freemason
27.09.05, 00:40
Tak myślę nad przyczyną porażki Platformy (bo też to porażka to chyba nikt
nie ma wątpliwości) i zastanawiam się, jakie czynniki odegrały tutaj rolę
kluczową.
Czy było to odejście z partii wyrazistych liderów (Olechowski, Płażyński,
Piskorski i chyba najboleśniejsza strata - Zyta Gilowska, przez to PO
straciła na pewno sporo głosów w Lublinie), niemożność szerszego
przyciągnięcia nieskompromitowanych działaczy AWS i UW z regionów (Kamela-
Sowińska, Lassota, Borusewicz, Wierchowicz) czy też chodziło li tylko o
kwestie programowe (łapa wykradająca dzieciom zabawki, pusta lodówka itp.),
które bezlitośnie wykorzystał PiS, licząc na małe zorientowanie społeczeństwa
w sprawach ekonomii (świetnie pod tym kątem kampanię PiS zrecenzowała
Staniszkis), coś na zasadzie "łapaj liberała!".
Być może doszła tutaj kwestia "zmęczenia materiału". Społeczeństwu juz od
ponad dwu lat tłumaczono, że premierem zostanie Rokita - więc część wyborców
przekonana na 100%, że tak się stanie została w domach (z lenistwa), a część
na złość poszła zagłosowac na PiS, znudzona ciągłym lansowaniem "człowieka z
Krakowa".
No i oczywiście czynnik radiomaryjny - nie do pominięcia. Trudno jest
powiedzieć, jakim RZECZYWISTYM poparciem cieszyła się LPR przed rokiem
(eurowybory nie są tu żadnym miernikiem), ale jest pewne, że było to znacznie
więcej niż 7-8%. Jest jasne, że głosy LPR przeszły na partię Kaczyńskich i
umożliwiły prześcignięcie Plarformy. Czyżby więc o. Rydzyk okazał się
ponownie (jak w 1997) polskim königsmacherem? Mam nadzieję, ze nie wyciągnie
on z tego zbyt daleko idących konswekwencji (kierowanie rządem i posłami z
tylnego siedzenia etc.)