gorby
03.07.06, 01:13
Polski Sejm nie przepracowuje się, choć koszty jego utrzymania ponoszone
przez podatników są naprawdę duże. W okresie wakacyjnym posłowie mają się
spotkać tylko trzy razy. Wcześniej też nie brakowało przerw, jak choćby ta z
okazji wizyty papieża. Przez osiem miesięcy zajmowano się głównie sporami
politycznymi pozostawiając zasadnicze dla państwa ustawy na później.
PiS-owski Sejm należy do najbardziej leniwych w historii III RP. Dotychczas
nie przedstawił żadnego pomysłu na walkę z największymi polskimi bolączkami:
bezrobociem, biedą, czy rozwarstwieniem społecznym. Nie doczekaliśmy się
ważnych projektów ustaw, które rozwiązywałyby problemy służby zdrowia,
oświaty, czy budownictwa. Wciąż nie ma też zmian w ustawie o zarządzaniu
kryzysowym i ratownictwie medycznym, o czym tak głośno było po katastrofie
budowlanej w Katowicach.
Czysty marketing
Mamy za to wysyp projektów dotyczących Instytutu Pamięci Narodowej,
poszerzenia lustracji, czy innych rozliczeń, których pilnować mają różne już
istniejące bądź projektowane komisje śledcze. Większość ustaw przygotowanych
przez opozycję marszałek Sejmu blokuje ukrywając głęboko w swojej szafie.
Opozycja coraz częściej korzysta za to z możliwości zaskarżania do Trybunału
Konstytucyjnego projektów przygotowanych przez rządzących. Świadczy to o
marnej jakości prawa tworzonego przez prawicę.
Na dodatek Sejm stał się areną politycznej i ideologicznej walki z
przeciwnikami, w czym celuje prezes PiS Jarosław Kaczyński, który już kilka
razy straszył rozwiązaniem Sejmu i przedterminowymi wyborami parlamentarnymi.
Ostatnio temat znowu wrócił po tym, jak koalicyjna Samoobrona zaczęła domagać
się kolejnych stanowisk w administracji publicznej dla swoich kandydatów
(..)
51 dni
Od 19 października 2005 r. do 19 czerwca 2006 r. posłowie obradowali łącznie
51 dni. W okresie wakacyjnym mają się spotkać tylko trzy razy: 12 i 18 lipca
oraz 22 sierpnia. Do laski marszałkowskiej wniesiono do tej pory 222 projekty
ustaw, ale tylko 103 uchwalono. Przy tym duża część ustaw, którymi zajmowali
się posłowie, to spadek po rządach lewicy, łącznie z najważniejszą – ustawą
budżetową. Sejm podjął za to 89 projektów uchwał, głównie w sprawach
historycznych. Mieliśmy też 7.553 wystąpienia poselskie, 3.126 interpelacji,
1.220 zapytań, 160 pytań w sprawach bieżących, 206 oświadczenia poselskie,
911 posiedzeń komisji. Te ostatnie statystyki mogą być mylące.
Już na pierwszym posiedzeniu 19 października ub.r. obecny Sejm dokonał rzeczy
niespotykanej – odłożył wybór marszałka izby na później, a posłowie po
godzinie rozjechali się do domów. Powodem nie była jednak troska o państwo,
ale o stołki, w tym ten jeden z najważniejszych – fotel marszałka Sejmu, o
który PiS kłóciło się z PO. Sejm musiał więc przez jakiś czas obyć się bez
marszałka. Choć prawica nie dała na biednych i bezrobotnych, zatroszczyła
się o los Kościoła, by przypomnieć dofinansowanie Świątyni Opatrzności Bożej,
czy Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Wyższej Szkoły
Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie oraz Papieskiego Wydziału
Teologicznego we Wrocławiu. Pierwszy raz od kilku lat zwiększyła też
wynoszący 78 mln zł budżet Funduszu Kościelnego.
www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006062902
W nastepnych wyborach Polacy podziekuje z nawiazka oszolomskim nierobom,
gubernatorom Watykanu,zdrajcom interesow wlasnego narodu.