bryt.bryt
11.08.06, 00:55
Czy partiota to ktos, kto jest dumny z tego, kim jest, ze swojego narodu,
swojego kraju, jednoczesnie potrafiacy odroznic, co jest wazne? Czy jako
partiota powinienem odrozniac dume od malostkowego staczabnia sie w
smiesznosc? Czy duma moja i mojego narodu zyska, kiedy sie obraze na poglad,
ktory malo kogo w innym narodzie obchodzi i zrobie z niego temat, ktorym byc
nie powinien?
Ja jestem dumny ze swojego kraju, narodu, historii, osiagniec, ale czulbym,
ze sie wyglupiam, gdyby ktos, kto wlasciwie nie ma dla mnie znaczenia, kogo
nie szanuje mial wyznaczac droge, po ktorej sie poruszam. Szczegolnie wtedy,
gdybym byl reprezentantem narodu, do ktorego naleze.
Obok realnych zagrozen zewnetrznych jest jedno, ktore bierze sie z wlasnych
slabosci. Jest to smiesznosc. Sadze, ze wiele zyskamy unikajac jej, ale nie
mam nadziei, ze stanie sie to pod rzadami PiS.