Gość: babariba
IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl
28.11.02, 09:07
WC Przekręt
Inicjatywa śmierdziała od początku. No, bo jak miało pachnieć przedsięwzięcie
polegające na przymusowej zrzutce publicznych pieniędzy na całkiem prywatną
telewizję. Ale zapach tuszowała świątobliwa otoczka, wręcz misja, o jakiej
wówczas bez przerwy mówiono.
Bo przypomnijmy, że miała to być zupełnie inna, szczególna telewizja. Miała
promować naszczytniejszcze wartości "tradycyjne", czyli prawicowe. Nadawać
programy propagujące wartości rodzinne. Programy bez przemocy, a zwłaszcza
bez tak potępionego przez tradycjonalistów "seksu i wyuzdania". Miała
udowodnić, że w polskim społeczeństwie jest zapotrzebowanie na przepojoną
Wartościami Chrześcijańskimi telewizję.
Jej sukces gwarantować miał nie tylko skład akcjonariuszy, dających pieniądze
na szczytny i zbożny cel: czyli czterech wielkich spółek z udziałem skarbu
państwa i jednej prywatnej, ale ściśle związanej swymi interesami z sektorem
publicznym. Sukces gwarantować miała ekipa robiąca nową, prawdziwie polską
telewizję. Grupa "pampersów" związana z panem posłem Walendziakiem i Opus
Dei. No i ojcowie franciszkanie, którzy koncesję na taką telewizję bez
większych trudności dostali, a rychło także prawo do nadawania reklam jak
konkurencyjne stacje komercyjne. Czegóż wtedy można było do medialnego
szczęścia oczekiwać? Spółki dały 208 mln zł i to bez prawa mieszania się do
programu i personaliów, ojcowie franciszkanie koncesję plus Autorytet
Kościoła katolickiego. I tak grupa polityków, publicystów i realizatorów
telewizyjnych otrzymała piękną zabawkę, możliwość spełnienia marzenia.
Tworzenia wspaniałej, przepełnionej Wartościami Chrześcijańskimi telewizji.
Dzisiaj nawet prawicowa, propampersowa "Rzeczpospolita" przyznaje, że te
miliony zostały "stracone". Bo tak wspaniała inicjatywa właśnie upadła. I
rozpoczynają się delikatne poszukiwania winnych. Bo stracono wydatkowane
miliony podatników i narobiono jeszcze długów.
Głównym winnym, wedle mediów, jest były prezes pierwszej polskiej
katolickiej, pan Waldemar Gasper. Bo zarabiał 70 tys. miesięcznie i rozbijał
się luksusowymi samochodami otulony w luksusowe płaszcze. Wybudował sobie
willę przecudnej urody, gdzie teraz mieszka niczym w pustelni i pisze epokową
książkę o systemie mediów. Żyjąc z tego, co się nachapał w przepojonej
Wartościami Chrześcijańskimi telewizji. Waldemar Gasper, człowiek Opus Dei,
tworząc dzieło boże już stworzył sobie kawałek raju. Ale co z resztą?
Przecież sam prezes Gasper wszystkich pieniędzy dla siebie nie wypompował.
TV Puls płaciła znakomicie, bez zmrużenia oka. Jak podaje "Rzeczpospolita",
każdy jeden odcinek programu duetu Mann i Materna wyceniano na 60 tys. zł.
Kawalerom Maltańskim zafundowano suknie na bal. Posłom Prawa i
Sprawiedliwości telefony komórkowe, chociaż na to mają fundusze z biur
poselskich. Na szkolenie u Piotra Tymochowicza katolicy wydali pół miliona.
Znacznie więcej pieniędzy przepuszczano przez Grupę Medialną. Zależną spółkę,
która kupowała tytuły prasowe. Wyjątkowo drogo. Nawet dziecko zorientuje się,
że taki sposób gospodarowania pieniędzmi to sposób na ich wypompowanie. To
już nie radosna niegospodarność, lecz rozdrapywanie przekazanego publicznego
majątku.
I teraz warto zadać pytanie: gdzie przez ten cały czas byli właściciele
koncesji, czyli ojcowie franciszkanie? Dlaczego właściciele koncesji godzili
się na doprowadzanie ich firmy do upadku? Czy całe to szumnie zapowiadane
przedsięwzięcie, ta przepojoną Wartościami Chrześcijańskimi telewizja od
początku miała być tylko maszynką do przekręcania pieniędzy? Do wypompowania
iluś tam milionów na działalność polityczną, medialną zorganizowanej grupy
towarzysko-politycznej? Czy tak mają wyglądać Wartości Rodzinne?
Piotr Gadzinowski, Przegląd