euromir
27.05.06, 08:02
Wczoraj wieczorem spotkałem się z przyjaciółmi. W knajpie, w centrum miasta.
Jak zwykle było nas czworo. Stara kompania.
Najpierw Jan długo i zajmująco opowiadał o nadzwyczaj aktualnie
skomplikowanej politycznej sytuacji we Włoszech. Temat miał opanowany dobrze,
gdyż kilka ostatnich tygodni spędził w Rzymie.
Roman natomiast wrócił właśnie z Moskwy. Jest wziętym tłumaczem z
rosyjskiego. I jeszcze lepszym od Jana gadułą. Z przejęciem i długo, ponad
pół godziny, relacjonował fatalną opinię, której ostatnio Polska nabawiła się
w Rosji. Jesteśmy tam dziś bardzo źle widziani. Kwestia naszej reakcji
na "bałtycką rurę" spowodowała, iż nawet do tej pory w miarę przychylne nam
sfery intelektualne plują dziś na Polskę "czerezwyczajnym" jadem.
Kaśka dla swojego uniwersytetu pracuje z domu. Rzadko zeń wychodzi. Jej świat
to internet. Jest politologiem. Zajmuje się Niemcami.Problematykę tego kraju
zna jak mało kto. Na początek zrobiła nam krótką prasówkę. Przywołała
dziesiątki nieprzyjaznych Polsce opinii i artykułów wywołanych
nacjonalistycznym stosunkiem Polski do bałtyckiej rury.
- Obecnie - podsumowała - podobnie jak w Rosji, krytykuje się nas w Niemczech
jak chyba nigdy od czasów zimnej wojny. Wydaje się, iż dzięki irracjonalnym
działaniom naszego ksenofobicznego rządu tracimy największego Polski w UE
przyjaciela - zakończyła dramatycznie.
Chyba po piątej już kolejce, gdy nasze wspólne spazmy i żal do Kaczorów o
błędną, antagonizującą Ojczyznę z sąsiadami politykę międzynarodową osiągnęły
apogeum, odezwał się Zbynio skrzętnie sprzątający ze stołu wypróżnione
butelki.
- Tak sobie po prostacku myślę - prowokacyjnie powiedział kelnerzyna - czy
aby polityki zagranicznej najbardziej zgodnej z naszym interesem narodowym,
nie prowadzi aby ten polski rząd, na którym psy, z tego samego powodu i w tym
samym czasie zgodnie wieszają w Berlinie i w Moskwie?
Nieprzyzwoicie zbulwersował mnie nasz Zbynio. Wracałem do domu pół nocy. Zły
i nieprawdopodobnie zafrasowany.