a.adas
29.06.06, 15:24
Nie wiem czy zdaje sobie z tego sprawę, ale w sumie nie ma innego wyjścia.
Teraz on "szantażuje" (może nawet bez cudzysłowu) Zytę - jeśli ta nie przyjmie
propozycji Marcinkiewicza, to cała polityczna Polska westchnie w zaufaniu
(część z satysfakcją, część z niedowierzaniem): "donosiła"...
A jak przyjmie to cała zabawa zacznie się od nowa. I tak w kółko
Na marginesie, gdyby tak jak teraz Zyta zachowywała się choćby Hanka, to
PiSiaki by już linczowały