tristesse11
17.07.06, 19:45
Wydana niedawno w USA książka J.T. Grossa ma charakter publicystyczny,a nie
naukowy. Autor,chcąc udowodnić swoją tezę,dobiera sobie cytaty i dokumenty,
które ową tezę potwierdzają. Fakty i dokumenty przeczące tej tezie
J. T. Gross po prostu przemilcza.
W książce Grossa społeczeństwo polskie lat 40. zostało przedstawione jako
zbiorowisko skrajnych antysemitów,którzy nawet jeśli nie mordowali i nie
rabowali Żydów,to przynajmniej cieszyli się,że ktoś Żydów morduje.
Jakiś czas temu,w dodatku "Wysokie obcasy",opublikowano tekst (list) pewnej,
nieżyjącej już, Żydówki z Izraela,która okupację spędziła w Warszawie,podając
się za Polkę. Akurat polska adresatka tego,nigdy nie wysłanego,listu była
antysemitką,ale za to jej rodzony brat współczuł mordowanym Żydom,mówiąc,że
gdyby mógł,to by kogoś uratował (pisze o tym izraelska autorka).
Mało tego,żydowska autorka wspomina nawet o endekach,polskich
nacjonalistach,znanych wcześniej z antysemickich poglądów,którzy w czasie
powstania w getcie warszawskim wyrażali solidarność i uznanie dla walczących
Żydów. Niewiarygodne ?
A jednak nie ma chyba podstaw,by kwestionować uczciwość tego świadectwa.
Zwłaszcza,że nie jest to oczywiście jedyne tego rodzaju świadectwo.
Jan Tomasz Gross i jego żona,Joanna Grudzińska-Gross,są czytelnikami,czasem
autorami,"Gazety Wyborczej". Czyżby pp. Grossowie przeoczyli publikację,o
której tu mowa ? Mało prawdopodobne.
Fakty,o których napisałem powyżej,po prostu zupełnie nie pasują do tezy
książki 'Strach".
Książka Grossa jest nieuczciwa. O tym trzeba - w imię prawdy - mówić i pisać.