Dodaj do ulubionych

Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem Stanu

11.03.06, 16:39
Dlaczego w Polsce zwyciężył neoliberalny model trasformacji.
W roku 1989 dokonały się w Polsce ogromne zmiany, postępowały one lawinowo.
Jeszcze w grudniu 1988r. premier Rakowski zainicjował reformy gospodarcze,
które pozwalały na tworzenie prywatnych przedsiębiorstw i spółek z kapitałem
zagranicznym. 6-ego lutego 1989r. rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu.
Zgodnie z jego porozumieniami przewidziano zorganizowanie częściowo wolnych
wyborów do sejmu, wolne wybory do senatu i legalizację "Solidarności". 4
czerwca odbyły się wybory, w których zdecydowane zwycięstwo
odniosła "Solidarność". Zaskoczenie tym faktem było ogromne. 3 lipca Adam
Michnik opublikował w "Gazecie Wyborczej" artykuł "Wasz prezydent, nasz
premier", którego przesłanie wkrótce się sprawdziło. 19 lipca prezydentem
został Wojciech Jaruzelski a 22 sierpnia premierem Tadeusz Mazowiecki. Rząd
Mazowieckiego zaaprobował politykę gospodarczą Leszka Balcerowicza, który
wprowadził w życie swój plan. Od tego momentu Polska wkracza na neoliberalną
drogę transformacji.

W Polsce mówiło się wtedy o prostym przejściu od autorytaryzmu do demokracji,
od socjalizmu (gospodarki centralnie planowanej) do kapitalizmu (gospodarki
wolnorynkowej). Prawie nikt nie zauważył jednak, że słowo kapitalizm jest
bardzo nieostre. Nie ma jednego kapitalizmu, kapitalizm jest różnorodny.
Zależy od miejsca i historii, od tradycji ludzi żyjących na tym terenie.
Kapitalizm wcale nie musi oznaczać koncepcji anglosaskiej, którą tak
skutecznie u nas wypromowano a może być również odpowiednikiem koncepcji
niemiecko- japońskiej. Być może było już zbyt późno, wraz z postępującą
globalizacją gospodarki światowej, na budowanie w Polsce państwa
opiekuńczego, ale dlaczego nikt nie pomyślał o społecznej gospodarce
rynkowej? Wbrew temu, co ówcześnie utrzymywał Leszek Balcerowicz alternatywa
była, bo alternatywy są zawsze, ktoś musi je tylko chcieć podjąć.

Wystarczy przyjrzeć się Japonii, która mogła być dla Polski wzorem. Świadczyć
o tym może wystąpienie Tetsumy Fujikawy, dyrektora japońskiego Ministerstwa
Finansów i byłego dyrektora Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, na polsko-
japońskim seminarium w Warszawie w 1994 r. Wypowiedział się on wtedy
krytycznie o anglosaskiej koncepcji ekonomicznej, którą promuje Bank Światowy
i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zgodnie z zaleceniami tych instytucji
powinno ograniczać się i prywatyzować sektor państwowy, obcinać wydatki
budżetowe, liberalizować ceny i deregulować sektor państwowy. Stwierdził, że
lepsza dla Polski byłaby koncepcja japońska niż tzw. kuracja szokowa.
Polityka gospodarcza opiera się w Japonii na połączeniu racjonalizmu sektora
prywatnego z polityką rządową bazującą na perspektywie długoterminowej.
Buduje się tam narodowy konsensus, polityka gospodarcza kształtowana jest
przez rząd w porozumieniu z przedstawicielami sektora prywatnego, przemysłu,
banków, związków zawodowych, naukowców.

Nietrudno jest zresztą zarysować taki alternatywny wobec planu Balcerowicza
program dla Polski na ówczesny czas. Wystarczyłoby oprzeć się na
uzgodnieniach Okrągłego Stołu. Wspierać samorządność pracowniczą i społeczne
formy własności. Dążyć do pluralizacji form własności zamiast preferować
prywatyzację. Skromniej i wolniej liberalizować gospodarkę.

Polska poszła neoliberalną drogą transformacji, gdyż o jej przebiegu
zadecydowały elity. ....
Obserwuj wątek
    • homosovieticus Re: Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem St 11.03.06, 16:41
      Podobnie jak w innych krajach Europy Środkowo- Wschodniej mieliśmy do czynienia
      z projektem politycznym elit a nie kapitalistów. O ile społeczeństwa zachodnie
      stopniowo dochodziły do założenia o naturalności prawa właścicieli do ich
      własności, u nas takie założenie wprowadzono odgórnie. Elity poprowadziły nas w
      tą stronę, gdyż kierowały się własnym interesem i poczuciem misji modernizacji
      gospodarki, niesienia dobrobytu. Nie była to transformacja, którą poparłoby
      społeczeństwo, zmiany dokonały się bez akceptacji społecznej.

      Decyzję o neoliberalnej drodze transformacji podjęło nieliczne grono
      wybrańców "Solidarności". Karol Modzeleweski stwierdził, że mieliśmy wtedy do
      czynienia z programowym zamachem stanu. Zamiast realizować program wyborczy
      Komitetu Obywatelskiego wąskie grono działaczy zdecydowało o realizacji
      programu Balcerowicza. W lipcu 1989r., po wyborach, ale przed powołaniem rządu
      Mazowieckiego odbyło się spotkanie wyborowych działaczy "Solidarności". Na tym
      spotkaniu w brukselskim biurze "Solidarności" uczestniczyli mi.in Jerzy
      Milewski jako gospodarz, prof. Witold Trzciakowski, Jacek Merkel, Jan Krzysztof
      Bielecki, Andrzej Milczanowski, Zdzisław Najder, Jerzy Thieme, Jeffrey Sachs i
      prof. Jacek Rostowski. W tym gronie zapadły najważniejsze decyzje strategiczne
      dotyczące polskiej polityki gospodarczej na najbliższe lata.

      Niemałe znaczenie w podjęciu takiej drogi przez nasze elity miało wsparcie z
      Zachodu. Program Balcerowicza był przedmiotem konsultacji i uzgodnień z
      Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym. Z obu tych instytucji
      pozyskaliśmy też fundusze na jego realizację. Dzięki podpisaniu 19 grudnia
      1989r. tzw."listu intencyjnego" między Polską a MFW uruchomiony został 1
      stycznia 1990r. Fundusz Stabilizacyjny. Wyniósł on miliard dolarów, jedna część
      tych pieniędzy pochodziła z darowizn (300 milionów dolarów) a druga z pożyczek
      czołowych państw zachodnich (700 milionów dolarów). Ostateczne porozumienie z
      lutego 1990r. pozwoliło Polsce uzyskać od MFW kredyt typu stand-by w wysokości
      743 milionów dolarów i 360 milionów dolarów od BŚ na wcześniej uzgodnione
      inwestycje. BŚ przyznało nam też kredyt typu SAL na realizację przebudowy
      struktury gospodarczej. Umowy podpisane z MFW i BŚ umożliwiły też osiągnięcie
      porozumienia w sprawie refinansowania naszych zobowiązań względem Klubu
      Paryskiego i podjęcie kwestii naszego zadłużenia.

      Droga transformacji, nadchodzące zmiany zupełnie nie przystawały do wartości
      wyznawanych przez polskie społeczeństwo. Badania socjologiczne z lat 70-tych i
      80-tych pokazują, że nasze społeczeństwo charakteryzowały postawy egalitarne.
      Według jednych analityków było to związane z adaptacją do systemu społeczno-
      ekonomicznego, według innych z samą formą dystrybucji bogactwa. Egalitaryzm był
      wyraźnie widoczną cechą pierwszej "Solidarności". W dokumencie NSZZ ?
      Solidarność? z kwietnia 1981r. czytamy "Z zasady sprawiedliwości społecznej, z
      godności ludzkiej wynika, że w swej najgłębszej istocie ludzie są równi. Dążyć
      więc będziemy do realizacji egalitaryzmu społecznego" (Główczyk, str.106).
      Podobnie proegalitarne były masy solidarnościowe u schyłku lat 80-tych. W
      oparciu o takie hasła "Solidarność" wygrała wybory w 1989r.

      Społeczeństwo polskie nie sprzeciwiało się ówczesnym reformom, gdyż nie miało
      zupełnie pojęcia co się dzieje. Kuracja szokowa wprowadziła ludzi w stan
      okresowej nieświadomości, niezdolności do trzeźwego osądu. Zbyt wiele się
      zmieniało- dochody, ceny, relacje cen. Wszystko to było w ciągłym ruchu.

      Dużą rolę w wywołaniu tej dezorientacji społecznej i stłumieniu oporu odegrały
      związki zawodowe, a szczególnie ciesząca się wielkim poparciem
      społecznym "Solidarność". Według Karola Modzelewskiego NSZZ "Solidarność"
      rozpięła parasol ochronny nad polityką rządu skierowaną przeciw elementarnym
      interesom pracowników. Przewodniczący "Solidarności" Lech Wałęsa deklarował
      wprawdzie, że związek chce mieć wpływ i kontrolę nad poczynaniami rządu, ale
      nie chce też psuć "miodowego miesiąca" i będzie się powstrzymywał od
      rewindykacyjno- obronnych żądań. "(...) Polski nie przebudujemy jeśli stworzymy
      zbyt silną obronę przed reformami gospodarczymi" (Jankowski, str. 265)
      powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z 20 września 1989r. Najlepszym
      tego świadectwem było zaniechanie strajków wobec powołania na urząd premiera
      Tadeusza Mazowieckiego. Pracownicza "Solidarność" sformułowała swoiste
      moratorium dla rządu, do którego przyłączyła się wkrótce NSZZ "Solidarność"
      Rolników Indywidualnych oraz OPZZ.

      To zaskoczenie ludzi, zaszokowanie, było zaplanowane. Sam Balcerowicz pisze
      otwarcie o tym, że zaplanował strategię przez zaskoczenie. Potrzebą bowiem było
      psychologiczne przełamanie obciążeń minionej epoki, nawyków i postaw ludzkich.
      Zniesienie świadomości PRL-owskiej struktury społecznej i redefinicja interesów
      grupowych. Miała to być swoista psychotransformacja społeczeństwa, rodzaj
      psychoterapii. Opanowanie "materii" kapitalizmu wymaga bowiem przyswojenia
      sobie jego "ducha", jak twierdził Max Weber. Miało się to odbyć zgodnie z
      teorią dysonansu poznawczego poprzez radykalną zmianę warunków i ich
      nieodwracalność.

      Trzeba było zatem dokonać tej transformacji szokowo a nie ewolucyjnie, aby nie
      wywołać buntu, zamieszek, aby postawić ludzi przed faktem dokonanym. To był
      główny powód wyboru szokowej drogi transformacji. Nie było kapitalistów, klasy
      zdolnej poprzeć te przemiany. Dopiero dalej były względy funkcjonalne, na które
      powoływali się eksperci zagraniczni mi.in Stanisław Gomułka. Ci nieistniejący
      kapitaliści nie mogli wykupić państwowych przedsiębiorstw.
      • homosovieticus Re: Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem St 11.03.06, 16:41
        Programowo więc nie miało być żadnej dyskusji, debaty. Jak zauważył kilka lat
        później Jacek Kuroń nie było wtedy miejsca na dialog społeczny, wszystko
        rozegrało się ponad głowami obywateli.
        Balcerowicz zdawał sobie bowiem dobrze sprawę, że występuje przeciw całemu
        etosowi solidarnościowemu, że wytycza zupełnie nową, kapitalistyczną drogę.
        Pisze o tym w związku z silną pozycją pracowników w "Solidarności"- "(...)
        Miała ona podłoże w szczególnym charakterze polskiej opozycji, uformowanej w
        1980r., w postaci związku zawodowego /Solidarność/. W wyniku rozmów Okrągłego
        Stołu wiosną 1989r. /Solidarność/ została zalegalizowana, uzyskując też silną
        reprezentację w parlamencie. Porozumienia Okrągłego Stołu obejmowały rozległe
        ustępstwa na rzecz najsilniejszych grup pracowniczych (np. górników, kolejarzy)
        oraz skrajną wersję indeksacji płac. Wszystko to w kilka miesięcy później
        trzeba było zlikwidować. Mocna pozycja pracowników mogła wywołać silną presję
        na rzecz podwyżek płac i ograniczać zakres centralnej kontroli pewnych procesów
        składowych przemian np. prywatyzacji" (Balcerowicz "Socjalizm...", str. 359).
        Jeden z uczestników brukselskiego spotkania prof. Rostowski na łamach

        "Życia gospodarczego" podobnie jak Balcerowicz potwierdził, że przyjęty plan
        był odejściem od umów Okrągłego Stołu, ponieważ są one anachroniczne.

        Trafnie zauważa Edmund Wnuk-Lipiński, że gdybyśmy u progu III Rzeczpospolitej
        mieli do czynienia z silną demokracją, z dobrze działającymi kanałami
        artykulacji interesów grupowych program Balcerowicza zostałby zastopowany.
        Gdyby tylko społeczeństwo miało możliwość wyartykułowania swej dezaprobaty
        zrobiłoby to.

        Brak oporu czy nawet przychylność ludzi wobec zmian wynikała z dużej dozy
        zaufania do przejmujących władzę liderów demokratycznej opozycji. To właśnie
        zaufanie do osób takich jak Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki czy Bronisław
        Geremek skutecznie wykorzystali neoliberalni reformatorzy. "Chowając" się za
        ich plecami, powołując się na ich autorytet mogli spokojnie działać. Te reformy
        mogły zostać przeprowadzone jedynie na fali ?pustego? entuzjazmu społecznego, z
        radości, że nadchodzi coś nowego. Ludzie nie mieli pojęcia czym jest
        kapitalizm, że ma różne formy. Nie zdawali sobie sprawy, że "wciska" się im
        wersję tak sprzeczną z ich potrzebami. Był to czas kiedy ludzie, także
        wykształceni i od lat znajdujący się w pobliżu polityki, masowo uwierzyli w
        proste hasła i slogany.

        Wielu ludzi u steru podzielało ówcześnie pogląd, że najpierw trzeba zbudować
        kapitalizm a potem dopiero wyłonią się, jakby obok, demokratyczne struktury.
        Było to założenie, że "(...) konsolidacja systemu demokratycznego i jego
        społeczne zakorzenienie w ogromnej mierze zależą od tempa przekształceń systemu
        gospodarczego, a zwłaszcza stosunków własnościowych" (Wnuk-Lipiński, str.84).
        Im szybciej więc i dogłębniej sprywatyzujemy tym większa szansa na przyjęcie
        się demokracji i demokratycznych procedur. Sensowność takiego rozumowania
        uprawomocniać miała historia społeczeństw zachodnich. Gospodarka rynkowa
        wyprzedzała u nich demokrację i niejako ją wspierała. Myślenie takie
        charakterystyczne było także dla ludzi lewicy takich jak Jacek Kuroń. Uważał on
        wtedy, że najpierw należy zbudować system, najlepiej czysto rynkowy, bo jest
        samoustawny, a potem dopiero zacznie się współpraca społeczna, tworzenie się
        ładu społecznego. Myślenie tymi kategoriami było więc rozpowszechnione i to
        nawet u ludzi, którzy całe życie mienili się socjalistami.

        Dużą rolę w promowaniu neoliberalnej linii naszej transformacji miały nowe
        media, sprzyjające zmianom. 29 września 1989r. na przewodniczącego Komitetu d.s
        Radia i Telewizji powołany został, wywodzący się z demokratycznej opozycji,
        Andrzej Drawicz. Naturalnym było, że kierowana przez niego telewizja
        przychylnie będzie spoglądała na rząd i jego poczynania. W telewizji zarysowała
        się wyraźna linia prezentacji. Wszyscy, którzy nie popierali Obywatelskiego
        Klubu Parlamentarnego traktowani byli jak recydywa PRL. Tym samym rząd, który
        ukazywano jako wykonawcę programu OKP, należało także zdecydowanie popierać.
        Problem polegał na tym, że rząd wcale nie realizował programu OKP. Na czele
        rządowej "Rzeczpospolitej" stanął 14 października Dariusz Fikus. "Jestem
        zwolennikiem zespołów ideowych, dobierających się również poglądami"
        (Jankowski, str. 270)- powiedział w jednym z wywiadów. "Gazeta Wyborcza"
        skutecznie rozreklamowała osobę Geoffrey?a Sachs'a, prof. ekonomii Uniwersytetu
        Harvarda i doradcę prezydenta Boliwii, doświadczonego w reformowaniu krajów
        Ameryki Południowej. Stał się on uosobieniem pragmatyzmu amerykańskiego.
        • homosovieticus Re: Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem St 11.03.06, 16:42
          Dzięki przychylnym mediom politycy mogli skutecznie fałszować rzeczywistość lub
          ukazywać się jako zupełnie inne osoby. Premier Mazowiecki późnym latem 1989r.
          mawiał, że poszukuje "polskiego Erharda" i znalazł go w osobie Balcerowicza.
          Trudno powiedzieć na ile Mazowiecki znał reformy Erhrada i na ile Balcerowicz
          ukazywał mu się jako ktoś podobny do niego, w każdym razie wprowadził opinię
          publiczną w kolosalny błąd. Erhard bowiem jest sztandarowym przykładem
          realizacji koncepcji niemieckiej a Balcerowicz, jak się wkrótce okazać miało,
          anglosaskiej. W Niemczech chodziło jedynie o deregulację i liberalizację cen, o
          wyjście z gospodarki wojennej, nie było mowy natomiast o odejściu od państwowej
          własności. W erhardowskiej reformie przyjęto zasadę partycypacji pracowniczej,
          dzięki czemu pracownicy mogli współdecydować o przedsiębiorstwach. Cała ta
          reforma przeprowadza była pod sztandarami dialogu społecznego, którego
          Balcerowicz tak bardzo się obawiał. Reformę Erharda należy ocenić jako
          umiarkowaną, daleką od konsekwentnego liberalizmu, co stoi w zupełnej
          sprzeczności z tym co zaproponował Leszek Balcerowicz. Balcerowicz prezentował
          się zresztą w początkach swego urzędowania jako zupełnie ktoś inny. W wywiadzie
          dla "Gazety Wyborczej" mówił, że jest "zwolennikiem normalnej gospodarki
          rynkowej" i że "wszystko będzie zależało od poparcia społeczeństwa"
          (Balcerowicz "Myślę...").

          W ówczesnym czasie neoliberalne podejście do gospodarki promowano zresztą na
          najróżniejsze sposoby, wspierając się autorytetem zachodnich specjalistów.
          Przykładem takiego postępowania jest chociażby międzynarodowa konferencja
          pt."Dostosowanie i wzrost gospodarczy w krajach Europy Środkowo-Wschodniej",
          która odbyła się w 1990r. w Pułtusku. Zorganizowana ona została przez Instytut
          Rozwoju Gospodarczego Banku Światowego oraz Instytut Gospodarki Światowej SGH.
          Wzięło w nim udział 40-stu wybitnych naukowców ze strony MFW, BŚ i
          amerykańskich uniwersytetów oraz grono praktyków z Polski i Europy Środkowej.
          Eksperci z MFW, BŚ i Stanów Zjednoczonych przekonywali, że zakres
          interwencjonizmu państwowego powinien zostać ograniczony do minimum. Według
          nich państwa ogarnięte zadłużeniem zagranicznym, inflacją i zniekształceniami w
          strukturze gospodarczej powinny dążyć do liberalizacji stosunków gospodarczych
          z zagranicą. Wskazywali na przykłady do naśladowania w Ameryce Łacińskiej- na
          Chile, Meksyk, mimo, że obszar Ameryki Południowej zanotował w ostatnim
          dziesięcioleciu spadek dochodów realnych per capita, wzrost zadłużenia i
          inflacji. Pominęli natomiast doświadczenia krajów Azji Południowo-Wschodniej
          takich jak Japonia czy Korea Południowa.

          Po zmianie 1989r. wydawało się, że Polska po raz pierwszy w swej powojennej
          historii dysponuje wolnością wyboru w sprawach gospodarczych. Wybór ten nie był
          jednak wolny, był silnie zależny od czynników zewnętrznych i wewnętrznych.
          Wpływ zewnętrzny wywierały międzynardowe instytucje finansowe takie jak
          Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, które poprzez swój prestiż i
          pieniądze skutecznie wypromowały neoliberalną politykę. Wewnątrz kraju nie
          nastąpiła natomiast publiczna dyskusja na temat tego jak powinny wyglądać nasze
          przekształcenia gospodarcze. Politycy nie zadali sobie trudu demokratycznego
          podjęcia decyzji, zadecydowali za społeczeństwo, bez legitymizacji dla swoich
          działań. Zmiany te poszły w neoliberalną stronę, gdyż w "Solidarności"
          zwyciężyła wąska grupa zainteresowana taką scieżką. Zyskała ona wpływ na
          politykę gospodarczą państwa i skutecznie przeprowadziła reformy. Sztuka ta
          udała się jej dzięki dobrej taktyce, mediom i dużemu potencjałowi ufności
          społeczeństwa względem nowych władz.

          Można mieć spore wątpliwości czy obrana przez nas droga była najlepszą z
          możliwych. Z biegiem czasu opór społeczny wobec tego modelu narasta, coraz
          więcej Polaków żyje u progu ubóstwa, rośnie bezrobocie, wzrasta poparcie dla
          partii populistycznych. Być może trzeba było pójść inną ścieżką- "Doświadczenie
          gospodarek rozwiniętych uczy, iż są okresy i wydarzenia w życiu narodów, kiedy
          rola państwa jest niezastąpiona: w okresie powojennej demobilizacji i
          rekonwersji gospodarki, w okresie głębokiej restrukturyzacji, w okresie
          otwierania gospodarki dotąd autarkicznej i w okresie, gdy zmiany społeczne są
          tak głębokie, że łagodzące oddziaływanie instytucji uważanej za reprezentanta
          interesu ogólnonarodowego jest konieczne. W przypadku krajów Europy Środkowo-
          Wschodniej lat dziewięćdziesiątych mamy do czynienia z niefortunną kombinacją
          wszystkich tych elementów" (Ciamaga, str.76).

          • homosovieticus Re: Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem St 11.03.06, 16:42
            BIBLIOGRAFIA:

            Balcerowicz Leszek "Myślę, że wiem co trzeba robić", "Gazeta Wyborcza" 11
            września 1989r.
            Balcerowicz Leszek "Socjalizm, kapitalizm, transformacja: szkice z przełomu
            epok",
            PWN, Warszawa 1997
            Bodio Tadeusz "Między romantyzmem i pragmatyzmem: psychopolityczne aspekty
            transformacji w Polsce",
            "Elipsa", Warszawa 1999
            Ciamaga Lucjan (redakcja) "Polskie przemiany: transformacja rynkowa",
            PWN, Warszawa 1992
            Główczyk Jan "Kapitalizm po polsku",
            Wydawnictwo "Płomień", Warszawa 1996
            Jankowski Karol B. "Polska rok 1989: w kręgu refleksji nad zmianą polityczną",
            Kielce 1998
            Kowalik Tadeusz "Spór o polski ład ekonomiczny",
            "Przegląd Społeczny", nr.1-2 1998
            Krawczyk Rafał "Wielka przemiana: upadek i odrodzenie gospodarki polskiej",
            Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1990
            Kuroń Jacek "Niech ludzie wytyczą granice",
            "Gazeta Wyborcza" 18 marca 1998
            Kuroń Jacek "Pójdę przeciw kolegom",
            "Robotnik Śląski",
            nr. 9 (14 września- 15 października) 2002
            Offe Claus "Drogi transformacji: doświadczenia wschodnioeuropejskie i
            wschodnioniemieckie", PWN, Warszawa 1999
            Porwita Krzysztof, Kozłowski Paweł (redakcja) "Współczesne przemiany systemowe
            w Polsce: ich czynniki sprawcze i peryspektywy",
            "Ziggurat', Warszawa 2000
            Wnuk- Lipiński Edmund "Demokratyczna rekonstrukcja: z socjologii radykalnej
            zmiany społecznej", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996


            Kamil Lirski
            • homosovieticus Tak pisano na portalu Lewica.pl 11.03.06, 16:44
              www.lewica.pl/?dzial=teksty&id=264
    • jhbsk Re: Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem St 11.03.06, 16:41
      Lecz się na nogi, na głowę za późno.
    • p.smerf Re: Balcerowicz winien stanąć przed Trybunałem St 11.03.06, 16:41
      Genialne. Pasjami lubię słuchać takich którzy "zrobili by to lepiej".
    • jaa_ga To Go postaw i nie mnóż wątków 11.03.06, 16:42
      Ile razy jeszcze to samo masz zamiar eksponować?
      Jakiś ekshibicjonizm i kompleks tu czuję
      • b-beagle Re: To Go postaw i nie mnóż wątków 11.03.06, 16:44
        Dajcie juz spokój Balcerowiczowi Zyta mu do pięt nie dorasta
    • idiotyzmy-kacze Przez ostatnie 10 lat Japonia "rozwijała" się 11.03.06, 16:44
      w tempie 1% rocznie. A w Polsce nie ma żadnego neoliberalnego ustroju tylko właśnie społeczna gospodarka rynkowa. Jesteśmy najbardziej socjalistycznym krajem w UE a tobie to za mało ? Dalej na lewo jest już Białoruś
      • skin.polski Re: Przez ostatnie 10 lat Japonia "rozwijała" się 11.03.06, 18:04
        my socjalistyczni? kraje skandynawskie i Niemcy sa bardzej od nas socjalistyczne
    • homosovieticus Kilka słów wytłumaczenia. 11.03.06, 16:58
      Umiesciłem ten artykuł ponieważ uważam,że zawiera on kilka, ukrywanych do tej
      pory PRAWD,które pomoga Nam lepiej zrozumieć rolę Balcerowicza w polskiej
      transformacji ustrojowej.
      Artykuł przywołany przez Olega3 reprezentował bardzo jednostronny pogląd na
      mozliwosci polskiej transformacji i był wyrażnie tendecyjnym.
      Polecam goraco prace Rafała Krawczyka i artykuły Kuronia:

      Krawczyk Rafał "Wielka przemiana: upadek i odrodzenie gospodarki polskiej",
      Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1990
      Kuroń Jacek "Niech ludzie wytyczą granice",
      "Gazeta Wyborcza" 18 marca 1998
      Kuroń Jacek "Pójdę przeciw kolegom",
      "Robotnik Śląski",
      • p.smerf Re: Kilka słów wytłumaczenia. 11.03.06, 17:07
        Powtórzę jeszcze raz. Wszelkie gdybania są oczywiście interesujące z
        teoretycznegu punktu widzenia, Ale stosowanie ich do oceny ludzi którzy coś
        zrobili, jest nie na miejscu. A już stawianie ich przed Trybunałem Stanu, to hucpa.
        A już to samo w ustach Giertycha, opowiadającego dyrdymały o łamaniu prawa, to
        groteska.
        • homosovieticus Re: Kilka słów wytłumaczenia. 11.03.06, 17:40
          Jeżeli chodzi o mnie to, z czystym sumieniem, postawiłbym Balcerowicza przed
          Trybunałem Stanu.
          Jego metoda transformacji polegała na tym,że umozliwił dawnej nomenklaturze
          partyjnej ( nie majacej pojecia o pracy w warunkach wolnego rynku) prawie
          bezwłoczne nacieszenie sie bogactwem materialnym ,które nie nalezało do nich.
          Okazał sie człowiekiem ,który przede wszystkim zadbał o interesy bardzo wąskiej
          grupy ludzi, kosztem tych ,którzy powierzali Mu ( nie bezposrednio oczywiście)
          publiczne stanowiska.
          Bez wiekszego przegiecia możnaby nazwac Balcerowicza "zdrajca interesu
          narodowego." Za takie podejrzenie staje sie przed TS. Przekonany jestem,ze
          Kaczor to zrobi. Moze jeszcze poczeka az zbierze odpowiednie dokumenty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka