basia.basia
26.04.06, 14:39
Kolejny raz stwierdzam, że senator Jarosław Gowin to gość wyjątkowy i
doskonale się stało, że zaistniał w życiu publicznym. Na pewno jest więcej
osób tego formatu tylko, że nic o nich nie wiemy:(
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060426/publicystyka/publicystyka_a_1.html
Kilka fragmentów na zachętę:
PiS nie rozwiązuje problemów tylko mnoży jałowe konflikty
Rzeczpospolita trzecia minus
"Elity opiniotwórcze nie mają ostatnio łatwego życia. Stały się obiektem
regularnego ostrzału ze strony obozu rządzącego. Nieufności i niechęci do
intelektualistów, jaka cechuje polityków PiS, najradykalniej dał wyraz
Jarosław Kaczyński, nazywając ich łże-elitą. To ona jest strażnikiem "układu"
i zawadą na drodze budowy IV Rzeczypospolitej."
"Ze wszystkich tych zarzutów trafny wydaje mi się tylko jeden. Istotnie, część
zarzutów kierowanych przeciwko rządowi i kierownictwu PiS utrzymana jest w
tonie zatrącającym o histerię. W Polsce nie ma zagrożenia dyktaturą i
faszyzmem, cenzurą czy religijnym fanatyzmem. Problem w tym, że równie mało
przekonujące są głosy obrońców PiS, nawet tak przenikliwych jak Legutko czy
Szułdrzyński. Wyostrzonemu postrzeganiu przesady antypisowskiej retoryki
towarzyszy u nich bowiem - zaskakująca i smutna - ślepota na błędy,
nieudolność i zacietrzewienie obozu rządzącego."
"...przede wszystkim bezradności liderów PiS. Ich rządy zostaną zapamiętane
jako czas psucia państwa, zaprzepaszczenia szansy na przeprowadzenie
koniecznych zmian gospodarczych (a można to było zrobić, bo odziedziczony po
poprzednim rządzie stan budżetu był nadspodziewanie dobry, kondycja gospodarki
niezła, w dodatku zasila ją coraz szerszy strumień funduszy europejskich),
roztrwonienia kapitału zaufania społecznego, a na koniec moralnej katastrofy,
jaką stanie się zawarcie koalicji z Samoobroną."
"Diagnoza schorzeń III RP, sformułowana przez braci Kaczyńskich już na
początku lat 90., dowodziła ich przenikliwości i w moim przekonaniu zachowuje
pod wieloma względami trafność. Ale kuracja, jaką zaordynowało Polsce PiS,
dowodzi całkowitego braku umiejętności rządzenia.
Po pierwsze, zdrowy rozsądek uczy, że nie da się wszystkich chorób leczyć
naraz: organizm odmawia przyjęcia nadmiaru leków. W efekcie zamiast
rozwiązywania problemów, mamy do czynienia z niekończącą się serią jałowych
konfliktów, antagonizowania kolejnych ważnych środowisk, doszukiwania się
wszędzie wrogów i obrońców "układu".
Po drugie, wiele z tych medykamentów okazuje się podejrzanymi znachorskimi
miksturami, które raczej szkodzą, niż pomagają."
"Wiele posunięć liderów PiS nosi znamiona załatwiania osobistych porachunków
za cenę psucia instytucji państwa. Rażąca jest hipokryzja (gdy KRRiT surowo
karze stacje prywatne za rzeczywiście niesmaczne wypowiedzi, a jednocześnie
chowa głowę w piasek w przypadku antysemickich akcentów w Radiu Maryja) i
cynizm ("ciemny lud to kupi"). Praktyka TKM kwitnie niewiele gorzej niż za
rządów AWS.
Jednym z największych błędów liderów PiS jest nieodpowiedzialność za słowa i
brutalizacja języka debaty publicznej. Jako senator PO w krótkim okresie
dowiedziałem się o sobie, że jestem obrońcą przestępczego "czworokąta",
lumpenliberałem, slumsem politycznym, łże-elitą, że idę na pasku środowisk
wywodzących się z Komunistycznej Partii Polski itp., itd. A zaraz potem (przy
okazji wyboru KRRiT czy po zerwaniu paktu stabilizacyjnego) ujrzałem dłoń
wyciągniętą do porozumienia koalicyjnego. Otóż nie. Słowa mają swój ciężar.
Nie można kimś pomiatać, a następnie, jak gdyby nigdy nic, zapraszać go do
współrządzenia. Współpraca wymaga minimum zaufania i wzajemnego szacunku. Nie
można realizmu mylić z cynizmem. Niezwykle krótkowzroczna jest polityka, która
mnoży wrogów, a w wyborcach każe widzieć "ciemny lud". To przede wszystkim
dlatego autorytet polityków sięgnął dziś bruku, którą to myśl dedykuję także
przedstawicielom innych partii."
"Okazuje się, że już nie tylko Czesław Kiszczak jest "człowiekiem honoru".
Andrzej Lepper także."
"Po serii nieudolnych gierek, po niezrozumiałym zerwaniu paktu
stabilizacyjnego liderzy PiS stanęli przed alternatywą: podanie rządu do
dymisji albo koalicja z Samoobroną. Najtrafniej istotę tego dylematu oddał -
skądinąd sprzyjający rządowi - publicysta Piotr Semka. Przywołał mianowicie
stwierdzenie jednego z sanacyjnych polityków: "Jeśli napadną nas Niemcy,
stracimy niepodległość. Jeśli Rosja - stracimy duszę".
PiS mógł stracić rząd. Wolał stracić duszę. Rząd straci za chwilę."
"Ale dostrzegam rzeczywistość inną niż wicemarszałek Senatu. Widzę nie
stopniową i mozolną sanację Polski, lecz kolejną fazę psucia III RP. Zamiast
"Czwartej Rzeczypospolitej" mamy "Rzeczpospolitą Trzecią minus"."