Dodaj do ulubionych

Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości

    • sajuz10 mama nadzieję, że duchowni zakażą wypowiadania 11.06.05, 18:13
      przez tego pożal sie Boże dominikanaina. Za wypowiedzi w stylu "Osoba wierząca
      o skłonnościach homoseksualnych wie, że i tak nie założy rodziny, więc często
      znajduje powołanie w życiu konsekrowanym" ma na celu zdyskredytowanie księży.
      Jestem oburzony.
      • przemek05 Re: mama nadzieję, że duchowni zakażą wypowiadani 13.06.05, 19:27
        Mama nadzieje, powiadasz... Jak ją mata, to ją miejta.

        Ad meritum: Jak inaczej wytlumaczysz stwierdzony badaniami statystycznymi fakt,
        ze osob o sklonnosciach homo- jest procentowo wiecej w srodowisku ksiezy
        katolickich, niz w calej populacji? Ksiadz wyjasnil to przekonywujaco. A Twoje
        wyjasnienie?

    • swiecki45 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 11.06.05, 20:32
      Gdyby takich kaplanow jak O Tadusz byla wiekszosc,zrewidowalbyw w pozytywnie
      osad kosciola katolickiego.Panie Bartos chyle czolo,jest pan gosc na
      poziomie.Na marginesie gejem nie jestem.
    • lupus.lupus ojcowi Bartosiowi przypominam 11.06.05, 21:50
      Normy Konferencji Episkopatu Polski dotyczące występowania duchownych i osób
      zakonnych oraz przekazywania nauki chrześcijańskiej w audycjach radiowych i
      telewizyjnych z 9 marca 2005 r.

      Duchowni i członkowie instytutów zakonnych wypowiadający się w mediach winni
      cechować się wiernością nauce Ewangelii, rzetelną wiedzą, roztropnością i
      odpowiedzialnością za wypowiedziane słowo, troską o umiłowanie prawdy i owocny
      przekaz ewangelicznego orędzia. Jeśli nie są w danej dziedzinie wystarczająco
      kompetentni, powinni zrezygnować z występowania w mediach, zwłaszcza w
      kwestiach trudnych i kontrowersyjnych.

      Wypowiadając się w sprawach nauki katolickiej lub obyczajów, duchowni i
      zakonnicy winni pamiętać, że są powołani do głoszenia nauki Chrystusa, a nie
      własnych opinii. Dlatego zobowiązani są do wiernego przekazu katolickiej nauki,
      zgodnie z doktryną głoszoną przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Powinni również
      respektować zdanie Konferencji Episkopatu w kwestiach, które były przedmiotem
      jej oficjalnego stanowiska. Stanowisko Konferencji Episkopatu prezentuje jej
      rzecznik.

      • russel2 Re: ojcowi Bartosiowi przypominam 12.06.05, 00:13
        Kto uważa ze polski Kosciół Katolicki jest monolitem ideowym i świtopogladowym
        jest w głebokim blędzie. Jedynie sprawy kardynlne (choć i w tej kwestii mam
        czasem watrpliwośćo min po lekturze ksiązek i wykładów np. ks prof Michała
        Hellera, ks prof Józefa Tischnera i poglądów ks Tadeusza Rydzyka) łączą
        środowisko duchoieństwa. Oczekiwanie jedności kleru we wszystkich kwestiach
        społecznych, politycznych itp jest absurdem poniewarz zrarza do nauk Chrystusa
        ludzi o np innych poglądach w kwestii miejsca w społeczeństwie osób
        homoseksualnych , o innych poglądach politycznych itp...
        A tak prywatnie to pogląd Ksiedza wywołał u mnie wielką radość i optymistyczną
        nadzieję na zwycięctwo rozumu i miłości z ksenofobią która tak długo w historii
        Kościoła Katolickiego była jedną z faktycznych sił napędowych... Dziękuję
      • obywatelpiszczyk Re: ojcowi Bartosiowi przypominam 12.06.05, 02:04
        a może to jednak o. Bartoś wygłosił prawdziwą opinię kościoła?
        A nie taką jak głoszą różnej maści oszołomy podcierając się ewangelią?
        A stanowisko kościoła jest takie: homoseksualizm grzechem nie jest. Grzechem
        jest stosunek homoseksualny. Tak jak każdy inny seks dla zabawy.
        • przemek05 Re: ojcowi Bartosiowi przypominam 13.06.05, 19:31
          "Kazdy seks dla zabawy", powiadasz...
          A jesli malzenstwo dobrze sie w lozku bawi, to grzeszy? Byly takie poglady,
          jednak odeszly w niepamiec wraz z okresem Sredniowiecza... :-)
    • liliana77 fajnie pisze o tym o. Kozuch; patrz: 12.06.05, 03:15

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,2761537.html

      Dzis lepiej raczej pisac (myslec i mowic) o homoseksualizmie jako o
      niedojrzalosci osobowosciowej a nie jako o chorobie. Taka jest dzis tendencja w
      psychiatrii, by zbyt latwo nie nazywac
      choroba tego, co jest niedojrzalioscia. Ta tendencja jest szersza i dotyczy
      takze zjawisk chorobowych (tez zaburzen osobowosci zwanych kiedys
      psychopatiami); czyli jest tendencja we wspolczesnej psychiatrii, by
      defektow (glownie wlasnie niedojrzlosciowych) nie nazywac choroba czy
      psychopatia czy nawet zaburzeniami - czyli nie medykalizowac tego (i innych)
      zjawiska i trudnosci. Glownym celem tej tendencji jest nastawienie ofensywne:
      by pomoc wyrosnac z niedojrzalosci, porzezwyciezyc ja. Ale w praktyce
      homoseksualne tendencje i zachowania
      wystepuja i jako symptom niedojrzalosci i czesto takze jako symptomy zaburzen
      osobowosci czy chorob psychicznych a takze mody spolecznej i obyczaju. Stad
      Swiatowa Organizacja Zdrowia nie umiescila homoseksualizmu jako samodzielnej
      jednostki zaburzen czy chorob psychicznych, lecz homoseksualne tendencje i
      zachowania opisywane sa jako niektore z symptomow niektorych zaburzen
      osobowosci czy chorob psychicznych. Stosunkowo malo mowi sie o zjawiskach
      homoseksualnych w kategoriach pedagogicznych a wiec jako o niedojrzalosci
      osobowiosci, z ktorej komus mozna (i warto) pomoc wyrosnac. Innym zjawiskiem
      jest
      ruch "gejowski" propagujacy mode na owe zachowania; to chyba mozna nazwac
      problemem niedojrzalosci spolecznej, kulturowej czy nawet choroba kulturowa
      czesto inicjowana i propagowana (jak moda na narkotyki) przez osrodki wladzy,
      by spacyfikowac mlodziez po doswiadczeniach '68 r. (niech mlodziez zajmuje sie
      swoimi problemami: glodem narkotykowym, walka z przemoca i z ostracyzmem wobec
      spolecznym dewiacyjnych zachowan, AIDSem etc.).

      Ks. Oko raczej w obrzydliwy (w formie pelnej pogardy dla chcacych w ogole
      dyskutowac)
      sposob "zabral sie" za problem ruchu homoseksualnehgo; tak nie wolno pisac i
      tak Kosciol nie mysli ani nie pisze o ludziach z problemami emocjonalnymi a w
      konsekwencji takze o trendach kulturowych. I wlasnie fajnie, ze pisze o tym
      sensownie o. Kozuch.



      • przemek05 Re: fajnie pisze o tym o. Kozuch; patrz: 13.06.05, 19:42
        A, dzien dobry. :-)
        Nie jestem psychologiem, wiec w konfrontacji z Toba stoje na straconej pozycji,
        jednak nie jestem pzrekonany, ze kazdy homoseksualista jest z definicji
        niedojrzaly emocjonalnie.
        Juz to gdzies dzis pisalem, ale niedojrzalosc kojarzy mi sie z zachowaniami
        nieodpowiedzialnymi, w wykorzystaniem (niekoniecznie "z premedytacja") sfery
        seksualnej do wyrzadzania krzywdy ludziom. A wiec porzucenie, zdrada,
        wykorzystywanie, itp. Jest udowodnione, ze promiskuityzm (ktory jest
        rzeczywista niedojrzaloscia) jest czestszym zjawiskiem w srodowisku
        homoseksualistow - mezczyzn niz w srodowisku hetero- czy lezbijek. Nie znaczy
        to, ze sklonnosci homoseksualne = niedojrzalosc. Tak samo da sie udowodnic, ze
        niewiernosc, porzucanie rodzin czesciej wystepuje w USA wsrod czarno- niz
        bialoskorych. Czy oznacza to ze czarna skora jest wyrazem niedojrzalosci :-)
        • liliana77 do "przemek05" B 14.06.05, 03:45
          i na forum:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=25096194&wv.x=2&a=25096493
    • fxvi <a href="http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,2761537" targe 12.06.05, 03:22
      wywiad z o. Kozuchem w tym samym numerze GW:

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,2761537.html
    • 48matrix Brawo!Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 05:39
      Znakomita - mądra wypowiedź o. Tadeusza Bartosia!
      Można rzec genialna w swojej prostocie i oczywistości.
    • petrusop Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 12.06.05, 08:06
      Niby wszystko jest OK. Wywiad skomponowany bardzo zgrabnie i ładnie.
      o.Tadeusz Bartoś obficie przytacza nauczanie Kościoła, cytuje Katechizm itp.,
      itd.
      I właściwie nie można zarzucić mu tego, że mówi coś sprzecznego z nauczaniem
      Kościoła.
      Jednak po tej jego wypowiedzi pozostaje we mnie jakiś głęboki ból, smutek i
      niezgoda na takie szermowanie argumentami z nauczania Kościoła, które w tym
      wypadku prowadzą do promowania postaw i zachowań homoseksualnych.
      Szkoda, że o.Tadeusz, zanim udzielił tego wywiadu, nie przejął się (a może nie
      miał okazji przeczytać?) listu autorstwa dr.Andrzeja Gardziela – „Czy parada to
      propagowanie homoseksualizmu?”, który to list ukazał się na tymże portalu GW.
      Może wtedy nie powiedział by tego... co powiedział?

      Warto przypomnieć zasadnicze argumenty dr.Andrzeja Gardziela.
      1) Parada jest obnoszeniem się ze swoją homoseksualnością. Każda parada służy
      obnoszeniu się z czymś. Inaczej nie byłaby paradą.
      2) To nie lęk przed homoseksualizmem jest problemem. Problemem jest
      homoseksualizm. Każda mniejszość jest problemem dla większości, dopóki nie
      staniemy się aniołami. Każda mniejszość jest również problemem dla siebie
      samej, choćby wobec nieuniknionych pytań: "dlaczego jesteśmy mniejszością?"
      i "dlaczego nie moglibyśmy stać się większością?"
      3) W przypadku homoseksualizmu - w odróżnieniu od mniejszości narodowych,
      niepełnosprawnych itp. - ten problem jest nieporównywalnie większy. Nie sposób
      wyobrazić sobie - poza gatunkami samozapładniającymi się - "seksualisty" bez
      partnera, bez jego poszukiwania, bez jego uwodzenia. Zatem mniejszość
      homoseksualna w sposób naturalny musi zmierzać do poszerzania swej liczebności.


      I tak zamiast wierności prawdzie, mamy w wypowiedzi o.Tadeusza ubóstwienie
      wolności słowa, a w konsekwencji tego, wręcz ubóstwienie prawa do organizowania
      takich parad.
      Do takiego wniosku można dojść, gdy czyta się słowa o. Tadeusza: „Mnie parada
      gejów i lesbijek aż tak bardzo nie interesuje, dopóki nikt nie stara się bez
      powodu jej zakazać. Kościół przeciwstawia się wszelkim przejawom dyskryminacji
      homoseksualistów.”

      A wszystko to dzieje się kosztem prawdy i kosztem większości społeczeństwa,
      która to większość, ma również pełne prawo do poszanowania swoich poglądów.
      Mamy w końcu demokrację!
      To, co powiem zabrzmi jak truizm, ale truizmy mają to do siebie, że są do bólu
      prawdziwe: Demokracja bez szacunku dla prawdy i wartości, bez szacunku dla cnót
      moralnych, nie ma przed sobą żadnej przyszłości.

      Wobec tego wywiadu mojego zakonnego współbrata, pozostaje mi wyrazić
      zdziwienie, ból i niezgodę.
      A wobec pana dr.Andrzeja Gardziela - radość, że są świeccy w Kościele i w
      społeczeństwie, którym nie brakuje roztropności i mądrości wypowiedzi.

      Tak to już chyba jest z naszą seksualnością, że jeśli zostanie ona odarta z
      intymności, brutalnie wyciągnięta na światło i upubliczniona na paradzie, to
      zaczyna wręcz nosić na sobie znamię pornografii. I to niezależnie od tego, czy
      jest ona heteroseksualna, czy też naznaczona skłonnością do homoseksualizmu.
      Zatraca w ten sposób swoją tajemnicę, a przez to wielką wyjątkowość. Tu
      dodatkowo, tak w tej paradzie, jak i w wypowiedzi mojego zakonnego współbrata,
      dochodzi jeszcze do PROMOWANIA homoseksualizmu, który jest przynajmniej -
      nieuporządkowaniem. Myślę, że z tym ostatnim zdaniem zgodzi się również
      o.Tadeusz.

      Mam także nadzieję, że jeśli w przyszłości dojdzie (oby nie!) do takich parad,
      to nie pojawią się na nich transparenty z hasłami obrażającymi Prezydenta
      Warszawy, jak to było wczoraj. I daj Boże, że na niesionych transparentach
      przez homoseksualistów i ich zwolenników, przeczytamy wtedy hasła:
      „Uznajemy, że homoseksualizm jest nieuporządkowaniem.”
      „Geje i lesbijki mówią stanowcze NIE! swojej słabości”,
      „Homoseksualiści pragną żyć w czystości.”

      Ufam, że o.Tadeusz Bartoś chętnie przyklasnął by takim hasłom.

      Z poważaniem

      o.Piotr Kołacz, dominikanin
      Nowy Jork

      • terenia.nasweter Re: Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 12.06.05, 08:30
        Którzy są razem z o. Hejmą we wspólnocie świętego Kościoła, w sposób
        niedostateczny i nieskuteczny bronią świętości kapłaństwa.
      • przemek05 Re: Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 13.06.05, 19:54
        petrusop napisał:

        > I właściwie nie można zarzucić mu tego, że mówi coś sprzecznego z nauczaniem
        > Kościoła.
        > Jednak po tej jego wypowiedzi pozostaje we mnie jakiś głęboki ból, smutek i
        > niezgoda na takie szermowanie argumentami z nauczania Kościoła, które w tym
        > wypadku prowadzą do promowania postaw i zachowań homoseksualnych.

        Jesli juz mowimy o uczuciach, to mnie ogarnal podobny smutek, bol i niezgoda,
        gdy czytalem wywody ksiedza Oko. Niby nie powiedzial nic sprzecznego z
        nauczaniem Kosciola, ale ducha chrzescijanskiego milosierdzia, zrozumienia i
        milosci blizniego bylo tam tyle co kot naplakal.
        Pocieszam sie tym, ze zbieznosc nazwiska ksiedza z trojkatnym, znanym nam
        wszystkim symbolem, jest najzupelniej przypadkowa :-) Dla mnie wiecej
        chrzescijanskiego ducha jest w wypowiedzi ks. Bartosia.

        A co do meritum, to uwazam, ze najlepsza polityka byloby udzielenie zezwolenia
        na impreze, nie naglasnianie tego faktu. W tej sytuacji pies z kulawa noga by
        sie tym wydarzeniem nie zainteresowal. A tak - mamy promocje.
        • petrusop Re: Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 13.06.05, 20:35
          przemek05 napisał:
          "A co do meritum, to uwazam, ze najlepsza polityka byloby udzielenie zezwolenia
          na impreze, nie naglasnianie tego faktu. W tej sytuacji pies z kulawa noga by
          sie tym wydarzeniem nie zainteresowal. A tak - mamy promocje."

          No właśnie, mamy promocję. I na to chciałem zwrócić uwagę. I tu proszę
          Szanownego "przemka05" jesteśmy chyba zgodni?
          O.Tadeusz Bartoś wraz z organizatorami tej "Parady" promuje i nagłaśnia
          homoseksualizm. I to wywołuje mój ból i niezgodę.
          Kościół broni osób o skłonnościach homoseksualnych, ale nie nagłaśnia i nie
          promuje ideologii homoseksualnej.
          Homoseksualiści w Polsce, będąc obywatelami naszego kraju mają takie same prawa
          jak inni. Nie widzę powodu, by w przestrzeni społecznej i publicznej promować
          dewiacyjne postawy. Jeśli czyni to jeszcze kapłan katolicki, którym jest
          o.Tadeusz Bartoś, to jest to tym bardziej niezrozumiałe i bolesne, i wywołuje
          mój sprzeciw. Nie tylko mój... jak można przeczytać w niektórych postach,
          umieszczonych pod tym niestety: głupim i nieodpowiedzialnym wywiadem.
          Z poważaniem.
          o.Piotr Kołacz, dominikanin
          • przemek05 Re: Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 14.06.05, 17:05
            petrusop napisał:

            > O.Tadeusz Bartoś wraz z organizatorami tej "Parady" promuje i nagłaśnia
            > homoseksualizm. I to wywołuje mój ból i niezgodę.

            Odnosze wrazenie, ze ks Bartosiowi nie zalezy na naglasnianiu i promowaniu tej
            ideologii. Paradoksalnie to prez. Kaczynski ja wypromowal, robiac wielka
            awanture wokol tej sprawy. Poprzednio rozne takie "manify" sie odbywaly i malo
            kto zwracal na nie uwage. A teraz kazdy sie tym przejmuje - i o to wlasnie
            chodzilo organizatorom!
            Dzieki za odpowiedz i nie zrazenie sie nieco lekkim tonem mojej poprzedniej
            wypowiedzi :-)

            • petrusop Re: Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 15.06.05, 16:28
              Widzę, że Szanowny "przemek05" bardzo się zaktywizował w polemikach na tym
              forum, zwłaszcza w ostatnim czasie. Wyczekał do końca i skomentował prawie
              wszystkie wątki, jakby ostatnie słowo koniecznie chciał zachować dla
              siebie... :-)))
              Niezłe posunięcie socjo-techniczne. Jednak do pełni szczęścia brakuje szczerego
              podpisania się własnym imieniem i nazwiskiem. Szkoda, że tego zabrakło?
              Hmmm...a może i lepiej? Bo jeszcze okazałoby się, że Szanowny "przemek05" to
              o.Tadeusz we własnej osobie, albo któryś z nasłanych przez niego bliskich
              kolegów... hi, hi, hi :-)))
              Tak czy inaczej: Pozdrawiam, mówiąc nadal stanowcze NIE! paradom i promowaniu
              homoseksualizmu przez o.Tadeusza Bartosia.
              o.Piotr Kołacz, dominikanin
              • przemek05 Re: Dominikanin z Nowego Jorku przeciwny Paradzie 15.06.05, 19:43
                To nie posuniecie socjo-techniczne, tylko przypadek. Za pozno odszukalem ten
                watek, do tego, jako "wolnomysliciel", mysle niepredko :-)
                Wypowiedz ks.Bartosia spodobala mi sie, postanowilem jej bronic przed atakami
                Internautow. Czy jest to najlepsza wypowiedz w dyskusji nt. stosunku Kosciola
                do homoseksualizmu? Tak myslalem do wczoraj, poki nie przeczytalem artykulu ks.
                Prusaka w "Tygodniku Powszechnym". Artykul ten jest w najwiekszym chyba
                stopniu "skorelowany" z tym, co sam mysle nt. zrodel etyki, prawa naturalnego
                itd. Wykracza on poza sam problem homoseksualizmu, pewne argumenty ks.Prusaka
                moglyby byc uzyte np. w dyskusji nt. "Rozwodnicy w Kosciele" (dzial:
                publicystyka, na tym forum).
                A sprawe moich personaliow wyjasniam w prywatnym liscie. Ks. Bartosia nie znam,
                niestety...
    • sagittarius954 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 10:35
      Ciekawe skąd wzieła się nazwa pedał?Czy dlatego że to taki nieskomplikowany
      mechanizm,czy może że można nim tylko kręcić,obracać a może że jest ich dwóch,
      chociaż po przeciwległych końcach to jednak trwale ze sobą związani ramionami?
      Kurcze pieczone, pan Miodek by się przydał.
      • przemek05 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 13.06.05, 19:57
        O ile mi wiadomo, pederastia jest wyrazem greckim, uzywanym juz w
        starozytnosci. Oznaczala sklonnosc do chlopcow.
    • andrzej105 on powiedział prawdę kto wybiera zawód księdza i 12.06.05, 15:45
      ...i zakonnika.
      chyba jego wyciepią z roboty. no ,żeby tak klapać jęzorem :)
    • berlinczyk5 KOSCIOL W STOSUNKU DO GEJOW 12.06.05, 15:50
      „Katechizm Kosciola Katolickiego: 2358 - Niemala liczba mezczyzn i kobiet ma
      sklonnosci homoseksualne. Nie oni sami wybrali dla siebie owe sklonnosci i dla
      wielu z nich sa one trudnym doswiadczeniem. Nalezy w stosunku do nich odnosic
      sie z szacunkiem, wspolczuciem i taktem i powstrzymywac sie przed jakimkolwiek
      niesprawiedliwym ich otracaniem.“ (zrodlo:
      www.vatican.va/archive/DEU0035/__P8B.HTM)
      • edico Re: KOSCIOL W STOSUNKU DO GEJOW 16.07.05, 02:35
        Gejowaty jest i koniec!
    • prinsik Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 16:00
      Wyrazy najwyzszego uznania za tak madre i racjonalne podejscie
      do sprawy osob kochajcych inaczej.

      Jaka potezna jest roznica miedzy czlowiekiem, ktory jest to rozmowe, na
      szacunek dla innego czlowieka, na okazanie przyjazni, pomocnej dloni
      duszpasterskiej milosci
      z
      potworna niezrozumiala nienawiscia, brutalnosci w slowach i czynach,
      srednioweiczna mentalnosci niewiedzy i glupoty
      Jak mozliwe, ze sa takie dwa swiaty, a nie jeden do ktorego odnosi sie Ojciec
      Dominikanin.
      KAZDY CZLOWIEK JEST ROWNY WOBEC BOGA I INNEGO CZLOWIEKA.
      I NIKT TEGO NIE ZMIENI
      Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego.
      • prinsik Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 16:18
        mialo byc - "ktory gotowy jest na rozmowe"
    • syn-prometeusza Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 18:33
      Cieszy taki myslenie ojca Tadeusza, oby wiecej odwaznych duchownych. Polecam
      inny dobry wywiad z O. Bartosiem:

      www.ekumenizm.pl/content/article/20050110180943922.htm
      • petrusop Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 16.06.05, 18:06
        A mnie niestety nadal boli.
        Dzięki za ten link do tego wywiadu o ekumenizmie, bo on jeszce bardziej obnaża
        prawdę o o.Tadeuszu. Niestety, złą prawdę.
        Wywiad przeprowadził ks.Piotr Ashwin-Siejkowski, który obecnie jest duchownym
        anglikańskim.
        Znam go dobrze (ks.Siejkowskiego)jeszcze ze swoich czasów krakowskich i
        służewskich. Mieszkaliśmy razem w Krakowie 4 lata i na Służewie też 4 lata.
        Ach, co to były za lata... :-)))
        W 1998 r. Piotr Siejkowski uciekł do Anglii, przeszedł na anglikanizm, ukończył
        kursy dokształcające z zakresu teologii domatycznej, liturgiki i historii
        Kościoła Anglikańskiego, został duchownym anglikańskim i... ożenił się,
        przyjmując także nazwisko małżonki (Ashwin).
        Dziś popiera homoseksualizm, wolne zwiazki itp, itd.
        A także często publikuje na portalu ekumenizm.pl

        Trudno zbyć milczeniem kwestię dobrego smaku, której nie widzę u o.Tadeusza. Po
        prostu nie rozmawia się o ekumeniźmie z człowiekiem, który zaparł się wiary
        katolickiej, a dziś stroi się w piórka ekumenisty (!!??)
        To jest jakieś pomieszanie z poplątaniem!
        Pozdrawiam.
        o.Piotr Kołacz, dominikanin


    • t-800 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 19:20
      www.sabon.org.nyud.net:8090/hymnen/hymne/kuss.jpg
    • polonus3 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 19:36
      Widzisz teraz Kaczor jak pedaly i lesby Cie zrobily w h...! Trzeba bylo zostawic
      w spokoju ZOMO to by zdrowo wypalowali zbokow i zlali woda.
      A teraz jak ich nie powsadzasz do kryminalu za demonstracje bez zezwolenia to
      masz z glowy prezydenture RP i bedziesz wielkim h.... jak u slonia!
      • prinsik [...] 12.06.05, 21:38
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • oldbay Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 22:59
      Piękny wywiad. Ani cienia nienawiści czy głupoty. Widać, że facet wie o czym
      mówi i ma dobre intencje a nie bezsensowanie obrzuca błotem niewinnych ludzi.
      Pozdrawiam tego pana :D
      -
      oldbay
    • andrzej105 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 12.06.05, 23:11
      www.wprost.pl/ar/?O=12423
    • marych Uważaj stary, bo spalą cie na stosie 13.06.05, 15:06
      i ekskomunikują, za to że jestes chrześcijaninem i masz dobre serce...
    • rmk28 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 13.06.05, 19:08
      polityka.onet.pl/162,1231976,1,0,artykul.html
      Miłuj geja swego

      Problem większy niż mniejszość

      Kiedy prezydent Lech Kaczyński zakazał Parady Równości w Warszawie, uzasadniając to ochroną przestrzeni publicznej przed manifestowaniem opcji seksualnych, obecny akurat w Warszawie Charles Taylor – zapewne najwybitniejszy dziś katolicki filozof moralny i referent organizowanych przez Jana Pawła II sympozjów w Castel Gandolfo – zareagował wybuchem gromkiego śmiechu.

      EDWIN BENDYK, JACEK ŻAKOWSKI

      Wystarczy przecież popatrzeć na warszawskie billboardy, żeby się przekonać, że opcja seksualna jest w przestrzeni publicznej demonstrowana niezwykle intensywnie i niewątpliwie za zgodą władz miasta. Tyle że jest to opcja heteroseksualna. Trudno też sobie wyobrazić, by – jak zauważył Taylor – ktokolwiek zabronił demonstracji rodzin heteroseksualnych domagających się na przykład zasiłków dla dzieci. Nikt nie powinien więc mieć wątpliwości – i Lech Kaczyński specjalnie tego nie ukrywa – że chodzi tu nie o demonstrowanie seksualności w ogóle, lecz o to, by w stolicy nie panoszyli się geje. Pamiętając bezmierne zdziwienie na twarzy wielkiego filozofa warto się zastanowić, co taki zakaz w istocie wyraża i ku czemu naprawdę prowadzi.

      W sporze o Paradę Równości stawka jest poważniejsza niż praworządność, prawa gejów i międzynarodowa opinia o Polsce. Nie chodzi o wybór między homo- a heteroseksualizmem, bo zakaz paradowania nie przywróci żadnego geja na łono heteroseksualnej rodziny, tak jak parada nie skłoni heteroseksualnego mężczyzny do homoseksualizmu. W istocie nie chodzi też raczej o zakres wolności, bo ten określą sądy albo trybunał w Strasburgu, ani o wizję ładu moralnego, bo ją kształtują sumienia, a nie decyzje administracyjne.

      Nie trzeba też Parady Równości, by zetknąć się z demonstracją gejowskiej seksualności w przestrzeni publicznej Warszawy. Wystarczy trochę pochodzić po Śródmieściu, po Nowym Świecie, klubach albo firmach. Oni tu są! I się z tym nie kryją. W każdym razie nie kryje się wystarczająco wielu, by byli gołym okiem widoczni, by swym widokiem mogli kusić niezdecydowanych i drażnić tradycjonalistów jak zwykle zwracających uwagę raczej na ekstremistów nieakceptowanej grupy niż na jej umiarkowaną większość. By ich usunąć z widoku, wcisnąć w przymus pozorów i fałsz tradycyjnej rodziny, trzeba by cofnąć czas i odciąć Polskę od świata. Bo w całym wysoko rozwiniętym świecie lesbijki i geje są coraz bardziej widoczni.

      O co więc chodzi w sporze o Paradę? W jakimś stopniu zapewne o bieżącą politykę, czyli o głosy tradycjonalistycznej części elektoratu w najbliższych wyborach. Ale prawdziwa stawka jest nieporównanie większa. Jest nią wizja i miejsce Polski w nowoczesnym świecie. A długofalową istotą formalnie obyczajowego konfliktu może okazać się wybór między stagnacją a modernizacją, to znaczy między przaśnością, biedą i upokorzeniem pozornie jednorodnej Polski kartoflanej a dumą, kreatywnością i dobrobytem otwarcie różnorodnej Polski nowoczesnej. Może to brzmi radykalnie, ale żyjemy w radykalnym świecie, w którym kulturowy pluralizm jest nie tylko ideologicznym zaklęciem liberalnej lewicy, lecz także – a może zwłaszcza – warunkiem rozwoju i ważnym źródłem dobrobytu.

      W doskonałej książce o mądrości tłumu publicysta „New Yorkera” James Surowiecki cytuje niezliczone eksperymenty, w których różnorodne grupy przypadkowych osób lepiej przewidują trendy ekonomiczne, kierunki odkryć naukowych, a nawet niepowodzenia ekspedycji kosmicznej niż jednorodne zespoły złożone z wybitnych ekspertów. To nie są żadne gusła. Mądrość czerpana z różnorodnych doświadczeń przetwarzanych na rozmaite sposoby według odmiennych systemów mentalnych sumuje się podobnie jak siła obliczeniowa sprzężonych komputerów. Każdy ma coś ważnego do dodania z niepowtarzalnej perspektywy swojej wiedzy, doświadczenia, intuicji, etniczności, osobowości, seksualności i religijności. Ale to jeszcze nie wszystko. „Różnorodność – pisze Surowiecki – dobrze służy nie tylko dlatego, że oznacza różne punkty widzenia, ale także dlatego, że ułatwia ludziom mówienie tego, co naprawdę myślą”. Co więcej, sama różnorodność grupy jest często ważniejsza niż kompetencje poszczególnych jej członków. Scott Page z Uniwersytetu Michigan odkrył, że grupy złożone z osób w jakiejś dziedzinie wybitnych i przeciętnych działają lepiej niż grupy złożone z samych osób wybitnych. Im większa różnorodność, tym lepiej radzi sobie grupa.

      W dużej mierze to właśnie dzięki temu mechanizmowi otwarte społeczeństwa liberalnych demokracji w dłuższych okresach przeważnie rozwijają się lepiej niż społeczeństwa zamknięte albo dyktatury. Wśród wielu przyczyn gospodarczego upadku komunizmu brak pluralizmu, niszczenie różnorodności i nietolerancja wobec odmienności były z pewnością kluczowe. Tę zasadniczą różnicę jeszcze niedawno widzieliśmy gołym okiem, gdy z pogrążonego w stagnacji i szarości „obozu postępu” choć na chwilę zdołaliśmy się wyrwać do papuzio barwnych krajów „zgniłego kapitalizmu”. Sądzono wtedy, że ta wielobarwność, różnorodność strojów, karnacji skóry, stylów życia, subkultur jest tylko ubocznym produktem ekonomicznego sukcesu Zachodu. Dziś wiemy, że we współczesnym świecie jest ona także istotnym motorem sukcesu.

      Jednak sama różnorodność już dziś nie wystarcza. Źródłem gospodarczego sukcesu, którym do niedawna była pracowitość i trafność podejmowanych decyzji, w coraz większym stopniu staje się bowiem potencjał kreatywny. Współczesna „nowa gospodarka” zmierza z grubsza ku temu, by pracowici pocili się i biedowali, a kreatywni spijali śmietankę. Z ciężkiej pracy żyje się coraz gorzej, a z dobrych pomysłów wciąż lepiej. W światowym podziale pracy różnica dochodów i jakości życia między społeczeństwami „twórczymi” a „produkcyjnymi” rośnie błyskawicznie. Jeżeli szybko nie dołączymy do „twórczych” i damy z siebie zrobić państwo kartoflane lub nawet fabryczne, możemy na zawsze pozostać ubogimi krewnymi Zachodu.

      By się wybić na poziom bogatego centrum, musimy być bardziej kreatywni. Warunkiem wysokiej kreatywności jest jednak między innymi społeczna otwartość. Otwartość to więcej niż akceptacja różnorodności i tolerancja, czyli zgoda na istnienie innych – to życzliwe zainteresowanie, ciekawość wobec wszystkiego co nowe, inne, nieznane, niezrozumiałe. Jak kiedyś w różnych krajach miarą tolerancji był stosunek do innowierców, kolorowych, Żydów, tak dziś najczulszą miarą otwartości jest postawa wobec mniejszości seksualnych, które w wielu kulturach najtrudniej jest zaakceptować. Od Zachodu dzieli nas tu kosmos. W międzynarodowych badaniach porównawczych na pytanie: „Czy chciałbyś mieć za sąsiada geja?”, 55 proc. Polaków odpowiedziało: „nie!”. Wśród krajów starej unijnej „15” najwięcej takich odpowiedzi udzielono w Irlandii – 27 proc., czyli dwa razy mniej niż w Polsce.

      Kulturowa otwartość Zachodu wobec odmiennych postaw seksualnych nie jest jednak jakimś stanem odwiecznym. Przyszła wraz z późną nowoczesnością. Dzisiejszy stan osiągano stopniowo przez całe poprzednie półwiecze. Jeszcze czterdzieści lat temu, gdy Alfred Kinsey pisał swój słynny raport o seksualności ówczesnych Amerykanów, homoseksualizm był karalny i przymusowo leczony nie tylko w USA, lecz także na przykład w Anglii. W społecznej martyrologii gejów jedną z symbolicznych postaci jest prof. Alan Turing, brytyjski matematyk, jeden z najgenialniejszych umysłów XX w., inicjator rewolucji informatycznej, twórca podstaw konstrukcji komputerów i sztucznej inteligencji, mający też duży wpływ na rozwój innych nauk – od fizyki po biologię. W 1952 r. Turing został aresztowany, bo wykryto jego homoseksualny romans. Stanął wówczas wobec alternatywy: więzienie albo pr
      • madine1 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 13.06.05, 22:28
        Żakowski jak zwykle świetny!
        Każdemu heteroseksualiście radzę zaprzyjaźnić się z gejem, poznać jego poglądy, dowiedzieć się czegoś
        o gejowskiej emocjonalności. Znając wielu gejów, obserwuję ich osobowości z ogromnym
        zainteresowaniem. Spojrzenie na męskość z nieco innego punktu widzenia poszerza horyzonty, bo
        pozwala dostrzec jej elementy, których z perspektywy heteroseksualnej nie widać.
        Różnorodność wzbogaca społeczeństwo, i dlatego emancypacja gejów jest społecznie korzystna.
      • przemek05 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 14.06.05, 17:38
        Piszesz "Miluj geja swego". Ale go nie szanujesz, nazywajac "wesolkiem" (inne
        propozycje tlumaczenia slowa gay?). Wsrod ludzi o tych sklonnosciach sa
        pisarze, profesorowie uniwersytetow - nie chca miec oni nic wspolnego z ciasnym
        hedonizmem, bezrefleksyjna "wesolkowatoscia", nie chodza tez na zadne parady.

        Nie bardzo rozumiem, co oznacza w tym tekscie "wcisnąć w przymus pozorów i
        fałsz tradycyjnej rodziny". Czy rodzina jako taka jest falszem i gra pozorow?
        Co jest alternatywa, zatem? Luzne zwiazki 2-3 osobowe, w ktorych seks jest
        oddzielony od uczuc wyzszych (tj. milosci), a ktore nam tu niedawno zachwalal
        niejaki P.Zurawiecki?

        Dalej cytujesz i ubolewasz: "Czy chciałbyś mieć za sąsiada geja? 55 proc.
        Polaków odpowiedziało: „nie!”. " Odpowiedz na to pytanie zalezy od wizerunku
        homoseksualisty, jaki rzuca sie w oczy przecietnemu czlowiekowi. Co do mnie,
        moge z przyjemnoscia sasiadowac np. z prof.Aschenbachem, bohaterem ksiazki
        Thomasa Manna i filmu Viscontiego "Smierc w Wenecji". Nie chcialbym sasiadowac
        z osobami, ktorych zdjecia, z parady w Berlinie, ukazaly sie w jednym z
        tygodnikow: z facetem w kasku ozdobionym meskimi narzadamiz plastyku, jakimis
        pajacami w kolorowych strojach z wycietymi na tylku wielkimi dziurami, albo z
        przyczepionymi sztucznymi narzadami wlasciwymi dla plci obojga (i innych :-) )
        Nie chcialbym tez, aby z drzwi sasiada wyszla grupa majaca na celu
        sprofanowanie katedry Notre Dame...
        Jesli homoseksualisci chca byc szanowani, niech sie odniosa do tych
        berlinskich, amsterdamskich czy paryskich ekscesow, albo niech udziela swoim
        zagranicznym kolegom stosownego pouczenia, zeby ci nie kompromitowali calego
        srodowiska.
    • pankasztelan Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 14.06.05, 21:21
      Jezeli juz jest mowa o osobie duchowej ktora wspomaga osoby homoseksulane,
      chcialbym zacytowac prawde z Biblii:

      (26) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie
      kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. (27)
      Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali
      nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na
      samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. (Rz 1, 26-27)

      (9) Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie
      łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani
      rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, (10) ani złodzieje, ani chciwi,
      ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. (1Kor
      6, 9-10)

    • matka5 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 17:30
      Z powodu przerażającej ignorancji w tej materii Ojciec nie powinien się na ten
      temat wypowiadać. Radzę poczytać np. Medingera (dominikanie ostatnio wydali
      Podróż ku pełni męskości i pozycje innych autorów ten temat)i Cohena. A
      to "dodatkowe straszliwe brzemię wstrezmięźliwości seksualnej" - co Ojciec ma
      na myśli? To brzemię dotyczy wszystkich osób nie żyjących w małżeństwie
      sakramentalnym - a więc także ogromnej liczby osób hetero. Generalnie jestem
      zszokowana tą wypowiedzią. Uważam, że oczywiście należy im się godne
      traktowanie, ale promowanie takiego stylu życia to równia pochyła w dół.
      • petrusop Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 19:39
        Bardzo Pani dziękuję za ten rzeczowy głos. Pięknie to Pani podsumowała. A może
        po prostu o.Tadeusz podsumował sam siebie?
        Ze swojej strony dodałbym jeszcze, że to "dodatkowe straszliwe brzemię
        wstrzemięźliwości seksualnej", o którym mówi o.Tadeusz w odniesieniu do
        homoseksualistów, dotyka także jego samego (hi, hi, hi!) jako osoby zakonnej.
        o.Tadeusz składał m.in. ślub czystości.
        Ubolewając nad straszliwym brzemieniem wstrzemięźliwości seksualnej, nałożonej
        na homoseksualistów przez nauczanie Kościoła, o.Tadeusz chyba nie zauważył
        tego, że strzelił gola do własnej bramki... :-)))
        To jest dopiero finezyjne myślenie i niestety równia pochyła w dół.
        Raz jeszcze Pani dziękuję.
        Pozdrawiam.
        o.Piotr Kołacz, dominikanin
        • przemek05 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 20:07
          Przepraszam, ze to znowu ja sie wtracam, ale chcialbym niesmialo zauwazyc, ze
          jest pewna roznica miedzy wstrzemiezliwoscia seksualna z wyboru (a wiec
          wstrzemiezliwoscia o.Tadeusza i innych) a wstrzemiezliwoscia narzucona (w tym
          wypadku przez Kosciol). Ta ostatnia dotyczy, jak slusznie zauwazyla
          przedmowczyni o.Kolacza, rowniez osob heteroseksualnych, np. tych, ktorym sie
          rozpadlo malzenstwo. Wstrzemiezliwosc narzucona moze byc odczuwana jako
          brzemie. Powstaje pytanie, jak maja tacy ludzie zyc, aby byc dobrymi i
          uczciwymi ludzmi. A wiec gdzie jest granica miedzy dobrem i zlem w zyciu tych
          ludzi? Czy mozna postawic znak rownosci: zlo=niewstrzemiezliwosc? A moze raczej
          zlo=wyrzadzanie krzywdy ludziom? Jestem za ta druga definicja i uwazam, ze
          ludzie, ktorzy znalezli sie w takiej sytuacji powinni raczej dbac o to, aby nie
          wykorzystywac sfery uczuciowo-seksualnej do krzywdzenia ludzi.
          • petrusop Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 20:45
            przemek05 napisał:
            > Czy mozna postawic znak rownosci: zlo=niewstrzemiezliwosc? A moze raczej
            > zlo=wyrzadzanie krzywdy ludziom? Jestem za ta druga definicja i uwazam, ze
            > ludzie, ktorzy znalezli sie w takiej sytuacji powinni raczej dbac o to, aby
            > nie wykorzystywac sfery uczuciowo-seksualnej do krzywdzenia ludzi.

            Proszę Szanownego "przemka05",
            pewne czyny ludzkie są złe same w sobie, niezależnie od tego czy ktoś poczuje
            się nimi skrzywdzony, czy też nie. Dekalog mówi wyraźnie: Nie zabijaj! Nie
            kradnij! Nie cudzołóż!, by wymienić tylko te trzy przykazania.
            Weźmy np. lekarza, który przeprowadza eutanazję albo aborcję. Choćby otrzymał
            wcześniej zgodę pacjenta (-ki) na takie działanie i zapewnienie, że pacjent nie
            będzie się tym czuł pokrzywdzony, nie zmienia to moralnej kwalifikacji jego
            czynu. Jest on obiektywnie i wewnętrznie zły.
            Podobnie jeśli homoseksualista współżyje ze swoim partnerem, choćby całe
            spotkanie odbywało się za przyzwoleniem dwóch stron, choćby obaj (czy też obie)
            powiedzieli sobie: My się nie krzywdzimy. Taka sama ocena czynu dotyczy również
            osoby heteroseksualnej, która dopuszcza się zdrady współmażonka.
            Polecam Panu lekturę Katechizmu Kościoła Katolickiego cz.III: Życie w
            Chrystusie, dz.II: Dekalog.
            Pozdrawiam.
            o.Piotr Kołacz, dominikanin
            • przemek05 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 21:37
              petrusop napisał:

              > pewne czyny ludzkie są złe same w sobie, niezależnie od tego czy ktoś poczuje
              > się nimi skrzywdzony, czy też nie.

              Ja przyjalem jednak taka definicje (zlo to swiadome wyrzadzenie krzywdy
              ludziom) i w 99% przypadkow zgadza sie ona z nauczaniem Kosciola.

              >Dekalog mówi wyraźnie: Nie zabijaj! Nie
              > kradnij! Nie cudzołóż!,
              Dekalog jest wlasnie tak skonstruowany, zeby nie dopuszczac do wyrzadzania
              krzywdy - na tym polega jego donioslosc. Przykazania sa jednak niezwykle
              zwiezle, dlatego ludzie opracowali do nich "przepisy wykonawcze", ktore nie
              zawsze sa w duchu Przykazan. Np. kara smierci jest do dzis stosowana w wielu
              krajach, a sedziowie i prokuratorzy bywaja katolikami...

              > Weźmy np. lekarza, który przeprowadza eutanazję albo aborcję.

              Kryterium unikania wyrzadzania krzywdy przemawia przeciw aborcji, sprawa
              eutanazji jest bardziej skomplikowana, przyznam sie ze do konca nie
              wypracowalem jednoznacznego stanowiska. Slucham argumentow obu stron,
              zastanawiam sie...

              > Podobnie jeśli homoseksualista współżyje ze swoim partnerem, choćby całe
              > spotkanie odbywało się za przyzwoleniem dwóch stron,

              Tu jednak mam ochote zastosowac te same kryteria, co do zwiazku hetero- Zlem
              jest wykorzystywanie, wchodzenie w nietrwale zwiazki (ta druga strona moze byc
              zraniona, gdy spodziewala sie trwalego uczucia), zlem jest zdrada, zlamanie
              przyrzeczen, ktorym druga strona wierzyla. Czy w samym charakterze zwiazku
              (homo-, hetero-) moze tkwic zlo? Tego jakos nie potrafie zrozumiec.

              > Polecam Panu lekturę Katechizmu Kościoła Katolickiego cz.III: Życie w
              > Chrystusie, dz.II: Dekalog.

              Dziekuje serdecznie, mam te ksiege, dowiem sie z niej, jakie jest stanowisko
              Kosciola. Chodzi mi jednak o zrozumienie, dlaczego cos jest zle, a tam nie
              zawsze znajde argumenty. Zacytuje fragment z artykulu ks.Prusaka z ostatniego
              Tygodnika Powszechnego: "Kazdy, kto nie chce glosic kazania, tylko
              reprezentowac Kosciol w debacie spolecznej, musi pamietac, ze sila jego
              argumentow nie plynie z poboznosci (ktorej wartosci nie neguje), ale z
              konkluzji, do jakich dochodzi sie w oparciu o logiczne wnioskowanie" (sic!)
              • petrusop Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 22:45
                przemek05 napisał:
                > Ja przyjalem jednak taka definicje (zlo to swiadome wyrzadzenie krzywdy
                > ludziom) i w 99% przypadkow zgadza sie ona z nauczaniem Kosciola.

                No właśnie, może dlatego w tej dyskusji się rozmijamy, bo brakuje Panu tego 1% ?

                przemek05 napisał:
                Zacytuje fragment z artykulu ks.Prusaka z ostatniego
                > Tygodnika Powszechnego: "Kazdy, kto nie chce glosic kazania, tylko
                > reprezentowac Kosciol w debacie spolecznej, musi pamietac, ze sila jego
                > argumentow nie plynie z poboznosci (ktorej wartosci nie neguje), ale z
                > konkluzji, do jakich dochodzi sie w oparciu o logiczne wnioskowanie" (sic!)

                I ja nie neguję logicznego wnioskowania i siły argumentów. Wszak
                chrześcijaństwo jest logiczne. Logos - to jedno z imion Chrystusa.
                Nie widzę jednak powodu, aby w debacie społecznej nie przedstawiać wszystkich
                źródeł katolickiej wiary. Szkoda, że tak rzadko odwołujemy się do Pisma św. i
                Tradycji.
                Pozdrawiam.
                o.Piotr Kołacz, dominikanin
                • przemek05 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 17.06.05, 20:13
                  petrusop napisał:

                  > przemek05 napisał:
                  > > Ja przyjalem jednak taka definicje (zlo to swiadome wyrzadzenie krzywdy
                  > > ludziom) i w 99% przypadkow zgadza sie ona z nauczaniem Kosciola.
                  >
                  > No właśnie, może dlatego w tej dyskusji się rozmijamy, bo brakuje Panu tego
                  1%

                  Gdyby wszyscy zgadzali sie w 100%, to bylaby stagnacja. Tylko dzieki tym nie do
                  konca usatysfakcjonowanym mamy np. ewolucje stanowiska Kosciola w sprawie kary
                  smierci: od akceptacji do prawie calkowitego zakazu. Motorem tej ewolucji byl
                  rowniez nasz Papiez...

                  > I ja nie neguję logicznego wnioskowania i siły argumentów. Wszak
                  > chrześcijaństwo jest logiczne. Logos - to jedno z imion Chrystusa.

                  Bardzo mnie to stwierdzenie podnioslo na duchu. Zatem, im bardziej logiczne sa
                  podstawy naszej etyki, tym bardziej zblizamy sie do Boga. Logika prawa
                  naturalnego (tak jak je rozumial juz Arystoteles: czyn ludziom dobro, nie
                  krzywdz ich) i rozszerzajacego to prawo Przykazania Milosci jest niepodwazalna.
                  Problemy pojawiaja sie, gdy usilujemy "rozpisac" to prawo na bardzo szczegolowe
                  wskazowki i dyrektywy. Zycie, w swoim bogactwie, zawsze nas zaskoczy i pokaze,
                  ze w dobrej wierze sformulowany zakaz czy nakaz, w pewnych szczegolnych
                  warunkach nie kreuje zadnego dobra, a nawet moze krzywdzic ludzi. I takie
                  sytuacje stanowia wlasnie ten brakujacy 1%, ktory nas rozni.

                  Dobrym przykladem jest tu wypracowana przez Kosciol koncepcja malzenstwa. Ma
                  ona sluzyc jego trwalosci i w przewazajacej liczbie przypadkow pelni te role,
                  ale w przypadkach szczegolnych moze nawet krzywdzic niewinne osoby (np.
                  porzucona przez meza kobieta, jest pozbawiona prawa do milosci i macierzynstwa,
                  a wiec do wypelnienia swojego zyciowego powolania). Mozna znalezc i inne
                  przyklady rozejscia sie logiki prawa naturalnego z nakazem lub zakazem
                  wynikajacym z doktryny. Na szczescie sa one rzadkie, stanowia one jednak
                  niewatpliwie "sprawy do zalatwienia".
                  Pozdrawiam
                  P.
        • matka5 Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 15.06.05, 22:58
          Dziękuję za ten komentarz

          Zjeżenie moje było podwójne: po pierwsze merytoryczne, a po drugie uczuciowe,
          bo przez 10 lat mieszkałam naprzeciwko służewskiego klasztoru i bardzo czułam
          się związana z kościołem dominikanów - przewinęło się przez niego wielu
          wspaniałych ludzi, od których doznałam bardzo wiele dobrego.
          Pozdrawiam
          Z Panem Bogiem
          Martyna Kulikowska
        • kdebem Jak Panu nie wsytd ksieze Kolacz 28.06.05, 17:54
          To co napisal Pan o ks Bartosiu jest nie tylko podle (bo nie ma jak sie bronic,
          jesli to nieprawda, a jesli prawda, to jest to jego sprawa i nie powinien Pan
          tego wywlekac na forum poublicznym) ale po porstu obrzydliwe. Jak pan to godzi
          ze swoim powolanie? Zapewne "sluzy Pan prawdzie" tak?
          Jak czytam posty Pana i Pau podobnych, to rozumiem dlaczego jestem kalwinem,
          ale tez rozumiem ludzi ktorzy maja awersje do duchownych i kosciola
          Kazimierz Bem
          Redaktor EAI Ekumenizm.pl
          • petrusop No to szkoda, Panie Kazimierzu... 16.07.05, 02:21
            Co tak Pana zabolało? Prawda?
            No cóż, mogę tylko wyrazić żal i zdumienie, że nie widzi Pan nic niestosownego
            w tym, iż o.Bartoś udzielił wywiadu na temat ekumenizmu, apostacie na
            anglikanizm, o.Piotrowi Siejkowskiemu, byłemu kapłanowi i zakonnikowi
            katolickiemu.
            Nie rozmawia się o ekumeniźmie z apostatą, który udaje, że nic się nie stało.
            To kwestia nie tylko dobrego smaku...
            Szkoda, że tak jak o.Bartoś, również i Pan tego nie dostrzega.
            Pozdrawiam.
            o.Piotr Kołacz
    • edico Re: Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości 16.07.05, 02:33
      Jeden na ok 60 tys. kieckowych ma pojęcia zbliżone do normalności? Niedoszłe
      Vaticanum Silrncium chyba go oświeciło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka