emerytka2006
06.06.06, 22:06
... właśnie skończyła się audycja Barbary Czajkowskiej: dziś
odcinek "ekstra", bo wywiad z Jaśnie Panującym Nam Prezydentem Lechem
Aleksandrem.
Powiedział sporo słów słusznych (podobało mi się, że pochwalił dzielność
bojców radzieckich w czasie wojny), mam wrażenie, że nieco poprawił dykcję i
podszlifował retorykę (ani słowa o wściekłych atakach PO). Poza tym w
przeciwieństwie do brata nie robi błędów językowych (osławiony "rwestest"
i "proszę panią").
Do rzeczy: prezydent powiedział, że Polska nie bedzie się uginać w polityce
międzynarodowej ani przed silniejszymi (Niemcy, Rosja), ani słabszymi
(Ukraina, Litwa).
Chodziło oczywiście o mięsko.
Prezydent poparł buńczuczne wypowiedzi Leppera pod adresem rządu
ukraińskiego.
Pytam się więc: czy warto było obwieszać się pomarańczowymi chusteczkami i
jeździć do Kijowa, skoro teraz mamy zadzierać z "pomarańczycą"? Nie dość nam
już konfliktów z Janukowyczem i Putinem?
Może warto dać chociaż spokój Juszczence, tym bardziej, że Ukraina jest
biedniejszym od nas państwem, a mięskiem to Polska się raczej nie zadławi,
trzeba tylko odkurzyć Ćwierczakiewiczównę.
W razie co informuję jednak (jako emerytka), że jeszcze mam w szafie broń z
okresu wojny polsko-bolszewickiej (tatuś gromił Rosjan pod Żytomierzem). Mogę
ją odkurzyć i pójdziemy razem na Kijów!
Będzie pięknie, prawda?