Dodaj do ulubionych

Prostowanie kłamstw o RM

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.09.02, 10:59
związku z artykułem Jarosława Makowskiego pt. "Głową w mur" opublikowanym
w "Rzeczpospolitej" 5 września 2002 r.

Znowu rozpoczął się kolejny etap propagandowej napaści na Radio Maryja.
Nakładanie kolejnych krzyży na tę katolicką rozgłośnię trwa od początku
podjęcia przez nią działalności ewangelizacyjnej i edukacyjnej. Występują
jednak pewne, łatwe do ukazania, okresy nasilania się owych napaści
medialnych. Wzmożony atak liberalnych mediów następuje najczęściej w okresie
wyborów. Ostatnio zauważalny jest również wpływ zbliżającego się terminu
referendum w sprawie Unii Europejskiej.

Fakty prasowe
Głównym celem owych napaści jest utrudnianie działalności Radia Maryja,
zarówno tej ewangelizacyjnej, jak i edukacyjnej. Najbardziej jednak
oczekiwanym efektem takich działań liberalnych mediów byłoby doprowadzenie do
zamknięcia tej rozgłośni.
Charakterystyczną cechą propagandowych napaści na Radio Maryja i Ojca
Dyrektora jest tworzenie tzw. faktów prasowych, które chociaż nie odpowiadają
rzeczywistości, to powtarzane przez wielu tworzą podstawę do późniejszych
kłamliwych uogólnień. Oto jeden, jakże charakterystyczny przykład takiego
właśnie działania propagandystów kłamstwa.
Po audycji w Radiu Maryja na temat niemieckich obozów koncentracyjnych
podczas okupacji hitlerowskiej rozpętana została oszczercza kampania
przeciwko Radiu i osobom występującym w audycji. Pisano o kłamstwie
oświęcimskim, jakiego miał się dopuścić profesor uczestniczący w audycji. Pod
wpływem owych faktów prasowych nawet gremium naukowe szacownej uczelni
potępiło w swej uchwale zachowanie profesora biorącego w niej udział.
Słyszałem ową audycję i wiedziałem, na czym polegała manipulacja mediów.
Kiedy jeden ze znanych naukowców i prawników, goszczący często na pierwszych
stronach gazet włączył się swoim artykułem w chór kłamców i opublikował go w
pewnym katolickim tygodniku, już dłużej nie mogłem milczeć. Napisałem do
niego i do redakcji. Jako świadek. Długo czekałem na odpowiedź. Wreszcie
nadszedł list tylko od autora, który wyjaśniał, iż redakcja zdecydowała już
do tematu nie wracać i nie będzie publikować mojej polemiki oraz jego
odpowiedzi. Pozostawiono zafałszowany obraz rzeczywistości. W tym czasie do
grona wspierających fakty medialne dołączyła KRRiT, pisząc w swoim rocznym
sprawozdaniu, w miejscu, gdzie oceniała Radio, iż wspomniana
audycja "wzbudziła powszechny sprzeciw mediów". Tenże organ konstytucyjny nie
zdecydował się na sprawdzenie prawdziwości, czy fakt opisywany w mediach
odpowiadał rzeczywistości, a jedynie przywołał reakcję mediów. Wreszcie
prokuratura, po zgłoszeniu podejrzenia o przestępstwo przez młodzieżówkę
pewnej partii, musiała sięgnąć po zapis audycji. I po sprawdzeniu okazało
się, iż nie ma podstaw do postawienia zarzutów tak Radiu, jak i owemu
profesorowi. Decyzję prokuratury opublikowano małym drukiem, na dalekich
stronach i nie we wszystkich gazetach napadających wcześniej na Radio.
Po co było to wszystko? Po pewnym czasie owe pół roku napaści na Radio Maryja
owocowało w następnych publikacjach stwierdzeniami o "antysemityzmie,
ksenofobii, szerzeniu nienawiści" itp. przez Radio Maryja.

Medialny nacisk na ludzi Kościoła
Mógłbym tu przywołać wiele dalszych przykładów ukazujących, jak kształtuje
się kłamliwy obraz Radia Maryja przez tworzenie faktów prasowych. Mógłbym
pełniej ukazać działania tych, którzy sami nic nie robiąc w celu edukowania
ogółu społeczeństwa o wyborach i udziale w nich obywateli, będą mieli za złe
Radiu Maryja, że uczy innych w tym zakresie, że prowadzi "Poradnik
samorządowy" (to przed wyborami w 1998 r.) i że organizuje obecnie - już od 9
miesięcy - cotygodniowy "Radiowy kurs samorządowy". To dzięki tej roli
edukacyjnej Radia Maryja wzrasta ogólna wiedza społeczeństwa o samorządach i
coraz bardziej odczuwana jest potrzeba samoorganizacji społeczeństwa. Nie ma
w Polsce drugiego środka przekazu, który tak powszechnie i tak skutecznie
uczy ogół społeczeństwa o roli samorządów lokalnych. A cóż dopiero powiedzieć
o sprawach związanych z relacją Polska - Unia Europejska. Tylko w Radiu
Maryja można normalnie rozmawiać na ten temat, bez wciskania słuchaczom
propagandy szerzonej przez "armię wiatropodobnych".
Dlaczego fakty prasowe o Radiu Maryja znajdują odbiorców? Przecież każdy może
je zweryfikować, włączając swój radioodbiornik na częstotliwość stacji
nadawczej toruńskiej rozgłośni. Adresatami propagandy nie są wcale ludzie
dociekliwi. Ta propaganda ma być po prostu środkiem medialnego nacisku na
ludzi Kościoła, na kierujących diecezjami, parafiami, zgromadzeniami
zakonnymi.
Propagujący kłamstwa o Radiu chcą swymi atakami stworzyć obraz Radia Maryja
jako środka przekazu działającego wbrew nauczaniu Kościoła, Ojca Świętego,
biskupów. A przecież wystarczyłoby, aby kryteria zapisane w dokumentach
Kościoła (chociażby w "Aetatis novae") przyłożyli do posługi realizowanej
przez Radio, a na pewno, chcąc być w zgodzie z prawdą - nie mogliby napisać
tych kłamstw, które piszą o Radiu. Ale oni wybierają drogę kłamstwa i chcą po
prostu dzielić. Chcą dzielić nas w Kościele. Przeciwstawiają więc
Episkopatowi Radio Maryja, dzielą księży biskupów i kapłanów. A przecież
słuchacze Radia Maryja, uczestniczący w formacji prowadzonej przez tę
rozgłośnię, wiedzą, jak odległe od prawdy są owe podziały i owe oceny
propagandzistów, iż Radio Maryja to inny "kościół" od kierowanego przez
Episkopat Polski. W sobotę każdego tygodnia mogą usłyszeć katechezy
prowadzone przez kolejnych księży biskupów z cyklu "Z Kościołem w Trzecie
Tysiąclecie". Ileż to razy podczas poniedziałkowych pielgrzymek Radia Maryja
do parafii mogliśmy uczestniczyć we Mszach św. i wysłuchać homilii księży
biskupów i przełożonych prowincjalnych różnych zgromadzeń zakonnych. A cóż
dopiero powiedzieć o orędziach przekazywanych przez księży biskupów z okazji
Bożego Narodzenia za pośrednictwem Radia Maryja. Ostatnio usłyszeliśmy ich aż
87.

Kto dzieli Kościół
Wszystko to jednak owym publicystom wprawionym w manipulacji nie wystarcza.
Oni już wiedzą i wiedzą lepiej, że współpraca czterech księży biskupów z
Radiem Maryja, w ramach powołanego przed Wielkanocą 2002 r. Zespołu, już się
skończyła fiaskiem. Oni też najlepiej potrafią zinterpretować sens niedawnego
listu Księdza Prymasa do wiernych archidiecezji warszawskiej i twierdzą, iż
celem tego listu jest doprowadzenie do zamknięcia biur i kół przyjaciół Radia
Maryja. Słuchałem tego listu, rozmawiałem też z kilkoma księżmi proboszczami
z tej archidiecezji. W liście nie znalazłem słowa o Radiu Maryja. Wiem
również, że wszędzie tam, gdzie Radio Maryja jest w Polsce słuchane,
wcześniej podpisane zostały z ks. biskupami porozumienia o współdziałaniu w
ewangelizacji. Powstanie zaś żadnego z biur i kół Radia Maryja nie było
możliwe bez zgody ks. proboszcza miejsca. A i teraz, występując w
archidiecezji warszawskiej o akceptowanie działalności koła przyjaciół Radia
Maryja, każdy ks. proboszcz będzie mógł przywołać wiele argumentów
ukazujących owe środowiska jako inspiratorów i realizatorów pięknych
inicjatyw duszpasterskich.
Tylko ktoś, kto nie zna Kościoła katolickiego, mógłby przypuszczać, iż dekret
i list Księdza Prymasa mają na celu zamykanie dobrych inicjatyw
duszpasterskich. Tylko ktoś, kto nie zna Kościoła katolickiego, może uważać
za konieczny taki wybór: albo Radio Józef, albo Radio Maryja. Każde z tych
narzędzi ewangelizacji wspierające działalność duszpasterską jest w Kościele
potrzebne. Tak jak istnienie różnych zakonów o różnej duchowości wspomaga
rozwój Kościoła i formację jego członków, świadczy o pięknie realizującym się
w różnorodności, tak również Radio Józef i Radio Maryja mogą razem, każde
według swojej formuły, wspomagać działalność duszpasterską w archidiecezji
warszawskiej. Tam przecież jest też miejsce dla Radia Plus. To wsz
Obserwuj wątek
    • Gość: Oszołom z RM prostowanie kłamstw o RM c.d IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.09.02, 11:01
      To wszystko świadczy tylko o wspaniałości naszego Kościoła. Ale publicyści
      dążący do podziałów nie mogą tego znieść. I w tych staraniach o doprowadzenie
      do podziałów są aż absurdalni. Jarosław Makowski w swoim artykule zamieszczonym
      ostatnio w "Rzeczpospolitej" już nie tylko określił dodatkowe (poza dekretem
      Księdza Prymasa) warunki działania biur Radia Maryja w archidiecezji
      warszawskiej, ale również oczyma wyobraźni ukazał wizję ich zamknięcia. A
      ponadto działaniom Księdza Prymasa wynikającym przecież z prawa kanonicznego
      przypisał pokrętnie próbę "upieczenia dwóch pieczeni na jednym rożnie". Jedną
      miałoby być "ujarzmienie biur Radia Maryja i zmuszanie do współpracy o.
      Rydzyka"; drugą zaś "zapewnienie finansowego zabezpieczenia dla własnego Radia
      Józef".
      Jakżeż trzeba być daleko od Kościoła, aby takie właśnie cele widzieć w
      niedawnych decyzjach Księdza Prymasa! Cóż powiedzieć o formacji publicysty,
      który w tych decyzjach widzi walkę o władzę i pieniądze? On po prostu nie
      rozumie, na czym wspiera się ofiarność wiernych, dzięki której nie tylko mamy w
      Polsce kapłanów oddanych Kościołowi, potrafimy utrzymać wiele różnych zakonów i
      współuczestniczyć w wielu kościelnych dziełach pomocy bliźniemu, ale również
      wspomagamy potrzebujących poza granicami Polski. Muszę więc jako członek
      Kościoła katolickiego ostro zaprotestować. Proszę nie przenosić kryteriów walki
      klasowej o wpływy i o pieniądze do oceny postępowania naszych kapłanów: Księdza
      Prymasa i Ojca Dyrektora Radia Maryja. Tego już za wiele.
      • Gość: Gogo O, Jezu ile jeszcze stron i kto tak madrze pisze IP: *.ipt.aol.com 07.09.02, 12:36
    • szadrach RM głosi prawdy,ale nieewangeliczne! 07.09.02, 11:34

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka