Gość: RaV
IP: *.dukla.sdi.tpnet.pl
06.11.02, 21:08
Mieszkając w Dukli wystarczająco wiele nasłuchałem się opinii o
panu M. i jego poczynaniach. Oczywiście do momentu udowodnienia
winy podejrzany jest niewinny, także odpuszczę sobie
jakiekolwiek oskarżenia i tym podobne niesnaski, skupię się
jedynie na dość ciekawym zagadnieniu, jakim jest reakcja
ludności na "sensacje", jakich mamy okazję doświadczać. jak
można było przypuszczać, wśród ludzi interesujących się sprawą
nastąpił rozłam. Jak zazwyczaj, mamy do czynienia z typowym
podziałem na ludzi oskarżających i głęboko przekonanych o winie
pana M i ludzi gorliwie broniących go. Co ciekawe, po bliższym
zastanowieniu się nad tymi opiniami, można zauważyć ciekawą - a
jakże typową - prawidłowość. Otóż ludzie, patrzący przez
pryzmat ogólnonarodowego stosunku do tego typu sytuacji wiedzą,
iż sprawa jest zbyt głośna, by nie było w niej choć krzty
prawdy. Szczerze powiedziawszy kanonem jest, że są to ludzie
przed 40, z wykształceniem średnim lub wyższym, mający pojęcie
o świecie i tzw "kryzysie w kościele". Jednak prawdziwi
fanatycy, oskarżający podejrzanego, mówię tu o tych nie
związanych ze sprawą a jedynie wypowiadających swoje opinie,
pochodzą ze środowisk wiejskich, podobnych do tego w jakim
powstał motyw przewodni tych artykułów. Jednak nie są to ludzie
na stałe z nimi związani, wręcz przeciwnie. To z reguły młodzi
studenci czy absolwenci, którym udało się wyjżeć z tego okienka
jakim są piękne podkarpackie - bez urazy - grajdołki i otworzyć
szerzej oczy na otaczająca sytuację. A obóz obrony? Skłąd jest
równie typowy. Panie po 60, przygotowane na smierć, wychowane w
duchu gorliwego przekonania iż "ksiądz ma zawsze rację". Obóz
ten powiększony jest o kilka pociech, będących jeszcze pod
przemożnym wpływem matek i kilku pantoflarzy, którym nie wypada
powiedzieć inaczej. Typowy podział, typowe obozy, typowe
oskarżenia. Tylko czy rozwiązanie tej sytuacji też będzie
typowe? MOże ktoś w końcu zrobi coś, co uczyni dziurę w tym
grubym murze nietykalności prawej księży? Może ktoś w końcu
zauważy że nie chodzi tu tylko o ten konkretny przypadek, tylko
o całą masę zakamuflowanych i niewykrytych jeszcze a na pewno -
podkreślam - na pewno mających miejsce w innych parafiach
naszego kraju. Co najciekawsze - zastanawiam się, ile jeszcze
czasu minie, nim ludzie zapomną o dzieciach, o krzywdzie im
wyrządzonej (miało byc bez oskarżeń :)) i skupią się na
kolejnej "nagonce mającej na celu podważenie autorytetu
kościoła katolickiego"