echo_o
12.02.06, 16:34
...pyta (chyba już retorycznie) Prof. Legutko w weekendowej Rzepie:
'Porażka, gdy jest niespodziewana i dotkliwa, zakłóca ostrość widzenia i
blokuje energię polityczną.
Działania Platformy Obywatelskiej ostatnich kilku miesięcy stanowią
ewenement, o ile nie precedens w praktyce europejskiego parlamentaryzmu.'
(dalej m.in.)
'Ta ilość nierozumu, jaką przywódcy Platformy oraz ich kibice wpompowali w
sferę publiczną, nie tylko sprymitywizowała język, ale nadto wydaje się
zmieniać stan świadomości. Do tej pory przeciwnikiem był komunizm i
postkomunizm. Teraz przeciwnikiem głównym jest przyszły lub niedoszły Führer
Kaczyński oraz jego partia niebezpiecznie upodabniająca się do NSDAP.
Dziennikarze, w większości ludzie młodzi i bez wyraźnych poglądów
politycznych, zaczynają ten obraz powielać, uznając najpewniej, że
odzwierciedla on jakąś głębszą prawdę, skoro propagowany jest
przez "wszystkich". Z wyważoną analizą trudno się przebić. Stworzona
atmosfera histerii obniża poziom myślenia w sferze publicznej.'
(no i ad intencji):
'Chcę być dobrze zrozumiany. Nie jestem wrogiem Platformy i nigdy nie byłem.
Należę do tych, którzy zaangażowali się niedawno w politykę z nadzieją
powstania koalicji, jaka miała odmienić Polskę. Wszystko wskazywało, że tak
się stanie. Kryzys polityczny i osobowy Platformy podważa taką perspektywę, a
w każdym razie ją odsuwa.'
Całość za forum w Onecie, bo się do Rzepy dobrać nie mogę:
wiadomosci.onet.pl/1,15,11,17665927,49628159,2030761,0,forum.html
Ten tytuł felietonu Legutki...
Ja od kilku ładnych tygodni podśpiewuję sobie niemal identyczny refren
songu Leszka Długosza ('Nie ma nas'): 'to wszystko mogło, mogło być
inaczej'...