Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
03.09.02, 09:52
Globalizm końca XX wieku przybrał oblicze nade wszystko ekonomiczne i
medialne. Globalizm to globalny rynek, to swobodny przepływ kapitału, towarów
i ludzi sprzedających swoje umiejętności. Pole narodowych ekonomii
kontrolowanych przez rządy państw coraz bardziej się kurczy, na plan pierwszy
wysuwają się międzynarodowe korporacje. Drugim wsparciem globalizmu są mass
media, które bez problemu oplątują ziemski glob, nie zważając na granice
państw czy kontynentów (chodzi tu o prasę, radio, telewizję, a także
internet).
Globalizm ekonomiczny i medialny coraz bardziej uniezależnia się od państw, a
raczej uzależnia państwa od siebie.
Państwa narodowe, tracąc kontrolę nad ekonomią i mediami, tracą też kontrolę
nad edukacją. Jest ona poddawana albo lokalnej i mało znaczącej inicjatywie,
albo ulega wielorakiemu podporządkowaniu na wielką skalę organizacjom
międzynarodowym, które za pośrednictwem finansów forsują takie a nie inne
programy. Szczupłość rodzimych środków sprawia, że co aktywniejsi i
zdolniejsi uczniowie oraz naukowcy włączają się w nurt programów
międzynarodowych. W ten sposób społeczeństwa pozbawiane są najbardziej
narodowotwórczej warstwy. Na dalszą metę doprowadzi to do wynarodowienia
całych społeczeństw. Wynarodowienie edukacji narodowych jest więc istotnym
elementem działań zmierzających do globalizmu lub jego form przejściowych.
W jaki sposób te tendencje można zaobserwować w reformie edukacji
przeprowadzanej w Polsce? Warto przypomnieć, że po tzw. upadku komunizmu
polska szkoła czekała przede wszystkim na odkłamanie treści nauczania,
zwłaszcza w naukach humanistycznych. Nic takiego nie następowało, zaczęto
natomiast mówić o zmianie metod i o wprowadzeniu minimum programowego. W
efekcie wyborów parlamentarnych z 1993 roku prace nad reformą zostały
spowolnione, przyspieszono je po kolejnych wyborach z roku 1997, by w 1998 r.
zatwierdzić reformę edukacji. Trudno powiedzieć, aby odpowiadała ona
aspiracjom Polaków utrzymywanych przez pokolenia w stanie zakłamania. Reforma
poszła w kierunku globalistycznym, do którego fazą wstępną jest integracja
europejska. A oto w jaki sposób można wyłapać wpływ globalistycznych trendów
w obecnym programie edukacji.
Przedmiotami budującymi świadomość narodową są język polski i historia.
Słów "narodowy" albo "patriotyczny" nie da się jeszcze w całości
wyeliminować. One muszą się jeszcze pojawiać, aby nie budzić protestu, ale
odpowiednio rozcieńczone. W "Celach kształcenia języka polskiego"
czytamy: "rozbudzanie motywacji czytania i rozwijanie umiejętności odbioru
dzieł literackich i innych tekstów kultury - także audiowizualnych, a poprzez
nie przybliżanie rozumienia człowieka i świata; wprowadzanie w tradycję
kultury europejskiej i narodowej" ("Podstawa programowa kształcenia ogólnego
dla szkół podstawowych", Cele edukacyjne). Kultura narodowa pojawia się na
końcu, bez specjalnego wyróżnienia, po wielu innych słowach.
W dziale "Historia i społeczeństwo" zwrócić należy uwagę najpierw na samo
powiązanie historii ze społeczeństwem, w czym widać naleciałości
marksistowskie. W "Celach edukacyjnych" możemy przeczytać: "Rozwijanie
poczucia przynależności do grupy rodzinnej, społeczności lokalnej, grupy
etnicznej, narodu, państwa, społeczności europejskiej i światowej". A więc
przynależność narodowa jest jedną z siedmiu równorzędnych typów
przynależności, jest wtopiona w te przynależności jak gdyby nigdy
nic. "Świadoma postawa patriotyczna i obywatelska motywująca do
odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu społecznym i publicznym. Odrodzenie
szacunku do własnego państwa". Słowo "patriotyczna" jest utożsamione ze
słowem "obywatelska", ponieważ dalsze specyfikacje dotyczą życia społecznego
i państwowego, a korelatem patriotyzmu jest nade wszystko "ojczyzna".
Literatura ojczysta, dzieje ojczyste, sztuka ojczysta wyrastały z polskiej
gleby, żeby karmić Polaków, rozwijając i uszlachetniając w nich uczucia,
wyobraźnię, pragnienia, wolę i myśl. Z tej kultury w programie zostaje tyle,
aby nie doprowadzić do wychowania Polaków na Polaków. W przyszłości pociągnie
to za sobą szereg konsekwencji, które rzutować będą zarówno na życie
społeczne, jak i na rozwój osobowy człowieka. Do najważniejszych należeć
będzie poczucie alienacji (brak identyfikacji z określoną i odpowiednio
bogatą wspólnotą - ponieważ ludzkość nie jest wspólnotą, a regiony są za
ubogie) oraz podatność na manipulację (inżynieria społeczna w mediach i
polityce). Edukacja bazująca na globalizmie doprowadzi do poszerzenia płytko
wykształconych mas i do zawężenia grup specjalistów pozbawionych jednak
kultury ogólnej. Specjaliści nie będą prawdziwą elitą oddaną społeczeństwu,
raczej pełnić będą funkcje usługowe dla władz i międzynarodowych korporacji.
Natomiast społeczeństwo pozbawione elit, zamiast stawać się narodem, a więc
świadomą siebie i bliską sobie wielopokoleniową społecznością, coraz bardziej
stawać się będzie bezkształtną masą.
Przeciwstawienie się globalizmowi w edukacji jest dziś wyzwaniem dla
wszystkich, którym leży na sercu troska o personalistyczny wymiar rozwoju
człowieka i prawdziwie ludzkie relacje w społeczeństwie. Globalizm
instrumentalizuje człowieka, a społeczność przemienia w tzw. zasoby ludzkie
(human resources). Warto widzieć te zagrożenia już dziś, trzeba się im
roztropnie i odważnie przeciwstawiać. Antidotum dla globalizmu stanowi
wykształcenie oparte na uniwersalnej kulturze klasycznej i miłość do kultury
ojczystej. Sapere auso! Nie bójmy się być mądrymi!
prof. dr hab. Piotr Jaroszyński