Gość: Budda
IP: *.unl.edu
04.04.01, 18:32
Oto temat do przemyslenia. A moze jedyna droga wyjscia z tego "homo" impasu
byloby zaakceptowanie tezy, ze idealnym seksualnym modelem jest biseksualizm.
Tu nie chodzi o to, zeby z samym soba miec seks, ale przyjecie do wiadomosci
ze jestesmy zlepkiem dwoch tendencji, heteroseksualnych i homoseksualnych.
Odchylenia od tego zbalansowanego, idealnego stanu dotycza nas wszystkich.
Jedni wybieraja droge ku przeciwnie naladowanej plci, a inni do tej samej.
Innymi slowy, i hetero i homo sa odchyleniami !?!?! Ciekawe no nie ?
Z drugiej strony pomyslcie o sytuacji, gdzie wszelkie tzw moralne, religijne,
socjalne, historyczne bariery nagle przestaja dzialac. Takie mam przeczucie,
ze wlasnie osiagniety bylby idealny stan rownowagi naszych tendencji, innymi
slowy mielibysmy rowna ochote uprawiac seks z ta sama i z przeciwna plcia.
To o czym mowie to Jing-Jang kompromis, droga srodka Buddy i przekonanie
ze tam gdzies, gleboko w nas samych jest wszystko poprawnie zbilansowane.
Po co maja wygrac ten spor hetero-, po co maja wygrac ten spor homo-,
skoro te dwa bieguny mozemy przyjac za "wykolejone" i przyjac droge srodka.
To tak do przemyslenia. Moze to madrzejsze niz sie nam wydaje ?
Budda.