Dodaj do ulubionych

KLAMSTWO I AROGANCJA NA PREZYDENTA

16.08.05, 09:38
Dowodów bezprzykładnej w polskiej polityce arogancji Włodzimierz Cimoszewicz
dostarczał już nieraz. Sprawa jego oświadczenia majątkowego za 2001 r. i
ujawniona korespondencja z przewodniczącym sejmowej Komisji Etyki Poselskiej
Franciszkiem Stefaniukiem (PSL) nie tylko świadczą o tym, że kandydat SLD na
prezydenta traktuje wszystkich z wyższością, ale dowodzą również, że
marszałek Sejmu po raz kolejny kłamie i zataja kwestie związane z akcjami PKN
Orlen. Nie wiadomo również, dlaczego rzecznik Agencji Bezpieczeństwa
Wewnętrznego usiłowała wmówić dziennikarzom, że w pismach Cimoszewicza do
Stefaniuka nie ma mowy o akcjach płockiego koncernu.
W miniony piątek na pytanie, o czym była mowa w korespondencji ówczesnego
szefa polskiej dyplomacji z szefem komisji etyki, mjr Magdalena Stańczyk z
ABW odpowiadała, że dotyczyła ona akcji Agory. Godzinę wcześniej sam
Cimoszewicz tłumaczył, że listy dotyczyły wyceny jego mieszkania. Anna
Jarucka, była asystentka marszałka, którą dzisiaj ma przesłuchać komisja
śledcza, twierdziła natomiast niezmiennie, że mowa była o akcjach PKN Orlen.
Czwartą wersję przedstawił Stefaniuk. Powiedział, że w drugiej połowie 2002
r. komisja skierowała do Cimoszewicza pismo z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego
w oświadczeniu majątkowym za 2001 rok nie wpisał posiadanych przez siebie
akcji PKN Orlen, chociaż we wcześniejszym oświadczeniu te akcje były wpisane.
I to właśnie Stefaniuk się nie pomylił. Marszałkowi nie chciało się nawet
sprawdzić swojej korespondencji, zanim zabrał się za wygłaszanie kolejnego
oświadczenia dla dziennikarzy. A w liście komisji do Cimoszewicza owszem,
jest mowa o wycenie mieszkania i akcji Agory, ale jest również ważne
zapytanie dotyczące punktu V oświadczenia: "Czy posiada Pan akcje spółek
prawa handlowego? Czy akcje PKN ORLEN zostały przez Pana sprzedane?". Było to
jedno z trzech "uchybień" stwierdzonych przez organ uprawniony do kontroli
oświadczeń.
Jakiej odpowiedzi udzielił Cimoszewicz? "Pozwolił sobie" zwrócić uwagę
przewodniczącego na "niedopuszczalność" użycia określenia "uchybienia", gdyż
sugeruje ono nieprawidłowości w oświadczeniu. Tych oczywiście, zdaniem byłego
szefa MSZ, nie było. A odpowiedź w kwestii oczywistych wątpliwości komisji
dotyczących nagłego zniknięcia ze stanu majątkowego Cimoszewicza akcji PKN
Orlen musi bulwersować.
"Pytanie Pana Przewodniczącego dotyczące pkt V jest po prostu niestosowne,
ponieważ sam fakt jego postawienia w sytuacji, gdy w odpowiedniej rubryce
formularza udzieliłem odpowiedzi, można zinterpretować jako próbę podważenia
prawdziwości tej odpowiedzi. Akcje PKN Orlen sprzedałem, jak również to
pytanie Pana Przewodniczącego traktuję jako wykraczające poza Pańskie
kompetencje" - odpowiedział wówczas Cimoszewicz.
- Mógł od razu powiedzieć, co i jak, i byłoby to normalnie przyjęte, ale on
nie przyjął do wiadomości nawet tego, że zwraca się mu uwagę - wyjaśnia
obecnie Stefaniuk.
Komisja skierowała tę sprawę do ówczesnego marszałka Sejmu Marka Borowskiego.
Stefaniuk twierdzi, że z jego strony nie było żadnych dalszych działań w celu
wyjaśnienia sytuacji.
- Jeśli przewodniczący Komisji Etyki Poselskiej pytał Cimoszewicza o akcje
PKN Orlen, a ten odpowiedział, że wszystko, co napisał w swoim oświadczeniu,
jest zgodne z prawem, to należy domniemywać, że akcje nie były w jego
posiadaniu na dzień 31 grudnia 2001 r. - tłumaczy Borowski.
Z samych zeznań Cimoszewicza wynika, że w tym dniu posiadał on jeszcze te
akcje (sprzedał je w dwóch transzach 4 i 9 stycznia 2002 r.). Nie może więc
być wątpliwości co do faktu, że skłamał w swoim oświadczeniu
Obserwuj wątek
    • ubekubek Polacy lubia jak robi sie z nich glupków 16.08.05, 10:02

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka