziałem. Na miejscu Brytyjczyków nie
        wymieniłbym funta na euro. Złotego też bym bronił i polskiej "niezależności
        monetarnej", jakby udało się wynająć do roboty w NBP, na przykład, Friedmana -
        choć on już chyba za stary :) Jak słucham niektórych pomysłów na uzdrowienie
        polskiej gospodarki poprzez wykorzystanie "rezerw dewizowych" lub
        "rewaloryzacyjnych" lub "stymulowanie popytu" (czytaj: zwiększenie inflacji) to
        myślę, że wejście do strefy euro jest chyba obroną pieniądza...
    • kontrkultura Demokracja a liberalizm 02.06.05, 10:26
      Czy liberalizm jako taki jest możliwy do wprowadzenia w państwie
      demokratycznym?

      Z jednej strony biedniejsi będą zawsze głosowali za tych którzy będą im więcej
      obiecywali, zaś bogotsi zawsze będą chcieli mieć wpływ na politykę, gdyż
      rentowność jakiegokolwiek przedasiębiorstwa w dużym zależy od ich
      makrootoczenia - polityków między innymi. Czyli z jednej strony są zwolennicy
      państwa prosocjalnego (zaczynając od pierwszej demokracji Peryklesa, który
      musiał płacił biednym za to, że chodzili do teatru na dionizach), z innej
      zwolennicy oligarchii.

      Jeśli jest pana zdaniem możliwy to który? Socjalny?
      • gosc.forum Re: Demokracja a liberalizm 02.06.05, 15:41
        Karol Marks twierdził, że byt określa świadomość :) Najlepsze warunki bytowania
        stwarza ludziom wolnorynkowy kapitalizm. Tylko oni o tym nie wiedzą. Jakbyśmy
        pozwolili im zasmakować prawdziwego liberalizmu przez 4 lata to w kolejnych
        wyborach by sobie taki liberalizm sami wybrali. Bo, jak twierdził Ronald Reagan,
        wysoka fala przypływu podnosi wszystkie łodzie - i te luksusowe jachty i te
        stare szkunery. Ale relatywnie to na wzroście gospodarczym korzystają
        najbardziej najbiedniejsi. Trzeba tylko stworzyć warunki takiemu "przypływowi"
      • gosc.forum Re: Demokracja a liberalizm 02.06.05, 20:32
        Karol Marks twierdził, że byt określa świadomość :) Najlepsze warunki bytowania
        stwarza ludziom wolnorynkowy kapitalizm. Tylko oni o tym nie wiedzą. Jakbyśmy
        pozwolili im zasmakować prawdziwego liberalizmu przez 4 lata to w kolejnych
        wyborach by sobie taki liberalizm sami wybrali. Bo, jak twierdził Ronald Reagan,
        wysoka fala przypływu podnosi wszystkie łodzie - i te luksusowe jachty i te
        stare szkunery. Ale relatywnie to na wzroście gospodarczym korzystają
        najbardziej najbiedniejsi. Trzeba tylko stworzyć warunki takiemu "przypływowi"
        • kontrkultura sznase na liberalizm w Polsce, +/- 03.06.05, 10:54
          Sa w Polsce takie dwie bardzo duże i liczące się grupy - 1. emeryci i renciści,
          oraz 2. osoby o niskim poziomie wykształcenia i małą szansą na znalezienie
          pracy - jak mieliby skorzystać z liberalizacji?

          No i w końcu jak pan proponowałby tą liberalizację wprowadzić w życie
          (pomijając sprawę - co jest, a co nie jest zgodne z UE)? Co pan myśi o odejściu
          od polityki protekcjonizmu poszczególnych sektorów gospodarki - jak na przykład
          tkactwo, czy rolnictwo?
    • cesar01 Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 02.06.05, 13:22
      Panie Robercie.

      Podoba mi sie Pana bezposredni, prosty jezyk. Czy moglby Pan sie wypowiedziec
      albo czy ma Pan swoje zdanie na temat ciemnej strony polityki stabilnych cen?
      Czy nie ma najmniejszej rysy w dogmacie pieniadza silnego i taniego, jaki
      realizuje NBP pod rzadami Leszka alcerowicza?
      • adrem63 Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 02.06.05, 13:33
        Przeczytałem wszystkie odpowiedzi jakie Pan napisał. Z niektórymi tylko mogę
        się zgodzić. Są to:
        1. >Realizacja zobowiązań państwa w stosunku do tych, którzy prawa emerytalne
        już mają - zobowiązań należy dochowywać.<
        2. Uproszczenie systemu podatkowego ( niekoniecznie podatek liniowy )
        3. Odciążenie kosztów pracy poprzez inne finansowanie ZUS – ciekawe w jakiej
        perspektywie czasowej.
        4. Swoboda gospodarcza – tu jednak wierzę że nie chodzi Panu o umożliwianie
        cwaniakom robienia przekrętów na wielką skalę jak to już miało miejsce w Polsce
        za czasów pierwszych rządów po 89 roku.
        5. Ulepszenie prawa i jego funkcjonowania

        Pytanie 1
        Jak wytłumaczy Pan ludziom młodym, że teraz mają ponosić wysokie koszty
        utrzymywania armii rencistów i emerytów, zato w przyszłości będą mieli prawo
        jedynie do renty socjalnej, a na resztę będą musieli sobie zaoszczędzić ze
        swoich marnych zarobków?
        Pytanie 2
        Czy polityka cięcia wydatków budżetowych, obniżania kosztów płacowych,
        świadczeń socjalnych itp nie jest przypadkiem drogą do koziego rogu ( recesja,
        kryzys ) ?
        Mam na myśli brak interwencji państwa w postaci inwestycji publicznych, stałe
        obniżanie siły nabywczej ludności, co pogarsza rynek i powoduje utratę miejsc
        pracy zwłaszcza w usługach, to z kolei dalej psuje i tak już słaby rynek.
        Większe bezrobocie wymusi dalsze zmniejszenie płac itd.
        Pytanie 3
        Zaleca Pan zastosowanie podatku liniowego od dochodów w „czystej postaci”
        tzn. bez ulg i kwot wolnych. Można oczekiwać, że spowoduje to dalsze
        pogorszenie się sytuacji uboższej, dużej części społeczeństwa.
        Czy w ekonomii nie obowiązuje zasada „ primum non nocere „ - przede wszystkim
        nie szkodzić ?
        Pytanie 4
        Wspomniał Pan kiedyś w telewizji o alternatywie systemu podatkowego w postaci
        powszechnego podatku obrotowego. Czy mógłby Pan to w skrócie opisać lub podać
        linki ?
        Pytanie 5
        Kto założył Instytut Adama Smitha w Polsce i z jakich środków się on utrzymuje ?
        • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 02.06.05, 15:34
          Ad.1. No właśnie chcę zaproponować młodym ludziom likwidację PIT i WSZYSTKICH
          składek ubezpieczeniowych. System podatkowy wyglądqać mógłby tak:
          1. Nie ma:
          - PIT,
          - CIT
          - składek na ZUS, OFE, zdrowie.
          2. Są:
          A. dla firm małych:
          - 350 PLN - ryczałt za prowadzenie działalności gospodarczej
          - 350 PLN - ryczałt VAT (bez możliwości odliczania)
          - 25% od ogólnego funduszu płac (bez dzielenia na poszczególnych pracowników)
          B. dla firm dużych (prowadzących pełną rachunkowość)
          - 1% od wartości sprzedaży
          - 20% VAT na wszystko
          - 2,4% od kapitałów własnych
          - 25% od ogólnego funduszu płac (tak samo jak firmy małe)
          C. Akcyza dla wszystkich na dotychczasowych zasadach z tym, że z ujednoliconymi
          stawkami na towary o takich samych właściwościach fizyko-chemicznych.
          D. Podatek rolny na dotychczasowych zasadach.
          W związku z tym obciążenie pracy młodych ludzi zmniejsza się z 65% dziś (PIT +
          składki ubezpieczeniowe) do 25% - podatek od funduszu płac. Wpływy zaś się
          bilansują się z obecnymi.

          Ad. 2
          To nie "popyt" na usługi i towary tworzy dobrobyt narodu tylko PRACA I PRODUKCJA
          - czyli PODAŻ. Od tysięcy lat ludzie zawsze mięli to, co wytworzyli. Keynes nie
          miał racji.


          ad. 3
          A dlaczego obniżenie podatków miałoby spowodować "pogorszenie sytuacji ludzi
          ubogich"? Mi się wydaje, że to podwyższanie podatków pogarsza ich sytuację.
          Ulgi podatkowe mają to do siebie, że dotyczą zawsze tylko pewnej grupy
          podatników i komplikują system podatkowy i wywołują efekt ciągłego zwiększania
          kosztów funkcjonowania tego systemu. Rozbudowany system różnego rodzaju ulg
          prowadzi do stopniowego zmniejszania podstawy opodatkowania, choć w tym samym
          czasie inne przepisy starają się tę podstawę powiększyć.
          w pierwszym przedziale skali podatkowej pozostaje 95% podatników. Wyliczona
          średnia dotyczy tej całej grupy, podczas gdy jest ona dość zróżnicowana pod
          względem socjologicznym i dochodowym. Jedni z podatników osiągają dochody
          mieszczące się w niższej połowie pierwszego progu, inni ocierając się już o
          drugi próg. I w tej grupie podatników to właśnie oni korzystają z ulg, które
          rzutują na wysokość efektywnej stawki podatkowej dla całej grupy. Rzeczywisty
          rozkład obciążeń podatkowych jest jednak inny. W roku 1998 w pierwszym
          przedziale skali podatkowej pozostawało 22.616.738 podatników. Ich przeciętny
          dochód brutto wyniósł 8.864 złote. Około 7.250.000 podatników rozliczyło się
          natomiast z podatków za pośrednictwem ZUS lub zakładu pracy, co oznacza de
          facto, że nie korzystali oni z żadnych ulg, bo z mocy prawa nie mogli, i
          zapłacili podatek w wysokości 19% od dochodu przewyższającego kwotę wolną od
          opodatkowania, która wynosiła 1.768 złotych. Średnia nominalna stawka podatkowa
          dla całego dochodu wynosiła w tej grupie 15,2%. Przeciętny dochód brutto w
          grupie emerytów i rencistów, których było ponad 6.000.000, i którzy w
          zdecydowanej większości nie korzystali z ulg, wyniósł 7.505 złotych – czyli o
          1.359 złotych (a więc 15%) mniej niż średnia dla całego pierwszego przedziału
          skali podatkowej. Większość z nich, nie korzystając z ulg, od całego dochodu
          przewyższającego kwotę wolną od opodatkowania, czyli 5.737 złotych zapłaciła
          podatek w wysokości 19%. Średnia nominalna stawka podatkowa dla całego dochodu
          wynosiła w grupie emerytów i rencistów około 14,5%, a więc tylko 0,7% mniej niż
          wynosiła średnia stawka liczona dla wszystkich podatników z pierwszego
          przedziału skali podatkowej. A zatem emeryci i renciści mieli nominalną stawkę
          podatkową niższą o 0,7% niż średnia dla wszystkich podatników z pierwszego
          przedziału skali podatkowej, podczas gdy dochody mieli mniejsze aż o 15%!!! Z
          pośród tych zaś, którzy rozliczali się osobiście, także nie wszyscy korzystali z
          ulg. Rozliczenia bez ulg złożyło prawie 4.500.000 podatników. Również oni
          zapłacili podatek w wysokości 19% od dochodu przewyższającego kwotę wolną od
          opodatkowania, a 15,2% od całego dochodu. Można przyjąć, z dużą dozą
          prawdopodobieństwa, choć nie ma na ten temat oficjalnych danych, że również w
          tym przypadku byli to ci, których dochody plasowały się w dolnych strefach
          pierwszego przedziału skali podatkowej, a już na pewno poniżej średniego dochodu
          w tym przedziale. Jeżeli więc prawie połowa podatników z pierwszego przedziału
          skali podatkowej (7.250.000 rozliczających się za pośrednictwem płatników plus
          4.500.000 rozliczających się samodzielnie i nie korzystających z ulg) zapłaciła
          podatek w pełnej wysokości nominalnej 15,2%, to druga połowa zapłacić musiała
          podatek w wysokości 12,7%, aby średnia stawka podatkowa mogła wynieść 13,9%. A
          średni dochód tych, którzy zapłacili 12,7% był wyższy od tych, którzy zapłacili
          15,2%. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę wysokość realnego obciążenia dochodu, to
          okaże się, że w grupie gospodarstw domowych emerytów i rencistów wynosiło ono
          14,01%, zaś w grupie osób prowadzących działalność gospodarczą i wykonujących
          wolne zawody - 9,7%.

          Ad. 4 Opisałem ten system w pkt. 1 powyżej

          Ad. 5. Centrum jest fundacją Akcji Gospodarczej założoną w roku 1989 (Akcja
          Gospodarcza zaczęła działać jeszcze w latach osiemdziesiątych na rzecz
          propagowania idei rynkowych) Utrzymujemy się głównie dzięki woluntariuszom -
          między innymi takim jak ja :) róznym grantom (najczęściej zagranicznym) i
          wynagrodzeniem za różne analizy, które można u nas zamówić.

          - -
          Robert Gwiazdowski
          • adrem63 Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 02.06.05, 22:26
            Dziękuję za odpowiedzi i pozwalam sobie jeszcze na mały komentarz
            Ad 1i 4.
            Propozycja podatkowa interesująca jednak ....
            Z tego wywodu wynika, że zmniejszy się poboczne obciążenie pracy co byłoby
            zjawiskiem pożądanym, ale nie tłumaczy dalej skąd młody pracownik ma wziąść
            pieniądze na oszczędności rentowe i być może zdrowotne, bo oszczędność na
            pobocznych kosztach pracy nie wystąpi w jego portfelu tylko w portfelu jego
            pracodawcy.
            Pogorszenie sytuacji biedniejszych i to znaczne może wystąpić w związku z tym,
            że zostanie podwyższona stawka VAT np. na żywność i na leki. Ludzie ci płacą
            niewielkie podatki lub wcale i nie skorzystają zbyt wiele na ich obniżeniu.
            Tych ludzi jest już kilka milionów ( tendencja rosnąca). Efekt będzie taki, że
            oni nie wykupią droższych leków i kupią mniej żywności.
            Próba uzdrowienia gospodarki za pieniądze tych, którzy ich nie mają w nadmiarze
            to chyba jednak pobożne życzenie lub mrzonka.

            Ad 2.
            Tutaj niestety mamy całkowicie rozbieżne poglądy, a rozpowszechniane w tej
            kwestii truizmy mnie nie przekonują, może innych.
            Gdy chcę założyć w Polsce firmę, która ma świadczyć pewne usługi to najpierw
            zbadam czy będę miał dość klientów mających pieniądze (popyt). Przy
            podejmowaniu decyzji wcale nie będę kierował się wiarą w sukces, raczej
            wynikiem badania rynku i rachunkiem ekonomicznym. Te czasy już minęły, gdy
            motywem działania była wiara w sukces.
            Jeśli mam do czynienia z lichym rynkiem z biednymi klientami to firmy nie
            otworzę. Jakie usługi mam im oferować – zbieranie szyszek ? Sami sobie
            nazbierają.
            Pańskie stwierdzenie:
            > To nie "popyt" na usługi i towary tworzy dobrobyt narodu tylko PRACA I
            PRODUKCJA - czyli PODAŻ. Od tysięcy lat ludzie zawsze mięli to, co wytworzyli <
            pasuje może do produkcji ale nie do usług. Dzisiaj jednak w przodujących
            krajach kapitalistycznych w produkcji zatrudnia się coraz mniej ludzi, a 60 –
            70% PKB wytwarza się w usługach – tendencja rosnąca. Dlatego nie zaniedbujmy
            popytu, którego nie wytworzy nieliczna grupka bogatych.
            Pozdrawiam
            • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 03.06.05, 10:12
              Ad.1. Proponowane zmiany mają przyczynić się do zwiększenia popytu na pracę ze
              strony pracodawców oraz zwiększenia ilości przedsiębiorców samozatrudniających
              się. Więcej pracy, to większe PKB. Większe PKB to większa konsumpcja itd., itd...

              Ad.2. Znajomy przedsiębiorca z USA opowiadał mi jak 40 lat temu stał się
              "obiektem badania zapotrzebowań konsumentów" Otrzymał przesyłkę pocztową z
              opisem pewnego urządzenia i pytaniem, czy byłby zainteresowany jego nabyciem.
              Znalazł się on w większości tych ankietowanych (ponad 60%!!!) którzy
              odpowiedzieli, że owszem fajny gadżet, ale by im się chyba nie przydał, więc
              raczej by na niego pieniędzy nie wydali. Tym urządzeniem był ... FAX !!! (To nie
              dowcip).
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 02.06.05, 14:29
        Pamiętam ze szkoły, że "cena to wartość towaru lub usługi wyrażona w pieniądzu".
        O cenach towarów i usług decyduje więc przede wszystkim ich podaż i popyt na
        nie. "Polityka stabilnych cen", to nie jest język "bezpośredni" i "prosty", więc
        jakbym zaczął go używać, to bym przestał zasługiwać na pochwały :) Polityka
        "schładzania" gospodarki i podwyższania stóp procentowych zastosowana onegdaj
        przez NBP bardzo mi się nie podobała. Pieniądz jest miernikiem wartości, a nie
        wartością samą w sobie jak chcą makro-ekonomiści z "ukąszeniem keynesowskim" :)
        • cesar01 Re: Gość Forum - Robert Gwiazdowski 03.06.05, 13:15
          Mnie chodzilo troche o inna kwestie. Bank centralny prowadzacy polityke
          stabilnych cen bardzo limituje wyplyw pieniadza (pochodzacego z kredytu) na
          rynek. Natomiast zdarzaja sie okresy kiedy tych pieniedzy wyplywa bardzo duzo (
          niedawna banka internetowa). Czy ma jakikolwiek sens utrzymywanie jednego banku
          centralnego ktory jest bezwgledny dla jednych (przecietnego Kowalskiego) a myli
          sie w stosunku do korporacji gieldowych?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka