leszek.sopot
30.03.06, 23:20
Jeden świat to świat Mazowieckiego i Urbańskiego, a drugi to Leppera...
Mazowiecki i Urbański, który reprezentował Lecha Kaczyńskiego, to ta
prawdziwa legenda i etos "Solidarności". Jest to to, co w naszej histori
najnowszej jest najlepsze. Z bólem serca można niestety dziś oglądać to, że
ekipie Kaczyńskiego bliżej jest dziś do Leppera, który 3 prawdziwych słów nie
potrafi sklecić.
Te dzisiejsze dwa światy u Lisa jakże ostro pokazały jak szkodliwy dla Polski
był rok 1990, ta pamiętna "wojna na górze", której efektem dziś jest to, że z
jednej strony Lepper jest gwiazdą mediów, a z drugiej strony społeczeństwo
jest oplątane przez politykierów i układy polityczno-biznesowe.
Jarosław Kaczyński ma dziś podobno do wyboru albo koalicję z człowiekiem z
partii zawiązanej przez esbeków, czyli z Lepperem, albo z ludźmi z Kongrsu
Lewych Dochodów. Taką sytuację zawdzięcza sam sobie, gdyż to dzięki jego
pochopnym słowom i czynom w 1990 r. doszło do podziału w
samej "Solidarności", na którym to zyskali jedynie "aferałowie", ekskomuniści
i narodowcy. Straciła "Solidarność" i jej tradycja. A przecież można nawet
dziś wyczuć po tej jakże dobrej dyskusji Urbańskiego z Mazowieckim, że
najbliższe sobie byly zawsze dwa środowiska UD i PC, tylko że niestety
Jarosław nie umiał tak rozmawiac jak Urbański. Podobno nie wzdycha się nad
rozlanym mlekiem, ale ja sobie wzdechnę i powiem, że szkoda, że to Jarosław
Kaczyński był liderem PC, a nie np. Lech Kaczyński czy Urbański. Historia
potoczyłaby się inaczej...
Teraz za to będziemy mieli świat Leppera i Kaczyńskiego. Czyli dno.